08.12.13, 15:29Franciszek (fot. gaudiumpress/Flickr)

Papieskie przesłanie na Światowy Dzień Chorego: potrzeba ludzi, którzy w przeciwności świata wniosą nadzieję i uśmiech Boga

Kościół rozpoznaje w chorych szczególną obecność cierpiącego Chrystusa. Pisze o tym Papież Franciszek w przesłaniu na XXII Światowy Dzień Chorego. Obchodzony on jest w przypadające 11 lutego liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Przyszłorocznym obchodom towarzyszą słowa „Wiara i miłosierdzie: «My także winniśmy oddać życie za braci» (1J 3,16)”.

W przesyconym nadzieją przesłaniu Ojciec Święty przypomina, że wprawdzie Bóg nie wykluczył z ludzkiego życia choroby i cierpienia, przemienił jej jednak i nadał im nowy wymiar. „W naszym cierpieniu jest cierpienie Jezusa, wraz z nami dźwiga On jego ciężar i nadaje mu sens” – pisze Papież podkreślając, że gdy Syn Boży został wywyższony na krzyżu pokonał samotność cierpienia. Z Jego Zmartwychwstania wypływa nasza odwaga do stawienia czoła, wraz z Nim, wszelkim trudom i przeciwnościom losu. Franciszek przypomina, że współczesny świat potrzebuje Miłosiernych Samarytan, którzy z delikatnością towarzyszą ludziom chorym oraz wnoszą nadzieję i uśmiech Boga w przeciwności naszego świata. Jako wzór do naśladowania Ojciec Święty stawia chorym, lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom Maryję, która, jak pisze, tak jak trwała u stóp krzyża swego Syna, tak trwa przy naszych krzyżach, towarzysząc nam w drodze prowadzącej do zmartwychwstania i pełni życia.

Beb/Radiovaticana.org

Komentarze

anonim2013.12.8 17:49
Cierpienie w istocie stanowi potężną tajemnicę... Piękną naukę o cierpieniu przekazał nam i pozostawił Ojciec Święty, bł. Jan Paweł II. W Olsztynie, 6 czerwca 1991 r. nauczał: „Cierpienie nie jest karą za grzechy ani nie jest odpowiedzią Boga na zło człowieka. Można je zrozumieć tylko i wyłącznie w świetle Bożej miłości, która jest ostatecznym sensem wszystkiego, co na tym świecie istnieje.” W liście apostolskim, „Salvifici doloris” z 1984 r. napisał: „Cierpienie bowiem zawsze jest próbą, czasem nad wyraz ciężką próbą, której poddane zostaje człowieczeństwo.” Prawdy te Ojciec Święty w niezwykły sposób potwierdził świadectwem swego życia. W ostatnich latach swej ziemskiej wędrówki sam bowiem doświadczył potężnego cierpienia, bólu. Do końca pozostał jednak wierny Bogu i drugiemu człowiekowi. Mężnie znosił trud ofiary przekazując potężną naukę o tym, jak można pięknie, z godnością odchodzić ku wieczności, składać ofiarę swego życia u stóp Najwyższego. Faktem jest bowiem, że chrześcijanin to nie tylko człowiek próby, ale także ogromnej nadziei i ufności. Z Panem Bogiem :) :) Do chorych i cierpiących... Pamiętam w modlitwie...
anonim2013.12.8 21:17
Sylabariusz napisał:" Piękną naukę o cierpieniu przekazał nam i pozostawił Ojciec Święty, bł. Jan Paweł II. " ciekawe co za nauka płynie z cierpienia???Człowiek chciałby przejść przez życie możliwie jak najszczęśliwiej.Bez wielkich bóli,tragedii i cierpienia.Nie wiem dlaczego cierpienie tak podnieca naszego Boga?dlaczego stworzył świat pełen cierpień, bólu,gdzie aby żyć trzeba zabić inne stworzenie,nawet krowa jak chce żyć musi jeść trawę(trawa też żyje chociaż nie ma głosu).Jak może tak kochający i miłosierny Bóg dopuszczać do trzęsień ziemi,tsunami i innych katastrof,w których giną niewinne istoty.Może ktoś mi to wytłumaczy?Bo ja tu żadnej miłości nie widzę.
anonim2013.12.8 21:39
@niebiesko Cieszę się, iż zwróciłeś uwagę na mój tekst... :) :) Ale chyba nie dostrzegłeś najistotniejszego elementu w nim zawartego... Pierwsze zdanie... : "Cierpienie w istocie stanowi potężną tajemnicę..." I dalej, przeczytaj jeszcze raz wypowiedź papieża z 1991 r., którą również zawarłem... Zdaję sobie sprawę, iż są to kwestie niezwykle trudne, sam mam z tym problem... Ufam jednak, że kryje się w tym konkretny zamysł Boży, Jego plan... Przecież ta boska rzeczywistość jest zupełnie inną od ludzkiej... Człowiek nie jest w stanie nawet jej objąć w pełni swymi zmysłami... Objawi mu się ona dopiero w chwili śmierci... Stąd tak ciężko wyrokować... Być może w Bożej perspektywie cierpienie nie jest czymś tak straszliwym jak to jest postrzegane zmysłem ludzkim?? Wszakże swego Syna posłał na to, by świat odkupił poprzez potężną mękę, ofiarę... Właśnie, nie za "pstryknięciem kciuka", przecież jest wszechmogący, ale przez ofiarę Krzyża... Czyż w Bożej perspektywie nie jest to po prostu spotkanie się z Nim twarzą w twarz?? Przecież każdy na takie teoretycznie powinien być przygotowany... Co za różnica czy nastąpi ono pośrednio w wyniku śmierci tragicznej czy naturalnej?? Chrystus poleca byśmy byli gotowi i czujni, gdyż "nie znamy dnia ani godziny"... Chrześcijanin powinien mieć świadomość tej prawdy i powinna być ona dla niego dość oczywistą... Wreszcie, oskarżamy Boga o to, iż jest bierny, wobec katastrof etc... Czy On jest winien?? On stworzył człowieka doskonałym w doskonałej rzeczywistości!! Stworzył go prawdziwie nieśmiertelnym, śmierć wówczas nie istniała!!! Czego zażądał w zamian?? Odrobiny miłości i dochowania pewnej obietnicy mówiącej o tym, iż nie można zerwać owocu z danego drzewa... To człowiek wszystko zniweczył!!! To Ewa zerwała owoc!! To człowiek sprowadził na siebie śmierć, marność, słabość, zło.... Nie Bóg, a człowiek!! Wielu pyta: Gdzie był Bóg w obliczu tragedii II wojny światowej?? A ja pytam: A gdzie wtedy był człowiek?? Czyż to nie ludzie ludziom zgotowali ten los?? Czyż nie ludzie zabijali, więzili, krzywdzili?? Bóg był w jedności z rodzinami ofiar, współcierpiał z więźniami, towarzyszył umierającym... To wiara wielu pomogła wówczas właśnie przetrwać!!! To są kwestie trudne, ale też takie, wobec których nie możemy przejść obojętnie, musimy się z nimi zmierzyć... Z Panem Bogiem. jmm. :)
anonim2013.12.8 22:59
@Zed I znowu popis doskonałej zgodności "portretu" z wpisem.......... :(
anonim2013.12.9 7:18
niebiesko- dobrze że drążysz ten temat jesteś na dobrej drodze kto pyta nie błądzi a może zyskać Spieszę Ci poinformować dobrą nowinę że Bóg kocha każdego, nawet tego największego zbrodniarza i czeka żeby tylko zechciał się nawrócić A całe to zło to jest konsekwencja grzechów: ,chciwości ,nienawiści ,zazdrości pychy . A trzęsienia ziemi orkany itd. to naturalne katastrofy . My mamy się nawrócić i wierzyć w ewangelie wtedy śmierć nie będzie niczym strasznym dla człowieka wiary jest to brama do lepszego świata .To tak w wielkim skrócie reszta jest zawarta w Piśmie Świętym , tylko trzeba tam zajrzeć
anonim2013.12.9 12:31
lachim napisał:"To tak w wielkim skrócie reszta jest zawarta w Piśmie Świętym , tylko trzeba tam zajrzeć"-właśnie ja czytałem Biblię(wielu na forum chyba jej nie czytało),i mam coraz większe wątpliwości.Bóg,który niby jest samą dobrocią,jest miłosierny,sprawiedliwy,kochający,najlepszy z najlepszych,nagle skazuje na śmierć i niszczy całe miasto.Bo niby nie było tam ani jednego sprawiedliwego.Dzieci,dopiero co narodzone też byli wg.Boga winni,czego? nie wiadomo,ale podzielili los mieszkańców miasta.Bóg wdaje się w dyskusję z szatanem i podpuszczony przez niego strasznie doświadcza Hioba.Toż to jest okaz ojcowskiej miłości.Z tej wielkiej miłości zatapia cały świat,ratuje tylko Noego z rodziną.Aby przebłagać samego siebie posyła na śmierć swojego syna.Zaprawdę powiadam ci to jest sama miłość.Co by się działo,jakby Bóg nas nie kochał?strach pomyśleć!