16.11.21, 18:56fot. yt/dominikaniepl

Co to znaczy: ,,I nie wódź nas na pokuszenie''?

Pytanie: Nie mogę pojąć tej prośby z "Ojcze nasz": "I nie wódź nas na pokuszenie". Kiedy się modlę tymi słowami, staram się wkładać w nie następujący sens: "Boże, Ty znasz moją dobrą wolę i moją słabość! Racz chronić mnie przed pokusami ponad siłę! Racz chronić mnie również przed takimi pokusami, które wprawdzie nie są ponad moje siły, ale o których Ty, Boże, wiesz, że bym im uległ! A jeśli w czymś dla mojego własnego dobra muszę być kuszony, dodawaj mi sił, abym z tych pokus wychodził zwycięsko!"

Taka modlitwa jest dla mnie oczywista. Jednak nie wolno mi przecież prawdy o Bogu przykrawać do moich osobistych wyobrażeń. Słowa: "I nie wódź nas na pokuszenie" wyrażają chyba jednak coś więcej. Z kolei coś mi się w środku buntuje przeciw temu, że Bóg mógłby nas kusić do złego. Proszę mi pomóc zobaczyć w tej modlitwie to "coś więcej", czego nie umiem sam w niej zauważyć.

O. Jacek Salij OP: Żeby się przygotować do tego listu, wypisałem kilkadziesiąt wypowiedzi biblijnych, w których jest mowa o kuszeniu. Przyglądam się tym tekstom i uderza mnie to, jak wiele się tam mówi o pokusach, którym został poddany Pan Jezus. Najbardziej pamiętamy kuszenie na pustyni (Mt 4,1-11). Pustynia jest przeciwieństwem raju, symbolizuje nieszczęsny stan, w jakim znaleźliśmy się wskutek grzechu. Otóż Syn Boży, podobnie bezgrzeszny jak pierwsi rodzice, był kuszony w sytuacji bez porównania trudniejszej niż oni, przychodząc bowiem do nas, wszedł w sytuację wielorako ukształtowaną przez grzech. Adam był kuszony w raju, Syn Boży był kuszony na tej straszliwej pustyni, która realnie przybrała w końcu postać krzyża. I okazało się, że nawet w tak potwornych cierpieniach nie przestał cały należeć do swojego Przedwiecznego Ojca.

Patrząc na kuszenie Jezusa, najjaśniej widzimy istotę pokusy diabelskiej: diabłu chodzi o to, żeby to, co w człowieku Boże, Bogu odebrać; diabeł chciałby, żeby człowiek, na jego wzór, znalazł się poza Bogiem.

Nieraz człowiekowi chodzi o to samo. Ewangelie notują kilka sytuacji, kiedy Jezus był kuszony przez ludzi. Ilekroć we współczesnym przekładzie Ewangelii czytamy, że ktoś Jezusa "wystawiał na próbę", w oryginale znajduje się to samo słowo peirazein, któremu odpowiada nasze słowo "kusić". W ten sposób ktoś Go kusił do niepotrzebnych cudów (Mt 16,1) albo do taktycznych raczej niż moralnych odpowiedzi na zadawane Mu pytania (Mt 19,3; 22,18.35), a nawet do jakichś zakłamanych zachowań (J 8,6). Wielu ludziom bardzo przeszkadzało to, że Jezus nie jest takim samym grzesznikiem jak oni, i Tego, który stał się podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, koniecznie chcieli upodobnić do siebie również w grzechu. Na szczęście nie udało im się -- bo właśnie w Jezusie ostatecznie zwyciężyła w naszym świecie miłość.

Jeden raz czytamy w Ewangelii, że Jezus "kusił" człowieka, ale zauważmy radykalnie odwrotny kierunek tego "kuszenia": "Kiedy Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: <Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?> A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić" (J 6,5n). Jezus jest tu podobny do matki, która swego rocznego synka stawia dwa kroki przed sobą i "kusi" do tego, żeby do niej przyszedł. Chodzi Mu o to, żeby Filip przypatrzył się samemu sobie, poznał swoją małoduszność i szerzej otworzył swoje serce na moc Bożą. Filip ma się stawać coraz więcej człowiekiem Bożym i Jezus mu w tym pomaga.

Dwa obrazy starotestamentalne szczególnie przekonująco oddają charakter "pokus", które przychodzą do nas od Boga. Żeby doprowadzić nas do dojrzałości, Bóg bywa wobec nas podobnie wymagający, ale zarazem opiekuńczy, jak orzeł, który chce swoje pisklęta nauczyć latania (Wj 19,3; Pwt 32,11). Dzisiaj powiedzielibyśmy, że Bóg bywa podobny do instruktora szkoły lotniczej, który na pewnym etapie nauki doprowadza uczniów do tego, żeby ze spadochronem na plecach wyskakiwali z samolotu.

Żeby natomiast oczyścić nas z niedoskonałości, Bóg dopuszcza na nas utrapienia, w których stopniowo spala się to wszystko, co w nas pozorne i egocentryczne, ujawnia się zaś to wszystko, co w nas warte życia wiecznego: "Obrócę rękę moją na ciebie, wypalę do czysta twą rudę i usunę cały twój ołów" (Iz 1,25). W ten sposób nawet ciężkie krzywdy, jakie spotykają Bożych przyjaciół, mogą wyjść im na dobre, jak tego dowodzi historia Józefa (Rdz 37n) czy Zuzanny (Dn 13).

W tym aspekcie "pokusy" -- poucza Pismo Święte -- próbujmy zauważać coś wręcz radosnego. "Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi -- odważa się napisać Apostoł Jakub -- ilekroć spadają na was różne doświadczenia" (1,2). Warto wiedzieć, że wyrazem "doświadczenie" oddano tu grecki termin peirasmós -- ten sam termin, który w interesującej Pana prośbie z Ojcze nasz oddano jako "pokuszenie". Dalej wyjaśnia Apostoł Jakub, dlaczego takie "pokusy" ("próby", "doświadczenia") mogą mieć w sobie coś radosnego: "Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków" (1,3n).

W podobnym duchu przemawia Apostoł Piotr (w tekście greckim w obu zdaniach również mamy wyraz peirasmós): "Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu. (...) Umiłowani! Temu żarowi, który w pośrodku was trwa dla waszego doświadczenia, nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego, ale cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych" (1 P 1,6; 4,12). W Dziejach Apostolskich znajduje się świadectwo, że dla Apostołów nie była to tylko teoria, ale faktycznie starali się w ten sposób zachowywać. Czytamy tam, że kiedy po wymierzeniu im kary chłosty wracali do domu, "cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa" (5,41). Sama możliwość takiego stanu ducha dziś przekracza nawet wyobraźnię wielu chrześcijan.

I tak doszliśmy do kluczowego dla naszych rozważań pytania: Kto jest autorem na przykład tego kuszenia, jakim jest prześladowanie za wiarę -- Bóg czy szatan? Otóż i Bóg, i szatan, ale zupełnie inaczej. "Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia, abyście próbie zostali poddani" (Ap 2,10; por. Łk 22,31). Wszędzie tam, gdzie ktoś bez swojej winy jest poddawany naciskom, ażeby odstąpił od dobra i czynił zło, wolno nam domyślać się bezpośredniego lub pośredniego udziału szatana, pierwszego odstępcy od Boga.

Niestety, nieraz szatanowi udaje się osiągnąć swoje. Czasem nawet nie musi szukać człowieka, bo człowiek sam go szuka, na przykład poprzez niemądry stosunek do dóbr doczesnych (1 Tm 6,9). Nawet to, że ktoś przyjął słowo Boże i że ono zaczęło już w nim rosnąć, nie chroni automatycznie przed upadkiem w chwili pokusy: może się zdarzyć, że człowiek wierzący, który mało się troszczy o swoją wiarę, tak że jego duchowa gleba przemieniła się w skałę, "wierzy do czasu, a w chwili pokusy odstępuje" (Łk 8,13).

Otóż jeśli szatan ma do mnie aż tak wiele dostępu, że we mnie zwycięża, to niewątpliwie dzieje się to z mojej winy: "Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci" (Jk 1,13). Jednego możemy być pewni, że wiara musi wykluczyć wszelkie interpretacje słów: "I nie wódź nas na pokuszenie", które stoją w sprzeczności z powyższym stwierdzeniem Apostoła Jakuba.

Bożego autorstwa pokus, które przed nami stają, wolno nam domyślać się w trzech następujących wymiarach. Po pierwsze, w wymiarze wezwania do dobrego. W ten sposób Bóg "kusił" Abrahama, kiedy wzywał go do zawierzenia swojej wszechmocy i prawdomówności. I Abraham rzeczywiście uwierzył Bogu, że ma On moc dać potomstwo bezpłodnemu małżeństwu starców, a kiedy Bóg zażądał ofiary z jego jedynego syna, Abraham nawet wtedy wierzył Mu, że jest On Bogiem życia, a nie śmierci. W ten sposób Bóg "kusi" każdego z nas, kiedy stawia przed nami zadania jakby ponad nasze siły: kiedy na przykład wielodzietnych rodziców obdarza następnym jeszcze dzieckiem albo kiedy człowieka ubogiego wzywa do okazania miłosierdzia komuś jeszcze uboższemu.

Po wtóre, autorem pokus do złego jest Bóg w tym sensie, że je do nas dopuszcza. Wszystko, co się dzieje na świecie, również całe zło, dzieje się w przestrzeni Bożej Opatrzności. Nawet szatan nie potrafi do tego stopnia zbuntować się przeciw Bogu, żeby uniezależnić się od Bożej Opatrzności. Jego bunt prowadzi tylko do tego, że nie chcąc rządom Bożym poddać się w miłości, musi wypełniać wolę Bożą wbrew sobie. Jak dowiadujemy się z Księgi Hioba, szatan nie miałby mocy nas kusić, gdyby Bóg mu na to nie zezwolił -- i tylko w takim stopniu i w takim zakresie może nas kusić, w jakim Bóg do tego dopuści. Otóż Bóg nie dopuściłby na nas żadnej pokusy, gdyby nie zamierzał obrócić jej na nasze dobro. Spróbujmy to zobaczyć na podanym wyżej przykładzie: Apostołowie kazali nam cieszyć się w prześladowaniach nie dlatego przecież, żeby było coś radosnego w samym fakcie prześladowań za wiarę (wręcz przeciwnie, jest to fakt ze wszech miar smutny i niepożądany!); mamy cieszyć się z tego, że mogliśmy dzięki tym prześladowaniom dać Chrystusowi dodatkowy dowód, że Go kochamy.

Po trzecie, Bóg jest autorem zarówno wezwań do dobrego, jak pokus do złego jeszcze w tym sensie, że chce nam pomagać, abyśmy mogli przejść przez te próby z jak największym dla siebie pożytkiem: "Wierny jest Bóg i nie pozwoli kusić was ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać" (1 Kor 10,13).

Zarazem nigdy dość przypominania, że stosunki człowieka z Bogiem podlegają dynamice miłości, a nie jakimś prawom zdeterminowanym na wzór tych praw, jakimi rządzi się materia. Z tego, że Bóg chce wszystko obrócić na nasze dobro i że nie chce na nas dopuścić próby ponad nasze siły, w żadnym razie nie wynika, że mamy to zapewnione automatycznie. Sam Pan Jezus z największym naciskiem nam o tym przypomniał: "Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe" (Mt 26,41) -- a warto sobie uprzytomnić, że słowa te wypowiedział podczas swego krwawego czuwania w Ogrodzie Oliwnym.

Toteż warto zauważać w Piśmie Świętym te żarliwe modlitwy, które zanosili do Boga w chwilach próby ludzie prawdziwie Mu oddani: na przykład modlitwy upokorzonego buntem własnego syna króla Dawida (Ps 7), niewinnie skazanej na śmierć Zuzanny (Dn 13,42n), Judyty przed pójściem przeciwko Holofernesowi (Jdt 9,2-14) czy królowej Estery w momencie śmiertelnego zagrożenia narodu (Est 4,17). Przypomnijmy sobie, z jaką żarliwością modlił się Kościół apostolski w momencie prześladowań (Dz 4,24-30; 12,5). Właśnie dlatego Apostołowie potrafili radować się z tego, że prześladowania jeszcze mocniej wiążą ich z Chrystusem, bo przedtem umieli modlić się o to, żeby Bóg do tych prześladowań nie dopuścił, a przynajmniej żeby ich ochronił przed upadkiem.

Nie będę stawiał kropki nad "i". W odpowiedzi na Pańskie pytanie powiem tylko tyle: Słowa "I nie wódź nas na pokuszenie" odnoszą się do wszystkich trzech wymiarów, w których możemy mówić o Bożym autorstwie przychodzących na nas pokus i doświadczeń. Słowa te jakby streszczają w sobie wszystkie te niewyobrażalnie różnorodne modlitwy, jakie mamy prawo i powinniśmy zanosić do Boga we wszystkich trudnych dla nas momentach.

Koniecznie tylko trzeba dodać, że modlitwy te zanosimy do Tego i przez Tego, który sam był kuszony: "W czym sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, kórzy są poddani próbom. (...) Nie takiego bowiem mamy Arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu" (Hbr 2,18; 4,15). Trzy słowa w tym fragmencie, które są wyróżnione, pochodzą od czasownika peirazein. To dodatkowy argument za tym, żeby jednoczyć się z tym naszym Arcykapłanem, kiedy zanosimy do Przedwiecznego Ojca i pragniemy zrozumieć tę prośbę "I nie wódź nas na pokuszenie".

Z książki o. Jacka Salija OP ,,Nadzieja poddawana próbom''

mateusz.pl

Komentarze

Kubuś2021.11.17 7:31
Co to znaczy <nie wódz nas na pokuszenie>. Każdy problem można rozwiązać na dwa bądz więcej sposobów i rzecz w tym, który z tych sposobów wybierzemy. Można wybrać sposób etyczny zwykle trudniejszy albo łatwiejszy, mniej problemowy, zwykle nieetyczny. Można iść trudniejszą drogą bożych przykazań albo na skróty po trupach, bezproblemowo. Wybór należy do nas wszak mamy wolną wolę i <zastanawianie się> którą drogę wybrać jest tym kuszeniem a bywa też <wodzeniem> gdy raz wybieramy jedną a za chwilę drugą drogę i nie możemy się zdecydować przez długi czas.
stan2021.11.17 6:22
Podczas ubiegłorocznych obchodów Dni Judaizmu w łódzkim Kościele podczas rozwazan "dwóch ambon" rabin z ambony nr I w kwestii zwiedzenia Żyda do grzechu, obciazyl Jahwe, który nie ustrzegł danego Żyda przed upadkiem grzechowym, z czego może wynikać bezgrzeszność członkow narodu wybranego. Natomiast abp G Rys z ambony nr II ,bez słowa komentarza przyjął do wiadomości naukę Rabina, tym samym przyznajac "zazydzenie" modlitwy Ojcze Nasz.
Anonim2021.11.16 23:23
Podejrzewam, że we współczesnej polszczyźnie słowo wieść, nie wiedź nas na pokuszenie, byłoby bardziej adekwatne. Wodzić, współcześnie, kojarzy nam się ze zwodzeniem, jak gdyby sam Bóg był zwodzicielem, stąd nasze problemy. A wieść można zastępy do bitwy. Co w kontekście ostatniego wersu ma swój sens, ale nas zbaw ode Złego. Czyli wyręcz nas w tej walce.
Val2021.11.16 23:21
Im więcej słów tym bardziej mam wątpliwości, dla mnie to znaczy : nie wystawiaj mnie Panie na próbę bo boję się, że jestem za słaby i ulegnę, to oznaka pokory
ok boomer2021.11.16 20:58
Jak przyjdzie do ciebie Szatan (Dyabeł) masz mu powiedzieć: Wyріеrdalaj!
Anna2021.11.16 20:46
To znaczy:"Nie pozwól,abyśmy ulegli pokusie"!
Palindrom2021.11.16 21:26
Znasz te oto słowa z psalmu i sam (cały) psalm: «Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?»
to się wie2021.11.16 21:48
Psalm 22: Eli, Eli, lama azavtani?
PILNE!!!!2021.11.16 20:43
To staropolski język. Wiele krajów zamieniło te słowa na i nie dopuść abyśmy ulegli pokusie. Język zmienia się i ewoluuje czy też nie? Czy katolikom tak absurdalnie proste rzeczy trzeba tłumaczyć??? Ale to dlatego, że oni w 99% nie czytają Słowa a gdy spytasz katolika o Biblię powie żeś jehowa
MaxFiend2021.11.16 19:56
"Bóg dopuszcza na nas utrapienia" - kogoś chyba bardzo pogrzało. :-D
Anna2021.11.16 20:47
Tak,Bóg dopuszcza na nas utrapienia.Ale tylko takie,które służą naszemu rozwojowi i Zbawieniu.
Anna2021.11.16 20:50
Tak.Bóg dopuszcza na nas utrapienia.Ale tylko takie,które służą naszemu rozwojowi duchowemu i zbawieniu.
MaxFiend2021.11.17 12:07
Chyba kpisz albo nie wiesz co to jest wolna wola. Jeżeli przyjęlibyśmy możliwość takich boskich interwencji, to nie ma mowy o decydowaniu człowieka o sobie i za wszelkie możliwe wynikające z tego zło można oskarżyć Boga. Jest to sprzeczne z nauką KK. Nie ma żadnego "dopuszczania utrapień" a każdy kto o tym świadomie bredzi, zwyczajnie kłamie.
Diabeł2021.11.16 19:35
"Pustynia jest przeciwieństwem raju" - Wspólnota jest przeciwieństwem raju - przestań łgać Salij ty podnóżku k u r e w s ki
Po 11 ...2021.11.16 19:11
Co to znaczy: ,,I nie wódź nas na pokuszenie''? To proste i oczywiste. To znaczy NIE GŁOSUJ NA PIS !!!!!