03.06.14, 12:00Wiktor Świetlik (CMWP SDP/YouTube)

Wiktor Świetlik dla Fronda.pl: Takimi sporami nie powinny zajmować się sądy

Portal Fronda.pl: W poniedziałek sąd przyznał Annie Grodzkiej rację, uznając, że Tomasz Terlikowski, nazywając ją mężczyzną, obraził posłankę. I zakazał publicyście odnoszenia się do przeszłości Grodzkiej. Jak Pan ocenia taki wyrok?

Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: Nie uważam, by sąd powinien zajmować się sporami, które mają naturę raczej etyczno-biologiczną czy filozoficzną, a nie stricte prawną. Myślę, że jest to trochę syndrom tego, że ze wszystkim biegamy dziś do sądów. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że pan czy pani Grodzka jest postacią publiczną, więc powinna być przygotowana na możliwie dużą krytykę, także prywatnych aspektów swojego życia. Taki jest koszt bycia postacią publiczną, zwłaszcza posłem (czy posłanką, bo już nie wiem). Wolałbym, aby tego typu spraw nie rozstrzygać sądowo, ale na gruncie dyskusji.

Dostrzega Pan niebezpieczną tendencję sądów do wydania politycznych poprawnie wyroków?

Jeśli chodzi o sprawy obyczajowe, to trudno mi je komentować, ale na pewno tę poprawność widać w kwestiach historyczno-politycznych. Mam tu na myśli choćby niemożność osądzenia oprawców komunistycznych.

A może wyrok w sprawie Grodzka vs. Terlikowski to pewna próba wprowadzenia cenzury, zakazu krytykowania pewnych środowisk?

Nie jestem w stanie ocenić dokładnie motywacji sądu, natomiast jestem pewien, że tego rodzaju sytuacje, szczególnie w przypadku osób publicznych, powinny być rozstrzygane raczej na bazie dyskusji, a nie na drodze procesu sądowego. Gdyby pani Grodzka była osobą prywatną, to mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Wtedy moglibyśmy mówić o naruszeniu prywatności. Jeżeli jednak pani Grodzka jest osobą publiczną, co więcej, zarówno ona sama, jak i jej partia, z aspektów seksualnych czy płciowych funkcjonowania jej osoby zrobiły polityczny oręż, atut, to powinno to podlegać krytyce. Sprawa była częścią debaty publicznej, w dodatku zainicjowanej przez samą panią Grodzką i jej politycznych towarzyszy. Nie zgadzam się więc, by o takich sprawach decydował sąd.Uważam też, że niezbyt dobrze o samej pani Grodzkiej świadczy fakt, że zdecydowała się na rozstrzyganie tej kwestii na drodze sądowej. Jakie były motywacje sądu i czy były ideologiczne? - tego nie jestem w stanie ocenić.

Rozm. MaR

Komentarze

anonim2014.06.3 12:09
Stalinowcy opierali się na mniejszościach narodowych (szczególnie tej wiadomej), trockiści (w znacznej części także wiadoma mniejszość) opierają się na różnych dziwadłach. Różnią się oczywiście skalą represji. Ale tak samo swych przeciwników nazywają "faszystami".
anonim2014.06.3 12:22
@oserver Co Prawda to Prawda - bo teraz powstaje nowy ustrój społeczny" Inny niż kapitalizm czy socjalizm! Tyrania Rozpustników. Diabełu chodź z powodu swojej natury Anielskiej nie podobają się grzechy przeciwko czystości to jednak lubi inspirować do tego grzechu ponieważ wie im większe upodlenie moralne tym więcej zyskuje
anonim2014.06.3 12:23
Krzysztof Bogdan Bęgowski vel Grodzka urodził się 16 marca 1954 r. w podwarszawskim Otwocku jako jedyny syn Kazimiery i Józefa, żołnierza zawodowego Ludowego Wojska Polskiego w stopniu pułkownika. Krzysztof studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończył wydział psychologii (specjalizacja psychologia kliniczna). Dokumenty służb specjalnych PRL-u pokazują karierę partyjną, którą zaczął, będąc jeszcze studentem. Na V roku psychologii w 1982 r. (trwał wówczas stan wojenny) był już członkiem egzekutywy Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pracownikiem Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie był jednocześnie członkiem Komitetu Wykonawczego ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń. We wrześniu 1982 r. Krzysztof Bęgowski został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbywały się szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym (taka informacja znajduje się w kwestionariuszu paszportowym Bęgowskiego z 1986 r.) został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL-u na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie i w Kambodży. Przyjaciel socjalizmu Przebieg kariery Krzysztofa Bęgowskiego, jaki wyłania się z dokumentów służb specjalnych PRL-u, pokazuje, że władze partyjne miały do niego najwyższe zaufanie. Świadczą o tym m.in. liczne wyjazdy za granicę – często podróżował do ZSRS. Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym – stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD – Berlinie Wschodnim i Lipsku – na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony.... http://niepoprawni.pl/blog/6398/anna-grodzka-czyli-krzysztof-begowski
anonim2014.06.3 12:24
@oserver Co Prawda to Prawda - bo teraz powstaje nowy ustrój społeczny" Inny niż kapitalizm czy socjalizm! Tyrania Rozpustników. Diabeł chodź z powodu swojej natury Anielskiej nie podobają się grzechy przeciwko czystości to jednak lubi inspirować do tego grzechu ponieważ wie, że im większe upodlenie moralne tym więcej zyskuje
anonim2014.06.3 12:30
POLACY!! Komuniści robią sobie z Was JAJA, przebierając Bęgowskiego i grzebiąc z honorami sowieckiego zbrodniarza zwanego generałem. Robią Wam pranie mózgu wciskając homozarazę i dżenderyzm. OBUDŹ SIĘ POLSKO!! Ps. Do wszystkich czerwonych na tym forum: Wasze dni są już policzone i wasz bełkot już się niedługo skończy!!!
anonim2014.06.3 12:56
sąd pewnie sypia z Krzysiem B.
anonim2014.06.3 17:03
Wolność słowa w wydaniu frondy? No to spróbujmy: Istnieje grupa ludzi o wyraźnie zachwianych - z punktu widzenia nauk biologicznych i dietetyki - upodobaniach zdradzających syndromy kanibalizmu, którzy twierdzą że minimum raz w tygodniu muszą zjadać ciało człowieka nieżyjącego od ok 2000 lat i popijać jego krew. To dziwne upodobanie mogłoby mieć aspekt kryminalny gdyby nie fakt, że na szczęście ludzie ci "ciałem i krwią" nazywają spożywany przez siebie grupowo niedzielny, aperitif składający się z wina reńskiego i lekkiej przekąski w postaci wafelka. Substancje te nie wskazują z całą pewnością genotypu właściwego dla tkanki ludzkiej, dlatego raczej to dziwne dewiacyjne upodobanie należy uznać za zbiorową niedyspozycję umysłową. - Chętnie udostępnię swoje danej jeśli ktoś z frondowych specjalistów od genetyki i wolności słowa chciałby mnie pociągnąć do odpowiedzialności karnej za moje słowa.
anonim2014.06.3 19:19
Ten wcześniejszy pan miał przeszłość niechlubną komunistyczną .A teraz ta pani ma czyste ręce.Pani Grodzka jaka teraz słodka kobieta i nawet dziewica?Sąd musi jej bronić bo nie ma przecie swojego rycerza.
anonim2014.06.3 21:19
@marekaugust Jeden z pacjentów mojego kolegi twierdzi, że nazywa się Cezar August. Jesteście może rodziną? On, co prawda, nie ma dostępu do internetu, ale jak ty się tak będziesz zachowywał, to i tobie zabiorą. Uważaj czubku.
anonim2014.06.3 21:43
To już nie jest sąd, to jest samosąd - sprawa tego osobnika powinna w pierwszej kolejności być zbadana przez zespół lekarski zajmujący się zaburzeniami osobowości na tle seksualnym, następnie przez zespół lekarski seksuologów, a na koniec lekarzy genetyków. Zebrane opinie określające stan psychiczny, relacje seksualne i stan genetyczny organizmu, oraz zagrożenie moralne i etyczne dla społeczeństwa, powinny zostać przedstawione sądowi do oceny merytorycznej istniejącego stanu rzeczy. Na tej podstawie sąd może oceniać zasadność zarzutów i złożenia pozwu. Sąd postąpił wbrew zasadom, oceniając wniosek niezrównoważonego osobowościowo osobnika jako ważny prawnie. To samosąd.
anonim2014.06.4 0:49
[email protected] Tylko wyzwiska ci zostały. Słabo, słabo. Pozostaje mi tylko życzyć smacznego aperitif w najbliższą niedzielę. Co do czubków: "wieże w niepokalane poczęcie" (credo)- czy jakoś tam. Hi hi - jak to mówi arcyredaktor - genów nie oszukasz. Ciekawe jakie geny miał duch wiatrozapylacz - Ty mi zresztą powiedz, w końcu co niedziela zjadasz jego genotyp kanibalu.
anonim2014.06.4 0:55
[email protected] To wszystko o czym piszesz zostało przeprowadzone i było częścią prawnej procedury poprzedzającej sądowy wyrok o zmianie płci. Anna Grodzka i jej obecna płeć jest osobą w rozumieniu prawa - w akcie urodzenia i dowodzie osobistym figuruje jako kobieta, co zostało potwierdzone przez sąd z dochowaniem wszystkich procedur.
anonim2014.06.4 8:36
Prawo samo dla siebie, dla stanowienia prawa, jest stanowione dla usprawiedliwienia kłamstwa. Prawo powinno uwzględniać nie poglądy czy samoocenę strony, a stan rzeczywisty. Ocena medyczna opiniująca pozytywnie zakłamanie rzeczywistości wcześniej czy później zostanie odrzucona, bo nie ma nic wspólnego z medycyną, bardziej z zapotrzebowaniem politycznym. Procesy czy komisje lekarskie opiniujące negatywnie stan psychiczny przeciwników politycznych w latach największego panoszenia się totalitaryzmu sowieckiego tylko i wyłącznie na podstawie poglądów czy właśnie zapotrzebowania politycznego trudno nazwać z punktu widzenia medycznego fachowymi czy obiektywnymi. Tak samo dziś medycy opiniujący "fachowo" stan osobnika, który ma problem z osobowością jako osobę w pełni prawnie odpowiedzialną, biorą na siebie odpowiedzialność za nieudzielenie tej osobie odpowiedniego dla niej zakresu pomocy medycznej. Prawnicy zaś biorą odpowiedzialność za stanowienie złego prawa. Ta osoba jutro rozmyśli się co do swojej osobowości, stwierdzi że jest dzieckiem, nie kobietą, i zażąda wykonania zabiegu dla przywrócenia etapu rozwoju dziecka. Samo grzebanie w organizmie ludzkim jest tylko zabiegiem plastycznym, nie wpływającym na genetyczne stanowienie o rodzaju danego osobnika - męskim czy żeńskim. A człowiek, którego problem tkwi w psychice, powinien być poddany odpowiedniej dla schorzenia terapii, a nie publicznemu osądowi, za akceptacją jego wynaturzonej wizji świata. Ktoś rozmyślnie usiłuje naginać medycynę i prawo, aby skłócić społeczeństwo i naruszyć społeczną wartość stanowienia prawa.
anonim2014.06.4 10:40
[email protected]ski Rozumiem. Prawo jest prawem, medycyna medycyną a stan rzeczywisty stanem rzeczywistym tylko wtedy gdy zgadza się z Twoją wizją świata. No super po prostu, zwłaszcza że za głoszoną przez Ciebie "prawdą" stoi instytucja, która jak pamiętamy umieszczała na indeksie ksiąg zakazanych dzieła Kopernika i Kartezjusza, ma na sumieniu rzeź Indian, potępiała polskie powstania narodowe i milcząco aprobowała nazizm, a teraz kreuje nienawiść do osób nienormatywnych seksualnie - istna skarbnica prawdy, nauki i wartości.