22.08.17, 20:30Zdj. screen Youtube

Dlaczego Rostowski boi się komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT? Zbigniew Kuźmiuk dla F.

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Po informacjach, że wzrost PKB może być w tym roku wyższy, niż zakładali eksperci, pojawia się kolejna optymistyczna dla polskiej gospodarki wiadomość. Pisał Pan na blogu, że wicepremier Morawiecki przewiduje, iż wpływy z VAT osiągną kwotę rzędu 150 miliardów złotych.

Dr Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista, europoseł PiS: Oczywiście, wzrost dochodów z podatku VAT na pewno ma związek ze wzrostem gospodarczym. Tyle że również w okresie rządów PO-PSL mieliśmy do czynienia ze wzrostem gospodarczym, a mimo to wpływy z VAT nie rosły. Był również okres, kiedy wpływy stawały się wręcz z roku na rok coraz mniejsze. Obecnie warto podkreślić działania ministerstwa finansów, czyli likwiadacja pewnych zmian prawnych, którą rozpoczął minister Szałamacha, a kontynuuje minister Morawiecki, ale również działania ministra sprawiedliwości, takie jak znaczne podniesienie wyroków za wyłudzenia VAT czy wszelkie wyłudzenia podatkowe, a także konfiskata rozszerzona, która weszła niedawno... Wszystko to powoduje, że wpływy z VAT wyraźnie rosną. Mimo iż na ten rok zaplanowano o 17 mld więcej, niż w roku ubiegłym, to wszystko wskazuje na to, że ten ambitny cel zostanie znacznie przekroczony i w tym roku osiągniemy kwotę, która jeszcze kilka lat temu wydawała się niewyobrażalna: ponad 150 mld wpływów z jednego podatku. A to dopiero skala wzrostu tych wpływów z tego roku i z części poprzedniego. Część zmian została wprowadzona już w roku ubiegłym. Stało się to dopiero w jego drugiej połowie, ponieważ były to zmiany dość skomplikowane. Pokazuje to, na jak wielką skalę byliśmy okradani jako Polacy. Ze względu na spadające wpływy z VAT trzeba było podnieść wysokość tej składki, ale i to nie dawało rezultatów. Było swoiste przyzwolenie na wyłudzanie tego podatku i teraz dopiero dowiadujemy się, jak ogromna była skala tego procederu. Jeżeli w tym roku uda się zrealizować prognozowane wpływy, to nieuchronnie powinno iść za tym przegłosowanie komisji śledczej w sprawie wyłudzeń VAT.

Na co, Pana zdaniem, powinna zwrócić uwagę komisja śledcza, którą chce powołać Kukiz'15? Jej prace mają ruszyć już po wakacjach

Ściganie przestępców, czym zajmuje się ABW, CBA i inne służby, to jedna sprawa. Postępowań jest coraz więcej. Ostatnio czytałem, że w sprawie wyłudzeń VAT zatrzymano ponad 2 tysiące osób, co oznacza działanie na niespotykaną skalę. Mam nadzieję, że sądy nie będą w tej sprawie opieszałe, zwłaszcza, że obowiązuje już nowe prawo.

Trzeba by pokazać również, jak do tych wyłudzeń dochodziło. Kto inspirował zmiany ustaw i rozporządzeń. Mamy ten słynny wyrok Sądu Najwyższego, pochodzący, o ile dobrze pamiętam, z 2008 roku. Wyrok ten nakazywał, aby przestępstw VAT-owskich nie rozpatrywać według Kodeksu karnego, ale znacznie łagodniejszego Kodeksu karno-skarbowego. Mimo iż Sąd Najwyższy wycofał się już z tego stanowiska, to jednak ono przez kilka lat obowiązywało, dlatego moim zdaniem należałoby zapytać o to przed komisją śledczą sędziów SN.

Tych spraw do wyjaśnienia, dotyczących zmiany prawa, inspiracji do wyłudzeń, złagodzenia kary, komisja śledcza będzie miała bardzo wiele. W świetle tych rosnących dochodów VAT widzimy, że jeżeli państwo się zmobilizuje, jeżeli rząd chce, to można to zrobić. Tymczasem przez lata rozkładano ręce: „No, co zrobić? Podatek VAT ma taki mechanizm, że są zwroty, w związku z czym wyłudzeń nie da się uniknąć”. Tymczasem okazuje się, że można jednak na tyle zmienić prawo i zmusić instytucje państwowe do działania, że wyłudzenia są znacznie mniejsze. Już w tamtym roku udało się osiągnąć 126 mld wpływów, a w tym roku będzie to 150, co oznacza, że do budżetu państwa z tego podatku wpłynie dwadzieścia kilka miliardów więcej. Cały program 50 Plus kosztuje 23 miliardy, może więc zostać sfinansowany z uszczelnienia poboru jednego tylko podatku. A mamy przecież również podatek dochodowy, którego firmy, szczególnie zagraniczne, nauczyły się zgrabnie unikać. Zresztą także na tym polu wprowadzane są zmiany, które mają na celu poprawę tej sytuacji. Od 1 stycznia 2018 roku najprawdopodobniej wprowadzone zostanie rozwiązanie zobowiązujące największe firmy o najwyższych przychodach do publikowania wielkości swoich obrotów i wielkości płaconych przez nie podatków. Zobaczymy, jak będą prezentowały się na tle spółek Skarbu Państwa, bo jeżeli chodzi o wpływy z podatku dochodowego, to dostarczają je głównie polskie firmy. Te zagraniczne, mimo iż osiągają kolosalne zyski, to podatku jakoś nie płacą. Moim zdaniem taka kontrola społeczna zmobilizuje niektórych, aby przestali ukrywać wpływy, wywozić zyski za granicę itd. Okazuje się, że jest mnóstwo pomysłów, wystarczy tylko chcieć je wprowadzać, a ten rząd właśnie to robi.

W ubiegłym tygodniu podczas konferencji prasowej minister Zbigniew Ziobro przypomniał, że wyłudzenia VAT przyniosły państwu straty opiewające na kwotę ponad 260 miliardów złotych, która wystarczyłaby na wypłatę środków z programu 500 Plus przez co najmniej 10 lat

Te wyliczenia prezentował również minister finansów. To twarde dane. W 2007 roku, kiedy Prawo i Sprawiedliwość oddawało rządy Platformie, tzw. luka podatkowa była szacowana na 7 miliardów złotych. Osiem lat później, kiedy to z kolei PO oddawała władzę, luka podatkowa była siedmiokrotnie wyższa. Siedmiokrotnie! W czasie 8 lat rządów PO-PSL urosła do ponad 50 miliardów złotych. Minister finansów podawał również dane dotyczące chociażby naszych sąsiadów. W państwach sąsiednich również był okres rozprężenia. Przez pewien czas luka podatkowa rosła. Jednak w ostatnich latach, czyli po 2010 roku państwa te wdrażały zmiany w ustawach pozwalające na uszczelnienie systemu, podczas gdy w Polsce działo się dokładnie odwrotnie. Odpowiedzialni za to, moim zdaniem, powinni ponieść karę, nie tylko przed Trybunałem Stanu, ale być może powinni zostać poddani rygorom kodeksu karnego. Pan minister Rostowski na Twitterze w ostatnim czasie bardzo często popełnia wpisy na ten temat. Widzę, jak bardzo agresywnie podchodzi do idei komisji śledczej. Rozumiem, że zaczyna mu się palić grunt pod nogami, ponieważ to przede wszystkim za jego rządów doszło do zmian rozszczelniających system poboru podatku VAT. Zdaje się, że do pana Rostowskiego powoli dociera, że jednak ktoś się za to weźmie i to właśnie on będzie głównym odpowiedzialnym.

Również poseł Tomasz Rzymkowski, pomysłodawca komisji powiedział niedawno, że zależy mu na przesłuchaniu ministra Rostowskiego oraz byłego premiera Donalda Tuska

Za pobór podatku VAT odpowiedzialni są urzędnicy skarbowi, nie ulega więc wątpliwości, że zmiany w prawie, ustawach i rozporządzeniach, sankcjonował aparat ministra Rostowskiego i oczywiście on sam, a za całokształt pracy swojego rządu odpowiada premier, dlatego powinni to być dwaj główni świadkowie przed komisją śledczą. Mam nadzieję, że do tego dojdzie.

Obecnemu rządowi nie tylko udało się poprawić ściągalność VAT. Rośnie również PKB. Nie sprawdzają się czarne scenariusze opozycji?

Jeżeli chodzi z kolei o wzrost gospodarczy, to od początku nie mieliśmy wątpliwości. Przede wszystkim pojawił się taki „silnik” konsumpcyjny i duża w tym zasługa m.in. programu 500 Plus, ale również wzrostu płac wymuszonego m.in. przez podwyżkę minimalnej stawki godzinowej oraz wyraźny wzrost płacy minimalnej. Siłą rzeczy, spowodowało to również ruch płac powyżej tej minimalnej. Ponieważ zdecydowana większość Polaków zarabia nawet nie średnią, ale właśnie płacę minimalną lub niewiele więcej, wzrost płac napędza popyt. Ci ludzie nie mają przede wszystkim z czego oszczędzać i zarobione pieniądze prawie natychmiast wydają, zwłaszcza na szeroko rozumianą konsumpcję. Silnik konsumpcyjny bardzo intensywnie pracuje od początku naszych rządów. Prawdziwym wyzwaniem były natomiast inwestycje. Pojawiło się załamanie inwestycyjne, ponieważ, niestety, skończyły się pieniądze europejskie tamtej perspektywy, a ta nie była przygotowana w sensie programowym. Teraz powoli rusza również ten silnik inwestycyjny, zarówno jeżeli chodzi o inwestycje publiczne, co inspiruje rząd, ale także samorządy. Zbliżają się wybory, więc siłą rzeczy, samorządy musiały się wziąć do roboty, by jednak zapracować na głosy w wyborach w przyszłym roku. Jest jeszcze eksport, ale on minimalnie ciągnie PKB. Podsumowując, są trzy silniki: popytowy lub konsumpcyjny, inwestycyjny oraz eksportowy. Dzięki temu, wszystko wskazuje, że w tym roku wzrost PKB nawet chyba przekroczy 4 procent, a w przyszłym roku może być jeszcze wyższy.

Bardzo dziękuję za rozmowę.