26.01.18, 21:11Zdj. Pixabay, domena publiczna, CC0

Dr Targalski wyjaśnia, jak rozpoznać rosyjskiego trolla

"Szykuje się intensyfikacja działalności rosyjskiej w Polsce"- ostrzega w "Geopolitycznym Tyglu" w Telewizji Republika dr Jerzy Targalski. 

Mówimy m.in. o internecie i cyberprzestrzeni. Jak zatem rozpoznać "ruskiego trolla"? Publicysta i politolog postanowił to wytłumaczyć.

"Trzeba zdawać sobie sprawę, że ogromna część wpisów pochodzi z tzw. botów, czyli oprogramowania, które zakłada fikcyjne i fałszywe konta i potrafi zamieszczać tysiące komentarzy pod materiałami dla Rosji niewygodnymi"-powiedział na początku prowadzący programu. Targalski wskazał, że komentarze botów mają dość jednolity charakter. To najczęściej obrzucanie "epitetami" typu "wariat" czy "kretyn". 

"Tego typu komentarz pasuje do każdej treści. Jeśli chodzi o ilość, to na Łotwie były robione badania. Mieszka tam około 600 tys. Rosjan i zbadano komentarze w języku rosyjskim. 70 proc. tych komentarzy jest autorstwa botów. Pochodzi ze sztucznego oprogramowania. Boty to jedna metoda, dość schematyczna"- ocenia politolog. 

Kolejna gałąź rosyjskiej propagandy w internecie to oczywiście tzw. "trolle". Jak podkreślił dr Jerzy Targalski, większość z nich wysługuje się Rosji... bezwiednie. 

"Trolling nie musi być personalny, można kupić, wartość wartość tego to koszt miliona, dwóch milionów dolarów. To oprogramowanie pozwala na tworzenie fałszywych kont na Facebooku i to nie pustych, jak w wypadku botów, ale kont, które mają całą historię"-tłumaczył publicysta. Jak podkreśla, w ten sposób można skutecznie działać, bez bezpośredniego udziału tysięcy ludzi.

Zadaniem trolli jest "wysadzić w powietrze całą dyskusję, sprowadzić ją na manowce".

"Najprymitywniejsza metoda, czyli to, że ktoś w Petersburgu wchodzi na wybrane strony i umieszcza komentarze, tak jak np. Axion pod moimi nagraniami, też jest stosowana"- mówił prowadzący "Geopolitycznego Tygla". Właściwie sami "zawodowi" trolle stanowią niewielką część tego potężnego aparatu propagandy- nie możemy tu nawet mówić o setkach tysięcy ludzi. Trolle nadają kierunek całej operacji, a ich tezy- z różnych powodów- są powtarzane przez setki i tysiące ludzi. Kto najczęściej pada ofiarą rosyjskich trolli? Ludzie naiwni, niekiedy "zwyczajnie głupi, niemający wiedzy w danej dziedzinie albo mający problemy"- charakteryzuje Targalski. 

"Są też osoby z problemami psychicznymi, ale nie wszyscy. Są po prostu cwaniacy, którzy chcą na tym powiększyć klikalność, albo się dowartościować, zostać liderami opinii w swoim środowisku"-dodaje politolog. 

Większość z nich (internetowych trolli-przyp.red.) pracuje dla Rosji bezwiednie. Albo im się wydaje, że robią dobra robotę, albo dobry biznes, albo stają się popularni i czeka ich świetlana przyszłość. Dowartościowują się i szukają prostych wyjaśnień i służą złej sprawie"- wskazuje Targalski.

yenn/Telewizja Republika, Fronda.pl