28.01.14, 13:13Ruch Narodowy (fot. Facebook/archiwum)

Narodowcy chcą wziąć udział w rozbiorze Ukrainy? Lider RN dla Fronda.pl: Nie chcemy rewizji granic w Europie

„Narodowcy chcą wziąć udział w rozbiorze Ukrainy”. Taki zgrabny tytuł nosi artykuł portalu Natemat.pl, dotyczący zainteresowania narodowców sytuacją na Ukrainie. Punktem wyjścia tego tekstu jest wpis na Faceoboku na profilu Marszu Niepodległości. Artykuł „Rumunia i Węgry szykują się do rozbioru Ukrainy” został tam bowiem zaanonsowany komentarzem „Możemy być świadkami bardzo ciekawej historii, niestety tylko świadkami”. Sprawą z niepokojem zajął się portal Natemat.pl, a my zapytaliśmy narodowców, co mają na myśli, kiedy mówią o „polskim Lwowie”. I poprosiliśmy o wytłumaczenie, co miałaby oznaczać „autonomia samorządowa dla jednostek, gdzie przeważają Polacy”.

Artur Zawisza: Kresy wschodnie to, oprócz ziem piastowskich, jedna z kolebek polskości w jej cywilizacyjnym i kulturowym wymiarze. Z Kresów wywodzi się nasza historia antemurale Christianitatis, nasza cywilizacja zachodniej racjonalności i szerokiego wschodniego oddechu, nasza kultura wysoka z romantycznymi wieszczami na czele. Ktokolwiek zapomniałby o dziedzictwie kresowym oraz "o obrońcach naszych polskich granic i rycerstwie znad kresowych stanic", nie jest godzien miana Polaka.

Wielką historyczną porażką jest milczenie o Kresach po obaleniu komunizmu. Polacy w roku 1944 i 1945, żyjący w kraju i na emigracji, uważali utratę ziem wschodnich za odcięcie części korpusu stanowiącego całość ziem polskich. Tresura komunistyczna i objęcie władzy przez rewizjonistów w 1989 roku pozbawiły nas refleksji kresowej. Dlatego tak egzotyczne wydają się słowa wiersza Jana Lechonia z lat czterdziestych XX wieku: "jeszcze zagra, zagra hejnał na Mariackiej wieży, będą słyszeć Lwów i Wilno krok naszych żołnierzy".

Dzisiaj Ruch Narodowy nie stawia postulatu rewizji granic w Europie, gdyż jest roztropny i ostrożny. Mówimy o konieczności Muzeum Kresów fundowanego z budżetu centralnego jako wielkiego zadania państwowego. Działamy na rzecz setek tysięcy Polaków żyjących na Kresach w wierności dziedzictwu narodowemu. Chcemy postawić postulat autonomii dla polskich społeczności na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Przecież na Wileńszyczyźnie, Grodzieńszczyźnie oraz kilkunastu sołectwach w granicach Ukrainy ludność polska stanowi większość.

Postulat autonomii samorządowej oznacza dążenie do pełnego samorządu terytorialnego o charakterze polskim (np. pod względem językowym) na ziemiach zamieszkałych zwarcie przez ludność polską. Fatalnie się stało, iż podczas negocjacji stowarzyszeniowych Ukrainy z UE właśnie postulat autonomii nie został sformułowany jako warunek sine qua non przez władze Rzeczypospolitej. Ruch Narodowy nadrabia ten brak i oczekuje od Ukrainy gwarancji autonomii dla Polaków na Kresach wschodnich. Będziemy oceniać Ukrainę Janukowycza i Ukrainę Majdanu m. in. wedle ustosunkowania się do tego postulatu.

Not. m.

 

Komentarze

anonim2014.01.28 13:19
Do rozbioru Ukrainy szykuje się też Rumunia i Węgry. Sytuacja na Ukrainie i możliwy scenariusz wojny domowej powodują, że sąsiednie Węgry i Rumunia przygotowują się do ewentualnej interwencji. - Mieszkańcy naszego kraju [Ukrainy], posiadający obywatelstwo Węgier, są przekonani, że w przypadku zaostrzenia politycznej i socjalnej sytuacji w obwodzie, Węgry będą gotowe wprowadzić swoje wojska na terytorium Zakarpacia w celu stabilizacji sytuacji i dla obrony swoich obywateli. Jest bardzo możliwe, że na Zakarpaciu może powtórzyć się historia 1939 roku, kiedy Węgry wprowadziły swoje wojska na Zakarpacie, aby przeciwstawić się galicyjskiemu ekstremizmowi - czytamy na łamach ukraińskich "Nowin Zakarpacia". Z kolei zdaniem mediów rosyjskich, swoje plany względem Ukrainy ma również Rumunia, której ambicją jest poszerzenie swojego terytorium. Emisariusze rumuńscy rozpoczęli działalność w ukraińskich obwodach czerniowieckim, iwano-frankiwskim i odeskim. Rumunia rości sobie prawo do takich obszarów dzisiejszej Ukrainy, jak Północna Bukowina, okręg Herz i Południowa Besarabia. Węgry wezmą Zakarpacie, Rumnia Bukowine i Besarabie, Rosja pójdzie aż po Krym, od północy tereny pozmajmuje Białoruś. A czy Polska odzyska Lwów i Wołyń wtedy?
anonim2014.01.28 13:20
Pytanie zasadne jak powinniśmy się zachować? Bronić Ukrainy czy ją zająć? Moim zdnaiem najlepiej jak Ukraina sama sie podzieli na regiony, a państwa zewnętrzne nie będą interweniować. Ale Rumunia i Węgry są gotowe bronić "swoich" obywateli, Rosja też. Białoruś ma wojska posatwione w stan gotowości (oficjalnie: ćwiczenia). Tu może dojść do naprawde ogromnej międzynarodowej światowej wojny w razie czego z udziałem: Białorusi, Rosji, Rumunii, Węgier, Polski?, UN?
anonim2014.01.28 13:30
Rumunia i Węgry" będą gotowe wprowadzić swoje wojska na terytorium Zakarpacia w celu stabilizacji sytuacji i dla obrony swoich obywateli. " Już był w ogródku już witał się z gąską. Armia ukraińska zrobiłaby z nich marmoladę zupełny political fiction
anonim2014.01.28 13:52
"Węgry przy okazji szykują się do rozbioru Rumunii i Słowacji." A San Marino postawiło w stan gotowości bojowej swoje siły zbrojne i wsprarte przez dyplomację Malty wysunęło wobec Andory zdecydowane roszczenia terytorialne .
anonim2014.01.28 14:06
Ktoś tu chyba opisuje wyłącznie swoje sny, a nie realną scenariusz na przyszłość, ewentualnie nadużył alkoholu i narkotyków, i opisuje swoje narkotyczne wizje. Nie będzie żadnego rozbioru Ukrainy. Jaka Rumunia, jakie Węgry, ludzie, to nie gra komputerowa, wróćcie na ziemię.
anonim2014.01.29 12:51
tylko nie muzea znowu! żadnych trupów!muzeum to pomnik strupieszałości i znak,że dana rzecz jest już tylko bezpowrotnie przeszła...