05.08.15, 20:39

W wakacje diabeł ciężko pracuje. Uwaga na sekty

Sezon letni, wakacyjne wyjazdy, imprezy, nawiązywanie nowych znajomości, sprzyjają działalności rozmaitych sekt. Należy zachować najwyższą czujność i monitorować aktywność dzieci w tym okresie.

W naszym kraju działa ponad 300 sekt, które nieoficjalnie mogą mieć nawet 0,5 mln członków. Wakacje to okres łowów – ich wzmożonej aktywności. Lato sprzyja wyjazdom, organizowaniu różnych zlotów, kursów czy konferencji. Należy być bardzo ostrożnym, ponieważ pod pozorem terapii, medytacji czy szkoleń można stać się ofiarą psychomanipulacji.

<<<<  KONIECZNIE PRZECZYTAJ Pozostać w prawdzie Chrystusa. Małżeństwo i Komunia w Kościele katolickim>>>>

Choć działają u nas naprawdę groźne organizacje: kościół Scjentologiczny, sekta Moona, bractwo zakonne Himivanti, sekta Niebo, czy wspólnota Niezależnych Zgromadzeń Misyjnych „Rodzina”, najbardziej niebezpieczne są organizacje, do których obecności już się niestety przyzwyczailiśmy: świadkowie Jehowy, mormoni, Hare Kriszna, rozmaite sekty buddyjskie, czy sataniści.

Najgroźniejsze są grupy, w których otwarcie na nową – demoniczną duchowość, może grozić nawet opętaniem. Ci, którzy początkowo bombardują akceptacją i miłością, mogą zamienić się w oprawców, którzy będą wykorzystywać seksualnie i materialnie. Z sektami nie ma żartów – dowodzą tego liczne świadectwa pokrzywdzonych.

Sekty ewoluują i zmieniają się. Mogą przybierać różnorodne formy, nawet z pozoru bliskie katolicyzmowi. Ostatnio dużą popularnością cieszą się duchowości skrajnie tradycjonalistyczne np. sedewakantystyczne, które negują papieża i nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim. Warto przypomnieć, że właśnie takie poglądy reprezentował były ksiądz, który ugodził w Fatimie św. Jana Pawła II, podczas jego pontyfikatu.

Jak uchronić nasze dzieci przed sektami? W zasadzie w rodzinie, gdzie dziecko ma zaspokojone wszystkie emocjonalne potrzeby – miłości, bezpieczeństwa, akceptacji – problem nie powinien zaistnieć. Wiele małżeństw, które znam, po prostu nie puszcza dzieci na samodzielne wyjazdy poza sprawdzonymi ośrodkami katolickimi, wyjazdami ze wspólnot, parafii i to działa.

Wysyłanie dzieci na świeckie wyjazdy czy kolonie rodzi przecież wiele innych problemów – wciąganie najmłodszych w życie światowe, pierwsze eksperymenty z używkami, kontakty z pornografią itd. W grupach, gdzie wyznawane są wartości katolickie, a w centrum wyjazdu jest Bóg (pielgrzymka, rekolekcje, spotkania religijne), takie problemy nie istnieją.

Do sekt trafiają przeważnie osoby zagubione, z rodzin dysfunkcyjnych, nie mające rozeznania. Często sami pchają się w ręce sekt, zachęceni przez reklamę lub nieodpowiednie towarzystwo. Może dla osób będących poza Kościołem czy będących tzw. letnimi katolikami moje podejście wyda się zbyt radykalne – ale takie są fakty – w moim otoczeniu nie spotkałem się z ani jednym przypadkiem, gdy rodzina była zagrożona przez sektę.

Warto w tym momencie napisać o ruchu Hare Kriszna, która ma dziś okazję do złowienia zabłąkanych dusz na Przystanku Woodcstock. Na terenie festiwalu organizowanego przez Jerzego Owsiaka Przystanku Woodstock powstała Pokojowa Wioska Kriszny - jak co roku - utworzona przez członków niebezpiecznej sekty: Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kriszny.

"Już od 1996 roku, kiedy to Przystanek Woodstock zorganizowano na lotnisku Szczecin-Dąbie, imprezie towarzyszą aktywiści Hare Kriszna. Już wtedy ten sekciarski ruch lansowany był przez samego Owsiaka, który wołał wówczas do zebranych: "Powitajcie naszych przyjaciół z Hare Kriszna". Rok później w Żarach krzyczał ze sceny do zebranych tłumów młodych ludzi: "Woodstock jest miejscem dla różnych filozofii i stylów życia i dlatego są z nami wspaniali ludzi z Hare Kriszna (...)". Wziął też udział w ślubie wedyjskim" - pisał "Nasz Dziennik".

<<< KONIECZNIE PRZECZYTAJ! Cud uzdrowienia wewnętrznego. Pomoc w najcięższych zniewoleniach >>>

Zjazd do niewielkiego Kostrzyna około dwustu tysięcy młodych ludzi, często przechodzących okres tzw. buntu pokoleniowego,borykających się z problemami rodzinnymi, osobistymi, załamanych nieszczęśliwą miłością, to znakomite miejsce łowów dla sekt. Tymczasem to właśnie Hare Kriszna, stosując technikę tzw. bombardowania miłością, bazuje na wciąganiu w swoje szeregi ludzi zagubionych, sfrustrowanych, poszukujących akceptacji i inności. Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny zostało założone w 1965 roku przez Bhaktivedanta Prabhupada. Doktryna sekty oparta jest na świętych księgach hinduizmu, ale sami hindusi odrzucają interpretacje harekrisznowców. Członkowie sekty oddają cześć mitycznemu bogu Krisznie poprzez rozmaite rytuały, np. codzienne ofiarowanie pokarmu, śpiew mantr z imieniem Kriszny 1728 razy dziennie. Według nich, jest to obowiązkiem i warunkiem zbawienia. Wyznawcy Kriszny stosują ascetyczny wegetarianizm, tzn. nie jedzą mięsa, ryb, jajek. Adept podlega kontroli sekty co do diety, życia płciowego i ubioru, jest poddawany żelaznej dyscyplinie. Ruch Hare Kriszna po kilku latach rzekomo prospołecznej działalności szybko wszedł w konflikt z prawem. Amerykańskie FBI wszczęło śledztwa w sprawie handlu bronią i narkotykami. Przed działaniem Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kriszny ostrzegał już w kwietniu 1984 roku przygotowany na zlecenie Parlamentu Europejskiego specjalny raport Richarda Cottrella, w którym ruch Hare Kriszna został wymieniony obok innych sekt uważanych za szczególnie niebezpieczne i destrukcyjne, m.in. Kościoła Moona i Kościoła Scjentologicznego.

Warto więc mieć oczy szeroko otwarte na tzw. łowców zabłąkanych dusz. Wspierajmy się nawzajem, i jeśli widzimy że sekciarze atakują, przeciwdziałajmy.

Tomasz Teluk, Philo

Komentarze

anonim2015.08.5 20:52
Słyszałem że najgorsze wśród nich bywają sekty pedofili.
anonim2015.08.5 21:07
miab takie sekty to w krajach postępowych, Szwecja, Holandia cz Francja tam mnóstwo pedofilski organizacji
anonim2015.08.5 21:22
krzyszt kościół nie jest sektą, ty libertyński bałwanie.
anonim2015.08.5 21:23
krzyszt pod sektę podpada lgbt organizacja albo otoczenie Juras które za tym czerwonym matołem jest wstanie skoczyć w ogień.
anonim2015.08.5 21:30
a po co szukac tych sekt, ja moge podac namiary kilkunastu w promieniu paru kilometrow od mojego domu , odbywaja sie tam tzw mlodziezowki, bo ta konkretna sekta akurat lubuje sie w dzieciach, zaraz jak ona sie nazywa...hmm :)
anonim2015.08.5 21:34
KK tak samo pasuje do definicji sekty jak i Świadkowie Jehowy. Ale nazywanie "konkurencyjnych" wyznań sektami stało się już niestety normą w KK. Ot ekumenizm po Katolicku Majestic, Ty wszędzie dopatrujesz się tęczy i LGBT? Twoje życie musi być na prawdę smutne
anonim2015.08.5 21:58
sunsets sekta Jurasa owszem ma spory zasięg, pewnie i pedofilia ma tam miejsce ale jest to przez tą Jurasa organizacje ukrywane.
anonim2015.08.5 21:59
sunsets Z naszych Podatków to wasz guru Juras egzystuje.
anonim2015.08.6 8:16
@Lewicki >"Sekty od kościołów różnią się wyłącznie skalą." Jest jednak pewna różnica. Sekty przeważnie mają guru, który jest uosobieniem boga/bogów. Odpowiada on przez to za działanie sekty i nadawanie jej kierunku. Kościoły natomiast mają tylko namiestników boga/bogów na Ziemi (kapłanów) i poprzez to mogą gładko kanalizować negatywne odczucia (ktoś umiera - aaa, to wola boża) i spijać śmietankę gdy akurat los dopisze (cudowne uzdrowienie - aaa, to dzięki naszej modlitwie do świętej Kunegundy, Scholastyki, Wiborady czy świętego Pafnucego męczennika. Także to nie tylko kwestia skali, ale też ewolucji. Kościoły są daleko bardziej zaawansowane od sekt a ewentualna odpowiedzialność jest do bólu rozmyta.
anonim2015.08.6 9:16
"Sekty ewoluują i zmieniają się. Mogą przybierać różnorodne formy, nawet z pozoru bliskie katolicyzmowi. Ostatnio dużą popularnością cieszą się duchowości skrajnie tradycjonalistyczne np. sedewakantystyczne, które negują papieża i nauczanie Kościoła po II Soborze Watykańskim." To prawda. Szczególnie popularne są tutaj, dlatego największe zagrożenie dla wiary to wchodzić na Frondę.
anonim2015.08.6 11:33
@nieto - oczywiście, że Kościół Katolicki jest konglomeratem, formalnie spajanym przez wspólny cel (jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o ....). Oczywiście również, że lokalni watażkowie tworzą własne klany w obrębie tego "cesarstwa" i poza ogólnymi wytycznymi głównego Don Francesco, wytwarzają oni własne zasady, prawdy i dzielą ludzi na swoich i obcych. Typowa cecha prostych klanów. Co do zasady każdy lokalny przywódca klanu jest zainteresowany dalszym rozwojem zasobów klanu a przynajmniej uniknięciem regresji. Stąd sprawdza, na ile może sobie pozwolić, na ile można się uniezależnić od głównych władców, przy zachowaniu status quo, ochrony za przynależność do głównej organizacji. Jednocześnie lokalny przywódca musi jakoś uniezależniać swoją grupę od innych lokalnych przywódców, inaczej nastąpi przepływ sił i środków oraz członków do innej grupy - a co za tym idzie - jej możliwe lokalne przejęcie. Przywódcy całej organizacji nie musi to obchodzić, dopóki przynajmniej werbalnie pomniejsi przywódcy deklarują lojalność i opłacają się głównemu przywódcy. Stąd mamy i księdza Rydzyka i księdza Sowę, x.Kaczkowskiego i abp.Hosera, papieża Franciszka i żonatych księży katolickich jak również takich zachowujących celibat przynajmniej w granicy własnej parafii ;)
anonim2015.08.6 13:26
Hare Kryszna widnieje w "Rejestrze kościołów i innych związków wyznaniowych" Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Szach mat katolicy.
anonim2015.08.6 22:59
Sekty są wszechobecne i należą do nich czasem nawet kapłani. W dniu zaprzysiężenia prezydenta Dudy taka sekta odprawiła u sióstr wizytek mszę św. dziękczynną za prezydenturę Komorowskiego. Modlić się można za każdego i nie było by to nic zdrożnego. Ale tam był atak na biskupów, którzy zwracali uwagę na grzech publiczny Bronisława Komorowskiego. A jeśli kapłani zamiast być posłuszni biskupom - atakują ich to ma to znamiona sekty. Księża sekciarze to Seniuk, Sowa i Luter. Informacja znajduje się na Interii.