16.12.18, 19:30

Prof. Grzegorz Górski dla Frondy: Europejski chaos i co dalej? Gwałtowny wstrząs jest nieunikniony

,,Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich kilku latach jesteśmy świadkami próby brutalnego narzucania światu nowej, radykalnej ideologii, burzącej dotychczasowy porządek opierający się na Dekalogu. Najbardziej gwałtownie proces ten przebiega w Europie, gdzie szaleństwa w rodzaju legalizacji „trzeciej płci”, nie mają już żadnych niemal granic.'' Co czeka Europę w najbliższym czasie, czy państwa zatracą swoją suwerenność na rzecz ponadnarodowych tworów typu ONZ czy UE i czy Nowy Porządek Świata stanie się faktem - o tym dla portalu Fronda.pl mówi prof. Grzegorz Górski - historyk, prawnik, wykładowca akademicki.

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: W Europie wydarzenia polityczne są coraz bardziej dynamiczne, wszystko przyspiesza na niespotykaną skalę. Co szykują nam wielcy tego świata i czy ma to związek z NWO - Nowym Porządkiem Świata lub Nowym Światowym Ładem, o którym mówi i pisze już oficjalnie ONZ?

Prof. Grzegorz Górski: Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich kilku latach jesteśmy świadkami próby brutalnego narzucania światu nowej, radykalnej ideologii, burzącej dotychczasowy porządek opierający się na Dekalogu. Pod pozorem krzewienia „liberalnej demokracji” ośrodki odmieniające słowo „tolerancja” przez wszystkie przypadki, dwoją się i troją aby narzucić jako obowiązkową swoją wizję świata. Niestety, prezydentura Obamy, który z pozycji lidera światowego hegemona włączył się z całym impetem poprzez swoją administrację w promocje tego „postępowego świata”, spowodowała gwałtowną konfrontację z normalnym światem i normalnymi ludźmi. Najbardziej gwałtownie proces ten przebiega w Europie, gdzie szaleństwa w rodzaju legalizacji „trzeciej płci”, nie mają już żadnych niemal granic.

Jakie są założenia tej ideologii ,,postępowego świata''?

Częścią tej ideologii jest zwalczanie państw narodowych, jako strażników suwerenności. To przeszkadza przede wszystkim całkowicie kosmopolitycznym, a jednocześnie totalnie amoralnym wielkim korporacjom. I znowu w tym zakresie widzimy, jak instytucje Unii Europejskiej stały się zakładnikami owych korporacji i w ich interesie prowadzą już dzisiaj bez jakiegokolwiek kamuflażu, walkę z suwerennymi członkami tej wspólnoty. Koncerny te wykorzystują te obłąkańcze ideologie, bowiem z punktu widzenia destruowania normalnej konstrukcji państwa i społeczeństwa, są one nieocenionym narzędziem. Nie dziwi zatem, że to właśnie takie ponadnarodowe, oderwane od państw koncerny, są największymi sponsorami wszelkich ruchów i środowisk, których celem jest destrukcja dotychczasowego ładu i porządku społecznego i państwowego.

Jak na to reaguje ten - póki co - normalny świat?

Otóż normalny świat nie kapituluje, bo normalni ludzie ciągle nie zatracili jeszcze instynktu moralnego. Widząc to co się dzieje reagują, zwierają szeregi, a to prowadzi, przy wściekłości „sił postępu”, do konfrontacji, którą właśnie obserwujemy. Będzie ona coraz dynamiczniejsza, bo „postępowcy” którzy są w rzeczywistości w mniejszości, gwałtownie i brutalnie bronią swoich destrukcyjnych ideologii. Stąd to przyspieszenie.

Czy pozbawienie państw narodowej suwerenności, o którym mówiła Angela Merkel dokona się, czy też jest jeszcze w narodach na tyle siły, by się temu sprzeciwić?

Właśnie w tych dniach opublikowano we Francji badania sympatii politycznych poszczególnych grup wiekowych. I okazuje się, że im młodsza grupa wiekowa, tym większe poparcie ma Front Narodowy. Partie „postępu” są preferowane przez starszych ludzi, no bo to jest to pokolenie’68 i jego pokłosie. Kompletne odmóżdżenie postbolszewickimi sofizmatami i do tego permisywizm moralny ukształtowany w duchu „sztuki” spod znaku „deep throat” skutkują poparciem dla Macrona i jemu podobnych.

Mówimy tu o Francji, która przecież w pewnym sensie wyznaczała dotąd europejskie trendy. Jednak im młodsi ludzie, tym bardziej - okazuje się - przywiązani są do normalności, która zaczyna się jawić dzisiaj jako zakazany owoc.

Francja jest przykładem szczególnym, bo jej obecny prezydent, stworzony na potrzeby jednej kampanii wyborczej wytwór speców od mediów, miał być swoistym mentorem dla pokoleń młodych Francuzów, prowadzącym ich do wolterowskiego nowego, lepszego świata. No i właśnie oglądamy jak to się skończyło. Podobnie zresztą w Ameryce, gdzie dzisiaj czarnoskórzy Amerykanie chcą jak najszybciej zapomnieć o rządach Obamy, bo za czarnoskórego prezydenta było im gorzej niż za białych prezydentów.

Jakie z tego płyną wnioski?

To wszystko pokazuje, że manifest europejski Merkel, ma raczej charakter niespełnialnego testamentu, który za jakiś czas będzie przywoływany jako wzorcowy przykład oderwania się przywódców obecnej epoki od elementarnej rzeczywistości. Ta odchodząca w coraz większej niesławie pani, daje kolejny dowód ideologicznego opętania i dziwić się tylko należy, że są tacy liderzy, którzy traktują ją jeszcze dzisiaj poważnie.

Czy ruch ,,żółtych kamizelek'' we Francji i w Belgii może rozniecić nową rewolucję w Europie?

Jeśli spojrzeć na to z perspektywy doświadczeń historycznych, to wydaje się że stoimy u progu swego rodzaju „wiosny ludów”. Sytuacja rewolucyjna jest we Francji, Belgii, Hiszpanii, za chwilę będziemy świadkami chaosu w Niemczech, w Szwecji, może w Portugalii, nie wiemy do czego doprowadzi spór Brukseli z Włochami, a Wielka Brytania to dzisiaj wulkan, z którego już widać wydobywające się płomienie. Europa „karolińska” czy może ta Europa „pierwszej prędkości”, to dzisiaj tykająca bomba.

Chyba dzieje się tak również ze względu na siłowo implementowaną migrację?

Nie chodzi tu tylko o konsekwencje obłąkanej polityki importu obcych kulturowo milionów ludzi. To jest problem gigantycznych nierówności ekonomicznych i społecznych, wynikających z budowania „wspólnoty europejskiej” pod dyktando interesów wielkich korporacji. Ludzie w starej Europie widzą to już dzisiaj wyraźniej. Jednocześnie mają świadomość, że stworzony model ekonomiczny nie daje szans na to, by relatywnie wysoki (na tle innych kontynentów) poziom życia, zwłaszcza osłon socjalnych, został utrzymany. Walczą więc z establishmentem, który z kolei strzegąc interesów wielkich korporacji dąży, aby na różne sposoby ograniczyć ich status. Oglądaliśmy to starcie na przykładzie Grecji - tam Niemcy przećwiczyli model brutalnego mordowania suwerenności państwowej w połączeniu ze sprowadzeniem ludzi do poziomu półniewolników.

Jednak wdrożenie tego modelu szerzej w starej Europie nie ma szans. Z drugiej zaś strony bez istotnych zmian cały ten system w ogóle się zawali. Dlatego mamy dziś właśnie sytuację rewolucyjną, bo jedyne co może zmienić istniejący stan rzeczy, to jakiś gwałtowny wstrząs. Inaczej się nie da i o tym wszyscy właściwie już wiedzą.

cdn.