26.02.20, 12:45

O. Leon Knabit: Kilka ważnych rad na Wielki Post

Zastanówmy się nad Wielkim Postem. To jest bardzo kontrowersyjny temat ze względu na skrajnie różne rozumienie tego czasu. Znaczna część ludzi, nawet wierzących, nie widzi żadnej różnicy między czasem przed Środą Popielcową, a tym po niej.

Wprawdzie ostatki, tak się to utarło, jednak są, i kończy się zabawy zwykle albo o północy, albo nad ranem w Środę Popielcową. Ale potem żyje się właściwie tak, jakby się nic nie zmieniło. Nawet słyszałem, jak byłem w Warszawie w Wielki Piątek, że z jakiegoś lokalu dochodziła muzyka i odgłosy tańca. Bo niby dlaczego ludzie niewierzący w Chrystusa mieliby jakiś tam Wielki Piątek obchodzić. Chociaż w wielu krajach Europy w Wielki Piątek się nie pracuje. Święty Benedykt postawił taką tezę, a może raczej zadanie, swoim mnichom, że właściwie całe ich życie powinno być jak Wielki Post. Jak jeden Wielki Post. Na czym to polega? Na tym, żeby być opanowanym, jeśli chodzi o używanie dóbr tego świata. I to nie sprzeciwia się wcale temu, żeby mieć i używać, ale z roztropnością, z umiarem. I w takim poczuciu, że człowiek nie jest absolutnym panem dóbr, ani tych, które odziedziczył bez swojej zasługi, ani tych, na które zapracował z wielkim nakładem sił. Jako członek wielkiej rodziny ludzkiej powinien poprzestawać na tym, co mu jest naprawdę niezbędne i co potrzebne do zaspokajania godziwych pragnień. Przecież rozrywka też mieści się w ramach życia człowieka. Praca, rozrywka, są jak radość i cierpienie. Jak światło i cień. Mówią, że bez cienia to tylko robi się operacje. A dla uzyskania pełnego kształtu rzeczy musi być i światło, i cień. A więc posiadanie rzeczy i jednocześnie umiejętność kontrolowania stosunku do nich.

Kiedy św. Benedykt mówi o trzeźwości, wspomina, że napisane jest, iż mnichom wino w ogóle nie przystoi, ale ponieważ dzisiaj nie można ich namówić do całkowitej abstynencja (a to był, przypomnijmy, VI w. i już wtedy nie można było mnichów namówić do tego, żeby wcale nie pili), więc niech nie piją zbyt wiele. Określił w Regule ilość napoju, a jednocześnie powiedział, że ci, którzy zrezygnują z wina, otrzymają specjalne błogosławieństwo od Pana. Chyba na tym polega też ruch abstynencki: w poście: wielu ludzi powstrzymuje się od picia alkoholu, by otrzymać specjalne błogosławieństwo trzeźwości dla siebie i dla wszystkich, którzy stykają się z trzeźwym człowiekiem.

I tak jak z alkoholem, tak ze wszystkimi innymi sprawami. Dobrze byłoby nie mieć nic jak św. Franciszek. Taki miał pierwotny ideał swojego zakonu. Propagował całkowite ubóstwo. To, co zarobimy, oddajemy. Nie mamy mieszkania na stałe. Ubranie tylko to, które jest konieczne. Za to mamy Pana Boga. Tym pełniej Go mamy. A świat dzisiejszy mówi zupełnie co innego: mieć, mieć, mieć. Nawet mieć przed być. Wszystko jedno jaki jestem. Jeśli dużo mam, to wtedy jest dobrze. Mogę używać bez kłopotu. I w Wielkim Poście poza postem w ścisłym tego słowa znaczeniu, pilniejszym przestrzeganiu wstrzemięźliwości w pokarmie w piątki, wstrzymaniem się od oglądania telewizji, rezygnacją z alkoholu czy rzuceniem palenia papierosów, warto przeprowadzić refleksję nad swoim sposobem posiadania i używania rzeczy. Właściwie mam coraz więcej i więcej. Po co? Kiedyś pytał mnie jeden z kolekcjonerów: „Proszę Ojca, ja kolekcjonuję, dajmy na to, lampy naftowe i tak sobie myślę — a co z tym się stanie po mojej śmierci? Może przekażę do jakiegoś muzeum? A może ktoś to wyrzuci, bo powie, że to jemu zupełnie niepotrzebne? A ja całe życie poświęciłem temu. I pieniądze na to wydawałem”. Nie chodzi o demagogię. Nie chodzi o skrajne decyzje, jak u tych ludzi, którzy mają natchnienie od Pana Boga: „Sprzedaj wszystko. Chodź za mną”. Ci celebryci, którzy raptem zostawiają karierę, pieniądze, wszystko. Wstępują do zakonu. Rozdają bardzo chętnie i hojnie swoje dobra na cele charytatywne. Sami się oddają Bogu. Pracują w hospicjach i tak dalej. To już jakieś specjalne dotknięcie Pana Boga. To jest straszna rzecz — spotkać się z Bogiem żywym. Otrzymuje się bardzo wiele, ale bierze się w pełniejszy sposób udział w krzyżu Jezusa Chrystusa. Jarzmo Moje słodkie a brzemię lekkie (Mt 11,30), ale to jednak jest ciężar. Trzeba się na to zgodzić.

Jeśli chodzi o normalnego człowieka, który ma się zastanowić nad swoim stosunkiem do tego, co posiada, to może to zrobić w oparciu o szkielet wielkopostnych ćwiczeń — Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale, rekolekcje, spowiedź. Chodzi o ustawienie całego swojego ja. Czy naprawdę Jezus jest dla mnie tym, który mnie kocha? Który za mnie umarł na krzyżu? Któremu na mnie naprawdę zależy? W takim razie, jeśli wskazuje trudną drogę, to tylko po to, żeby przeszedłszy ten trudny odcinek, cieszyć się zwycięstwem w chwale. Wszystko, każdy sport, każde osiągnięcie, uczenie się do egzaminu, żeby zdobyć licencjat czy magisterium, jest wymagające. Ile się człowiek natrudzi. Ale to trzeba wszystko robić z pogodą ducha. „Nie zwieszaj głowy jak sitowie” (por. Iz 58,5), mówi Pismo Święte, ale bądź pogodny, jasny, radosny. Nie okazuj ludziom, że pościsz, ale pość z prostotą. Jurek Ciesielski, obecnie kandydat na ołtarze, przyjaciel Jana Pawła II, nie mówił o tym, że dąży do świętości. Ale każdy widział, że on to robi. Nie musiał mówić. Nie mówił: „Teraz ja wam daję świadectwo”. A dzisiaj jest sługą Bożym. Nie przypinajmy sobie łatki, że katolik to człowiek umartwiony, poszczący, akuratny. Ale tak postępujmy, żeby patrząc na nas, ludzie widzieli, że ten człowiek rzeczywiście serio traktuje Boga i serio traktuje ludzi. Siebie samego też. Bo miłość zaczyna się od siebie.

Leon Knabit OSB, „Ojca Leona słów kilka”, TYNIEC 2014 r.

Komentarze

WiecznePasożytowanieKościotrupaKnabita2020.02.26 20:59
Klero-dziad wodolej. Sto lat pasożytowania z jałowym popierdywaniem. Wieko trumny się zatrzaśnie, a spod niego kościotrup Knabit będzie nadal mędził, smędził, ględził i bredził.
Manibrat Otutola2020.02.29 19:24
Seine Recht !
Hit2020.02.26 16:43
Oglądaj Hit- Bad Boy (2020) oraz inne filmy/seriale www.ciinema.eu ========= Jedyny VOD gdzie płacisz raz i masz dożywotni dostęp, Wystarczy założyć konto oraz je aktywować i juz ogladasz.
Sie sind in der Tat!2020.02.26 14:35
Atheisten sind dumm. Dann flüstert er etwas zu: Ich bin katholisch, er sagte.
Manibrat Otutola2020.02.29 19:23
Was meinst du eigentlich ? Das past hier überhaupt nicht !
Albert2020.02.26 14:26
Rada na wielki post? Otóż wielki post nie musi być długi. Musi być konkretny. Więc unikaj lania wody i bajdurzenia o niczym. Skup się na konkretach, żeby czytelnik odniósł wrażenie, że masz coś mądrego do powiedzenia. To jest najlepsza rada na wielki post.
Parawab2020.02.26 14:17
Dwa tygodnie temu aresztowano tynieckiego benedyktyna za molestowanie siedmiolatki. Oczywiście Leon, przez lata mieszkający z padalcem pod jednym dachem nic nie widział, nic nie słyszał... Ktoś mu wierzy???
lady chapel2020.02.26 13:48
Poznań. Ksiądz wyburzył kościół bez pozwolenia. Nie zapłaci nawet mandatu
ert52020.02.26 18:55
co to ma wspolnego z Wielkim Postem?
anonim2020.02.26 21:00
kościoły budowali parafianie z ich pieniędzy
Pielgrzym2020.02.26 13:37
Żeby do głębi przeżyć Triduum Paschalne i Święto Zmartwychwstania Pańskiego człowiek musi najpierw odwrócić się od swoich grzechów, żałować za nie i pokutować. Temu służą nabożeństwa wielkopostne oraz spowiedź święta.
Atheisten sind dumm - A . Einstein2020.02.26 13:23
Human parents complain that their adult children never stop mooching. Needy millennial kids try to live off mom and dad long after they become grown-ass adults, taking public transit home on weekends to do laundry and raid the kitchen. As it turns out, we’re not the only species that depend on our parents after we’ve moved out: Scientists have found that grown-up penguins don’t stop begging their parents for food, and penguin moms and dads continually oblige. In a paper recently published in The Wilson Journal of Ornithology, University of Washington biology professor Dee Boersma described this uncomfortably real scenario. She describes seeing fledgling Galapagos penguins — the species endemic to the famed islands — walking up to fully grown adults, asking for food, and receiving some in the form of regurgitated chow. In all five of these situations that she saw, Boersma assumed that the “compliant adult” was the juvenile’s parent, based on the latter’s “begging” behavior. Fledglings are essentially adults without the characteristic markings — much like twenty-something humans without adulthood’s characteristic wrinkles and paunch. They’re so named because they have left home, or “fledged the nest.” It’s not entirely clear why their parents are so willing to help them.
Manibrat Otutola2020.02.29 19:20
Warum schreibst du am Anfang auf Deutsch und später alles auf Englisch? Wegen was?