13.08.21, 19:30fot. yt/screen

Czy Jezus akceptował rozwód?

Problem polega na tym, że przyzwolenie na rozwód byłoby zdradą podstawowej nauki Jezusa o małżeństwie. Nie jest to jakiś wymysł księży, pragnących utrudnić życie małżonkom. Nie jest to jakaś filozofia polegająca na takiej lub innej interpretacji niejasnego tekstu. Nierozerwalność małżeństwa jest jednoznacznym wymaganiem postawionym przez Jezusa.

Warto sobie przypomnieć, że w żadnym momencie swojego życia Jezus nie złamał ani nie skrytykował żadnego przykazania zapisanego w Starym Testamencie. Jego spory z faryzeuszami dotyczyły wyłącznie tego, w jaki sposób stosowali oni nadane przez Mojżesza Prawo. W dyskusji o rozwodzie widać to wyraźnie, gdyż sami faryzeusze zaczepili Jezusa, pytając: „Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?” (Mt 19, 3). Dokładnie jak nasi współcześni byli przekonani, że rozwód jest dla nich przewidziany jako ucieczka od problemów małżeńskich! Chcieli tylko się upewnić, czy jakikolwiek powód może być impulsem do rozwodu: zbyt słona zupa, utrata piękna przez starzejącą się żonę albo zwykły kaprys męża.

Jest absolutnie oczywiste, że Pan Jezus nie mógł podzielać takiego poglądu – z prostego powodu: był on sprzeczny z zamiarem Stwórcy. Proszę zauważyć, że zamiar Stwórcy jest czymś innym niż nasze pomysły na życie. Stwórca jest nieskończenie mądrzejszy od stworzenia i w odróżnieniu od nas nie tylko pragnie naszego szczęścia, ale dokładnie wie, jak można je osiągnąć. Z tego powodu Pan Jezus, choć zawsze litował się nad każdym problemem ludzkim i był wyrozumiały dla każdej ludzkiej słabości, stanowczo zaprzeczył, mówiąc: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? (...) Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19, 4-6).

Ale nie jest łatwo przekonać człowieka, że Bóg dla niego zaplanował nie to, co on sam chce realizować! Faryzeusze, którzy jednoznacznie zrozumieli Jezusową interpretację Prawa Mojżeszowego, nie poddają się i próbują użyć argumentu, posługując się tym samym Prawem: „Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?” (Mt 19, 7). Okazuje się, że można nawet Biblię dopasować do własnych poglądów! Bo skoro sam Mojżesz kazał wypisać list rozwodowy, to co ma biedny Żyd robić? Musi ten list wypisać i odprawić żonę!

Jednak co innego jest wymyślić sobie usprawiedliwienie, a co innego jest przekonać Jezusa, który nie tylko pozostał przy swoim zdaniu, ale sprecyzował Mojżeszowe „polecenie”: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było” (Mt 19, 8). Okazuje się, że Mojżesz nie „polecił”, tylko pozwolił, i nie dlatego, że tak było od początku, tylko ze względu na zatwardziałość ludzkiego serca.

Chciałbym tutaj odwołać się do nakazów Prawa Mojżeszowego, ponieważ polski czytelnik nie jest z nim tak dobrze obeznany, jak wspomniani w Ewangeliach faryzeusze i uczeni w Piśmie. Kto jak kto, ale oni doskonale wiedzieli, że Biblia przewiduje tylko jeden powód, który mógł doprowadzić do rozwodu: jeżeli mąż znajdzie u żony coś odrażającego (hebr. erwat dawar; Pwt 24, 1). Problem w tym, że oni chcieli, by „coś odrażającego” oznaczało „jakikolwiek powód”! Dla sprawiedliwości jednak dodać należy, iż oponenci Jezusa nie stanowili żadnego poważnego nurtu w judaizmie. Nauka faryzejska, która funkcjonuje do dziś jako ortodoksyjny judaizm, zwraca uwagę na to, że coś naprawdę odrażającego można łatwo odkryć przed ślubem. Dlatego też dzisiejsi Żydzi nie dopuszczają do ślubu bez możliwości spotkania się pary młodej (jak to czyniono nieraz w starożytnych kulturach, zwłaszcza na Wschodzie) i jeżeli któreś z narzeczeństwa ma jakiekolwiek opory, do ślubu nie dochodzi. Dzięki temu, kiedy któryś Żyd przychodzi do rabina i mówi, że znalazł w swojej żonie coś odrażającego, rabin może odpowiedzieć po prostu: „Widziały gały, co brały!”. Zatem problem rzeczy „odrażających” sprowadza się do zagadnień, które zostały ukryte w okresie narzeczeństwa i ujawniły się dopiero po ślubie.

I właśnie w tym kontekście powinniśmy odczytywać dalsze wyjaśnienia Pana Jezusa: „A powiadam wam: »Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo«” (Mt 19, 9). Z tych słów jednoznacznie wynika, że każdy związek rozwiedzionego mężczyzny z jakąkolwiek kobietą i rozwiedzionej kobiety z jakimkolwiek mężczyzną w oczach Jezusa jest równoznaczny z cudzołóstwem.

Niestety, część dzisiejszych chrześcijan pragnęłaby odczytać te słowa inaczej. Niektórym chciałoby się wierzyć, że Jezus przyzwala na rozwód „w wypadku nierządu”, rozumianego dziś jako zdrada małżeńska. Wydaje się to logiczne, ale niestety stoi w sprzeczności z kontekstem kulturowo-religijnym, w jakim te słowa zostały wypowiedziane.

Mianowicie musimy pamiętać, że rozmówcami Jezusa nie byli Grecy, Rzymianie lub Polacy, których On pouczał, jak trzeba żyć. Byli to biegli w Pismach faryzeusze, którzy odwoływali się do Prawa Mojżeszowego, stosowali to Prawo we wszystkich dziedzinach życia i w świetle tego Prawa rozumieli i weryfikowali każdą wypowiedź Jezusa. A każdy wie, że Prawo Mojżeszowe nie przewidywało żadnego rozwodu w przypadku zdrady małżeńskiej. Zdrada małżeńska była karana śmiercią.

Aby lepiej to sobie uzmysłowić, przypomnijmy dwie sytuacje opisane w Ewangeliach. Jedna z nich dotyczy kobiety przyłapanej na cudzołóstwie (J 8, 3-11), a druga problemu przedmałżeńskiej ciąży Maryi (Mt 1, 18-20). Łatwo zauważyć, że przyprowadzając cudzołożnicę, faryzeusze nie pytają się o rozwód, tylko o ukamienowanie: „W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” (J 8, 5). Najwyraźniej chodzi o skonfrontowanie Jezusa z Mojżeszem, by wykorzystać ewentualną różnicę zdań do oskarżenia Jezusa o herezję. Widzimy, że Jezus nie obala nakazu Mojżesza i nie porusza wątków rozwodowych. Daje jednak faryzeuszom jasno do zrozumienia, że egzekucji może dokonać jedynie Ten, kto nie ma żadnej winy – i że właśnie On ma zamiar udzielić łaski przebaczenia. Ułaskawiona kobieta powraca do swego męża z Chrystusowym poleceniem: „Idź, i nie grzesz więcej”, a nie z rozkazem „idź i rozwiedź się z mężem, bo go zdradziłaś”. Wydaje się naturalne, że Jezus, który przebaczył jej grzech cudzołóstwa, oczekuje, że również mąż jej przebaczy.

W drugiej sytuacji mamy do czynienia nie z cudzołóstwem, tylko z domniemaną rozpustą (bo właśnie jako rozpusta i nierząd określany jest w Biblii seks przedmałżeński, w odróżnieniu od cudzołóstwa, czyli zdrady małżeńskiej). Z punktu widzenia Józefa Maryja zdradziła go jeszcze przed ślubem, w okresie oficjalnego narzeczeństwa. Zgodnie z Prawem Mojżeszowym Józef mógł domagać się jej ukamienowania jako cudzołożnicy, ale mógł też odprawić ją jako kobietę, w której znalazł „coś odrażającego”. Bo przecież mógł udawać, że ona ukrywała przed nim ciążę, czyli swoją rozpustę w panieństwie. A jak wcześniej zostało wyjaśnione, taka sytuacja kwalifikowała się do rozwodu, ponieważ wymieniony w Księdze Powtórzonego Prawa (24, 1) erwat dawar oznacza między innymi „nagość” i „rozpustę” (zob. np. Iz 20, 4 lub Kpł 18).

Widzimy zatem, że wymieniony przez Jezusa „wyjątek” („chyba że w przypadku nierządu”) nie jest jakimś przyzwoleniem na rozwód w sytuacji cudzołóstwa, ale nawiązuje raczej do utajenia rozpus­ty przedmałżeńskiej, która wyszła na jaw dopiero po ślubie. Obowiązujący w Kościele katolickim kodeks prawa kanonicznego uwzględnia wagę takiej sytuacji, kiedy jedno z małżonków zostało świadomie wprowadzone w błąd przed ślubem. Zgodnie z kanonem 1098 utajenie ważnych faktów, które mogłyby zniszczyć życie małżeńskie, stanowi przeszkodę uniemożliwiającą udzielenie sakramentu małżeństwa. Dla przykładu: gdyby dopiero po ślubie pan młody się dowiedział, że jego narzeczona była w ciąży z kim innym, to w myśl wymienionego kanonu zawarte małżeństwo jest nieważne. Podkreślam jednak, że w takiej sytuacji Kościół nie udziela rozwodu, tylko stwierdza, że jedna ze stron została oszukana, więc nie został spełniony warunek świadomego i dobrowolnego wstąpienia w związek małżeński. Jeżeli natomiast przed ślubem wszystko było „cacy”, ale dopiero po jakimś czasie małżonkowie zaczynają psuć sobie nawzajem krew, to żadne unieważnienie lub rozwód nie może nastąpić, ponieważ jednym z podstawowych obowiązków małżonków jest wspólna droga do świętości.

Na zakończenie pragnę uświadomić każdego, kto ma odmienne zdanie na temat nierozerwalności małżeństwa: kanony 1099 – 1101 prawa kanonicznego głoszą, że nie może przyjąć sakramentu małżeństwa osoba, która neguje jakikolwiek z jego elementów: czy to nierozerwalność, czy to płodność, czy to monogamię. W szczególności nie może wziąć ślubu człowiek rezerwujący sobie prawo do zdrady małżeńskiej lub rozwodu, do stosowania antykoncepcji lub aborcji. Albo się przyjmuje sakrament tak, jak go ustanowił Pan Jezus, albo się go nie przyjmuje wcale. I nie oszukujmy samych siebie: nasza zatwardziałość nie zostanie przyjęta przez Boga jako argument przyzwalający na rozpustę czy cudzołóstwo, tak samo jak nie zostały przyjęte pseudobiblijne wywody faryzeuszów. Jeżeli jesteśmy słabi i grzeszni, to możemy zawsze liczyć na Miłosierdzie Boże – jednak pod warunkiem, że wykazujemy pragnienie poprawy. „Idź i nie grzesz więcej” – tak mówi Jezus każdemu z nas i nie łudźmy się – nikomu nie mówi: „Skoro twoja żona cudzołoży, to i ty idź i cudzołóż. Ja mam gdzieś cały Kościół, który sam ustanowiłem, wraz z naukami o nierozerwalności małżeństwa, które również sam ustanowiłem. Cudzołóżcie więc wszyscy, ile chcecie, a Ja wam wszystko przebaczę”.

Jestem przekonany, że lepiej dla nas jest walczyć z grzechem wdzierającym się do naszego życia i niszczącym nasze rodziny niż toczyć bitwy z Kościołem i występować w obronie grzechu.

 

Mirosław Rucki

 

Komentarze

Foster2021.08.14 10:34
Przecież 2 tysiące lat temu nie było rozwodów. Za cudzołóstwo karano ukamienowaniem, ale tylko kobiety.
Anonim2021.08.14 12:48
ale tylko u brudasów pustynnych w przepoconych smierdzących łachmanach,u greków rzymian można było hehe wszystko
Anonim2021.08.14 9:43
Gdy Jezus skończył nauczanie, opuścił Galileę i skierował się do Judei na tereny leżące po drugiej stronie Jordanu. 2 Podążały za Nim tłumy, a On uzdrawiał chorych. 3 Zjawili się tam także faryzeusze i—chcąc Go sprowokować do jakiejś niefortunnej wypowiedzi—zapytali: —Czy zezwalasz na rozwody z dowolnego powodu? 4 —Czyżbyście nie czytali w Piśmie, że na początku „Bóg stworzył mężczyznę i kobietę”?—odrzekł Jezus. 5 —Bóg powiedział również: „Dlatego mężczyzna opuści rodziców i złączy się z żoną, tak że ci dwoje staną się jednym ciałem”. 6 Nie są więc już dwojgiem ludzi, lecz jednym ciałem! Niech człowiek nie rozdziela tego, co złączył sam Bóg! 7 —Dlaczego więc Mojżesz nakazał wręczyć żonie dokument rozwodowy i odprawić ją?—kontynuowali. 8 —Mojżesz pozwolił wam na rozwód tylko z powodu waszych zatwardziałych serc—odparł Jezus. —Ale nie taki był Boży zamiar. 9 Dlatego mówię wam: Jeśli ktoś rozwodzi się żoną (z wyjątkiem przypadku rozwiązłości seksualnej) i poślubia inną kobietę, dopuszcza się grzechu niewierności małżeńskiej. proszę zwrócić uwagę na słowa w nawiasie
Laki2021.08.14 6:25
Znowu sekta katolicka kłamie, Jezus był przeciwnikiem instytucji małżeństwa!
rebeliant2021.08.14 5:48
Wiadomo, że Jezus nie poniósł krzywdy gwałtu, a mimo to robienie z ludzi Jezusów Chrystusów przekroczyło tą granicę do takiego pedofilnego stopnia, że zastrasza się je piekłem jeżeli nie przebaczą (czyli innymi słowy nie odpuszczą pomsty, a nie ma gorszej rzeczy dla krzywdziciela jak pomsta ze strony kto przecież miał być od niego słabszy).
Roman2021.08.14 4:57
Tak akceptował ,ale głównie w stosunku do osób o nazwiskach zaczynających się na K np.Kaczyńska.Kursk..i
mp2021.08.14 1:16
Matka Jezusa nie chciała uprawiać seksu ze swoim mężem ani z innymi mężczyznami. Jezusa za to nie kręcą kobiety?
mp2021.08.14 1:14
Jezus akceptował życie mężczyzny z innymi mężczyznam. Nawet to preferował.
Aldona2021.08.13 21:15
Czy Jezus akceptował rozwód? - Tak kurskiego .
Anonim2021.08.13 23:20
oraz martusi kwaczynskiej wiecznej dziewicy
Alex2021.08.13 20:52
Jezus to przede wszystkim chyba by w Ojca zwątpił widząc w co ewoluowało chrześcijaństwo, w mafijną organizację pasącą się na słabych na umyśle..
Radek2021.08.13 20:21
Dajcie ten artykuł do przeczytania Jędraszewskiemu, który wyraził zgodę na ponowny ślub Kurskiego.
maria2021.08.14 17:37
to nie abp Jędraszewski wyraził zgodę ,nie wiesz to nie klep.
Anonim2021.08.13 20:07
Czy Jezus akceptował rozwód? zasadniczo nie,ale ,jesli chodzi o tvpis ,to tak ,każdy może do czech razy zmienić ,a każdy biskupo ma to zalegalizowac ,najlepiej w łagiewnikach pod samiutkim łobraskiem pupieskim
gars2021.08.13 19:58
A w którym to miejscu Jezus mówi o antykoncepcji?
Anonim2021.08.13 20:12
jak mówil o mieciu ,kto mieciem wojuje od miecia zginie i nie używajta condomów platfusy i kaczyńskie-pamiętajta
FrodoUK2021.08.14 1:11
W Księdze Rodzaju słowami: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się".
Anonim2021.08.14 12:51
na koniec ksiegi dodał; jarek zostaniesz starym kawalerem ,nigdzie sobie ogóra nie zamoczysz, a przybłedowska bedzie ci gotować
abiturient2021.08.13 19:53
Akceptuje, ale tylko porzucenie żony przez zyda Kurskego.
Ważne że "młyny boże" akceptują2021.08.13 19:44
a obie zainteresowane strony (a właściwie trzy) są na ogół zadowolone.
Czy Jezus akceptował rozwód?2021.08.13 19:41
tylko marta kaczyńska zna odpowiedź na to pytanie
Po 11 ...2021.08.13 19:36
Jezus jednoznacznie promował wolny seks. Jako przystojny, inteligentny, czysty, pachnący singiel przeleciał tysiące dziewic. W końcu miał trochę czasu zanim osiągnął "wiek chrystusowy". Szacun.... no chyba nie myślicie, że był przez te lata onanistą?
Anonim2021.08.13 19:35
Tu trzeba zadać inne pytanie: czy Jezus istniał?
Wojciech2021.08.13 20:13
Istnienie Jezusa nie jest kwestią wiary. Negowanie Jego istnienia to raczej przejaw ignorancji
...2021.08.13 21:16
sprawdź datę....