03.10.21, 19:50fot. yt/fundacja batorego

Dr Mahda, dyrektor IPS: Polityka informowania społeczeństw Polski i Ukrainy poprzez media wymaga zmian

Polska i Ukraina nadal żyją w iluzji, że są dobrze poinformowane o sobie nawzajem. Obecna sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, więc trzeba ją zmieniać wspólnym wysiłkiem i na zasadzie maksymalnego parytetu” – stwierdza dr Jewhen Mahda, dyrektor Instytutu Polityki Światowej.

Oczywiste jest, że w Polsce są bardziej zainteresowani Ukrainą – przede wszystkim na poziomie eksperckim. Z kolei Ukrainie brakuje ośrodków systematycznego badania polskich realiów. Wzrost liczby ukraińskich migrantów zarobkowych w Polsce znacząco zwiększa ilość doniesień o nich w mediach, ale nie zawsze są one pozytywne. Nagłe wypadki, naruszenia prawa, zgony – w takich przypadkach ogólne zasady funkcjonowania środków masowego przekazu działają bezbłędnie. Ale inercja myślenia pozwala czasem na wykorzystanie przekazów o tragicznych wydarzeniach w interesie państw trzecich. Tragiczna śmierć ukraińskiego migranta zarobkowego 25-letniego Dmytra Nikiforenki z rąk policji we wrocławskiej izbie wytrzeźwień miała miejsce w sierpniu, ale stała się przedmiotem aktywnej dyskusji w mediach i sieciach społecznościowych we wrześniu, tuż przed spotkaniem Mateusza Morawieckiego z Denysem Szmyhalem. Przypomnę, że ostatni raz przed rozmowami premierów Polski i Ukrainy w Karpaczu we wrześniu 2021 roku szefowie rządów naszych krajów spotykali się aż w 2016 roku.

Media działające w przestrzeni informacyjnej Polski i Ukrainy mają szereg różnic. W polskim środowisku medialnym są potężni zachodni inwestorzy, a konsekwencją ich obecności można nazwać dość skandaliczny TVN Lex. Na Ukrainie czołowe media należą do wielkiego biznesu, do oligarchów, więc w każdy piątek na portalach społecznościowych dyskutują o tym, co wydarzyło się w eterze telewizyjnego programu „Wolność słowa Sawika Szustera”. Ten prezenter telewizyjny zmienił już kilka kanałów telewizyjnych na Ukrainie, ale do dziś nie zaczął mówić po ukraińsku.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja z czasopismami, które piszą o historii. Jeśli w Polsce istnieje wiele popularnych czasopism, które w popularnej formie opowiadają o wydarzeniach historycznych, na Ukrainie stale ukazuje się jedynie czasopismo pt. „Historia Lokalna”. To zdecydowanie za mało.

Nie należy też pomijać mediów społecznościowych, które dziś są narzędziem szybkiego i skutecznego przekazywania informacji. Informacji zróżnicowanej, ale rezonansowej. Stosunki polsko-ukraińskie doświadczają wszystkich negatywnych konsekwencji destrukcyjnego wpływu sieci społecznościowych, dlatego potrzebują skutecznej odpowiedzi ze strony Warszawy i Kijowa. Powód jest oczywisty: niektóre dyskusje o drażliwych stronach w historii stosunków polsko-ukraińskich, w rezultacie destrukcyjnego wpływu „rosyjskich trolli”, stają się wybuchowe.

Pragnę zauważyć, że media ukraińskie w Polsce i media polskie na Ukrainie funkcjonują w śródowiskach odpowiednich diaspor, pełniąc m.in. funkcję oświecenia. To jednak nie wystarczy, istnieje pilna potrzeba utworzenia co najmniej dwóch wydań. Pierwsze, rozmieszczając biura w większości kluczowych miast obu krajów, powinno informować o codziennym życiu polskiego i ukraińskiego społeczeństw, stwarzająć warunki do wymiany doświadczeń. Drugie powinno być kontynuacją „Biuletynu Polsko-Ukraińskiego”, który ukazywał się w latach 1932 – 1938. Celem tego wydania byłoby promowanie wspólnej wizji geopolitycznej Ukrainy i Polski.

Oczywiste jest, że kwestia finansowania nie jest łatwa. Ale jeśli na tle 6 miliardów dolarów obrotów handlowych Polska i Ukraina nie są w stanie znaleźć miliona czy dwóch dolarów na uruchomienie odpowiednich projektów, to pojawia się pytanie, na ile poważnymi są nasze relacje partnerstwa strategicznego? W tej chwili nie ma innej opcji dla popularyzacji strategii pod kryptonimem „Za nasze i wasze bezpieczeństwo” w przestrzeniach informacyjnych Polski i Ukrainy.

Jewhen Mahda

 

Jagiellonia.org

Komentarze

Super Mario2021.10.3 23:37
Ukraińcy muszą rozliczyć się ze swoim nacjonalizmem w każdym mieście są pomniki i ulice Doncova, Bandery,Szychievicza i tym podobnych,czy wyobrażacie sobie stawianie pomników Hitlera ,Gebelsa w niemczech,Musoliniego we włoszech .Ale w żadnym mieście nie ma pomnika ani ulicy,Biskupa Grzegorza Chomyszyna który potępiał nacjonalizm ukraiński potępiał zamachy zabraniał mordowanie kobiet i dzieci.Podczas powstania listopadowego i styczniowego Polacy strzelali do moskali,ale nie mordowali ich dzieci i żon.Należy wstrzymać pomoc finansową , zamknąć granice unii europejskiej dla pogrobowców Bandery i Doncowa.
Skrzypek na dachu2021.10.4 0:46
Stalina w Stalingradzie , Lenina w Leningradzie .
Anonim2021.10.4 9:00
Poza niektórymi Wyklętymi, którzy dzieci mordowali. Ale gloryfikowani przez PIS oraz naszych narodowców są.
Anonim2021.10.3 20:31
Bez przerobienia Wołynia, to wszystko będzie farsą.
katolik2021.10.3 20:06
Hipokryzją jest ukrywanie przez SSPIS i posłów planu zagłady fizycznej i ekonomicznej Polaków
Anonim2021.10.3 20:15
spadaj bolszewiku
ak2021.10.3 19:54
No pewnie. Najlepiej zrobią to politycy. Już tak było w czasach słusznie minionych. Ale jak widać stare wraca.
Jacek i Placek2021.10.3 20:04
Bo tylko Jarosław Kurski potrafi informować obywateli we właściwy sposób :P