19.02.19, 17:15

O. Jacek Salij: Pochodzenie człowieka w świetle nauki i wiary

To antykościelna propaganda przypisała całemu Kościołowi wyobrażenia niektórych prostych chrześcijan, jakoby Stwórca dosłownie mieszał glinę i lepił z niej pierwszego człowieka. Chrześcijańscy przeciwnicy teorii ewolucji mieli poważniejsze powody, dla których się tej teorii sprzeciwiali — pisze o. Jacek Salij OP w książce pt. „Gwiazdy, ludzie i zwierzęta”. Przypominamy ten tekst w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Scheda po Darwinie”.

 

Filozoficzną hipotezę o powstaniu człowieka na drodze czysto naturalnego rozwoju[1]sformułował — już w roku 1786, zatem kiedy Karola Darwina nie było jeszcze na świecie — Immanuel Kant. W rozpra­wie pt. Mutmasslicher Anfang der Menschengeschichte (Domniemany początek ludzkiej historii) Kant domyśla się, że próg człowieczeństwa nasi pra­przodkowie przekroczyli z chwilą, kiedy uświadomili sobie cztery następujące rzeczy: 1) nieznaną zwie­rzętom zdolność do wybierania swojego sposobu życia; 2) „świadomość niejakiego panowania rozumu nad popędami”; 3) zdolność pewnego przewidywa­nia i planowania przyszłości; 4) swoją przewagę nad zwierzętami, polegającą na tym — żeby przytoczyć słowa samego Kanta — że człowiek mógł „powiedzieć jagnięciu: kożuch, który nosisz na sobie, nie tobie lecz mnie zgotowała natura, zatem zdejmę ci go i nałożę na siebie”[2].

Jednak bogato udokumentowaną wizję ewolucyjnego pochodzenia gatunków, w tym również gatunku homo sapiens, przedstawił dopiero Karol Darwin, zwłaszcza w dwóch swoich dziełach: O powstawaniu gatunków (1859) oraz O pochodzeniu człowieka (1871). Teoria ewolucji uderzała w głęboko zakorzenione w ówczesnej świadomości euro­pejskiej przekonanie, że człowiek został stworzony bezpośrednio przez Boga. Ponieważ początkowo była to tylko budząca wiele naukowych zastrzeżeń hipoteza i ponieważ niektórzy publicyści zaczęli jej używać jako narzędzia propagowania ateizmu, stosunkowo powszechnie utrwaliło się przekonanie — zarówno wśród ludzi wierzących, jak niewierzących — że nauka o stworzeniu i doktryna o ewolucyjnych początkach naszego gatunku wzajemnie się wykluczają. Niektórzy chrześcijanie, zafascynowani teorią ewolucji, tracili nawet wiarę. W sporze tym padały pod adresem Kościoła liczne oskarżenia o obskurantyzm i zacofanie, publicyści religijni zaś, wypowiadając się na ten temat, dawali niekiedy powód do takich oskarżeń. Ile poplątania było w tym sporze, niech świadczy fakt, że popularyzacją teorii ewolucji zajmowali się bardziej działacze antyreligijni niż kompetentni znawcy.

Próba wyjaśnienia kontrowersji

Kontrowersja trwała dość długo — kilka ostatnich dziesięcioleci XIX wieku oraz kilka pierwszych dziesiątków lat wieku XX. Dziś trudno nam uwierzyć, że w ogóle mogła ona mieć miejsce. Bo o czym mówi dogmat stworzenia? Wierzymy, że cały świat jest stworzony przez Boga. Jest stworzony — to znaczy: wszystko, co istnieje, nieustannie od Boga otrzymuje swoje istnienie. Chodzi nie tylko o to, że bardzo wiele milionów, a może nawet miliardów lat temu, w jakimś prapoczątku, świat został przez Niego stworzony. Czasowy początek świata, sam moment, w którym został powołany do istnienia, to w gruncie rzeczy sprawa dla wiary drugorzędna. Istotą tego, że świat został stworzony, jest jego nieustanna zależność od Boga w istnieniu.

I gdzież tu sprzeczność z teoriami ewolucyjnymi albo z innymi naukowymi hipotezami na temat struktury kosmosu lub jego poszczególnych części? Świat otrzymuje od Boga istnienie taki, jaki jest — a opisać, jaki, to zadanie nie wiary, lecz nauki. Jeżeli jest on w stanie rozwoju, to w świetle wiary w dogmat stworzenia znaczy to, że otrzymuje on od Stwórcy istnienie jako zdolny do rozwoju. Kształtowanie się galaktyk czy powstawanie drogą ewolucji gatunków roślin i zwierząt stanowi realizowanie tych możliwości, które materia otrzymuje od swojego Stwórcy. Przeciwstawiać prawdę o stworzeniu teoriom ewolucji to tak samo, jakby przeciwstawiać sobie prawdę, że jestem stworzeniem Bożym, prawdzie, że pochodzę od moich rodziców.
Dlaczego więc w ogóle doszło do wspomnianej kontrowersji? Dlaczego trwała ona tak długo? Otóż teoria ewolucji rzeczywiście sprzeciwiała się — wprawdzie nie nauce o stworzeniu, ale powszechnym wówczas wyobrażeniom na jej temat. Mianowicie zdanie „świat jest stworzony” niemal powszechnie rozumiano w sensie następującym: „w pewnym momencie, niewyobrażalnie dawno temu, Pan Bóg stworzył świat, to znaczy sprawił, że świat zaczął istnieć”. Krótko mówiąc, naukę o stworzeniu świata kojarzono przede wszystkim z momentem jego zaistnienia, zapomniano zaś niemal całkowicie o samej istocie tej prawdy: o tym, że wszystkie stworzenia są nieustannie zwrócone ku Stwórcy, aby otrzymywać od Niego swoje istnienie. Mitologiczne wyobrażenia ludowe zbiegły się z rozpowszechnionym wówczas wśród ludzi wykształconych myśleniem deistycznym — i w rezultacie zarówno chrześcijanie, jak ludzie niewierzący przeoczyli istotną treść nauki o stworzeniu. Jeśli ktoś mówił na przykład, że Pan Bóg jest Stwórcą wszystkich zwierząt, to prawie wszyscy słyszeli wówczas w tym zdaniu twierdzenie, że Pan Bóg stworzył niegdyś pierwsze osobniki każdego gatunku; nie pamiętano zaś o sensie podstawowym tej prawdy: że wszystko, co żyje, i w ogóle wszystko, co istnieje, aktualnie, w każdym momencie, jest stworzeniem Bożym.

Stopniowe oswajanie się teologii z teorią ewolucji

Żeby jakoś otworzyć się na teorię ewolucji, uczeni katoliccy wypracowali w pewnym momencie doktrynę o szczególnych interwencjach Boga w momentach najbardziej istotnych przemian w postępie ewolucji. Zwłaszcza dwa momenty — twierdzili — wymagają bezwzględnie szczególnej interwencji Stwórcy: powstanie życia oraz pojawienie się pierw­szego człowieka, jedynego stworzenia widzialnego, które nosi w sobie pierwiastek duchowy. Doktryna ta stanowiła poważny krok naprzód w kierunku przezwyciężenia deistycznych stereotypów na temat stworzenia, ale ciągle jeszcze była w nie uwikłana. Samo pojęcie „zewnętrznej ingerencji” Boga może przecież podsuwać fałszywe skojarzenie, jakoby Pan Bóg był na zewnątrz świata. Oczywiście, On jest transcendentny wobec świata, żadne miejsce nie może Go ogarnąć, ale zarazem przecież On jest cały na każdym miejscu, „w Nim bowiem żyjemy poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28).

Czy nie prościej więc — zamiast mówić o „zewnętrznych ingerencjach” — wskazać na transcendentną wszechobecność Boga w każdym miejscu, wewnątrz każdego bytu i wewnątrz wszelkich rozwojowych procesów? Nie musielibyśmy wówczas — w każdym razie z religijnego punktu widzenia — szczególnie eks­ponować momentu ożywienia materii. Jeśli zaś idzie o człowieka, to nie tylko pierwszy człowiek, ale każdy w ogóle człowiek jest osobą i wobec tego nad każdym z nas — od pierwszego momentu naszego istnienia — Bóg pochyla się imiennie, z miłością, i każdego z nas chce uczynić godnym życia wiecznego. Czy można bardziej jeszcze podkreślić szczególność relacji między Stwórcą a człowiekiem? Czy można bardziej wy­eksponować wyróżnienie człowieka w stosunku do wszystkich stworzeń żyjących na ziemi?

Ważną rolę w otwieraniu się teologów i duszpa­sterzy na teorię ewolucji spełniało odnajdywanie w dawnym dziedzictwie chrześcijańskim intuicji, które ułatwiały harmonizowanie tej teorii z wiarą w Boga, Stworzyciela wszechświata. Już wspomniałem, że trudności pogodzenia obu prawd wynikały przede wszystkim z fałszywej świadomości, jakoby prawda o stworzeniu dotyczyła jedynie momentu początkowego, w którym świat zaczął istnieć. A przecież na całe wieki przed pojawieniem się teorii ewolucyjnych nauczano w Kościele, że Stwórca nieustannie podtrzymuje wszystko w istnieniu. Święty Tomasz z Akwinu mówił nawet, że świat miał wprawdzie swój czasowy początek, ale w gruncie rzeczy stworzony świat równie dobrze mógłby istnieć odwiecznie; istotą bowiem jego stworzoności nie jest przecież to, że w pewnym momencie zaczął istnieć, ale nieustanna jego relacja do Stwórcy, a ta przecież mogłaby trwać nawet odwiecznie[3].

Dla naszego tematu jeszcze ważniejsza wydaje się teza świętego Tomasza, że wielkość i godność stworzeń na tym polega, iż Bóg udziela im nie tylko udziału w swoim istnieniu i dobru, ale nawet w swojej zdolności przyczynowania — a to w taki sposób, że nie przestając być bezpośrednią przyczyną całego wszechstworzenia i wszystkich poszczególnych stworzeń, pozwala jednym stworzeniom być przyczynami innych stworzeń[4].

Ojcowie Kościoła zaś tworzyli koncepcje przypominające późniejszą teorię ewolucji. Święty Augustyn, między innymi w dziele De Genesi ad litteram, mówił, iż Stwórca złożył w rzeczach rationes seminales (łaciński odpowiednik stoickich logoi spermatikoi) jakieś wewnętrzne siły, które pchają je ku rozwojowi w jakimś określonym kierunku[5].

Papieskie wypowiedzi na temat teorii ewolucji

Trzeba przyznać, że stosunkowo późno i to w doku­mencie raczej niskiej rangi — mianowicie w przemówieniu papieskim Piusa XII z 30 listopada 1941 roku — Stolica Apostolska uznała, że wiara, iż człowiek został stworzony przez Boga, nie wyklucza opowiedzenia się za teorią ewolucyjnego pochodzenia człowieka. Dopiero dziewięć lat później Pius XII powtórzył to w dokumencie tak wysokiej rangi, jakim jest encyklika. Mianowicie w encyklice Humani generis z 12 sierpnia 1950 roku — po zwróceniu uwagi na to, że teoria ewolucji należy do tych zagadnień, „które, choć należą do zakresu tak zwanych nauk pozytyw­nych, jednak mają pewien związek z prawdami wiary” — znajduje się następujące zdanie:

„Magisterium Kościoła nie zakazuje, żeby nauka ewolucjonizmu, o ile bada powstanie ciała ludzkiego z jakiejś już istniejącej żywej materii, była dyskutowana według obecnego stanu nauk i świętej teologii przez fachowców z obu stron.”

Zarazem nieporozumieniem byłoby twierdzić, jakoby katolikom wolno było opowiadać się za teorią ewolucyjnego pochodzenia człowieka dopiero począwszy od dnia owego papieskiego przemówienia z 30 listopada 1941 roku. Owszem, ogólna atmosfera w Kościele była ogromnie krytyczna wobec darwinizmu, zarazem jednak Urząd Nauczycielski ani razu nie wystąpił wprost przeciwko tej teorii. Tymczasem wśród ludzi Kościoła już w XIX wieku nie zabrakło takich, którzy dopuszczali możliwość jej prawdziwości. Było to zapewne jednym z powodów tego, że dzieło Darwina O powstawaniu gatunków — mimo gwałtownych oporów, jakie budziło — nie zostało nawet wpisane do indeksu ksiąg zakazanych, a w owych czasach naprawdę z nadmierną łatwością takich wpisów dokonywano[6].

Wydaje się jednak, że głównym powodem nieśpieszenia się Stolicy Apostolskiej z potępianiem teorii ewolucji było to, że niemal w przeddzień opublikowania dzieła Darwina O pochodzeniu człowieka Sobór Watykański I przypomniał starą katolicką naukę, że veritas veritati contraria esse non potest[7], „prawda nie może sprzeciwiać się prawdzie”. Źródłem bowiem prawdy zarówno naturalnej, jak i nadprzyrodzonej jest ten sam Bóg, zatem nie może być prawdziwej sprzecz­ności między nauką i wiarą.

Kościół nie tylko nie zwalcza rozwoju ludzkich nauk i umiejętności, ale wspiera je na różne sposoby oraz dąży do ich rozwoju. Nie lekceważy on ani nie gardzi korzyś­ciami pochodzącymi z tych nauk i umiejętności dla życia ludzi, ale przyznaje, że odpowiednio uprawiane, z po­mocą Bożej łaski prowadzą do Boga, skoro pochodzą od Niego, Pana umiejętności. Oczywiście Kościół nie sprzeciwia się, aby tego rodzaju dziedziny wiedzy posługiwały się własnymi zasadami i metodami we właściwym obszarze, ale uznając tę słuszną wolność zwraca uwagę, aby sprzeciwiając się Bożej nauce nie rodziły błędów, albo przekroczywszy własne granice, nie zajmowały się sprawami wiary i nie zniekształcały ich[8].

Warto powiedzieć jeszcze parę słów o tym, że w XIX wieku wykształceni teologicznie przeciwnicy darwinizmu wcale nie byli tak naiwni, jak ich się naj­częściej w scjentystyczno—antyklerykalnej propagandzie przedstawia. Ludzie ci doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że biblijny opis stworzenia człowieka przedstawia ogromnie ważne prawdy w sposób antropomorficzny i że byłoby naiwnością nie oddzielać zawartych w tym opisie prawd wiary od antropomorficznej formy, w jakiej zostały one przedstawione. Rozróżnienie to należało do elementarza teologii katolickiej w ciągu wszystkich wieków jej istnienia. To antykościelna propaganda przypisała całemu Kościołowi wyobrażenia niektórych prostych chrześcijan, jakoby Stwórca dosłownie mieszał glinę i lepił z niej pierwszego człowieka. Chrześcijańscy przeciwnicy teorii ewolucji mieli nieporównanie poważniejsze powody, dla których się tej teorii sprzeciwiali. Przede wszystkim ogarniał ich niepokój, że teza o ewolucyjnym pochodzeniu naszego gatunku staje się narzędziem negacji szczególnej godności człowieka.

Orędzie o szczególnej godności człowieka zawiera w sobie również ten pozornie naiwny obraz Boga lepiącego człowieka z gliny[9]. Oto, jakie głębie dostrzegł w tym obrazie święty Ireneusz (w roku mniej więcej 180!):

Bóg ukształtował człowieka własnymi rękami, to zna­czy przez Syna i Ducha Świętego [...] i wycisnął na ukształtowanym ciele własną formę, w taki sposób, aby nawet to, co widzialne, miało Boski kształt10].

Zatem ręce Boga to sam Syn Jednorodzony i Duch Święty! Stworzenie człowieka było dziełem całej Trójcy Świętej! Bardzo dobrze, że ta niesamowicie głęboka wypowiedź znalazła się w Katechizmie Kościoła Katolickiego.

Natomiast ten szczegół opisu biblijnego, że człowiek został ukształtowany z ziemi, przypominał nauczycielom Kościoła, że człowiek jest częścią przyrody i jako taki został szczególnie wezwany do tego, żeby być kapłanem wszystkich stworzeń nierozumnych, powołanym do oddawania Bogu chwały w imieniu całej ziemi i wręcz całego kosmosu. Zarazem ojcowie Kościoła wciąż przypominali o tym, że człowiek jest kimś więcej niż częścią przyrody, bo przecież w glinę jego ciała sam Bóg tchnął ducha.

Otóż na ten właśnie moment — ażeby przyjęcie teorii o powstaniu naszego gatunku na drodze ewolucji nie oznaczało zrównania człowieka ze zwierzętami — zwracali uwagę zarówno Pius XII, jak Jan Paweł II. Ontyczną szczególność człowieka w stosunku do zwierząt podkreślali oni zwłaszcza — po pierwsze — za pomocą tezy, że duchowa i nieśmiertelna dusza człowieka nie jest owocem biologicznej ewolucji, ale każdy z nas otrzymał ją bezpośrednio od Stwórcy, i — po drugie — poprzez przypominanie i zgłębianie biblijnej prawdy, że człowiek jest jedynym stworzeniem na tej ziemi, ukształtowanym na obraz samego Boga i obdarzonym podobieństwem do Niego.

Z niezliczonych świadectw patrystycznych, mówiących na temat duszy człowieka mniej więcej to samo, o co tak wyraźnie dopominał się Pius XII, kiedy w encyklice Humani generis wskazywał na możliwość pogodzenia teorii ewolucji z wiarą w Boga Stwórcę, przytoczę tu dwa. Święty Ambroży (|397), w swoim dziełku pt. O dobrach przynoszonych przez śmierć, pisze:

Oczywista rzecz, iż dusza nie umiera razem z ciałem, bo nie jest z ciała, jak o tym w wielu miejscach pouczą Pismo. Albowiem Adam od Pana Boga naszego otrzymał ducha życia i stał się człowiekiem, istotą żyjącą[11].

Wypowiedź świętego Cypriana (J258) przytaczam głównie dlatego, że stanowi ona niezwykle oryginalne odczytanie prośby „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”:

Skoro mamy ciało z ziemi, a ducha z nieba, i modlimy się, [znaczy to, że] sami jesteśmy ziemią i niebem, toteż modlimy się, by w obydwóch, to znaczy w ciele i w duchu, spełniała się wola Boga[12].

Dokładnie to samo, w języku .nam współczesnym, przypomniał najpierw Pius XII we wspomnianej encyklice z roku 1950, ostatnio zaś Jan Paweł II w przesłaniu z października 1996 roku na temat teorii ewolucji. Mówił w nim Ojciec Święty, że niektóre teorie ewolucji „są nie do pogodzenia z chrześcijańską antropologią”, te mianowicie, w których „ducha ludzkiego uważa się za stworzonego przez siły materii ożywionej lub też jako zwykły epifenomen tej materii. Są one nie do pogodzenia z prawdą o człowieku, są one również niezdolne do określenia godności osoby ludzkiej”.

Zatem ci katolicy oraz inni chrześcijanie, którzy początkowo sprzeciwiali się teorii ewolucji, bronili prawd bardzo ważnych — przede wszystkim prawdy o również duchowym wymiarze naszego człowieczeństwa, zatem między innymi tej prawdy, że prawo moralne nie mieści się w prawach biologii, innymi słowy, że siła podlega prawu moralnemu, a nie odwrotnie.

Celowość procesów ewolucji czy „przypadek i konieczność”?

Dzisiaj pewne napięcie między naukami przyrod­niczymi i teologią rodzi się w związku z pytaniem, czy procesami ewolucji kieruje jakaś wewnętrzna celowość, czy też raczej — żeby posłużyć się formułą Jacques’a Monoda — „przypadek i konieczność”. Jan Paweł II wielokrotnie w swoich pouczeniach duszpasterskich przedstawiał ewolucję w tej pierwszej perspektywie. W katechezie środowej z 10 lipca 1985 roku mówił:

Ewolucja istot żyjących, która stanowi przedmiot badań naukowych zmierzających do określenia jej etapów i wyróżnienia działających w niej mechanizmów, ukazuje zadziwiającą wewnętrzną celowość. Owa celowość, prowadząca wszystkie byty w tym samym kierunku, nad którą nie posiadają one władzy ani nie są za nią odpowiedzialne, każę domyślać się Ducha, który jest ich wynalazcą i stwórcą[13].

Podobnie mówił w katechezach z 8 stycznia i 5 marca 1986 roku. Rzecz znamienna, że Jan Paweł II pominął ten wątek w swoim przesłaniu do członków Papieskiej Akademii Nauk, które wygłosił 22 października 1996 roku w związku z sesją odbywającą się pod hasłem: „Powstanie i ewolucja życia” — mimo że przypomniał tam zarówno prawdę o stworzeniu duchowej duszy człowieka bezpośrednio przez Stwórcę, jak tezę o „skoku” ontologicznym, jakim było w procesie ewolucyjnym pojawienie się gatunku homo sapiens.

Teza o celowości procesu ewolucyjnego budzi sprzeciwy w środowisku przyrodoznawców. Ksiądz Michał Heller uznaje słuszność tych sprzeciwów:

Dla celów naszej dyskusji wystarczy, jeśli za przypadkowe uznamy takie zdarzenia, do których opisu potrzebny jest rachunek prawdopodobieństwa. Nie tylko narodziny życia, ale również wiele szczegółów budowy naszego organizmu [...], są wynikiem współdziałania praw przyrody i przypadku. Gdyby badacz twierdził coś innego, wykroczyłby poza granice naukowej metody[14].

Zarazem, zdaniem księdza Hellera, na płaszczyźnie wiary, to znaczy w oparciu o prawdę znaną nam dzięki Bożemu objawieniu, teza o celowości procesów ewolucyjnych może być w pełni uzasadniona: „Jeżeli jednak na ten sam proces patrzy teolog, ze swojego punktu widzenia ma prawo powiedzieć, że to Bóg — stwarzając świat — określił strategię wkomponowywania przypadków w działanie praw przyrody. Oczywiście, Stwórca mógł wykorzystać ewolucję do urzeczywistniania swoich celów. Teolog ma prawo powiedzieć, że Bóg działa w kosmicznym procesie ewolucji. Co dla nauk przyrodniczych jest ślepym przypadkiem, dla teologii może być celowym działaniem Boga”[15]. Nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie, czy przypadkiem nie jest to współczesna odmiana teorii dwóch prawd. Wydaje się, że nie.

Pytanie o inne gatunki ludzkie oraz problem poligenizmu

Teolog bywa niekiedy pytany o to, czy jakiegoś problemu dla wiary chrześcijańskiej nie rodzi teza paleoantropologów, że nasz gatunek nie jest jedynym gatunkiem ludzkim, jaki żył na naszej ziemi. Otóż wydaje się, że wiara chrześcijańska nie jest szczególnie zainteresowana tym, żeby podejmować pytanie o prawdziwość człowieczeństwa neandertalczyków czy ludzi z Flores[16], czy ewentualnie innych jeszcze wymarłych gatunków ludzkich, równoległych do gatunku homo sapiens. Byli oni naprawdę ludźmi, albo nimi nie byli — w zależności od tego, czy Stwórca wezwał ich do wiekuistej przyjaźni z sobą, to znaczy w zależności od tego, czy zostali obdarzeni duchową i nieśmiertelną duszą. Żadna z tych dwóch hipotez nie kłóci się z wiarą, jakkolwiek każda z nich może inspirować do ogromnie interesujących pytań teologicznych.

Problemem jest natomiast dla teologii pytanie, czy nasz gatunek pochodzi z jednego, czy z wielu pierw­szych pni. Pius XII, we wspomnianej już encyklice Humani generis, umieścił na ten temat tekst, który stał się klasycznym wręcz przykładem w wykładach na temat interpretacji doktrynalnych tekstów Kościoła:

Co do hipotezy tak zwanego poligenizmu synom Kościoła swoboda dyskusji nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym przyjąć teorii, że po Adamie istnieli na naszej ziemi ludzie niepochodzący od niego jako od wspólnego przodka, albo że słowo [Adam] oznacza jakąś nieokreśloną wielość praojców. Zupełnie bowiem nie widać, jak tego rodzaju zdanie dałoby się pogodzić z nauką źródeł Objawienia i Magisterium Kościoła o grzechu pierworodnym, który pochodzi z grzechu prawdziwie popełnionego przez jednego Adama i tak się udziela wszystkim ludziom poprzez rodzenie, że staje się grzechem własnym każdego z nas.

Nieteologa dziwi zazwyczaj fakt, że wypowiedź ta powszechnie została przyjęta wówczas jako zachęta do poszukiwań możliwości pogodzenia hipotezy poligenizmu z wiarą katolicką. Wynika z niej bowiem jednoznacznie, że wiara tylko pośrednio przywiązuje wagę do tezy o pochodzeniu rodziny ludzkiej od dwojga pierwszych ludzi. To bowiem, co naprawdę w pytaniu o poligenizm jest dla wiary ważne — uczy papież Pius XII — to nauka „o grzechu pierworodnym, który pochodzi z grzechu prawdziwie popełnionego przez jednego Adama”. Jak dotąd zaś, nie umiemy pogodzić hipotezy poligenizmu z nauką wiary o grzechu pierworodnym.

Toteż bezpośrednio po ukazaniu się encykliki pojawiło się w teologii katolickiej wiele propozycji pogodzenia prawdy o grzechu pierworodnym z hipotezą poligenizmu. Jeszcze papież Paweł VI był ogromnie zaangażowany w poszukiwania rozwiązań tego problemu[17]. Dyskusja wygasła wskutek pojawienia się hipotezy, że gatunek nasz — z biologicznego punktu widzenia — pojawił się nie tyle wskutek mutacji genowej, co chromosomalnej, a jego pramatką byłaby „mitochondrialna Ewa”, zapewne córka mężczyzny, w którym tak głęboka mutacja, powodująca od razu izolację płciową, się pojawiła[18].

Pytanie o raj: czy istniał naprawdę?

Stosunkowo trudna do zharmonizowania z wizją ewolucyjnego pochodzenia człowieka wydaje się tradycyjna nauka wiary o stanie sprawiedliwości pierwotnej, w którym nasi prarodzice zaczęli swoje ludzkie istnienie. Co najmniej trzy zespoły tematyczne należałoby uwzględnić, gdybyśmy chcieli podjąć pytanie, czy raj na początku istniał naprawdę:

1) Wiara katolicka jednoznacznie głosi, że grzech ludzki jest późniejszy niż człowiek i że pojawił się on w naszych dziejach z realnej winy człowieka. Negacja powyższej prawdy implikowałaby trudną do przyjęcia tezę, jakoby sam Bóg stworzył człowieka kimś grzesznym.

2) Raj, jeżeli faktycznie istniał, trwał tylko przez znikomy moment w dziejach ludzkości dotyczył znikomej liczby ludzi (być może tylko dwojga), zatem pytania o raj wydają się niedostępne badaniom naukowym.

3) Wydaje się, że dane paleozoologii — wskazujące na istnienie w królestwie zwierząt chorób i śmierci, drapieżników i walki o byt, na długo przed pojawieniem się człowieka — każą porzucić sielankowe wyobrażenia o jakimś powszechnym raju na ziemi i opowiedzieć się za tezą świętego Tomasza z Akwinu, zresztą w tradycji chrześcijańskiej tezą większościową, opisującą raj jako szczególną sytuację naszych prarodziców, będącą świadectwem i owocem ich niezmącenie przyjaznych relacji z Bogiem.

4) Nie dające się podjąć na gruncie nauk szczegółowych pytanie o raj byłoby problemem również religijnie jałowym, gdyby przeoczyć jego odniesienie do naszej obecnej sytuacji wobec Boga. W Chrystusie mamy możliwość nie tylko odzyskania tego, co najważniejsze, mianowicie przyjaźni z Bogiem, ale już teraz możemy odzyskiwać to, co tradycyjna teologia nazywała darami pozanaturalnymi, którymi obdarzeni byli nasi prarodzice, zanim utracili świętość i sprawiedliwość.

O. prof. Jacek Salij OP

Fragment pochodzi z książki o. prof Jacka Salija OP Gwiazdy,ludzie i zwierzęta — O godności człowieka i godności materii wydanej przez wydawnictwo „W drodze”

***

[1] Tekst odczytu wygłoszonego 23 listopada 2005 roku podczas konferencji naukowej „Współczesne kontrowersje wokół początków człowieka”, zorganizowanej przez Instytut Filozofii oraz Instytut Ekologii i Bioetyki UKSW.

[2] Istotny fragment tej rozprawy, z którego wyjęte są oba cytaty: I. Kant, Domniemany początek historii ludzkiej, przeł. B. Surowska, w: Filozofia niemieckiego Oświecenia, Warszawa 1973, s. 472— 478.

[3] Św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae (dalej STh) 1 q. 46 (jeśli nie zaznaczono inaczej przekład Summy dokonany przez autora).

[4] Tezę tę przedstawiam w artykule Pośrednictwo przyczyn otworzonych w rządach Bożej Opatrzności, w: J. Salij, Eseje tomistyczne, Poznań 1995, s. 92—100.

[5] Św. Augustyn, De Genesi ad litteram 9,16 (PL 34, 406). Por. J. Łukomski, Augustyna teoria rozwoju organizmów w świetle współczesnego ewolucjonizmu, „Studia Philosophiae Christianae”, R. 7: 1971, nr 2, s. 151—182.

[6] Skorzystam z okazji, żeby dwa słowa powiedzieć na temat mitów, które się zadomowiły w naszej społecznej świadomości na temat rzekomego potępienia dzieła Mikołaja Kopernika. Otóż na indeksie znalazło się w roku 1616, zatem 73 lata po opublikowaniu. Warto jednak w związku z tym, niewątpliwie pożałowania godnym wydarzeniem, wiedzieć, że księgi wpisywane wówczas na indeks dzielono na trzy kategorie. Najłagodniejszą sankcją było „zawieszenie do czasu wprowadzenia poprawek” (suspensum donec corrigatur). Książki drugiej kategorii traktowano jako zakazane (prohibita), wreszcie najsurowszą sankcję otrzymywały książki potępione (damnata}. Dzieło Kopernika otrzymało sankcję pierwszą, najłagodniejszą. Zob E. Piszcz, Kościół wobec systemu kopernikańskie go — sprawa umieszczenia dzieła „De revolutionibus” na indeksie, „Studia pelplińskie” 1973, numer specjalny, s. 49—59.

[7] Św. Tomasz z Akwinu, Summa contra gentiles 4, 8 (przekł. polski: Św. Tomasz z Akwinu, Summa contra gentiles. Prawda wiary chrześcijańskiej, przeł. Z. Włodek, W. Zega, t. 1: Poznań 2003, t. 2: Poznań 2007 [dalej: SCG]).

[8]Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej (Sobór Watykański I) 4, 52—53, w: Dokumenty soborów powszechnych, t. 4, opr. A. Baron i H. Pietras, Kraków 2005, s. 905.

[9] Temat ten przedstawiłem szerzej w artykule: Godność człowieka w perspektywie prawdy o grzechu pierworodnym, w: Ch. Schönborn i inni, Grzech pierworodny w nauczaniu Kościoła, Poznań 1997 s. 79—91.

[10] Św. Ireneusz, Demonstratio apostolica 11, cyt. za: Katechizm Kościoła Katolickiego (dalej: KKK) 704, wyd. 2 popr., Poznań 2002, s. 183.

[11] Św. Ambroży, O dobrach przynoszonych przez śmierć 38, w: tenże, Wybór pism, przeł. W. Szołdrski, Warszawa 1971, s. 156.

[12] Św. Cyprian, O Modlitwie Pańskiej 16, w: tenże, Pisma, przeł. J. Czuj, Poznań 1937, s. 236.

[13] Jan Paweł II, Wierzę w Boga Stworzyciela, Liberia Editrice Vaticana 1987, s. 114.

[14]Bóg, konieczność i przypadek. Z ks. prof. Michałem Hellerem rozmawia Marek Zając, „Tygodnik Powszechny”, 24 lipca 2005.

[15] Tamże.

[16] Por. M. Ryszkiewicz, Mali ludzie z Flores — wielkie pytanie antropologii, „Zeszyty Towarzystwa Popierania i Krzewienia Nauk” 2005, nr 43 (lipiec), s. 99—127.

[17] Szeroko problem ten przedstawia Tadeusz Łukaszuk w książce Związek dogmatu grzechu pierworodnego z monogenizmem w katolickiej teologii ostatniej doby, Warszawa 1976.

[18] Z wielką ostrożnością ocenia znaczenie tej hipotezy dla wyjaśnienia omawianych problemów teologicznych Józef Życiński w artykule Hipoteza Ewy mitochondrialnej a monogenizm teologiczny, w: Słowo pojednania. Księga pamiątkowa z okazji 70. urodzin ks. M. Czajkowskiego, red. J. Warzecha, Warszawa 2004, s. 403— —412.

Komentarze

Jan Radziszewski2019.02.20 8:24
Naczelny tj małpa wg Karola Darwina ty jako podobno zdrowy na umyśle i psychicznie żyd wkrótce w piekle Budiet tj jeziorze ognia i siarki /Ap 20,15) a tam radośnie i wesoło "budiet" wychwalać jak każdy Chazar Ruski tj czerwony bolszewik - swojaka tj cezara żydów /J 19,15) tj Lucyfera /iz 14,12-15 Sura 113,1) zw Czerwonym Smokiem z czasów końca świata /Ap 12,3 nn) któremu władzę nad Rosją ustanowił wódz Rewolucji Październikowej Wł Ilicz Lenin i nie myśl także Budda Sakjamuni ateista niestety nie rozpłynął się w Niebycie Nirwany jak wszem głosił tylko w piekle wylądował tak samo jak słynni żydy Bolszewicy Lenin Stalin co na własne oczy zobaczył mnich Buddyjski Ja szedłem tym pustkowiem, a byłem sam i po pewnym czasie przebrnąłem przez rzekę. Na drugiej stronie rzeki zobaczyłem straszne, straszne jezioro ognia! W buddyzmie nie ma pojęcia o takim miejscu. Ja byłem wprawiony w zakłopotanie i nie wiedziałem, ze to jest Piekło, aż ujrzałem Jama, króla Piekła. ( Yama, Jama oznacza Króla Piekła w wielu azjatyckich kulturach). Jego twarz wyglądała jak twarz lwa. Jego ciało było jak ciało lwa, ale jego nogi były jak nogi Naga (kobra - duch-waż); on miał wiele rogów na swojej głowie; jego twarz była bardzo groźna i balem się - bardzo. Drżąc, zapytałem go o imię. On odpowiedział: ‘Ja jestem królem Piekła, Sziwą - Niszczycielem!’ Straszne, straszne jezioro ognia Krol Piekla powiedzial me, azebym popatrzyl na to jezioro ognia. Ja popatrzylem i zobaczylem buddyjskie sukmany o kolorze noszonym przez mnichow buddyjskich w Myanmar. Ja przygladnalem sie blizej i zobaczylem ogolona glowe mezszczyzny. Kiedy popatrzalem na jego twarz, to zobaczylem ze to byl U Zadila Kyar Ni Kan Sayadaw, ten slawny buddyjski mnich, ktory zmarl w wypadku samochodowym w 1983 roku! Powiedziano mi, abym popatrzyl na inna osobe, ktora byla w ogniu. Ja zobaczylem mezszczyzne z dlugimi wlosami skreconymi na lewej stronie glowy. On rowniez nosil szate. Zapytalem krola Piekla: ‘Kim jest ten czlowiek?’ A on odpowiedzial: ‘Gautama (tj. Budda)” Ja bylem bardzo poruszony, widzac Gautama (Budde) w Piekle! Ja protestowalem: ‘Gautama mial dobra etyke i dobry moralny charakter. Dlaczego on cierpi w tym jeziorze ognia?’ A król Piekła odpowiedzial mi: ‘To nie ważne jak dobry on byl. On jest w tym miejscu, ponieważ nie wierzyl w Wiecznego BOGA!’
Jan Radziszewski2019.02.20 7:45
Dinozaurze z czasów prahistorycznych ty mi natomiast powiedz wcześniej dlaczego wy Ateiści walczycie z Bogiem którego wobec was nie ma . czy można walczyć z kimś kto nie istnieje ? Np Czy założyciel ZSRR pierwszego państwa ateistycznego Włodzimierz Lenin określił sobie samego, „jako osobistego wroga Boga”, - „w rewolucji nie obchodzi mnie tylko Rosja. Ja pluję na Rosję. Rosja jest tylko pośrednim etapem w marszu światowej rewolucji dla zdobycia całego świata… Wolę milionera kapitalistę, który neguje Boga, niż chłopa czy robotnika wierzącego w Boga (…) Od dzisiaj nie będziemy mieli litości dla nikogo i zniszczymy wszystko, by na tych ruinach wznieść naszą świątynie” lub podobnie „Ja chcę się zemścić na tym, który panuje nad nami”, „młoda dusza, niegdyś wierna Bogu, skierowana została do piekła”. Marks nienawidził nawet pojęcia Boga. Był zdecydowany „wypędzić Boga kopniakiem”. W jednym z wierszy tak pisze „Tak więc Bóg wydarł mi moje wszystko, w nieszczęściach, ciosach losu. Te wszystkie jego światy, rozwiały się bez powrotu. I nie zostaje mi nic do tej pory, jak tylko zemsta. Chcę sobie zbudować tron na wysokościach. Jego szczyt będzie lodowaty i gigantyczny. Jego wałem ochronnym będzie obłąkańczy strach, jako szczyt najczarniejszej agonii. A kto podniesie na ów tron swój zdrowy wzrok, odwróci się od niego blady i milczący jak śmierć. Wpadnie w pazury ślepej, dreszczem przejmującej śmiertelności, aby jego szczęście znalazło grób”. otóż dowodzicie tym samym że Jednak wbrew waszym tezom Bóg jednak Istnieje czy nie dowodzicie w ten sposób że jesteście opętani przez diabły czyli chorzy psychicznie jak żyjący w kłamstwie waszej wielkości wb Boga A co do NIEBOCENTRYZMU - a co powiesz na to że jego doświadczenia go potwierdzają - przecież dowodzisz wyższość nauki nad wiarą Zapomniałeś co bidoczku prehistoryczny uczyli cię w szkole C. Crombie nazwał to - „Rewolucją Naukową”. Nastąpiła ona dlatego, że ówcześni ludzie postawili takie pytania, na które odpowiedź można było znaleźć tylko przez tzw. eksperymenty, przestano stawiać pytania dot. celu ostatecznego człowieka, tj. w swoich rozważaniach omijano z premedytacją, celowo, przyszłą wieczną egzystencję człowieka, a jedynie zadowalano się pytaniami dot. przyrody. Emancypując się spod wpływów teologii. Spowodowało to oddalenie się świata nauki, filozofii, od Boga. Nie wiązano przyczyn istnienia świata z Bogiem. Przyjęta wtedy po raz pierwszy tzw. zasada metodologiczna, że interesujemy się tylko przyrodą materialną. Zwana również tzw. naturalizmem metodologicznym - czyli zakładamy, że istnieje tylko przyroda, a poza przyrodą martwą i ożywioną nie istnieje nic.
Jan Radziszewski2019.02.20 0:35
DinozaurZArkiNoego + a wiesz dinozaurze z arki Noego że NOE ich tj dino nie zabrał wyginęły więc w Potopie jakbyś zapomniał A co do płaskoziemców są mądrzejsi niż wierzący Herezji Z PiEKŁA rodem- Ateizmowi Przyrody - A może słyszałeś że jest NIEBOCENTRYZM także . Co zapomniałeś jak Amerykańcy wysłaki w kosmos pierwoj rakietu to zrobiono aparatem fotograficznym zdjęcie ziemi - a ny tym zdjęci była cała ziemia co w przypadku gdy ziemia jest kólą nie byłoby możliwe A po za tym Amerykańcy nie wylądowali na księżycu - bo to był tylko film propagandowy o czym Ruscy wiedzą tak jak o fikcyjnym zamachu na wieże Center York podobnie jak na Adamowiczu Pan "- Tak dziecko masoneria czyni [zło] nie tylko z pobudek ideologicznych, ale zachowuje się jak typowa organizacja przestępcza i dokonuje przestępczych procederów dla zyskania mamony. Masoneria też przecież zwykle nie ujawnia przynależności swych członków za życia. A przecież Adamowicz żyje i nikt tego lepiej nie wiedział od tych co pisali te słowa iż nie był członkiem masonerii. - On swoją drogą Panie, ale i żoneczce a i córeczce starszej należałaby się nauczka stosownie do ich win. Ja w twarzy starszej córki widziałem nadto pogardę. Mogłaby to być pogarda nastolatki wobec tego cyrku, ale ja uznałem, że to pogarda dla „gojów”, którzy całą swoją elitą, w tym nadreprezentacją wysokiego duchowieństwa. - Tak dziecko, to w jej wypadku było połączone: I pogarda nastolatki wobec oszustwa dorosłych, ale i pogarda dla Polaków. A jeśli chodzi o nauczkę dziecko. Każdy otrzyma to co mu się należy, także ta dziewięcioletnia córka, choć dzięki niej widać bardziej mistyfikację. Moje dziecko. Ani Adamowicz, ani żona, ani trzy córki nie wejdą do Odnowionej Ziemi. A jak wiesz Stany Zjednoczone czeka w krótkim czasie zagłada. Nie nacieszą się długim, słodkim życiem za zagrabione przez ich ojca pieniądze.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 0:41
Słyszałem mój drogi - pan Szczytyński (pewnie znasz) to mój prze-hero - obstawiam że szajbnięty ale trudno, tyle co on mi radochy dał to ty nawet sobie nie wyobrażasz :) Zadam ci tylko jedno jedyne pytanie i uciekam: widziałeś ty kiedykolwiek cień ziemi rzucany na księżyc podczas jego zaćmienia? :D:D:D:D:D
Jan Radziszewski2019.02.20 1:02
a co powiesz na to że jego doświadczenia go potwierdzają - przecież dowodzisz wyższość nauki nad wiarą
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 1:18
A co to ma wspólnego z nauką?
Naczelny2019.02.20 1:25
Nie dyskutuj z Radzi, on jest chory psychicznie.
Jan Radziszewski2019.02.20 6:02
Naczelny ty jako podobno zdrowy na umyśle i psychicznie żyd wkrótce w piekle Budiet tj jeziorze ognia i siarki /Ap 20,15) a tam radośnie i wesoło "budiet" wychwalać jak każdy Chazar Ruski tj czerwony bolszewik - swojaka tj cezara żydów /J 19,15) tj Lucyfera /iz 14,12-15 Sura 113,1) zw Czerwonym Smokiem z czasów końca świata /Ap 12,3 nn)
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 11:36
Aha, bo nie wierze w twojego boga i jego prawdy objawione? Ty się w ogole na ulicy odnajdujesz? Tam więcej takich jak ja! Pewnie zawsze masz przy sobie słoiczek święconej wody :D
Jan Radziszewski2019.02.20 6:14
Zapomniałeś co bidoczku prehistoryczny uczyli cię w szkole C. Crombie nazwał to - „Rewolucją Naukową”. Nastąpiła ona dlatego, że ówcześni ludzie postawili takie pytania, na które odpowiedź można było znaleźć tylko przez tzw. eksperymenty, przestano stawiać pytania dot. celu ostatecznego człowieka, tj. w swoich rozważaniach omijano z premedytacją, celowo, przyszłą wieczną egzystencję człowieka, a jedynie zadowalano się pytaniami dot. przyrody. Emancypując się spod wpływów teologii. Spowodowało to oddalenie się świata nauki, filozofii, od Boga. Nie wiązano przyczyn istnienia świata z Bogiem. Przyjęta wtedy po raz pierwszy tzw. zasada metodologiczna, że interesujemy się tylko przyrodą materialną. Zwana również tzw. naturalizmem metodologicznym - czyli zakładamy, że istnieje tylko przyroda, a poza przyrodą martwą i ożywioną nie istnieje nic.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 11:48
Czy nie można robić jednocześnie jednego i drugiego? Swoją drogą do czego nas doprowadziło 3 tys lat zastanawiania się nt celu ostatecznego człowieka? "Spowodowało to oddalenie się świata nauki, filozofii, od Boga" i co w tym złego? Twoja opinia jest w tej sprawie subiektywna bo prezentujesz punkt widzenia religianta ale obiektywnie być może jest zupełnie inaczej niż ty to widzisz? Po raz X z rzędu powtarzam, nauka zajmuje się tym co falsyfikowalne a istnienie/nieistnienie boga takie nie jest wieć nauka sobie tym głowy nie zawraca. To o co wam chodzi a czego nie potraficie wprost wrazić to to że macie do nauki żal że raz po raz podważa głupoty wypisywane w biblii i przez to ci bardziej postępowi muszą ją ciągle reinterpretować.
Jan Radziszewski2019.02.20 0:14
d-c żydzie Rocco I dodam ci mędrcu na mędrcami vel inne ateistyczne trole Azzakow kierownik Projektu odwiertu super głębinowego - po dowierceniu się do Piekła na głębokości 14,5 km pod ziemią na półwyspie Kolskim i po zobaczeniu Lucyfera Tak powiedział że on w Boga Nie wieriu w Pismo św Nie wieriu ale w piekło ja Wieriu Odwiert do Bram Piekieł - Rosjanie natrafiają na dantejskie piekło. https://www.youtube.com/watch?v=zzdhSNLB8os Będziecie więc " Towarzyszu Radziecki "Rocco + inne niedojdy - ateisty " Tzw. "Obywatelem piekła" - bo zbawieni są Synami królestwa Niebieskiego Syna Bożego Jezusa Chrystusa !!! zacznijcie już dziś śpiewać tę pieśn wszystkich obywateli piekła - nie poddanych Boga obywatel piekła pieśń - https://www.youtube.com/watch?v=XLGyaNelwg4&t=618s życzę więc wam przeto radości co niemiara z sex -u Sado macho z diabłami Cha ha ha ha ha !!! w "islamie" zwanymi dziewiczymi hurysami umilającymi w raju piekielnym pobyt wojownikom dżihadu i rodzinie Mahometa Mahomet w piekle + https://www.youtube.com/watch?v=1kJgdsfq1q4
Jan Radziszewski2019.02.19 23:49
Rocco_Wawa + pozostałe trole wierzący płonącej w jeziorze ognia i siarki jako "małpa" żydowi Karolowi Darwinowi + Co Zapomniałeś że dla duraka i i do tego żyda Prawda nie istnieje. Chodźby wam Bóg głosił św. Słowa i to tak byście Mu nie uwierzyli !!! Przecież na nacji tj. żydowskim Przeklętym Plemieniu ciąży zbrodnia Bogobójstwa która trwać będzie do Końca czasów. Pouczenia Pana luty 2015 "- To jak ludzie uważają nie ma znaczenia dla Boga. Ludzkie sądy.. Bóg kieruje się sprawiedliwością i jest doskonały. Tak jak zakazałem Kaina zabijać, tak w ten sposób dzięki wzbudzeniu pewnej przychylności dla żydów sprawiłem, że nie wytępiono ich z powierzchni ziemi, gdyż nie chcę zguby grzesznika, ale jego nawrócenia. Tak jak dzieci Adama i Ewy są skażeni grzechem pierworodnym, tak żydzi są obciążeni grzechem bogobójstwa i żaden kapłan ani następca Św. Piotra, nie może ich z tego zwolnić. - Ach Panie, ale to oni gnębią nas, a nie my ich. - Są ze świata i ponieważ odrzucili Boga zostaje im szatan i świat. Szatan się z tego bardzo cieszy, że ma lud, który odrzucił Chrystusa. Naturalne jest, że będzie mu pomagał. Pomagał przeciw chrześcijanom i Twojemu narodowi szczególnie. Mówiąc jasno wprost wy żydzi przekonacie się na wałsnej skórze żeście durakami byli gdy do piekła swojego cezara wpadniecie - ale to się stanie nie dalej jak mniej niż 3000 dni. A te tzw. miliardy lat istnienia świata to po to są wymyślone przez diabłów aby jak najwięcej ludzi z powodu własnej głupoty do piekła wpadło
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 0:15
1. Twoja religia bezpośrednio wywodzi się od żydków których tak bardzo nienawidzisz 2. " Chodźby wam Bóg głosił św. Słowa i to tak byście Mu nie uwierzyli" Gadka szmatka. Podobnie głupio mądrzy są np. muzułmanie i czego to dowodzi? Że niby mają racje? 3. "To jak ludzie uważają nie ma znaczenia dla Boga..." to logiczne bo najprawdopodobniej nie istnieje. Dlaczego jednak ma takie znaczenie dla was? Po co wam ten religijny zamordyzm? 4. "A te tzw. miliardy lat istnienia świata to po to są wymyślone..." Tyś z płaskoziemców? :D
Jan Radziszewski2019.02.20 6:32
Dinozaurze z czasów prahistorycznych ty mi natomiast powiedz wcześniej dlaczego wy Ateiści walczycie z Bogiem którego wobec was nie ma . czy można walczyć z kimś kto nie istnieje ? Np Czy założyciel ZSRR pierwszego państwa ateistycznego Włodzimierz Lenin określił sobie samego, „jako osobistego wroga Boga”, - „w rewolucji nie obchodzi mnie tylko Rosja. Ja pluję na Rosję. Rosja jest tylko pośrednim etapem w marszu światowej rewolucji dla zdobycia całego świata… Wolę milionera kapitalistę, który neguje Boga, niż chłopa czy robotnika wierzącego w Boga (…) Od dzisiaj nie będziemy mieli litości dla nikogo i zniszczymy wszystko, by na tych ruinach wznieść naszą świątynie” lub podobnie „Ja chcę się zemścić na tym, który panuje nad nami”, „młoda dusza, niegdyś wierna Bogu, skierowana została do piekła”. Marks nienawidził nawet pojęcia Boga. Był zdecydowany „wypędzić Boga kopniakiem”. W jednym z wierszy tak pisze „Tak więc Bóg wydarł mi moje wszystko, w nieszczęściach, ciosach losu. Te wszystkie jego światy, rozwiały się bez powrotu. I nie zostaje mi nic do tej pory, jak tylko zemsta. Chcę sobie zbudować tron na wysokościach. Jego szczyt będzie lodowaty i gigantyczny. Jego wałem ochronnym będzie obłąkańczy strach, jako szczyt najczarniejszej agonii. A kto podniesie na ów tron swój zdrowy wzrok, odwróci się od niego blady i milczący jak śmierć. Wpadnie w pazury ślepej, dreszczem przejmującej śmiertelności, aby jego szczęście znalazło grób”. otóż dowodzicie tym samym że Jednak wbrew waszym tezom Bóg jednak Istnieje czy nie dowodzicie w ten sposób że jesteście opętani przez diabły czyli chorzy psychicznie jak żyjący w kłamstwie waszej wielkości wb Boga
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 11:34
1. Stawiasz sobie złą teze to się później dziwisz :) My nie walczymy z bogiem. Odpowiem ci słowami Gandhiego: "Lubię waszego Chrystusa. Nie lubię waszych chrześcijan. Wasi chrześcijanie są tacy niepodobni do waszego Chrystusa" 2. Totalitaryzm jest czymś co miało zastąpić religie dlatego z nią walczyło. W takiej doktrynie państwo to religia a przywódca to bóg. Istnieją prawdy objawione w które obywatel ma obowiązek bezrefleksyjnie wierzyć (coś ci to przypomina? ;) ). Religia było przez totalitarystyczne doktryny zwalczana bo była jej konkurencją ale nie była jedyna siłą zwalczaną bo równie silnie jedna doktryna zwalczała inną itp. 3. "otóż dowodzicie tym samym że Jednak wbrew waszym tezom Bóg jednak Istnieje" tak jak napisałem powyżej, postawiłeś sobie złą teze a zatem nie dziw że doszedłeś do nieprawdziwych wniosków :)
Andrzej2019.02.19 22:22
W każdej hipotezie filozoficznej jest ziarnko prawdy. Człowiek "konsumuje" swoje istnienie na Ziemi za pomocą 5 zmysłów. To co wymyśla oparte jest na osobistym "oglądzie " otaczającej go " rzeczywistości". To znaczy że każdy "widzi" to co jest mu "dane" widzieć przez jego fizyczność. Jeśli ktoś urodził się bez zmysłu wzroku i słuchu, to co będzie wiedział o Wszechświecie z miliardami galaktyk lub o skomplikowanej fizjologii ciała ludzkiego.NIC. Węch, smak i dotyk nic mu o tym nie powiedzą. A patrząc po tych "naukowych" można przytoczyć stare powiedzenie ludzi pokornych , znających swoje ograniczenia: "Kogo Pan Bóg chce pokarać to Mu rozum odbiera". Pycha idzie zawsze przed upadkiem. To tyle i aż tyle.
ala2019.02.19 20:12
w tym co prof. J. Salij pisze o pochodzeniu człowieka, coś mi tu nie pasuje. Według teorii ewolucji życie ewoluowało z najprostszych form do człowieka przez miliony lat. Odbywało się to drogą selekcji i mutacji. Mutanty są lepszą formą danej formy życia? Raczej odwrotnie. Jeżeli występowały ewolucje w kierunku nowych gatunków, to gdzie są formy pośrednie? Czy nauka jest w stanie zweryfikować teorię ewolucji? Zdecydowanie nie. Czyli ta teoria "naukowa" polega na uwierzeniu w nią lub nie. Załóżmy(uwierzmy), że tak było. Żyły sobie małpki coraz inteligentniejsze Pan Bóg zobaczył, że już czas zrobić z nich ludzi. Zawołał jednego osobnika chodź zemną, zrobimy z ciebie ludzi. Nazywasz się od teraz Adaś. Przypilnujesz mi tu ogrodu, żeby tu nie łaziły po drzewach żadne małpy. Za to dostaniesz duszę nieśmiertelną i będziesz żył wiecznie z Nami. Niestety jego towarzyszka Ewka, zrobiła siarę i wylecieli obaj. Ciekawe, może jakoś tak było? W którym momencie człowiek został wyróżniony wśród zwierząt. No tak, mało kto wierzy w Boga i w to co przekazał człowiekowi w Piśmie Świętym. Mało kto traktuje powaznie Słowo Boże. Dla mnie większym autorytetem jest Stwórca niż stworzenie. Nauka oparta tylko na hipotezach, chyba nie do końca jest wiarygodna.
Artur2019.02.19 21:47
Ala, twoje wątpliwości są całkowicie uzasadnione. Teoria ewolucji jest nie udowodniona. Jest sprzeczna z szeregiem praw przyrodniczych. Rzekome mutacje, które doprowadziły do zmian, są zgodnie z definicją- błędem w kopiowaniu i zawsze są to mutacje negatywne. Każdy gatunek ma mechanizm obronny przed takimi zmianami i w przypadku jakiejś mutacji organizm wraca do normy w kolejnym pokoleniu. Nasuwa się teraz filozoficzny wniosek. Skoro mutacja jest błędem w kopiowaniu, to czy piękny świat przyrody jest skutkiem błędów (milionów). Czy dzieła wielkich kompozytorów, pisarzy, malarzy i innych wielkich ludzi są wynikiem błędu?! Nie dla mnie. Niestety, ewolucja jest panującym dziś dogmatem podanym do wierzenia, w tym wielu duchownym.
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 23:40
"Rzekome mutacje, które doprowadziły do zmian, są zgodnie z definicją- błędem w kopiowaniu i zawsze są to mutacje negatywne" co to za pierdoły? Skąd to wziąłeś? Mutacje mogą być w swoich skutkach zarówno pozytywne jak i negatywne.
ala2019.02.20 0:09
Pozytywne? A to dopiero pierdoła. Ty wierzysz w tzw. naukę. Zapytaj genetyków, co myślą o ewolucji.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 0:20
Wierzę w rozum moja droga :) A genetyka jest tym co dziś nam bardzo ułatwia zrozumienie ewolucji i daje wiele dowodów na jej poparcie a ty dobrze by było abyś przestała czytac kreacjonistyczne błazenady w internecie.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 0:01
"Czy nauka jest w stanie zweryfikować teorię ewolucji?" - Mikroewolcja jest udowodniona, z makroewolucją jest trudniej i tutaj nie trudno się domyśleć dlaczego - cykle życiowe organizmów są znacznie dłuższe i ciężko jest zaprojektować badanie które by tego wprost dowiodło. "Jeżeli występowały ewolucje w kierunku nowych gatunków, to gdzie są formy pośrednie?" - pozwól że odpowiem pytaniem. Czy potrafisz wskazać dzień w którym wczoraj byłaś dzieckiem a dziś już jesteś dorosła? " Żyły sobie małpki coraz inteligentniejsze Pan Bóg zobaczył, że już czas zrobić z nich ludzi. Zawołał jednego osobnika chodź zemną, zrobimy z ciebie ludzi. Nazywasz się od teraz Adaś" - sorry, ale to co mamy na poparcie makroewolucji brzmi jednak sensowniej od tego co napisałaś. "No tak, mało kto wierzy w Boga i w to co przekazał człowiekowi w Piśmie Świętym. Mało kto traktuje powaznie Słowo Boże. Dla mnie większym autorytetem jest Stwórca niż stworzen" - tu się mocno mylisz. Na świecie jest zdecydowanie więcej jak ja to nazywam religiantów niż ateistów/agnostyków. "Nauka oparta tylko na hipotezach" - Za wiki "Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki." Twoja postawa jest szalona. Nauka która dała nam postęp technologiczny, medyczny itp, wydłużyła znacznie długość życia i uczyniła je wygodniejszym jest dla ciebie oparta na hipotezach i jest niewiarygodna i większym autorytetem jest dla ciebie słowo objawione 3 tys lat temu prymitywnym ludom gdzieś na pustyni w którym zawarte jest np jakich materiałów nie wolno ze sobą nosić razem bo to jest niemiłe bogu? Sorry ale to jest chore :)
ala2019.02.20 0:50
Nauka oparta na faktach nie tendencyjna, OK. Pomaga rozwiązać nasze problemy, OK. Co myślisz o "naukowcach" wywracających prawa natury do góry nogami, np. gender? Nauka jako bożek? Nauka negująca istnienie Boga? Po co i komu to służy? Jestem już stara baba i plotę bez sensu. Ale nie przekonasz mnie, że Stwórca drapie się po głowie i zastanawia, co zrobił nie tak. Człowiek tworzy inteligencję, ale sztuczną. Cokolwiek zrobi, to jest to tylko sztuczne. Nawet na 1 sek. nie potrafi ożywić swoje stworzenia. Nauka w tym temacie jest bezradna.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 11:27
Moja droga zapamiętaj sobie to co za chwile napisze raz na zawsze to może się choć troche odbrazisz na nauke: nauka się kompletni nie zajmuje istnieniem boga gdyż twierdzenie o jego istnieniu jest niefalsyfikowalne! Jeśli jakiś naukowiec walczy z bogiem/religią to robi to na własną ręke ale ani niczego nie dowiedzie ani niczemu nie zaprzeczy. Powiem więcej, dostarczenie dowodu na istnienie boga należy do was. "Cokolwiek zrobi, to jest to tylko sztuczne. Nawet na 1 sek. nie potrafi ożywić swoje stworzenia. Nauka w tym temacie jest bezradna." - 150 lat temu byś pewnie napisała "nie potrafimy latać, nauka w tym temacie jest bezradna...". Daj czas nauce może w końcu dojdzie do tego na co tak czekasz a może nigdy ale jedno jest pewne - nauka daje nam coś wymiernego podczas gdy teologia/raligianctwo nie.
Stanislaw znad Dunajca2019.02.19 19:26
Rocco, dla myślącego filozofa przyrody, prawa przyrody są matematyczne. Zakłada to istnienia ponadprzyrodniczej Inteligencji Matematycznej. To mu wystarczy. Dla ludzi, myślących kategoriami historyczno-językowymi, świadectwa biblijne, zwłaszcza ewangeliczne są wiarygodnym świadectwem objawienia Bożego w wydarzeniach i osobie Chrystusa. Dla przyrodnika-ewolucjonisty zagłębić się w tajniki genomu to tyle, co rozmawiać z Bogiem-Stworzycielem, dawcą życia! Dla upartego - pozostaje pusty, nienkryty stół
Stanislaw znad Dunajca2019.02.19 18:56
Osobiście mam pretensje do katechizacji szkolnej, że niekiedy jeszcze posuwa się do zwalczania ewolucjonizmu. Po co? Na co to ustawianie wiary przeciw nauce, a nauki przeciw wierze? Po co wciskać młodym konflikty światopoglądowe i w konsekwencji sumienia? Bóg w Piśmie św. nie głosi naukowego światopoglądu, bo nie o to Mu chodzi. Ale jest jedno zdanie już w pierwszym rozdziale Pisma św. Księgi Genesis: "Bóg rzekł: Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające... I stało się tak!" Znaczy to, że Bóg, głosząc orędzie Zbawienia, "nie boi się" języka ewolucjonizmu! Dlaczego my mamy się bać? W jakim interesie, skoro wiemy, że "Bóg stworzył i podtrzymuje świat w istnieniu", a jest to jakby nieustanne jego stwarzanie, także w dziele ewolucji. Wojujący ateista w ewolucjonizmie, Richard Dawkins głosi: Jeśli jest ewolucja taka, jaka jest, to Bóg nie może istnieć, by byłby tylko okrutny, jak ewolucja jest okrutna. Czyli tzw. buble ewolucji mają być przeciw roztropności w ewolucji. Ale zapytajmy się przyrodnika: gdyby ewolucja nie produkowała bubli, to czy by się przyroda żywiła? Słabsze istoty są pokarmen dla silniejszych. Podobnie gdyby nie było choroby i cierpień, to śmierć byłby tylko straszna, a nadto nikt by nie miał potrzeby oczekiwania właściwego i pełnego życia wiecznego w Bogu! "Gdybyśmy tylko w tym życiu pokładali nadzieję, bylibyśmy najbardziej pożałowania godnymi ludźmi". I tacy bywają!
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 19:18
No ale generalnie to nie mógł stworzyć świata w którym wszyscy żywili by się roślinkami?
lelek2019.02.19 19:47
Stanisławie, mikroewolucja jest faktem. Makroewolucja jest wciąż niedowiedzioną hipotezą.
K>2019.02.19 20:24
Pan naprawdę wierzy że BÓG coś powiedział , CZŁOWIEK to zapamiętał i napisał w Biblii chociaż człowieka jeszcze wtedy nie było? :) :)
ala2019.02.19 20:47
Nie wierzysz w Boga, czy nie wierzysz, że Bóg potrafi gadać? Bóg jest istotą myślącą i na pewno potrafi artykułować swoje myśli, swoją wole. Na pewno potrafi komunikować się ze swoim stworzeniem.
Rocco_Wawa2019.02.19 18:49
Po prostu uważam ze mieszanie kwestii religijnych (jakiejkolwiek religii i jakiegokolwiek Boga) do faktów empirycznych, naukowych jest bez sensu. Dziś wiemy jak powstała Ziemia i układ słoneczny. Przypisywanie zasług jakiejś eterycznej postaci nie jest mądre. Ale oczywiście można w to wierzyć.
ala2019.02.19 20:28
Już wiesz wszystko, jesteś geniuszem? Geniusze dochodzą do tego, że nic nie wiedzą.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 0:28
Ale ty lejesz wode. Za wszelką cenę chcesz udowodnić że nauka to gówno, że nic nam nie daje a naukowcy to tępe barany tylko wiesz, masz jeden problem - żyjemy w XXI wieku, wieku komputerów, samolotów, lotów w kosmos i każdy choć troche ogarnięty to widzi a wiesz czemu to zawdzięczamy? Na pewno nie biblii! Czy ty oby nie jesteś od Jehowych? Oni mają podobną paranoje do twojej.
ala2019.02.20 11:35
sory, ale ty wywyższasz naukę do rangi bożka. Przypisujesz jej całe dobro tego świata. Nauka, jak najbardziej tak. Celem naszym nie jest poświęcenie się dla nauki, tym bardziej tendencyjnej. Problem mają ci co myślą, że żyjemy w XX teraz XXI wieku i to ich główny argument udowodniający wyższość nauki nad ... Biblii nie doceniasz a daje sens życia człowiekowi. Nie jestem od Jehowych lub jakiejś sekty. Wykształcenie techniczne, komputery znam od bebechów a naukowcy potrafią być trochę ograniczeniu, ale to mi nie przeszkadza jeżeli nie są wredni.
DinozaurZArkiNoego2019.02.20 16:01
To zupełnie nie tak. To ty przedstawiasz nauke jako czyjegoś bożka. Ja wiem jak nauka działa i nie mam z tym problemu. Nauka dziś mówi A a jutro może powiedzieć B w myśl nowych faktów i to jest jak najbardziej normalne i zrozumiałe.
anonim2019.02.19 21:00
vvv
Artur2019.02.19 21:25
Rocco, wiesz co to jest jak w ułamku sekundy żaba zamienia się w ksiecia? To jest bajka. A co to jest jak żaba zamienia się w księcia w ciągu milionów lat (np. ks. Karol)? To jest ewolucja. Tak, ewolucja to taka bajka dla dorosłych, przebrana za naukę. Dlatego ewolucjoniści są ludźmi głębokiej wiary, bo ewolucja wymaga naprawdę dużej wiary.
as as2019.03.6 15:57
fakty empiryczne - piszesz?.... Hmmmm To wiele o Tobie mówi. Używasz język polski niezgodnie z przeznaczeniem :) Nie ma faktów empirycznych, tak jak nie ma faktów autentycznych. Mądrzysz się. Ale bez sensu
Stanislaw znad Dunajca2019.02.19 18:36
Rocco, nie przeszkadzaj nam tu swoimi niesensownymi wypowiedziami. Ani to naukowe, ani religijne, ani rynkowe...? Po co?
Rocco_Wawa2019.02.19 17:35
wszystko fajnie ale Bóg Jahwe został "wymyślony" "wynaleziony, wymodlony????" ok XIII wieku p.n.e....to jak mógł stworzyć Ziemię około 4 miliardy lat temu???
lelek2019.02.19 18:21
A może po prostu wtedy się objawił wybranym przez siebie ludziom?
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 18:46
Rozumiem że latwiej ci uwierzyć że czekał 4 miliardy lat żeby stworzyć ludzi którym by mógł sie objawić niż stwierdzić że coś tu kur... nie gra?
Auferetur Inferunt Insaniam2019.02.19 18:57
Stawiam taką tezę: Bóg jeszcze nie stworzył ziemskiego bytu na swoją chwałę i podobieństwo. Pewnie z tym jeszcze poczeka miliard lat. A człowiek to zwykły bezczelny uzurpator.
lelek2019.02.19 19:42
Jakie racje przemawiają za tą tezą?
lelek2019.02.19 19:43
Co nie gra?
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 19:52
Luka czasowa między stworzeniem ziemi a pojawienie się ludzi. Wielki wszechświat z jedną planetą z życiem. Taka troche megalomania co nie?
lelek2019.02.19 19:57
Dlaczego megalomania?
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 20:00
Ktoś tworzy cały wszechświat żeby na jednej malutkiej planecie stworzyć stworzyć życie? Po co ta cała reszta?
lelek2019.02.19 20:07
Może miał taką fantazję? Nie ma sprzeczności logicznej w stworzeniu takiego świata, jaki jest.
DinozaurZArkiNoego2019.02.19 23:17
No ale teraz zadaj sobie pytanie, co jest bardziej prawdopodobne: istnieje super inteligenta istota, wszechmocna ktora stwarza sobie dziwny swiat marnotrawiąc przestrzeń, świat pełen przemocy itp i unieszcza w nim ludzi aby go wychwalali czy moze że życie powstaje samoistnie wtedy gdy zaistnieją odpowiednie do tego warunki chemiczne?
ala2019.02.19 20:23
Myślisz, że trwało to miliardy lat? Bóg nie podlega rygorom czasowym. Miliard lat dla Niego to tak jak dzień i odwrotnie. Może sekunda lub ułamek sekundy to tak jak miliard lat. My postrzegamy to inaczej. Co niby nie gra w stworzeniu świata?
anonim2019.02.20 3:29
Pytanie, kto stworzył Boga, aby ten mógł stworzyć świat, dlaczego twórca Boga sam nie stworzył świata i ludzi.
ala2019.02.19 18:23
Wawa, wierzysz w to, czy wiesz to naprawdę? Może sobie to wymyśliłeś?
Zdzislau2019.03.7 21:46
Od czasu narodzin fizyki XX wiecznej wiemy coraz mniej! Brak już tej pewności, którą miał Newton. Kto stworzył prawa fizyki? Skąd wiesz ile lat ma wszechświat?I czy się na pewno rozszerza?