28.12.17, 16:15

O. Józef Witko: Jeśli nie przebaczysz, szatan cię zniszczy

 

Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik. Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem trwa w nienawiści, któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; - na rozkład ciała, na śmierć, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego, - na przymierze Najwyższego, i daruj obrazę! Syr 27, 30; 28, 1-7

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Mt 18, 21- 35

W przytoczonym fragmencie Ewangelii Jezus przypomina, że musimy podjąć wyzwanie do przebaczenia, do darowania kar i urazy i to za każdym razem, bo jest to nasz obowiązek. Tutaj nie ma wyjątków i miejsca na słowo ,,ale”.  Albo idziemy za Chrystusem i przebaczamy albo zbaczamy z drogi i idziemy w kierunku zła. Przez brak przebaczenia gubimy się w życiu, bo nawet jeśli modlimy się, chodzimy do kościoła, nasze życie się nie układa. Pojawiają  się choroby, trudności, problemy zawodowe. Dlaczego tak się dzieje? Gdy dobrze się zastanowimy może się okazać, że nasze serce pełne jest gniewu, urazy, złości. Odrzuciliśmy wezwanie do przebaczenia, a to są tego skutki.

Pułapka złego ducha

Jedną z pułapek złego ducha jest odcięcie od drugiego człowieka. Przynętą natomiast jest uraza. To na nią łowi ludzi diabeł. Bóg natomiast stworzył nas do miłości.

Jeżeli człowiek zapomina o podstawowym przykazaniu: Będziesz miłował… to łatwo daje się złapać w pułapkę szatana. Ci, którzy polują na zwierzęta, zastawiają różne pułapki. Wiadomo, że one nie mogą być widoczne. Podobnie postępuje szatan. Podstawową pułapką w wypadku przebaczenia, jest uraza. Człowiek, który poczuł się urażony myśli, że ma prawo się złościć, wybuchnąć gniewem, nie odzywać się.  W Ewangelii natomiast czytamy, że mamy jedynie prawo miłości. Możemy tylko kochać, jeżeli deklarujemy wiarę w Chrystusa. Żeby to prawo było nam łatwiej realizować, Bóg przypomina nam o przebaczeniu. Jeżeli masz coś przeciw komuś- przebacz!

Syrach w swojej księdze pisze bardzo ważne słowa, które warto pamiętać. Zostały one przytoczone na początku tego tekstu. Człowiek, który wpadnie w pułapkę urazy, zaczyna prowadzić monolog. Rozmyśla, ale są to jedynie myśli negatywne. To wtedy w człowieku rodzi się potężna siła, energia, która w każdej chwili może wybuchnąć. Wybuch następuje najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. Rozpadają się wtedy związki małżeńskie, kończą się przyjaźnie, niszczymy dobre relacje z innymi.

Zła energia niszczy tylko nas

Naukowcy obliczyli, że energia, która się w nas gromadzi, gdy zaczynamy negatywnie myśleć o kimś innym, potrafi wywołać w nas 80 tysięcy myśli dziennie, na temat osoby, która nas zraniła. Wyobraźmy sobie ile to zajmuje czasu. Ile złej energii wyprodukujemy i zgromadzimy w tkankach naszego ciała tylko przez złe myślenie o innych. W pewnym momencie nasz organizm tego nie wytrzyma. Jest kwestią indywidualną, jak długo możemy kumulować złą energię, ale w końcu musi nastąpić moment, gdy coś w nas pęknie. Żaden człowiek nie wytrzyma tego bez końca. Gdy miara złych emocji zostanie przekroczona, następuje wybuch, który jest porównywalny do wybuchu bomby atomowej. Podobne jest bowiem spustoszenie jakie dokonuje się w naszym organizmie albo umyśle. To wtedy rodzą się lęki, pojawia się ból, depresje, w naszym organizmie tworzy się rak i wiele innych dolegliwości. Zła energia musi znaleźć ujście, gdy nie mieści się w nas samych. Uchodząc, niszczy jednak nie innych, ale nas. Najczęściej też są to schorzenia, które nie pozwalają się leczyć lub są bardzo oporne na wszelkie kuracje. Dlatego, gdy jakaś choroba nie chce ustąpić, powinniśmy przeanalizować nasze życie pod kątem braku przebaczenia. To może być bardzo prawdopodobny powód. O tym jest właśnie Ewangelia przypominająca postać nielitościwego dłużnika, któremu podarowano 10 tysięcy talentów, a on nie potrafił podarować 100 denarów. Późniejsze słowa o wydaniu go katom, mówią o tym, że brak przebaczenia powoduje wydanie nas samych złym duchom. W naszej rzeczywistości katami są choroby, dolegliwości, niepowodzenia. To są współcześni kaci, którym jesteśmy wydawani, jeśli nie potrafimy przebaczyć.

Pewna osoba dowiedziała się, że jest chora na raka. Lekarz oznajmił, że nie ma już żadnego ratunku i został jej najwyżej miesiąc życia. Zaproponowano operację, która nie rozwiąże problemu, ale może nieco przedłużyć życie. Kobieta była przerażona. Zdecydowała się na zabieg, ale zanim zgłosiła się do szpitala, odwiedziła wszystkich, którzy ją skrzywdzili w jakikolwiek sposób i których ona sama skrzywdziła. Z każdą  z tych osób pojednała się wiedząc, że bez tego nie osiągnie zbawienia. Chciała dobrze przygotować się na śmierć. Następnie udała się do szpitala. Badania poprzedzające operację wykazały niespodziewanie, że jest osobą całkowicie zdrową. Czas, który jej pozostał postanowiła przeznaczyć na przebaczenie i to ono doprowadziło do uzdrowienia. Jej pojednanie z innymi było najlepszą modlitwą i najlepszą kuracją dla ciała.

Inny przykład. Młody człowiek sparaliżowany od urodzenia. Pojechał ze swoją matką do jednego z największych sanktuariów maryjnych, by prosić Matkę Bożą o uzdrowienie. Miał już 18 lat. W trakcie spowiedzi wyznał kapłanowi, że nie może się modlić, bo ma natrętne myśli dotyczące jego matki. Kapłan zalecił szczerą rozmowę z matką, dochodząc do wniosku, że może jest to jakiś znak, przez który Bóg chce coś mu powiedzieć. W czasie tej rozmowy okazało się, że tuż przed jego urodzeniem jakaś kobieta rzuciła na niego i jego matkę przekleństwo. Nikt nie pamiętał już szczegółów tego wydarzenia, ale była pewność, że miało ono miejsce. Chłopak ponownie udał się do księdza. Kapłan  tym razem polecił, żeby wybaczyć kobiecie, która ich przeklęła. Poradził również wybaczyć matce, która mogła go zranić jakimś słowem, gestem, uczynkiem. Chłopak od razu skojarzył przekleństwo ze swoim kalectwem dlatego krok ku pojednaniu nie był dla niego łatwy. Poczuł się dotknięty przez obcą kobietę, własną matkę, a nawet przez Boga. Czuł do wszystkich żal. W końcu jednak wkroczył na drogę przebaczenia i im dalej nią szedł, tym szybciej wracał do zdrowia. Była to droga do uzdrowienia.

Sami nie wiemy czy trudne doświadczenia, choroby, które nas dotykają, nie są efektem tego, że daliśmy się złapać na przynętę złego ducha, jaką jest uraza. A ta z kolei pociągnęła za sobą brak przebaczenia, czego efektem są nasze życiowe trudności.  Może także my, pielęgnując w sobie przez jakiś czas niechęć, złość, urazę do kogoś, spowodowaliśmy nagromadzenie w sobie tak dużej ilości negatywnej energii, że rozerwała ona nasze tkanki, zniszczyła zdrowe komórki albo życie zawodowe. Ale ciągle jest w takiej sytuacji ratunek- trzeba wejść na drogę przebaczenia

  o. Józef Witko