06.12.16, 18:50

Mazguła idzie w zaparte i przeczy dokumentom

Przedwczoraj, 4 grudnia, płk. Adam Mazguła, pewny siebie, opublikował na swoim twitterze informację, jakoby nigdy nie brał udziału w stanie wojennym. Dziś okazuje się, że zupełnie odmienne informacje posiada Wojskowe Biuro Historyczne i postanowiło upublicznić je, także na Twitterze.

Na swoim profilu Mazguła pisał przedwczoraj:

Tymczasem ocena opisowa Mazguły z 1981 roku głosi:

„Jest zdyscyplinowany i utrzymuje na właściwym poziomie dyscyplinę podwładnych. W czasie ćwiczeń właściwie zabezpiecza i ochrania sztab dywizji. W pełni akceptuje wprowadzenie stanu wojennego w Polsce”

Rok później z kolei napisano o pułkowniku:

„Z obowiązków służbowych wywiązuje się dobrze (…) W okresie stanu wojennego wzorowo realizował stawiane przed nim zadania. W pełni popiera ideę socjalistycznej odnowy i akceptuje konieczność wprowadzenia stanu wojennego. Postawa ideowo-polityczna nie budzi zastrzeżeń”.

Z kolei gdy Mazguła kandydował na studia w Akademii Sztabu Generalnego, napisano:

„Przejawia duże zaangażowanie w pracy partyjno-politycznej (…) Popiera politykę partii i rządu i prawidłowo ją interpretuje”

Na ten temat Mazguła wypowiedział się już w rozmowie z wp.pl:

„Nie ja pisałem tę opinię i nie mnie ją oceniać, ale na pewno nie jest to prawda. Wiedzą o tym żołnierze, z którymi służyłem i najlepiej ich pytać o opinię na ten i mój temat. Warto pamiętać również o tym, że gdyby w tej notatce znalazło się zdanie, że nie popieram konieczności wprowadzenia stanu wojennego, to byłoby to jednoznaczne z usunięciem ze służby wojskowej.”

Nadal też idzie w zaparte i nie ma zamiaru przestać bronić stanu wojennego, a siebie traktować jako ofiary dzisiejszego „reżimu”:

„W moim odczuciu obecna władza przestraszyła się listu, który podpisałem razem m.in. z liderami opozycji. Dlatego podjęto działania mające na celu dyskredytacje mojej osoby. (…) No dobrze, ale nie można generalizować, że tylko żołnierze czy milicjanci byli źli. Przecież ludzie podchodzili do nich i atakowali ich, rzucali w twarz różne przedmioty i niemiłe epitety. To był stan wojenny, to były emocje.(…)Mam jednak również szacunek do poległych milicjantów i żołnierzy, o których w kontekście tamtych zdarzeń tak mało się mówi.(…)”

Niezwykle absurdalnie brzmi to zwłaszcza w zestawieniu ze słowami Mazguły na temat obecnej Polski:

„Mamy demokratycznie wybrany rząd, który niszczy wszystkie demokratyczne elementy naszego życia, za które się wziął. Dla mnie jest to przykład arogancji, która wyszła z demokratycznych wyborów, ale niszczy wszystko, co demokratyczne. Począwszy od Trybunału Konstytucyjnego, po wszystkie prawa, które mogą zabrać obywatelom. To nie są żarty.”

dam/twitter,wp.pl,Fronda.pl