02.07.13, 14:00Fot. MorgueFile

Lew-Starowicz: Uzależnienie od seksu to dobra wymówka dla zachowań, które kiedyś nazywano po prostu niemoralnym prowadzeniem się

W artykule opublikowanym w ostatnim numerze "Wprost" profesor Lew-Starowicz mówi: "Seksoholizm nie istnieje w żadnych oficjalnych klasyfikacjach chorób. To raczej moda obyczajowa, która bywa dobrą wymówką dla różnego rodzaju zachowań, które kiedyś nazywano po prostu niemoralnym prowadzeniem się. Lepiej jest powiedzieć, że jest się chorym, aniżeli przyznać, że słabym i złym człowiekiem”

Podobną opinię na łamach "Wprost" wygłosił psycholog, seksuolog i terapeuta kliniczny Akardiusz Bilejczuk: „Takie zachowania jak masturbacja, seks weekendowy, korzystanie z usług prostytutek, czy zaglądanie na strony pornograficzne mieszczą się w normie społecznych zachowań. Innymi słowy, nie każdy facet zdradzający żonę jest od razu uzależniony od seksu”.

"Wprost prztacza także opinie człowieka, który na demoralizacji zarobił krocie, chodzi o Hugh Hefnera, założyciela „Playboya": „Najczęściej to zwykła wymówka. Jedynie pusty i wygodny frazes. Seks nie jest jak narkotyk czy alkohol. Nie ma takiego samego wpływu fizycznego na człowieka jak środki odurzające. Większość ludzi, którzy zdradzają, robią to, bo myślą, że nigdy nie zostaną złapani”.

ToR/Wprost.pl

Komentarze

anonim2013.07.2 15:06
Jeżeli wg. Pana Starowicza Seksoholizm nie jest chorobą to dlaczego wiele znanych osób leczy się z nałogu seksu. ========================== http://www.akmed.waw.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=121&Itemid=119 Seksoholizm - leczenie seksoholizmu Seksoholizm (erotomania, hyperseksualizm, zespół de Clerambault) to ciągła, wyniszczająca i uporczywa potrzeba znacznej częstotliwości i różnorodności aktywności seksualnej, przesłaniająca inne potrzeby człowieka. Erotomania to wg Encyklopedii Powszechnej PWN: „chorobliwe wzmożenie pobudliwości płciowej występujące w chorobach psychicznych i psychopatiach, a także w organicznych chorobach mózgu; może być ponadto skutkiem szkodliwego wpływu otoczenia; termin oznaczający również obłęd erotyczny z występowaniem urojeń zakochania". W literaturze fachowej można spotkać stwierdzenia, że erotomania (nazywana też hyperseksualizmem), która przejawia się występowaniem kompulsywnych zachowań seksualnych, zaliczana jest do zaburzeń libido i wiąże się ze wzmożonym popędem seksualnym. Przejawia się w potrzebie znacznej częstotliwości i różnorodności aktywności seksualnej. Towarzyszy temu brak umiejętności budowania trwałych, intymnych związków. U podłoża erotomanii (kompulsywnych zachowań seksualnych), oprócz nadmiernego popędu seksualnego oraz braku umiejętności budowania trwałych związków emocjonalnych, mogą leżeć m.in. poczucie niższości, nieśmiałość, niepewność i niewiara we własne możliwości seksualne, które wymuszają potrzebę stałego sprawdzania swojej wydolności. Jednocześnie wiadomo, że podniecenie seksualne i orgazm powodują uwolnienie endogennych opiatów, które wpływają na struktury mózgu określane jako „układ nagrody", co pozwala doszukiwać się działania podobnych mechanizmów jak w innych uzależnieniach. Erotomania u kobiet to – nimfomania, u mężczyzn – satyryzm. Zwiększenie popędu seksualnego (hiperseksualność) spotykane jest także przy uszkodzeniu płatów czołowych i ciała migdałowatego w mózgu (tzw. zespół Klüvera i Bucy'ego). Funkcjonowanie seksualne należy jednak rozpatrywać zawsze w kontekście funkcjonowania na innych płaszczyznach życia. Intensywne życie seksualne może iść bowiem w parze z bardzo aktywną oraz intensywną działalnością zawodową, społeczną itp. Wówczas należy traktować je jako przejaw dużej żywotności i wydolności życiowej danej osoby. Aktywność seksualna jest także składową tzw. normy partnerskiej. Leczenie powinno polegać na uczeniu się zdrowych więzi z ludźmi, budowie trwałego intymnego związku oraz na nauce wyrażania i zaspokajania swojego popędu seksualnego w sposób zdrowy tzn. niedestrukcyjny. Podejmowane są próby wspierania farmakologicznego w celu zmniejszenia pobudzenia seksualnego i ograniczenia związanych z nim zachowań patologicznych u osób skazanych za takie przestępstwa jak gwałt czy utrzymywanie stosunków seksualnych z dziećmi. Od paru lat, na terenie naszego Centrum spotyka się grupa terapeutyczna dla osób, które nie potrafią opanować swoich kompulsywnych zachowań o charakterze seksualnym. Zapraszamy. ===================================== http://www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=35 BÓL SEKSOHOLIKA Autor: Małgorzata Osipczuk, Karolina Hajek Źródło: www.psychotekst.pl Jeszcze niedawno nikt nie mówił o tym, że od seksu można się uzależnić. Czy seksoholizm to wyraz mody na mnożenie nałogów, czy też pod tą nazwą kryje się rzeczywiste cierpienie, długo zaniedbywane przez badaczy i terapeutów? Większość seksuologów twierdzi, że po kolejnych"holizmach" przyszła moda na seksoholizm. Na świecie coraz powszechniejsze staje się leczenie tego uzależnienia, podobnie jak alkoholizmu. Polski seksuolog Zbigniew Lew-Starowicz jednak nie traktuje erotomanii jako jednostki chorobowej. Twierdzi, że to wyolbrzymiony problem i raczej moda, a zarazem atrakcyjny temat dla mediów. Jednak psychologowie z poradni odwykowych zauważają jak realne i wcale niemarginalne jest to zjawisko. Seksoholizm, inaczej erotomania, to patologiczne wzmożenie poziomu potrzeb i zachowań seksualnych. Pamiętać należy, że ani duża liczba partnerów, ani częste czy urozmaicone kontakty seksualne nie stanowią kryterium rozpoznania nałogu! Człowiek uzależniony ma specyficzne nastawienie do seksu: podporządkowuje on wszystkie swoje działania aktywności seksualnej i fantazjom na jej temat. Jego psychika ulega erotyzacji, ma on ciągłą potrzebę seksualnego dopingu. Poświęca zazwyczaj wszystko co ceni, wszystkie, choćby z trudem zdobyte wartości, po to, by móc kontynuować swoje patologiczne zachowania seksualne. Seksoholicy mają skłonność do nadawania seksualnego znaczenia ludziom i sytuacjom, do odnajdywania skojarzeń seksualnych w najzwyklejszych zdarzeniach, czy uwagach; wiele czasu i pieniędzy przeznaczają na pogoń za zdobyczą. Nie istnieje jeden wzór seksoholizmu - może się on przejawiać przez różne zachowania: masturbacje, stosunki homo- i heteroseksualne, oglądanie pornografii, fantazje seksualne, prostytuowanie się, ekshibicjonizm, podglądactwo, ocieractwo, nieprzyzwoite rozmowy telefoniczne, molestowanie dzieci, kazirodztwo, gwałty, itd. Najbardziej powszechne jest nadużywanie masturbacji i pornografii - są one praktycznie zawsze dostępne i nie wymagają obecności drugiej osoby. Wielu erotomanów w swoim nałogu nigdy nie przekracza granic fantazjowania, masturbacji i pornografii. Jak widać, wzorcem choroby mogą być zdrowe i patologiczne formy ekspresji seksualnej. Tym, co jest istotne w diagnozowaniu uzależnienia od seksu, jest brak kontroli nad zachowaniami z tej sfery, ich liczbą i intensywnością oraz kontynuowanie nałogowych zachowań pomimo strat jakie powodują. Nie powinniśmy czuć się winni z tego powodu, że mamy potrzeby seksualne - są one naturalne. Rzecz w tym, że z seksu można niewłaściwie korzystać. Typowa dla seksoholika jest skłonność do podejmowania coraz większego ryzyka. Erotomani, dla przykładu, potrafią wypierać ze świadomości zagrożenia wynikające z ich stylu życia. Strach przed zarażeniem się wirusem HIV poprzez np. liczne stosunki z nieznajomymi, kontakty z prostytutkami, czy grupowy seks, nie jest wystarczający by powstrzymać ich od tych aktywności. Nawet możliwość zainfekowania bliskiej osoby, np. małżonki, nic nie zmienia. W rzeczywistości seksoholik by zagłuszyć tego typu obawy może, paradoksalnie, zwiększyć intensywność patologicznych zachowań. Jego umysł bowiem jest nastawiony na podtrzymanie chorych działań nie bacząc na konsekwencje, dlatego też erotomanię można uznać za śmiertelną chorobę. Tak jak alkoholizm i narkomanię. CIERPIENIA EROTOMANA Tak naprawdę seksoholik ma niskie poczucie własnej wartości. Seks pomaga mu w siebie uwierzyć. Wielu erotomanów uważa siebie za społeczne wyrzutki, za ludzi rozwiązłych, zdeprawowanych, pozbawionych silnej woli, lub za zboczeńców. Inni, odwrotnie, mają poczucie niczym nieograniczonego prawa do korzystania z życia i zaspokajania swoich żądz. Mogą być wręcz dumni ze swoich łóżkowych dokonań i stylu życia. Niezależnie od samooceny, najczęściej uważają siebie za zdrowych. Choć nie dostrzegają potrzeby leczenia, to czują się w głębi duszy nieszczęśliwi, osamotnieni, zdruzgotani brakiem panowania nad swoimi cielesnymi potrzebami. Wśród seksoholików stosunkowo często objawia się depresja i dochodzi do prób samobójczych... SEKSOHOLIZM - UCIECZKĄ OD LUDZI Wielu erotomanów wkraczało na drogę do uzależnienia będąc w przekonaniu, że w seksie znajdą aprobatę, miłość i uczucie. Obsesyjny seks nie spełniał jednak tych oczekiwań, za to przemienił ich w niewolników nałogu. Seks dla nałogowca jest sposobem na izolowanie siebie od innych ludzi! Erotomani pozornie wiążą się z wieloma osobami, ale w bardzo ograniczonym stopniu. Dążą do szybkiego kontaktu seksualnego, partnerów traktują instrumentalnie - nie starają się ich poznać i zasmakować w ich osobowości. Paradoksalnie wierzą, że to właśnie nałogowy seks jest odpowiedzią na ich samotność. W rzeczywistości jest on wycofaniem się ze świata ludzi. W miarę jak rozwija się nałóg erotoman coraz mniej interesuje się tym, kto jest jego partnerem, ważne staje się tylko to, by pomógł mu on wyprodukować w mózgu kolejną dawkę "narkotyku" - mózgowych endorfin dających poczucie tzw. "haju". Prawdopodobnie sedno tego zaburzenia tkwi w tym, iż uzależnieni od seksu nie potrafią tworzyć trwałych i szczęśliwych związków. Mają ogromny lęk przed wejściem w głębszą intymną relację, a jednocześnie czują się przeraźliwie samotni. Jedyne więc, co im pozostaje to bezosobowy seks lub fantazje na jego temat. To jakby namiastka prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem. Niestety, erotomani szybko wycofują się ze związków, które stają się zbyt osobiste. Lęk przed bliskością emocjonalną pcha ich w stronę obsesji seksualnej. Jednocześnie odpychają swoich małżonków - często zupełnie z nimi nie współżyją. Realizują się nierzadko w pornografii i masturbacji oraz kontaktach pozamałżeńskich. Ich partnerzy nie potrafią odnaleźć przyczyn tej oziębłości, czują się odrzuceni, bywa, że odchodzą. Seks patologiczny to taki, który jest sposobem na radzenie sobie z życiem. SEKSUALNY "NARKOTYK" Co upodabnia erotomanię do innych uzależnień? Są to m.in. przykre symptomy związane z odstawieniem, tzn. sytuacją kiedy jednostka rezygnuje z nałogowych zachowań. W okresie abstynencji uzależniony jest przewrażliwiony i bardzo podatny na zranienie. Doświadcza długo tłumionych lęków i myśli. Ciągle lub napadowo chce się "uruchomić" - powrócić do nałogowych działań. Może mieć niewyjaśnione bóle i dolegliwości, być wyczerpanym i drażliwym, mieć problemy ze snem i z apetytem. Często przerzuca się na inne nałogi, ma myśli samobójcze, huśtawkę emocji, jest pełen smutku, rozpaczy i lęku, a także izoluje się od otoczenia. Poza tym wszystkim seksoholik rezygnujący z patologicznych wzorców swego zachowania uporczywie fantazjuje na jawie i we śnie na temat seksu. Seksoholik nie jest zdolny powstrzymać siebie samego. Może czuć się winny i pełen wstydu bo nie panuje nad sobą. Jednocześnie żyje w ciągłym strachu, że jego słabość zostanie zdemaskowana. Uzależnienie sprawia mu ból, ale aby go zagłuszyć rzuca się w wir seksu. To błędne koło jest charakterystyczne dla wszystkich uzależnień Seks pozwala być na tzw. "haju" - skacze poziom "hormonów szczęścia" i adrenaliny - erotoman uzależnia się od tych seksualnych wzlotów, tak jak narkoman od heroiny. Z czasem jednak ta chemia mózgu nie wystarcza, musi więc kontynuować seks nie po to, by być "na haju", ale by czuć się w miarę normalnie. Erotomania jest tak samo postepującą w czasie chorobą jak inne nałogi, np narkomania. Uzależnieni usiłują kontrolować swoje zachowania i doświadczają rozpaczy, gdyż permanentnie im to nie wychodzi. Tracą poczucie własnej wartości, a to skłania ich do paradoksalnej ucieczki w nałogowy seks. Życiem seksoholika tak naprawdę rządzi poczucie bezsilności. Erotomania jest chorobą postepującą, której nie można wyleczyć, ale którą udaje się powstrzymać. Nieleczona - prowadzi do coraz tragiczniejszych konsekwencji. A CO NA TO NAUKA? W 1983 roku Patrick Carnes wydał książkę, w której jako pierwszy pisze o uzależnieniu od seksu. Od tej pory służba zdrowia w USA zaczyna diagnozować całe rzesze seksoholików, opracowuje się dla nich programy pomocy. Ta choroba nie narodziła się nagle pod koniec XX wieku, jak AIDS. Istniała prawdopodobnie od zawsze, lecz tak jak to było z anoreksją, dopiero niedawno badacze zdobyli się odwagę by ją wyodrębnić, nazwać, szukać jej źródeł i rozwiązań dla chorych. Szacuje się, że 3 do 6 % Amerykanów cierpi na uzależnienie od seksu. W Polsce takich statystyk nikt nie prowadzi. Badania Carnesa wykazały, że erotomania jest domeną mężczyzn - kobiety stanowią 20% chorych. Taki sam jest odsetek kobiet uzależnionych od alkoholu wśród wszystkich alkoholików. Pamiętać jednak trzeba, iż kobietom może być trudniej ujawniać ten problem ze względu na bardziej surową wobec ich płci obyczajowość. Liczba kobiet - seksoholiczek rośnie znacząco, a sprzyja temu m.in. łatwość dostępu do pornografii, zwłaszcza tej internetowej i anonimowość w wirtualnych kontaktach erotycznych (na czatach, itp.). Badacze amerykańscy odkryli, że istnieje bardzo poważny związek między przemocą doznaną w dzieciństwie a seksoholizmem u dorosłego człowieka. Sami uzależnieni przyznali, że aż 83% z nich było seksualnie molestowanych w dzieciństwie, i aż 97% było ofiarami psychicznego znęcania się. 71% doznawało fizycznej przemocy. Dorastali oni w rodzinach, w których rozkwitały przeróżne nałogi. Większość seksoholików zmaga się również z innymi uzależnieniami, lecz ten uważa za najtrudniejszy do powstrzymania. Jak zachowuje się erotoman? wplątuje się w kontakty seksualne z ludźmi, o których nic nie wie, których nie może i wcale nie stara się poznać ze strachu przed opuszczeniem, samotnością wciąż powraca do destrukcyjnych kontaktów seksualnych ukrywa przed sobą i otoczeniem swoje nałogowe potrzeby i zachowania, przez to wzmacnia swoją izolację od ludzi kompulsywnie goni za kontaktami seksualnymi, boi się odcięcia od możliwości realizowania się w seksie bez swoich obiektów seksualnych czuje wewnętrzną pustkę, bezsens życia i brak energii, boi się bliskości i zaangażowania penetruje otoczenie pod kątem kontaktów seksualnych poprzez seksualne obsesje i ciągłe fantazjowanie zatrzymuje swój rozwój osobisty poprzez erotyczny "haj" próbuje sobie radzić z osamotnieniem, napięciami, poczuciem winy, wstydem, lękiem, zawiścią, złością, itd. seks traktuje jako główny sposób okazywania troski, uwagi i wsparcia drugiemu człowiekowi jest niewolnikiem jednorazówek, potajemnych romansów, erotycznych intryg i obsesji seksu, robi rzeczy, których później gorzko żałuje ucieka przed wszelkimi kontaktami zapowiadającymi prawdziwą intymność i bliskość, boi się bowiem doświadczyć zranienia i nie ryzykuje odsłonięcia się Z przymrużeniem oka do erotomanii podchodzi większość społeczeństwa: "Jeśli już miałbym się od czegoś uzależnić, to niech to będzie seks!" - żartujemy. Ale tak naprawdę ten nałóg może zrujnować związki oraz samą radość i satysfakcję z seksu. Kiedy seksu używa się jako ucieczki, przestaje on być przyjemnością, a staje się przymusem niosącym chwilową ulgę. Pomimo szumu w mediach seksoholizm nie jest niczym zabawnym, bowiem składają się na niego krótkie okresy ekscytacji i długie okresy nieszczęścia. "Erotomania przynosi ból, a nie przyjemność. Po chwilowej rozkoszy przychodzi cierpienie: osamotnienie, pustka, poczucie beznadziei, rozpacz" - Mark Laser, terapeuta uzeleżnienia od seksu za pomoc merytoryczną dziękujemy pani psycholog Emilii Frett - Gabińskiej z Poradni Odwykowej na ul. Podwale 13 we Wrocławiu Źródło: www.psychotekst.pl
anonim2013.07.2 15:11
Święta prawda. Kto czytał książkę "Czarodziej z portalu" ten wie, o co chodzi...
anonim2013.07.2 15:54
Coraz bardziej mi się facet podoba. To tak jak lepiej jest powiedzieć, że się jest chorym na dys/lekcję/ortografię/grafię/kalkulię, aniżeli przyznać, że jest się leniem patentowanym i woli się posiedzieć przy Play Station, niż zajrzeć do zeszytu. Ale niechby kto chciał podważyć te nieszczęścia dziecka, rzecznik praw dziecka czuwa! Podobnie obyczajowa degrengolada nazywana jest dzisiaj alternatywnym sposobem realizowania potrzeb seksualnych i lansowana w dominujących środkach masowego ogłupiania jak TV, prasa, czy kino.
anonim2013.07.2 16:31
@bogdanusn Aleś monolog odwalił .Że też tyle ci się zerżnąć tekstu chciało?!.Gadać do siebie to niezdrowy objaw!!.
anonim2013.07.2 20:44
Wydaje mi się, że po filmie "Wstyd" wzrosła liczba "chorych". Ot, film dał pomysł na wymówkę. Nie oglądałam, ale wiem o czym jest.
anonim2013.07.2 20:47
A ja myślę, że to zależy od struktury psychicznej danego człowieka. Coś może się zdarzyć w tej sferze raz czy dwa i koniec. Widzisz, że zrobiłeś źle i to zwalczysz, zdusisz w zarodku. Albo przegapisz ten moment i to staje się dla ciebie "środkiem znieczulenia" przeciw "śmiertelnej chorobie" zwanej życiem. Może nie daje to takiego fizycznego uzależnienia jak np.alkohol, ale wystarczy, że mamy tu do czynienia z silnym ładunkiem przyjemnych doznań, a od tego można się psychicznie łatwo uzależnić. Ktoś mi niedawno powiedział, że ponoć w piekle jest mnóstwo pięknych kobiet, bo "pomyliły miłość z seksem". Ciekawe czy tak rzeczywiście jest...
anonim2013.07.2 22:26
"...Seks nie jest jak narkotyk czy alkohol..." - największa ściema jaką można usłyszeć. To uzależnia tak samo. To jest jak narkotyk. Na początku jest fajnie, a potem przestać to już ciężko
anonim2013.07.3 0:48
@Mindbender 3D - nie wiem, czy istnieją na jakichś oficjalnych klasyfikacjach chorób, wiem tylko, że te wszystkie - jak to zgrabnie określasz - "dysmózgowia" były jeszcze nie tak dawno nieznane, ponieważ rodzice znali też inne zastosowania pasków od spodni.
anonim2013.07.3 12:22
Wypowiedź Lwa Starowicza jest podłą gadaniną człowieka chciwego, który nie umie zarobić na seksoholikach. Bo seksoholicy nie chodzą do seksuologów, gdyż to jest choroba relacji międzyludzkich i problem moralny, a nie zaburzenie popędu seksualnego, czy nadmiar wzwodu. Po prostu kiepski podstarzały dentysta ma problem, że ludzie nie chodzą do niego z zapaleniem ucha. A co do filmu, którego nie widziała Annuszka, to jest to film dydaktyczny i tu polecam swój blog (druga część wpisu "Sznyty siostry seksoholika") http://zbynek.blog.onet.pl/2012/03/08/sznyty-siostry-seksoholika-a-najpierw-takze-o-wojnie/
anonim2013.07.3 14:07
www.sa.org.pl
anonim2013.07.3 14:07
Dla wątpiących w problem: www.sa.org.pl
anonim2013.07.3 14:09
@icari80 - właściwie wszystkie ludzkie zachowania są regulowane przez hormony (czynnik od człowieka niezależny) - czy to znaczy, że wymiar sprawiedliwości nie ma racji bytu? Teza artykułu sprowadza się do tego, że niektórzy zamiast kontrolować swoje popędy wolą iść na łatwiznę i podciągać swoją rozwiązłość pod modne hasła. I nic poza tym.
anonim2013.07.3 14:21
@Zbynek - Twoja wypowiedź świadczy o tym, iż L. Starowiczowi piekielnie zależy na tej marginalnej grupce i bez nich bankructwo zajrzy mu w oczy:-)
anonim2013.07.3 16:43
Jack_Holborn®: Przecież on nie zajmuje się tylko swoimi interesami, ale reprezentuje branżę. Generalnie seksoholicy słabo zarabiają i wbrew pozorom, to ich jest całkiem dużo. Możliwości leczenia z budżetu państwa jest bardzo mało, chyba tylko jako uzależnienie krzyżowe, np. jesteś alkoholikiem i dodatkowo Ci leczą seksoholizm. Istnieją natomiast grupy dwunastokrokowe i tam się na pewno dowiesz, że seksuolog to zły adres. Bo to po prostu zły adres. Jeśli więc skłonisz delikwenta, żeby nie szedł do takiej grupy, bo to "moda kulturowa", to zyskujesz pacjenta. A do Lwa Starowicza nie trafi koleś, który zarabia grosze w ochronie, a wieczorami wali konia, ale właśnie polski Tiger Woods, któremu Starowicz już wyjaśni, że jest zdrowy, żeby często przychodził się o tym upewnić, za ciężkie pieniądze. A wyda kasę bez gadania, bo terapii to szukają nie osoby, którym się wydaje, że są seksoholikami, ale osoby, które z tego tytułu mają myśli samobójcze i generalnego świra. Także będzie się takiemu wypisywać psychotropy, żeby się nie powiesił, a robić się będzie psychoterapię na cokolwiek, co długo trwa. Przecież na tej zasadzie rozwija się epidemia depresji. Człowiek desperuje, bo ma rzeczywiste problemy, to mu się funduje terapię na depresję, która pomaga, dopóki się ją aplikuje, bo jak przestajesz, to jego problemy są nadal nierozwiązane i tak samo jest z dietami, jest tysiąc diet, ale przeciętny grubas nie radzi sobie z tym, że jest dalej głodny po obiedzie i dożera. To wszystko nie są urojone problemy, tylko medycyna na nie nie odpowiada, a chciałaby zarobić.