29.01.19, 15:35Fot. Pixabay, CC 0

O. Piotr Rostworowski OSB: Z życiem wewnętrznym jest podobnie jak z lotem rakiety startującej z ziemi...

W starożytności chrześcijańskiej ludzie żyli liturgią. W niej zwracali się do Boga i poznawali Go z gorącością duszy. Potem przyszła teologia scholastyczna, wysuszająca. Jako następstwo tego przyszła reakcja: uczuciowość, egocentryzm, postawa, w której liczą się tylko moje przeżycia. Teraz trzeba wrócić do liturgii. Skończyła się już prosta, bezkrytyczna wiara… (Piotr Rostworowski OSB / EC)

 

Myśli zebrane

  • Cnoty moralne są konieczne, ale one wynikają z naszego związku z Bogiem.
  • Człowiek powinien żyć coraz więcej dogmatem, a coraz mniej samą tylko moralnością.
  • Trzeba żyć w życiu wewnętrznym zadaniowo, a nie doznaniowo.
  • Grzechem jest czuć się samym po Wcieleniu. Po to Chrystus zszedł na ziemię, żeby być z nami. Widać czasem, jak dusze się szarpią same, a nie myślą o tym, że jest z nimi Chrystus.
  • Nie lękajmy się tego i nie dziwmy się, że boimy się cierpienia. Pan Jezus i to wziął na siebie. Katolicyzm nie jest stoicyzmem, chodzi po prostu o wierność miłości.
  • Nie zajmować się innymi, bo to zajmowanie się wielu duszom zniszczyło życie wewnętrzne.
  • Nie przyglądać się swoim cierpieniom.
  • Troszczyć się nadmiernie o różne rzeczy jest zniewagą Boga.
  • Z życiem wewnętrznym jest podobnie jak z lotem rakiety startującej z ziemi. Najpierw trzeba pokonać olbrzymi opór przywiązania do siebie. Potem opór ten zmniejsza się, przyciąganie Słońca wzrasta. W pewnym momencie przyciągania Ziemi i Słońca zrównują się. Potem przeważa i wzrasta przyciąganie Słońca. Wtedy jest udział w Męce Chrystusa.
  • W posłuszeństwie może być ciężko, mogą być różnice charakterów. Wtedy trzeba przyjąć, że tak jest, iść dalej, szukać Boga, nie wikłać sobie życia wewnętrznego przez te rzeczy, iść na przełaj i nie umniejszać gotowości do posłuszeństwa.
  • W obecnych czasach skończyła się prosta, bezkrytyczna wiara. Ludzie teraz i w dziedzinie religijnej muszą wiedzieć dlaczego? – co? Dlatego konieczny jest powrót do liturgii, w której jest i poznanie Boga, i gorącość naszego uwielbienia.
  • Apostolstwo nie oparte na Bogu ma bardzo małą wartość. Widać czasem, jak się czyni w apostolstwie dużo hałasu, a z tego nic nie zostaje.
  • Z życiem modlitwy jest podobnie jak z człowiekiem patrzącym z pociągu na tory kolejowe. Na dużej stacji jest dużo torów równoległych. Dopóki pociąg stoi, liczba torów nie zmniejsza się. Gdy jedzie – liczba torów stopniowo się zmniejsza i droga upraszcza się do jednego toru.
  • Powołanie kontemplacyjne jest jak winnica – całe nastawione na owoc: najlepszy, najsłodszy. To jest jedyne zadanie duszy kontemplacyjnej – jeżeli go nie spełnia, jej życie nie nada się „ani do ziemi, ani do gnoju”. Z innych drzew, jeśli nie owocują, można jeszcze coś zrobić, ale materiał z uschłej winnej latorośli jest całkowicie bezużyteczny.
  • Bóg powołuje duszę z niewierności do świeżości pierwszej miłości! Wobec tej Jego inicjatywy cóż znaczą wszystkie nasze błądzenia?
  • Im człowiek bliższy Bogu, tym bliższy bliźnim. Podobnie jak promienie słońca, im bliższe słońca, tym bliższe siebie. Im ktoś bardziej korzeniami jest w Bogu, tym bliższy ludziom. Wtedy człowiek staje się płynny, nie nastawia kantów swojej wielkości, staje się bardziej miękki.

Wybrane myśli pochodzą z książki Wypatrując Jezusa. O autorze: Piotr Rostworowski OSB / EC – benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu. Więzień za czasów PRL-u. Kameduła – przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii. W ostatnim okresie życia rekluz oddany całkowitej samotności przed Bogiem. Zmarł w 1999 roku i został pochowany w eremie kamedulskim we Frascati koło Rzymu. Był zawsze bliski mojemu sercu – napisał po Jego śmierci Ojciec Święty Jan Paweł II. Autor licznych publikacji z dziedziny duchowości i życia wewnętrznego.

dam/ps-po.pl