31.01.17, 21:00Fot: YouTube/Telewizja Republika

Jan Maria Jackowski dla Frondy: Lech Wałęsa powinien przeprosić Polaków

Fronda.pl: Ekspertyza akt TW Bolka potwierdza współpracę Lecha Wałęsy z SB. Czy ten temat tym samym można uważać za zamknięty? Czy zwolennicy Wałęsy będą Pana zdaniem próbować podważać opinię grafologów?

Jan Maria Jackowski, senator PiS: Z historycznego punktu widzenia temat był zamknięty już w momencie publikacji słynnej książki prof. Sławomira Cenckiewicza i dr Piotra Gontarczyka pt. „SB a Lech Wałęsa”. Jest to naukowa monografia, która w sposób jednoznaczny pokazuje relacje Lecha Wałęsy z SB. Szczególnie pokazuje owe relacje w pierwszej połowie lat 70., kiedy podjął świadomą współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa i posługiwał się pseudonimem „Bolek”. Ekspertyza teczki TW Bolka mnie osobiście nie zaskoczyła, ponieważ od początku uważałem, że jest ona autentyczna. Nie oznacza to oczywiście, że w przestrzeni publicznej nie będą pojawiały się głosy negujące oczywistą prawdę historyczną.

Sam Wałęsa nie przyznaje się do współpracy z SB. Myśli Pan, że kiedyś się przyzna, czy nie ma takiego dowodu, którego Lech Wałęsa nie starał by się podważyć?

Moim zdaniem Lech Wałęsa stracił bardzo wiele okazji, by wyjaśnić relacje ze Służbą Bezpieczeństwa. Gdyby to wyjaśnił szczerze i w momencie kiedy należało to zrobić, dziś nikt nie robiłby mu z tego powodu żadnych wyrzutów. Tutaj jest parę kwestii, które mają istotne znaczenie. Po pierwsze, należy podkreślić, że za jego prezydentury przywożono dokumenty do Belwederu dotyczące jego agenturalnej przeszłości, które potem częściowo zaginęły. Po drugie, sprawą o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa jest kwestia tego, na ile uwikłanie Lecha Wałęsy we współpracę z SB rzutowało na sposób wykonywania przez niego mandatu prezydenta RP. To obszar niejasny, ponieważ nie możemy wykluczyć, że Ci, którzy posiadali wiedzę na ten temat, jak chociażby Czesław Kiszczak, mogli prowadzić w tym zakresie gry, o których opinia publiczna nie ma pojęcia. Dlatego, gdyby Lech Wałęsa swoją współpracę wyjaśnił i tym samym rozbroił tę „bombę” w tym czasie kiedy należało to uczynić, a więc na początku lat 90, bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innej sytuacji. Na koniec jawi się pewna refleksja. Otóż w Piśmie Świętym są następujące słowa: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione” (Łk 8,17). W tym wypadku, jeśli Lech Wałęsa myślał, że wszystkie dokumenty i dowody w tej sprawie zostały zniszczone, to zacytowany biblijny werset tylko potwierdza, że sam Wałęsa się przeliczył.

Czy można coś powiedzieć na temat tego jakie konsekwencje miała współpraca Lecha Wałęsy z SB dla jego działalności w latach 80. i później już na stanowisku prezydenta?

Do końca nie jest jasne, czy współpraca Wałęsy nie rzutowała na pewne jego posunięcia już w latach 80. czy 90. Poza tym pozostaje czynnik moralny. Były przecież osoby, którym Lech Wałęsa swoimi donosami zaszkodził, za co też brał pieniądze, a co również wykazała analiza grafologiczna. Są to konkretne osoby, które Lech Wałęsa powinien przeprosić. W drugiej kolejności Lech Wałęsa po prostu powinien przeprosić Polaków i przyznać się do chwili słabości. Gdyby opinia publiczna miała na ten temat pełną wiedzę, bylibyśmy dziś w zupełnie innym miejscu jeśli chodzi o tę sprawę.

Wałęsa tym samym stracił miejsce w historii, które mógłby zachować gdyby przyznał się do współpracy?

Tak to jest już z osobami, które odegrały w historii ważną rolę, że nie są one do końca jednoznaczne. Tak jest też w przypadku Lecha Wałęsy. Sprawa Wałęsy ma też szerszy wymiar. Pokazuje zakłamanie apologetów III RP i grubej kreski. Patrząc na grubą kreskę z perspektywy lat widać jak była to szkodliwa polityka. Po pierwsze nie rozliczono zbrodni komunistycznych do dnia dzisiejszego, a po drugie fałszowano ewidentnie historię. Grupa ludzi, która na tym najbardziej skorzystała, broni Lecha Wałęsy, a de facto broni w ten sposób własnej pozycji w III RP. Jeszcze żeby było ciekawiej, niektórzy dzisiejsi obrońcy Wałęsy w latach jego prezydentury byli jego zajadłymi krytykami, chociażby Adam Michnik.

Dziękujemy za rozmowę.