08.05.18, 11:53Zdj. Arno Mikkor, CC BY SA 2.0, Flickr

Waszczykowski punktuje byłych ambasadorów. 'To działania prorosyjskie? Nie!'

Poseł Witold Waszczykowski, który w latach 2015-2018 był szefem polskiej dyplomacji na antenie TVN24 odniósł się do listu byłych ambasadorów w sprawie polityki zagranicznej rządu PiS. 

W ocenie byłego ministra, list- krytyczny wobec obecnego rządu- jest "paszkwilem politycznym". Przypomnijmy, że 29 byłych ambasadorów uważa, że polityka zagraniczna Zjednoczonej Prawicy zmierza do marginalizacji pozycji Polski w Unii Europejskiej. 

"Ja się cieszę, że to są już byli dyplomaci, byli ambasadorzy, dlatego że oni się podpisali pod jakimś paszkwilem politycznym, dokumentem politycznym który jest nieprawdziwy"-skomentował Waszczykowski w TVN24. Dyplomaci zarzucają rządowi PiS działania w obszarze polityki zagranicznej, które są korzystne dla Rosji. Były szef MSZ podał bardzo konkretne przykłady obalające tę tezę: rząd zabiega, aby na terytorium Polski stacjonowały oddziały NATO, oddziały amerykańskie, a także- by w naszym kraju powstały stałe bazy NATO. 

"Taka baza antyrakietowa za chwilę powstanie. Czy to są działania prorosyjskie? Nie"-ocenił polityk. I... wyliczył kolejne przykłady zaprzeczające oskarżeniom byłych ambasadorów

"Mamy do czynienia z rządem, który usilnie zabiega o to, aby się uniezależnić od dostaw gazu ze strony Rosji, rozwija potencjał terminalu LNG w Świnoujściu i lada chwila przystąpi do budowy gazociągu północnego z Norwegii, który pozwoli nam, jak Bóg da, w 2022 roku całkowicie uniezależnić się od gazu rosyjskiego. Czy to są działania prorosyjskie? Nie"-podkreślił Witold Waszczykowski. Jak dodał, "znaczna grupa ludzi" tworzących konferencję Ambasadorów RP "to nie byli dyplomaci", a na funkcję ambasadorów zostali powołani "przez polityczne zabiegi" poprzedników Waszczykowskiego. 

"Wtedy, kiedy byli jeszcze przez kilka miesięcy ambasadorami, takich zastrzeżeń wobec mnie, czy wobec kierownictwa państwa nie zgłaszali. Mogli to robić, kiedy byli ambasadorami"-stwierdził gość TVN24. 

"Można było napisać po ludzku, o co chodzi, że inaczej by prowadzili politykę, taką czy inną, a nie podpisywać się pod jakimś politycznym manifestem"-ocenił były minister spraw zagranicznych.

yenn/TVN24, Fronda.pl