07.09.20, 08:05Fot. Adrian Grycuk via Wikipedia, CC BY-SA 3.0

Cud za wstawiennictwem bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego

Spośród wielu łask otrzymanych od Boga za pośrednictwem ks. Ignacego Kłopotowskiego do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie zostało złożone udokumentowane świadectwo uzdrowienia ks. Antoniego Łatko z Szerokiej, z diecezji katowickiej.

61-letni kapłan został napadnięty i zmasakrowany przez nieznanych sprawców na plebanii w nocy z 20 na 21 czerwca 1991 r. O piątej rano księdza proboszcza znalazł wikariusz, ks. Krzysztof Winkler, który przyszedł prosić go o błogosławieństwo na wyjazd z pielgrzymami. Zastał księdza nieprzytomnego, z ranami głowy i innymi obrażeniami ciała. Ksiądz Antoni był nieprzytomny. Został przewieziony do szpitala w Jastrzębiu Zdroju. Około godz. 12.00 znalazł się na sali operacyjnej. Lekarze usiłowali ratować mu życie, operując czaszkę po zadanych 13 ciosach.

Jednocześnie parafianie i przyjaciele prosili Boga o dar życia i powrót do zdrowia za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego, którego czcicielem był ks. Antoni i który szerzył jego kult wśród parafian.

Ksiądz Antoni Łatko w krótkim czasie powrócił do zdrowia i 19 lipca 1991 r. opuścił szpital. Jest przekonany, że Bóg uczynił w jego życiu cud za pośrednictwem ks. Ignacego Kłopotowskiego. W pierwszych dniach po wyjściu ze szpitala udał się do Loretto na jego grób, aby podziękować mu za dar życia, a Siostrom Loretankom za modlitwę.

Kilka lat później rozpoczęto proces badający to niezwykłe uzdrowienie. Jego otwarcia dokonał ks. abp Damian Zimoń 21 grudnia 1995 r. w Katowicach. Zebrano obszerny materiał medyczny udostępniony przez szpital w Jastrzębiu Zdroju, przesłuchano 18 świadków, w tym: lekarzy, kapłanów, parafian, siostry loretanki oraz samego uzdrowionego.

W 1996 roku ks. Antoniego Łatko poddano ponownym badaniom i ocenie lekarskiej, stwierdzającej aktualny stan jego zdrowia. Ostatnia sesja zamykająca proces na szczeblu diecezjalnym odbyła się również w Katowicach 20 marca 1997 r.

Zebraną dokumentację przedstawiono Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Dekretem z 9 kwietnia 1999 r. kongregacja potwierdziła ważność przeprowadzonego procesu na szczeblu diecezjalnym. W oparciu o zebrany materiał opracowano pozycję o domniemanym cudzie. Przekazana do zaopiniowania przez kolejnych dwóch watykańskich lekarzy, tzw. perito ex officio (biegłych z urzędu), uzyskała ich pozytywną opinię. Opisywany przypadek poddano dalszej analizie przez trzy kolejne komisje: lekarską, teologiczną i kardynalską.

Sympozjum Komisji Lekarskiej 25 listopada 2004 r. wydało pozytywną ocenę cudu. Dnia 7 lutego 2005 r. tę opinię potwierdziło również siedmiu teologów. Ostatnie orzeczenie kongresu kardynałów dotyczące cudownej interwencji Boga za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego wydano 3 maja 2005 r.

Pomagał za życia, pomaga po śmierci
W nowicjacie w Loretto prowadzimy każdego dnia nowennę w konkretnej intencji za przyczyną Ojca Założyciela. Bardzo często zwracają się do nas ludzie, rodziny z prośbą o modlitwę w intencji znalezienia pracy. Chętnie podejmujemy tę modlitwę. Podam ostatni przykład.

W miniony wtorek spotkałam się z panią Marią, która prosiła nas o modlitwę. Ma 50 lat i nigdzie nie mogła dostać pracy. Fabryka, w której była zatrudniona przez 30 lat, została rozwiązana i pani Maria musiała odejść. Chciała dopracować kilka lat do uzyskania emerytury. Szukała wszędzie pracy. Okazało się to jednak bardzo trudne. Nikt nie chciał z nią rozmawiać. Starałam się pomóc pani Marii, ale odpowiadano mi krótko: Przepraszamy, ale nie mamy miejsca. Pozostała nam więc tylko modlitwa, żeby tej pani pomóc. Znałyśmy ciężkie położenie rodzinne pani Marii, więc zaczęłyśmy się modlić za przyczyną Ojca Założyciela.

W niedługim czasie zadzwoniła do nas, mówiąc: "Trwają rozmowy i przyjmują mnie do szkoły do pracy. Jestem taka szczęśliwa, bo jest nadzieja, że będę mogła pracować aż do uzyskania emerytury". Otrzymała pracę i to bardzo blisko domu. Pani Maria powiedziała, że otrzymanie pracy zawdzięcza Ojcu Założycielowi. Po spotkaniu ze mną poszła do kaplicy i dziękowała Panu Bogu.

Takich przykładów jest wiele, otrzymujemy wiele podziękowań. Ludzie, którzy proszą o pracę, otrzymują ją w niedługim czasie albo zostają rozwiązane ich problemy w rodzinie. Zachęcamy do modlitwy za wstawiennictwem Ojca Założyciela. Jest to patron, który rzeczywiście w sposób szczególny ogarnia ludzi potrzebujących. Za życia bardzo pomagał, a po śmierci, wierzymy, że jeszcze bardziej. On już jest u Pana Boga, może wiele wyprosić.

Źródło tekstu: http://adonai.pl

Siostry Loretanki

Komentarze

katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.7 13:52
cuda się zdarzają właśnie odzyskałem wiarę w stalina
do Komentarzy2020.09.7 14:33
Ale straciłeś rozum niestety.
"przez nieznanych sprawców"2020.09.7 10:15
A nie przez byłych ministrantów, mających traumę z dzieciństwa?
Anonim2020.09.7 14:31
Na początku lat 90-tych esbeckie bandziory jeszcze kilku księży zamordowali. W 1989 ks.Niedzielak, ks.Zych, ks.Suchowolec jeszcze im nie wystarczyli.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.09.7 9:57
kościelni nekrofile wyrwali z truchła serce i wystawili je na widok publiczny a ludzie do tego kawałka ludzkiego ścierwa się modlą i przypisują mu cuda, kürwa to jest chore!!!
Anonim2020.09.7 12:52
Ludzkie ścierwo? To mi cuchnie propagandą antykościelną za czasów lenina. Naprawdę jesteś dumny ze swojej spuścizny? Jesteś pełen nienawiści i ludzkość nie wejdzie na wyższy poziom cywilizacji jeżeli będziemy się do siebie tak odnosić. Najtrudniejsza jest zawsze praca nad sobą ale mógłbyś się więcej postarać. Może trening samokontroli złych emocji? Albo poprostu nawrócenie do Boga. Uznaj swoją grzeszność to zaraz poczujesz się wolny od tego co cię ugniata cały czas na sumieniu
gay2020.09.7 13:50
kocham cię ruski trolu
OJ2020.09.7 9:32
Czcią powinno się otaczać Boga a nie drugiego człowieka. Jakby wyzdrowiał bez operacji to to by był cud.
Po 11 ...2020.09.7 9:06
"O piątej rano księdza proboszcza znalazł wikariusz, ks. Krzysztof Winkler, który przyszedł prosić go o błogosławieństwo na wyjazd z pielgrzymami." Dziwne. Bardzo dziwne. Przecież po błogosławieństwo zwykle przychodzi się między 3 a 4 w nocy...
Dell2020.09.7 11:03
Jesteś od rana pijany czy kompletnie Ci nie zależy na opinii o Twojej Matce? To Twojej Matce najbardziej ubliża to co wypisujesz, bo tego rodzaju "komentarze" świadczą, że poniosła kompletną porażkę próbując Cię wychować.
Natalja Siwiec2020.09.7 8:55
fragment zwłok wystawiony na widok publiczny? Obrzydliwe
...2020.09.7 10:55
A kto Ci każe oglądać?
Anonim2020.09.7 14:36
Lenin na Placu Czerwonym ci nie przeszkadza?
Anonim2020.09.7 8:50
Lata mijają, a polski kler wciąż butny, prymitywny, zaściankowy, ksenofobiczny, a zarazem łasy na pieniądze i uprzywilejowany.