17.03.20, 19:13Prof. Marcin Piątkowski/YT/Rzeczpospolita TV

To największa epidemia od 700 lat

Portalowi forsal.pl wywiadu udzielił prof. Marcin Piątkowski, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego i doradca Banku Światowego.

Stwierdził on:

- Dziś potrzeba nam większej elastyczności. Mamy największą globalną epidemię od 700 lat i nie powinniśmy się skupiać na regułach fiskalnych. Zostały one stworzone na normalne czasy, a nie na taki kryzys. 

Odnosząc się do działań rządu powiedział:

- Dobrze się dzieje, że rząd jest aktywny i stanowczy w tym, co robił przez ostatni tydzień, zaczynając od zamknięcia szkół, po ostatnie decyzje o zamknięciu granic i ograniczeniu mobilności. To drastyczne decyzje, które mają swój ekonomiczny i społeczny koszt, ale powinny one dać dodatkowy czas na doposażenie szpitali, zwiększenie liczby łóżek i podniesienie finansowania dla pielęgniarek i lekarzy oraz pozwolić na ograniczenie tempa narastania epidemii.

W kontekście wydatków budżetowych zauważył:

- Dodatkowe finansowanie trzeba przede wszystkim przeznaczyć na skokowe zwiększenie nakładów na niedoinwestowaną przez lata służbę zdrowia, na sprzęt i na wynagrodzenia lekarzy i pielęgniarek, ale też na poprawę poziomu bezpieczeństwa w czasie epidemii i wszelkiego rodzaju zabezpieczenia, choćby związane z zamknięciem granic. Budżet musi też uwzględniać pakiet wsparcia dla branż, które stracą na kryzysie.

Jeśli chodzi o stabilność budżetu oraz dodatkowych wydatków, z którymi obecnie rząd będzie musiał się zmierzyć powiedział:

- Kluczem jest więc zwiększenie dobrze przemyślanych i skalibrowanych wydatków publicznych i sfinansowanie ich przesunięciami w budżecie oraz powiększeniem deficytu. Polskę na to stać, bo mamy bezpieczny poziom długu, co potwierdzają wysokie ratingi kredytowe, opinie międzynarodowych instytucji, takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i zdanie rynków finansów odzwierciedlone w historycznie niskim koszcie obsługi długu. Polska może sobie pozwolić na to, by taki antykryzysowy pakiet fiskalny stworzyć.

Dodał też:

- Dziś potrzeba nam większej elastyczności. Mamy największą globalną epidemię od 700 lat i nie powinniśmy się skupiać na regułach fiskalnych. Zostały one stworzone na normalne czasy, a nie na taki kryzys. 

 

mp/forsal.pl

Komentarze

violencja2020.03.18 22:44
Chciałam coś napisać o hiszpance , ale przedmówcy wyjęli mi z ust...śmieszny artykuł i śmieszny autor, wszystko pozbawione sensu ,pan od banku , niedouk,wypowiada się o wirusach -żenada!
Polexit2020.03.18 7:25
Profesorku, zapomniałeś o "hiszpance" z 1918 roku!, a to było tylko 102 lata temu.
Torchwood2020.03.18 7:19
Likwidacja 500+ i przeznaczenie tych pieniędzy na służbę zdrowia wydaje się najlepszym rozwiązaniem.
Zarabiaj w domu na kryptowalutach2020.03.17 21:48
Zarabiaj na Bitcoinach, Kryptowalutach oraz akcjach tak jak lubisz i ile chcesz! Nic nie ogranicza Cię w zyskaniu swoich pierwszych bitcoinów za tak niewielką kwotę. Rejestracja w programie jest darmowa. Do rozpoczęcia inwestycji i zarabiania potrzebne jest 250$ czyli ok. 1000zł. Doświadczeni eksperci pomogą Ci wielokrotnie pomnożyć tą kwotę odpowiednio inwestując w kryptowaluty. Wiele osób już na tym skorzystało, nie czekaj dłużej i dołącz do nich Wejdź na: https://inwestcrypto.com.pl
Wojtek2020.03.17 21:28
ojej, facet nie ma podstawowej wiedzy. Na hiszpankę zmarło co najmniej 17 ml osób, a może nawet do 100 ml (mało prawdopodobne). Epidemia trwała krótko, ale bardzo intensywnie...
tcha2020.03.17 23:05
Grypa hiszpanka była skutkiem ubocznych szczepień, które na masową skalę zostały zrobione w 1918 roku. Dla producentów szczepionek, wojna trwała „za krótko”, bo groziły im ogromne straty, jeżeli nie sprzedaliby szczepionek wyprodukowanych do leczenia „epidemii” żółtej febry u żołnierzy. Epidemii jednak nie było, a zapasy pozostały. Biznes musiał kręcić się dalej, więc wymyślono konieczność przeprowadzenia ogromnej kampanii szczepionkowej, największej w historii USA. Propaganda podała powód tzw. choroby zagraniczne, których nosicielami mieli być powracający z frontu żołnierze – naiwni obywatele uwierzyli i poddali się dostępnym wówczas na rynku szczepionkom. Żołnierze owszem chorowali, ale nie z powodu „zagranicznych” chorób, lecz z powodu skutków ubocznych, jakie wywołały w nich szczepienia. Te działania przyniosły jedno – nową chorobę, która objawiała się wszystkimi objawami charakterystycznymi dla chorób, na które podawano szczepionki. Próby likwidacji tych objawów polegające na podawaniu kolejnych, tym razem silniejszych szczepionek, które miały leczyć dolegliwości, przyniosły odwrotny skutek. Choroba, zamiast zostać stłumiona z podwójną siłą potęgowała swe objawy, dając jeszcze gorszą jej odmianę. Przerażeni lekarze, czujące walący się pod nogami grunt firmy farmaceutyczne, zaniepokojony rząd próbując zrzucić winę na kogoś innego, wspólnie wymyślili własną wersję wydarzeń. O całe zło oskarżyli tzw. grypę hiszpankę chorobę, którą niby mieli przywozić żołnierze z Hiszpanii i w efekcie szybko rozpowszechniła się informacja o epidemii hiszpańskiej grypy. Ci, którzy ją przeżyli, opowiadali o jej okropnych, przerażających objawach i żniwach, jakie zbierała. W efekcie w ciągu dwóch lat na całym świecie epidemia ta zabiła co najmniej 20 mln ludzi. Problem w tym, że tych niewinnych obywateli nie zabił wirus sprowadzony z Hiszpanii, lecz wirus „własnej produkcji”, wszczepiany żołnierzom w bazach wojskowych USA. Grypa hiszpanka w rzeczywistości była indukowaną szczepionką, która wywoływała wiele skutków ubocznych i objawów różnych chorób, spowodowanych połączeniem wielu różnych szczepionek,
Polak2020.03.17 20:21
Co ten facet bredzi , jaka największa epidemia ? Co roku na świecie na grypę umiera i ok 250 tys do 500 tys ludzi !!!! W tej chwili jest na świecie ok 7 800 (siedem tysięcy osiemset) zgonów z tej epidemii. Nie siejcie PANIKI !!!
Wojtek2020.03.17 21:30
dokładnie. W zeszłym sezonie, który nie był specjalnie wyróżniający się, na grypę i jej komplikacje zmarło w Polsce ok. 80 osób
kerk2020.03.17 20:18
od jakich 700 lat? a grypa hiszpanka - ok. 100 mln ofiar - na początku XX w. to pryszcz?
tcha2020.03.17 23:04
Grypa hiszpanka była skutkiem ubocznych szczepień, które na masową skalę zostały zrobione w 1918 roku. Dla producentów szczepionek, wojna trwała „za krótko”, bo groziły im ogromne straty, jeżeli nie sprzedaliby szczepionek wyprodukowanych do leczenia „epidemii” żółtej febry u żołnierzy. Epidemii jednak nie było, a zapasy pozostały. Biznes musiał kręcić się dalej, więc wymyślono konieczność przeprowadzenia ogromnej kampanii szczepionkowej, największej w historii USA. Propaganda podała powód tzw. choroby zagraniczne, których nosicielami mieli być powracający z frontu żołnierze – naiwni obywatele uwierzyli i poddali się dostępnym wówczas na rynku szczepionkom. Żołnierze owszem chorowali, ale nie z powodu „zagranicznych” chorób, lecz z powodu skutków ubocznych, jakie wywołały w nich szczepienia. Te działania przyniosły jedno – nową chorobę, która objawiała się wszystkimi objawami charakterystycznymi dla chorób, na które podawano szczepionki. Próby likwidacji tych objawów polegające na podawaniu kolejnych, tym razem silniejszych szczepionek, które miały leczyć dolegliwości, przyniosły odwrotny skutek. Choroba, zamiast zostać stłumiona z podwójną siłą potęgowała swe objawy, dając jeszcze gorszą jej odmianę. Przerażeni lekarze, czujące walący się pod nogami grunt firmy farmaceutyczne, zaniepokojony rząd próbując zrzucić winę na kogoś innego, wspólnie wymyślili własną wersję wydarzeń. O całe zło oskarżyli tzw. grypę hiszpankę chorobę, którą niby mieli przywozić żołnierze z Hiszpanii i w efekcie szybko rozpowszechniła się informacja o epidemii hiszpańskiej grypy. Ci, którzy ją przeżyli, opowiadali o jej okropnych, przerażających objawach i żniwach, jakie zbierała. W efekcie w ciągu dwóch lat na całym świecie epidemia ta zabiła co najmniej 20 mln ludzi. Problem w tym, że tych niewinnych obywateli nie zabił wirus sprowadzony z Hiszpanii, lecz wirus „własnej produkcji”, wszczepiany żołnierzom w bazach wojskowych USA. Grypa hiszpanka w rzeczywistości była indukowaną szczepionką, która wywoływała wiele skutków ubocznych i objawów różnych chorób, spowodowanych połączeniem wielu różnych szczepionek
Atheisten sind dumm - besagt Einstein.2020.03.17 19:30
PILNE! Modlitwy nie działają! Co robić, jak żyć? Premier wyjaśnia: https://www.fronda.pl/a/uwaga-dzis-odmawiamy-modlitwe-o-zatrzymanie-epidemii,141390.html
MaxFiend2020.03.17 19:28
Nieprawda. Sto lat temu była największa.
Urszula2020.03.17 19:42
Zgadza się. Grypa hiszpanka zabiła jakieś 50 mln. ludzi na całym świecie.
tcha2020.03.17 22:37
Grypa hiszpanka była skutkiem ubocznych szczepień, które na masową skalę zostały zrobione w 1918 roku. Dla producentów szczepionek, wojna trwała „za krótko”, bo groziły im ogromne straty, jeżeli nie sprzedaliby szczepionek wyprodukowanych do leczenia „epidemii” żółtej febry u żołnierzy. Epidemii jednak nie było, a zapasy pozostały. Biznes musiał kręcić się dalej, więc wymyślono konieczność przeprowadzenia ogromnej kampanii szczepionkowej, największej w historii USA. Propaganda podała powód tzw. choroby zagraniczne, których nosicielami mieli być powracający z frontu żołnierze – naiwni obywatele uwierzyli i poddali się dostępnym wówczas na rynku szczepionkom. Żołnierze owszem chorowali, ale nie z powodu „zagranicznych” chorób, lecz z powodu skutków ubocznych, jakie wywołały w nich szczepienia. Te działania przyniosły jedno – nową chorobę, która objawiała się wszystkimi objawami charakterystycznymi dla chorób, na które podawano szczepionki. Próby likwidacji tych objawów polegające na podawaniu kolejnych, tym razem silniejszych szczepionek, które miały leczyć dolegliwości, przyniosły odwrotny skutek. Choroba, zamiast zostać stłumiona z podwójną siłą potęgowała swe objawy, dając jeszcze gorszą jej odmianę. Przerażeni lekarze, czujące walący się pod nogami grunt firmy farmaceutyczne, zaniepokojony rząd próbując zrzucić winę na kogoś innego, wspólnie wymyślili własną wersję wydarzeń. O całe zło oskarżyli tzw. grypę hiszpankę chorobę, którą niby mieli przywozić żołnierze z Hiszpanii i w efekcie szybko rozpowszechniła się informacja o epidemii hiszpańskiej grypy. Ci, którzy ją przeżyli, opowiadali o jej okropnych, przerażających objawach i żniwach, jakie zbierała. W efekcie w ciągu dwóch lat na całym świecie epidemia ta zabiła co najmniej 20 mln ludzi. Problem w tym, że tych niewinnych obywateli nie zabił wirus sprowadzony z Hiszpanii, lecz wirus „własnej produkcji”, wszczepiany żołnierzom w bazach wojskowych USA. Grypa hiszpanka w rzeczywistości była indukowaną szczepionką, która wywoływała wiele skutków ubocznych i objawów różnych chorób, spowodowanych połączeniem wielu różnych szczepionek.
Katolicka Kretynizacja Polski2020.03.17 19:27
A wiadomo ile ofiar na swoim koncie ma JPII który dla jakiś bajeczek sprzed 2 tyś. lat zakazał używania prezerwatyw gdy szalała epidemia AIDS?!
ZERR02020.03.17 20:23
Wiadomo - zero. Mam nadzieję, że udławisz się własnymi katofobicznymi wymiocinami.