04.02.19, 16:55

Wizja s. Zofii Wyskiel o aborcjonistach i rozwodnikach

"Wizje zmarłej w opinii świętości siostry MEDARDY Zofii Wyskiel (zm. 16.05.1973 – Poznań)

Kary czyśćcowe za grzechy dzieciobójstwa

Niedawno miałam straszne widzenie dusz cierpiących w czyśćcu, które traciły swoje dzieci… widziałam je jak stały, a było ich bardzo wiele a wkoło nich małe kościotrupki i czaszki… ciągle miały je dookoła przed oczyma i nie mogły ich z oczu stracić, bo gdziekolwiek się obróciły, te czaszki o strasznym wyglądzie ciągle do nich przystępowały jako straszne widma… Matki te miały na rękach jakieś szmaty i zasłaniały sobie oczy i całą głowę. Z chwilą jak zakrywały głowę i oczy, aby ich nie widzieć, chusty te nasiąkały krwią i zalewały je tak, jakby na nie spadała fala krwawego deszczu… Matki te strasznie jęczały… jęk był taki, jakoby to była rzeź czy coś podobnego okropnego co nie da się opisać… Niektóre widziałam że ścinano im głowy a te głowy z powrotem im odrastały, aby na nowo się męczyć… w rękach ich było pełno krwi… krew przelewała się z ich rąk. Dane mi było do zrozumienia, że jest to cierpienie za morderstwa, za mordowanie własnych dzieci, które jeszcze nie przyszły na świat. Słyszałam nad nimi głosy, że zwierzęta nie były do takich morderstw zdolne jak człowiek, który stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże… zabijając te niewinne istoty zabijają Samego Boga i stają się bogobójcami, bo dusza to odbicie Boga. Zabijając przeszkadzają Bogu w spełnieniu Jego zamiarów w stosunku do tych dusz, ileż tu na ziemi miałby z nich chwały i jak wiele uwielbienia przez całą wieczność, w której by Go te dusze wysławiały. A teraz, przez wolną wolę, którą Bóg daje człowiekowi patrzeć musi na zbrodnie i zabójstwa niewinnych dzieci…

Widziałam również te przez matki zamordowane dzieci. Nie są ochrzczone bo matki nie dopuściły aby przyszły na świat. Dusze tych dzieci są w światłości w jakiej być powinny. Te dzieci widziałam jakby w jakiejś oazie, gdzie nie doznawały cierpień ale jednak były smutne. Nie były radosne bo nie były w tej szczęśliwości dla której były stworzone, a którą osiągnęłyby, gdyby były ochrzczone. Jakkolwiek zawsze widzę Boga Miłosiernego, widok tych matek cierpiących przejął mnie wielką troską. Gdybym nie wiedziała że to jest czyściec, myślałabym, że są w czeluściach piekła.

Aniołów Stróżów tych dusz widziałam bardzo smutnych, nic im pomóc nie mogli… Słyszałam głos tych dusz: zlitujcie się nad nami, bo ręka Pańska nas dotknęła…

Widziałam dusze ojców tych dzieci, którzy pozwalali na te morderstwa. Byli w samych ciemnościach, gdziekolwiek się obrócili była jedna ciemna noc… szukali wyjścia i nie mogli wydostać się z tej ciemności. Chwilami zabłysło jakieś światło nad nimi z czego wiedziałam, że to czyściec. Widziałam też, że z ich rąk płynęła krew a gdy chcieli się stamtąd wydostać napotykali na wielkie kamienie, upadali na nie, rozbijali się i wracali z powrotem… Męka ich polegała również na. wyrzutach sumienia i na rozpaczy. Było to coś strasznego, że myślałam że są w piekle, bo tam jest rozpacz i wyrzuty sumienia, ale te przebłyski światła wskazywały, że to nie jest piekło lecz czyściec. Widziałam także ich Aniołów Stróżów tak smutnych jak tam nad matkami, że nie mogli im nic pomóc. Zrozumiałam więc, że to nie było. piekło ale czyściec chociaż męki ich były straszne, nie do opisania…

Widziałam dusze lekarzy, którzy przyczynili się do tych zbrodni i sami byli zbrodniarzami. Widziałam takich, którzy te zabiegi czynili dla zysku. Widziałam, że ich pieniądze były takie jak judaszowskie, za zabicie Boga. Oni także Boga zabili w duszy dziecięcia a zapłata to 30-ci srebrników judaszowskich. Widziałam jak wielu z nich szło po wysokiej górze, jakby szklanej z workiem pieniędzy. Niektórzy byli już na samym szczycie, inni w połowie drogi. Potem spadali, pieniądze rozsypywały się z tych worków a oni znowu wracali i znowu szli zbierać pieniądze… i znowu wspinali się na tę górę i znowu staczali się w dół… Męka ich była straszna i byli bezradni, nie mogli sobie nic pomóc… Potem widziałam wysokie kamienie. Oni stali pod kamieniami a domy te zwalały się na nich i byli juk zdruzgotani. Byłam pewna że wszyscy są zabici, ale nie, wychodzili spod gruzów, wspinali się na pozostałe mury i brak im było powietrza, dusili się. Dane było mi zrozumieć, że to są domy kupowane za nieuczciwe pieniądze.

Widziałam wielu lekarzy, którzy mieli noże w rękach i jakby chcieli zabić samych siebie. Przebijali siebie a jednak żyli. Wielka to była dla nich męka a tym bardziej, że był lęk przed śmiercią, przed tym, że sami muszą się zabić a jednak zabić się nie mogli.

Pytałam się tych dusz, które w tak ciężkich pokutach widziałam, dlaczego mimo takich zbrodni nie są potępieni a są w czyśćcu – odpowiedzieli, że mimo wszystko mieli w godzinie śmierci akt skruchy i wiele dobrych uczynków poza sobą. Na przykład – lekarze otrzymali wiele miłosierdzia za okazane miłosierdzie i poświęcenie się dla chorych… Niech każdy weźmie to. pod uwagę, że to tylko nadzwyczajna łaska, że otrzymali ten akt skruchy, a nie wiemy czy ją każdy otrzyma.

Po napisaniu tego strasznego widzenia zrozumiałam dopiero, dlaczego nawiedził mnie przedtem Anioł Pocieszenia dając mi potrzebną pomoc. Widzenie to było dla mnie szczególnie przykre i męczące…

Cierpienia rozwodników

Widziałam w czyśćcu także dusze, które zerwały Sakrament Małżeństwa. Dusze te związane są jakby ognistymi łańcuchami… chcą oderwać się od siebie, aby być swobodne, ale to jest niemożliwe. Im więcej chcą się oderwać tym bardziej cierpią… bo się szarpią… Cierpienie – to jest okropne! Gdzie jedna dusza się ruszy tam druga iść musi za nią.

Widziałam inne osoby, które zerwały Sakrament Małżeństwa żyjąc w. rozpuście, popełniając grzech wiarołomstwa przez powtórne związki cywilne, nielegalnie żyjąc cudzołożyli ciągle popełniając grzech śmiertelny. Osoby te były w świętokradztwie. Dusze ich wtrącone były w takie otchłanie, że patrzyłam z przerażeniem i myślałam, że to dno piekła… panowały tam okropne ciemności. Pytałam, dlaczego są takie ciemności? Dlatego, że miały okazję przejrzeć, a były zaślepione bo i Kościół je nawoływał i wiedziały, że źle postępują…

Dusze matek, które pozostawiły swe dzieci bez opieki i poszły za popędem zmysłowym dając zgorszenie swoim własnym dzieciom, tak samo i ojców, którzy nie opiekowali się dziećmi zostawiając żony z dziećmi na pastwę losu miały za to jeszcze dodatkową pokutę: – ciągle miały przed oczyma swoje dzieci, które przez złe wychowanie również poszły na rozdroże… widziały nie tylko swoje własne grzechy ale i grzechy swych dzieci, co sprawiało im, wielkie męczarnie… kryły się w czeluściach, aby tego nie widzieć, ale im więcej się ukrywały, tym więcej widziały swoje straszne zbrodnie…

Najwięcej cierpiały kobiety, które przez swoją kokieterię i wyuzdanie zdradzały mężów a innych mężów odciągały od ich żon i ogniska domowego, mimo, że te rodziny żyły przedtem przez wiele lat w najlepszej zgodzie. Takie kobiety, które nazwać można diabłami a nie kobietami, które potrafiły rozbić ogniska domowe, cierpią tutaj najwięcej. Twarze ich, które były powodem do grzechu są powykrzywiane, istne karykatury! Nawet w tej chwili widzę takie dusze, są szpetne, że nie mogę rozeznać czy to szatan czy dusza, coś podobnego do szatana,

Gdybym nie wiedziała, że to jest czyściec, gdzie oprowadza mnie Anioł, to naprawdę myślałabym, że to piekło.

Słyszę jakieś krzyki, jakieś wycia. Lecę w przepaść najgłębszą, wydostaję się z niej i znowu lecę w tę przepaść. Pomyślałam sobie jakże straszną jest rzeczą wpaść w ręce Sprawiedliwości Boga.

Widzę tu wielką Sprawiedliwość Boga ale i zarazem wielkie Miłosierdzie Boże, że dusze te nie są w piekle a to dlatego, że inne modliły się o ich nawrócenie.

Najwięcej przebłagania wyjednały dusze ukryte, zwłaszcza w klasztorach klauzurowych, gdzie odmawiają sobie wszystkiego, nieraz nawet światła dziennego… tak samo dusze ofiarnej miłości, dusze pokorne, często służące, które w ukryciu modliły się o nawrócenie i wielkie ofiary ponosiły za dusze grzeszników. One to uratowały te dusze, że wybłagały im akty skruchy i żalu, że nie zostały potępione.

Ta co dyktuje (ociemniała Siostra Medarda) błaga żyjące dusze, które tak ciężko grzeszą jak wyżej wspomniane, w Imię Boga Sprawiedliwego i w Imię Boga Miłosiernego – zaniechajcie tej drogi dopóki macie jeszcze czas. Nadejdzie chwila, że przez wasze grzechy cały świat będzie karany!

Mariusz Kowalczyk/fronda.pl

Komentarze

Albert2019.02.10 19:22
Jedyny pożytek z Zośki to to, że dosyć szybko umarła i nie miała za dużo czasu, by te swoje chore urojenia rozpowszechniać.
Martinique2019.02.5 9:29
kolejna wariatka - musicie drukowac wywody oblakancow?
Vistula2019.02.5 15:01
Maryska, wypier..... do GW, nie przynos tej gadzinowki tutaj. W Polsce ciebie nie ma, nie twoj problem pomywaczko.
vivi2019.02.4 22:26
Pewnie schizofrenie niezdiagnozowaną miała. Takie osoby "widzą" i słyszą "głosy".
Jim2019.02.5 13:47
Twoim prawem jest uciekanie od rzeczywistości, zamiast jej badania i zgłębiania
Micha\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\2019.02.4 21:42
Objawienia tzw.prywatne nie należą do depozytu naszej wiary;nawet te uznane przez KK.Nie musimy w nie wierzyć;do naszego zbawienia nie są one potrzebne.Taka jest nauka Kościoła.Tym bardziej takie, na których temat Kościół się w ogóle nie wypowiada, tak jak te s. Medardy czyli Z. Wyskiel. Żyjmy EWANGELIĄ CHRYSTUSOWĄ będąc w stanie łaski uświęcającej karmmy się EUCHARYSTIĄ i Słowem Bożym.Wtedy do głowy nam nie przyjdzie wyszukiwanie jakichś strasznych wizji ; to dla mnie jest masochizm duchowy.Straszenie BOGIEM nie ma nic wspólnego z bojaźnią Bożą, która jest darem DUCHA ŚWIĘTEGO.Lęk jest tą bronią,którą posługuje się demon, żeby trzymać duszę jak najdalej od MIŁOSIERNEGO BOGA. A dzieci, które są blisko BOGA nie mogą być smutne- to jest niemożliwe.
Micha\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\2019.02.4 22:30
Dla tych,którzy chcą wiedzieć więcej na temat życia s.Medardy. Nie ma imprimatur, ani nihil obstat etc... https://mali-rycerze.pl/czytam,89
katolik2019.02.4 23:58
Chrzanisz koleś bzdury i guzik wiesz! To,że nie musimy wierzyć w objawienia prywatne nie znaczy ,że są bezwartościowe. Samo Słowo Boże posługuję się obrazami. Ogień niegasnący; robak nieumierający; płacz i zgrzytanie zębów itd. Więc kto nas straszy i ostrzega? Gdybyś znał Pismo to byś nie pisał bzdetów ,że dzieci, które są blisko BOGA nie mogą być smutne. Znam pewne jedyne dziecko Boga ,które powiedziało" Smutna jest moja dusza aż do śmierci" Wiesz o kogo chodzi?
edi2019.02.4 20:43
NIESTETY TAKA JEST PRAWDA - PRZEPRASZAMY CIĘ JEZU ZA WSZYSTKIE NASZE GRZECHY, TAKŻE TYCH KTÓRZY W CIEBIE NIE WIERZĄ
edi2019.02.4 20:40
WYBACZ NAM BOŻE WSZYSTKIE NASZE GRZECHY
edi2019.02.4 20:38
Opis bardzo podobny do opisu mistyczki Natuzza Evolo https://www.youtube.com/watch?v=in9HTWZ090Y
Andrzej2019.02.4 18:36
I znowu wizja "piekła" w którym panują warunki identyczne z ziemskimi. Grawitacja, atmosfera, urozmaicona rzeźba terenu a nawet jakieś budynki. Klamki w drzwiach tych budynków były mosiężne czy żelazne?
Quec.2019.02.4 19:51
Nie sorawdziłeś? Może to spiż był! Spiż, jak każdy metał, można tyż formować ale Twojej mózgownicy, to nawet i wulkan nie zmieni. Może pozostać w takim stanie aż dojdzie do piekła, nie "piekła". Za dobrze by Ci tam było!
SwędzącyPierścieńAtlantów2019.02.4 18:36
Wyraźnie obluzowana podsufitka u tej pani. Dobrze, że siedziała zamknięta w klasztornych kazamatach. Izolacja od normalnych to najczęściej jedyna sensowna droga postępowania z opętanymi katolickością.
Quec.2019.02.4 19:47
SwędzącyPierścieńAtlantów 4.2.19 18:36/ Bardziej pasuje tu ŚmierdzącyPierścieńAtłantów! Tobie Śmierdzący bożku, lepiej by było w mycce na Wzgórzach Golan niż w Polsce Katolickiej! Ten Twój smród roznosisz nam po całym kraju KATOLICKIM! Ludzie, katolicicy i bogobojni tego smrodu się nie boją! Wystarczy tylko: Ojcze nasz, któryś jest w niebie święć się imię Twoje; przyjdź królestwo Twoje; bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; i nie wódź nas na pokuszenie; ale nas zbaw od złego. Amen. Idż precz stąd i nie wracaj tu więcej!!!
Czarny2019.02.5 6:57
Panie szatanie umyj mi nogi Bym nie zabrudzi twojej podłogi xD Uuuu! Wróciłem podwójnie! Na nic twe modły!
iga2019.02.10 20:34
ale pewności nie masz!!!!!!
Pawel2019.02.4 17:47
Te dzieci widziałam jakby w jakiejś oazie, gdzie nie doznawały cierpień ale jednak były smutne. --- Dlaczego te dzieci mają być smutne - bez własnej zupełnie winy... Byłaby to wielka niesprawiedliwość.
ala2019.02.4 18:15
...niesprawiedliwość ze strony rodziców
Pawel2019.02.4 18:26
bzdura, ponieważ mogą być dzieci zmarłe bez chrztu w wyniku naturalnych poronień.
Czarny2019.02.5 8:08
I łaskawy miłosierny buk skazał je na wieczny smutek xD
Pawel2019.02.4 18:28
bzdura, bo mogą być naturalne poronienia. nie tylko aborcje.
krzyś2019.02.5 8:18
są smutne bo nic nie mogą Bogu w miłości ofiarować.
Maz2019.02.5 10:46
Oczywiście, że dzieci nieochrzczone są zbawione i są w niebie - napisałam spory komentarz na ten temat, ale nie wiedziec czemu, nie chce się ukazać, pojawia się komunikat "komentarz zawiera błędy". Zlikwidowałam cudzysłowy, nie podaję zadnych linków, skróciłam tekst (podzielilam na małe kawałki), i nic. Ciekawe, czy ten mój wpis się ukaże. O co tu chodzi?
Maz2019.02.5 10:49
O, pojawił się... Cudownie. To próbuję wklejać po kawałku mój właściwy komentarz o chrzcie. Zobaczymy, czy się uda. Nawet nie wiem, jaka liczba znaków obowiązuje tu na forum. No to próbujemy. Do zobaczenia w następnym komentarzu.
Maz2019.02.5 10:51
Masz rację. I dlatego wiadomo, że Medarda Zofia Wyskiel nie widziała dokładnie, co widziała. A mówiąc prościej - wiara w tzw. otchłań (limbus po łacinie) dla dzieci nieochrzczonych to herezja, to obraza Boga, który jest Miłością. Mylą się ci, którzy twierdzą, że kiedyś Kościół nauczał o takiej otchłani, i że to była (jest?) prawda, i że dzisiejsze nauczanie, że takie dzieci są jednak w niebie, jest rzekomo nieprawdziwe. Mylą się, bo Kościół NIGDY nie nauczał o takowej otchłani w sposób, w jaki naucza o prawdach wiary albo o dogmatach, to było takie przeświadczenie, przekonanie, że tak "chyba" jest, skoro "chrzest jest potrzebny do zbawienia".
Maz2019.02.5 10:52
cz. 2. Do zbawienia potrzebny jest nie fizyczny (mechaniczny) akt chrztu, lecz to, co jest istotą chrztu: wyznanie wiary w Jezusa. Stąd mówi się np. o "chrzcie pragnienia" (człowiek, który umarł bez chrztu, ale nie z własnej winy, nie dlatego, że nie chciał, choć mógł, się ochrzcić) i o "chrzcie krwi" (ktoś, kto dla Jezusa oddał życie, choć nie miał możliwości otrzymać chrzest z wody,ale jego męczeństwo z powodu wiary jest wyznaniem tej wiary). Ci, co nadal twierdzą, że chrzest "fizyczny" jest nieodzowny, popełniają herezję zwaną "sakramentalizmem". Bóg jest BOGIEM i nie jest ograniczony żadnymi, nawet przez siebie ustanowionymy, regułami. Jedyna "regułą" Boga jest Miłość-Miłosierdzie-Sprawiedliwość, jedno wypływa i łączy się z pozostałymi.
Maz2019.02.5 10:54
cz.3. Tu nie miejsce na wykład teologiczny - dodam więc tylko, że zwolennicy "otchłani" powołują się np. na słowa Jezusa z Ew. św. Marka "kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 16). Ale gdy przeczytac te słowa ze zrozumieniem, to co widzimy? Że potępiony będzie ten, "kto nie uwierzy", a nie ten, kto nie przyjmie chrztu. Kolejność jest taka: ktoś uwierzył - więc wyznal tę wiarę, przyjmując chrzest, więc będzie zbawiony, a ktoś "nie uwierzył" (bez dodatku: "nie przyjął chrztu") i "będzie potępiony". Jakby to rozwinąć, to można zauwazyć, że można przyjąc chrzest, a nie uwierzyć - więc być potępionym, a dokładniej: samemu się potępić, czyli samemu nie chciec być z Bogiem, czyli w niebie - o czym mówi m.in. Jezus w J 3,20: "Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków."
Maz2019.02.5 10:55
cz.4. Są jeszcze słowa np. w księdze Apokalipsy (Ap 12,11): "A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa". Czyli: zbawieni możemy być tylko dlatego, że Baranek-Jezus przelał za nas swojoą Krew ,ale to nie wystarczy (możemy nie chciec tego zbawienia!) - trzeba jeszcze złożyc "świadectwo, czyli wyznac wiarę w Jezusa. I to jest cała istota chrztu świętego. Proponuję poszukać sobie w sieci takiego czegoś: "Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Nadzieja zbawienia dla dzieci, które umierają bez chrztu (19 I 2007). A sam fakt, że Zofia Wyskiel umarła w opinii świętości, niczego nie zmienia. Ktoś może być blisko Boga, stawać się świętym, być od razu w niebie - ale to nie znaczy, że się nie pomylił albo źle coś zinterpretował. I to wcale nie z własnej winy albo że mial np. wizje pochodzące od Złego. Człowiek zawsze pozostaje tylko ułomnym człowiekiem, i ktoś, nawet będący zywym świadectwem Boga na ziemi może się zwyczajnie mylić, coś źle ocenić, niedokładnie zrozumiec, itd. I odwrotnie: Pan Bóg może się posłuzyć nawet bardzo niedoskonałym narzędziem, żeby coś ludziom przekazać, powiedzieć.
Maz2019.02.5 10:57
cz.5. Tak np. przemówił do Balaama przez oślicę, zwierzę (22 rozdział Księgi Liczb, w Starym Testamencie), zresztą sam Balaam nie był Bożym prorokiem, miał przekląć Izrael, ale Bóg przez jego usta pobłogosławił swój lud, niejako zmusił tego człowieka do tego błogosławienia; albo "prorocze" słowa Kajfasza, wcale nie "Bożego" człowieka, jednego z tych, co wydali wyrok na Jezusa, który powiedział (Ew. J, 11,49-53): " Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród». Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić." Podaję te przykłady, aby pokazać, że bycie albo nie bycie świętym nie oznacza od razu, że dane przesłanie/objawienie jest automatycznie prawdziwe albo nieprawdziwe.
Maz2019.02.5 10:58
cz.6. Siostra Wyskiel mogła jakoś to zobaczyć, co zobaczyła w wizji, ale żyła w czasach, kiedy większość katolików wierzyła w ów "limbus" dzieci nieochrzczonych i zasugerowana tym, zinterpretowała tak, jak zinterpretowała to, co zobaczyła w wizji. Całośc "objawienia" jest ciekawa, mozna się zastanwoić nad nim jako całością, która nam coś mówi o Bogu i "tamtym" świecie, ale rozsądne byłoby nie przywiązywanie zbytniej wagi do poszczególnych szczegółów. Katolików obowiązuje wiara w Objawienie płynące z Pisma św. i Tradycji (przez duże "T"), tak, jak je przekazuje Kościół, zgodnie ze słowami z listu św. Piotra - np. 2 P 1,20: "To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia" i 2 P 3,16: "(...) Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę."
Maz2019.02.5 10:59
cz.7. Zresztą podobnie ma się sprawa z wieloma innymi objawieniami, różnych (rzeczywiście) świętych ludzi, kiedy to błędnie uważa się, że sam fakt uznania ich za świętych miłaby znaczyć, że każde ich pisma zawierają nieomylną Prawdę, a tak przecież nie jest, np. św. Augustyn, nawet św. Tomasz z Akwinu, a także bł. (więc nie "święta") Katarzyna Emmerich, której objawieniami tak sie wszyscy zachwycają, ale chyba czytają mało dokładnie, skoro nie zauważyli tam strasznych błędów teologicznych, niezgodności pewnych fragmentów z Pismem św. itd. Treść jej objawień spisywał pewien niemiecki pisarz C. Brentano, którego podejrzewa się o "ubarwianie" treści objawień, i uważny katolicki czytelnik dość łatwo je w tych pismach może znaleźć. Zresztą przy procesie beatyfikacji K. Emmerich pamiętano o tym i dlatego jej (? raczej C. Brentano, niestety...) książka z objawieniami nie została wzięta pod uwagę podczas procesu beatyfikacyjnego, brano pod uwagę (i słusznie) jej życie (śiwętość, świadectwo miłości do Boga itp.). To tyle przy okazji artykułu o wizjach s. Z. Wyskiel, jeśli chodzi o kryteria wiarygodności objawień prywatnych. Powtarzam: nauka o niezbawieniu dzieci nieochrzczonych (jak i osób dorosłych) z powodu samego braku "fizycznego" chrztu z wody jest herezją i nigdy wcześniej nie była dogmatem w Kościele katolickim. Na całe szczęście, chciałoby się powiedzieć, bo wiara w to to nie tylko niezrozumienie słów i nauki Pisma św., ale i obraza Bożego Serca.
Mich305\202 Pasierb2019.02.5 17:07
Dlatego uważam,że dzieci,które są już po tamtej stronie w,przy BOGU nie mogą być smutne ,tak jak to widziała s.Medarda ,bo to jest niemożliwe ;być zbawionym i smutnym.Skoro KK nie dał imprimatur tym relacjom z objawień, to o czymś świadczy i my wierzący katolicy powinniśmy się trzymać nauki KK a nie szukać sensacji i tzw. cudowności.
www2019.02.8 20:11
Niekoniecznie niesprawiedliwe. Dzieci mogą być smutne z powodu rodziców, którzy zgotowali im taki los. Jeśli Ty zechciałbyś kogoś odciągnąć od Boga, wywierając na tę osobę wpływ np. poprzez indoktrynację, to realnym skutkiem będzie oddalenie się tej osoby od Boga. W przypadku postępowania przeciwnego, tj. postępowania ukazującego komuś Boga, realnym skutkiem będzie zbliżenie się tej osoby do Boga. Jak widać nasze postępowanie ma wpływ na losy innych osób. Dobre bądź złe postępowanie wobec innych, ma wpływ na ich życiowe wybory. Nasze czyny są skuteczne w kształtowaniu losów innych. Jeśli życzymy komuś źle i przekonujaco nakłaniamy go do złych wyborów, to osoba ta wybiera zło, czego konsekwencje poniesie. Życie osoby, która wybrała zło, zawsze jest w jakimś stopniu niesprawiedliwe, bo została do tego nakłoniona. Natura człowieka jest ciągiem odpowiedzialności istnień ludzkich przed nami i po nas.
Odwaznik2019.02.4 17:26
Opis jest rzeczywiście wstrząsający. Jak pisał Dante, są takie kręgi czyśćca, które dosięgają piekła. I ważne pytanie: czy te zapiski mają imprimatur? Można gdzieś to kupić?
Micha\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\2019.02.4 23:26
Nie ma ani imprimatur ani nihil obstat https://mali-rycerze.pl/czytam,89
Piotr Nowak2019.02.4 17:02
Biedna Marta Kaczyńska Jakaśtam Jakaśtam Jakaśtam ... :( Powinniście Ją wcześniej ostrzec...
anonim2019.02.4 18:19
Ty się nie martw o Martę Kaczyńską ani innych grzeszników.Martw się o siebie...czy aby jesteś gotów stanąć przed Bogiem.
Andrzej2019.02.4 18:37
Stanąć na duchowych nogach czy dosłownych? Przecież jak on umrze to nie utrzyma się w pionie. A co jeśli jego rodzina zdecyduje się na kremację?
Piotr Nowak2019.02.4 18:58
To już jest taka abstrakcyjna paranoja, że nawet mnie zatkało... :D Moje szczere gratulacje. No i ja nie przerwałem ciąży, ani się nie rozwiodłem tak że .. ¯\_(ツ)_/¯ sorry. Może jak stanę na duchowych nogach to mimo że w proszku zrobimy w niebusiu imprezkę
kasia2019.02.4 19:45
A przed którym bogiem? Jest kilka wielkich religii na świecie i każda ma swojego boga. Chcę przygotować się konkretnych nakazów danej religii, bo jak stanę przed nieodpowiednim bogiem, to może mnie nie poznać.
Quec.2019.02.4 20:02
Szczerze. Ja nie wierzę żeś Ty Piotr Nowak. Piotr Nowak na wiarę katolicką w swoim kraju, nie będzie bluzgał! Tyś Herszełe Cymbergay! Bluzgają dewianci, bluzgają urodzeni w Polsce w kraju katolickim lecz wrodzy NAM! Jest to niewielka grupa obrzezanych na penisie, nosząca mycki i bardzo wroga POLSCE I POLAKOM!
anonim2019.02.4 21:10
Powiem Ci jedno. Tak strasznie bardzo, niesamowicie mocno, niebywale, absolutnie, definitywnie.... Mnie nie obchodzi w co Ty wierzysz, a w co nie - że po prostu szok! OK?
Czarny2019.02.5 7:39
Masz niezłe fiksacje na temat fallusów. Zrób coś z tym bo bełkoczesz.
Zosia2019.02.4 23:14
A ty przestan jazgotac i zajmij sie soba.
Tomek2019.02.4 16:59
Módlmy się za takie osoby!