04.12.18, 12:45Fot. via Wikipedia, CC 0

Wychodzenie z ciała prowadzi do opętania

Niestety, to co niedawno jeszcze było zboczoną praktyką grupki zaawansowanych amerykańskich okultystów stało się dziś u nas w Polsce zadziwiająco popularne. Nie ukrywajmy, „zabawa” w wychodzenie z ciała może się skończyć problemami na całe życie, a może i na wieczność!

Rozumiem, że większość tak zwanych „normalnych ludzi” uznać może sam pomysł napisana artykułu o ”wychodzeniu z ciała” za zwykły absurd i poszukiwanie sensacji. Jednak uważam, że potrzebne są poważne przejawy zainteresowania tendencjami, może z pozoru niepoważnymi, ale angażującymi młodych ludzi i stających się ich niebezpiecznym hobby. Problem polega też na tym, że wielu rodziców na prawdę nie ma pojęcia o tym czym w internecie interesują się ich dzieci. Praktyki związane z „wychodzeniem z ciała” poruszane są na polskojęzycznej grupie facebookowej która ma ponad 5000 członków. A to tylko jedno z wielu podobnych miejsc w necie, ponieważ zrobiła się na to moda. Treści wpisów brzmią przerażająco, ludzie naprawdę chcą wychodzić z ciała.

Obenauci

OOBE – to międzynarodowy skrót od angielskojęzycznej nazwy zjawiska „out of body experience” – dosłownie: „doświadczenie poza ciałem”. OOBE próbuje dać wspólny mianownik różnego rodzaju „podróżom astralnym”, „świadomemu śnieniu” (LD), „projekcji astralnej”, eksterioryzacji”   i innym „doświadczeniom poza ciałem”. Niektóre cechy OOBE są wspólne z doświadczeniami NDE czyli „doświadczeniom bliskim śmierci.” Odróżnia je to, że klasyczne OOBE nie ma związku ze śmiercią, chorobą. Nie jest pojmowane jako niebezpieczeństwo, lecz jest praktyką duchową promowaną pozytywnie, jako coś rzekomo bezpiecznego i pożądanego. 

W jakim celu ludzie chcą wychodzić z ciała?

  1. Poszukiwania czegoś więcej niż materia
    Moim zdaniem w OOBE wchodzą osoby które mają naturalną chęć do poszukiwania duchowego, ale niestety należą już do pokolenia, któremu trudno odnaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy coś istnieje w życiu poza materią. Chcą jakoś doświadczyć duchowości, a nie spotkali dotychczas Jezusa Chrystusa. W środowiskach katolików, których formacja jest jednoznaczna z pewnością trudno będzie znaleźć kandydatów do takich eksperymentów.
  2. Chęć spotkania duchowych przewodników
    Nagłówek popularnej na facebooku listy dyskusyjnej informuje nas „Osoby będące w stanie OOBE twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi podczas gdy ich ciała spoczywały nieruchomo.” Pamiętajmy, że z chrześcijańskiego punktu widzenia nie istnieją byty neutralne duchowo. Jeżeli coś nie jest Aniołem Bożym, a Aniołowie pokazują się jedynie w ściśle określonych okolicznościach, jest po prostu demonem, choć może chwilowo przebranym w przyjemne szatki ! Na listach dyskusyjnych dotyczących OOBE spotyka się nieraz wpisy będące jakby wołaniem o pomoc, kiedy po paru razach te „podróże” przestają być fajne: „Przez treningi OOBE zacząłem się inaczej zachowywać i odczuwać np. podczas zasypiania czułem jakby ktoś siedział koło mnie , wyczuwałem także jego dotyk. Parę razy zdarzyło mi się, że podczas zasypiania słyszałem, jak ktoś do mnie mówi bezpłciowych głosem. Czuję, ze zacząłem się zmieniać, nie wiem co się ze mną dzieję, czuję jakieś zło, które chce mnie zagarnąć.” Osoba taka, żali się na swój stan na forum osób zaangażowanych w OOBE, jej zdaniem bardziej doświadczonych. Zostanie tam jednak jedynie głębiej wciągnięta w mroczny światopogląd. Ciekawe że wielu praktyków OOBE wspomina o możliwości ataku demonicznego, niemniej te osoby bardzo ufają własnej sile: „Mówi się że potrzebna jest mocna psychika żeby tego próbować bo rzeczywiście istnieje możliwość ataku przez złego ducha-sam nie wiem co o tym myśleć bo OOBE miałem raz może dwa a jako że jestem osobą odporną i mocną psychicznie nie było mi dane go spotkać do tego OOBE nie było świadome lecz spontaniczne. Jednak jeżeli miałbym wierzyć ludziom praktykującym OOBE to jest to bezpieczne a opiekun jest naszym drugim ja”. Ależ, chciałoby się tu krzyczeć, nie wierz osobom praktykującym OOBE tylko szybko udaj się do katolickiego egzorcysty, aby egzorcyzmował od Ciebie owego „opiekuna”!
  3. Poszukiwanie „swojego wyższego rozwoju spirytualnego”. 
    OOBE jest swojego rodzaju herezją, choć nie jest sektą. Nie wykształciło struktur wyznaniowych, a sterowana jest przez różne ośrodki duchowego wpływu oferujące wtajemniczenia. Kościół traktowany jest tam wrogo. Typowa reakcja na wspomnienie o katolikach brzmi tam następująco: „Jak nazwać całą instytucję, która wstrzymuje rozwój duchowy większości ludzi?” Ten rozwój duchowy zdaniem zwolenników OOBE ma następować indywidualnie, ponieważ „Stając się członkiem jakiekolwiek religii wpadamy w kanony z których trudno wyjść, które nas ograniczają i które powodują zatrzymanie się naszego rozwoju natomiast pozostając wolnym/bezstronnym możemy zawsze wybierać najlepsze dla siebie rozwiązania bez sugerowania się zdaniem innych czy też ideologią naszej religii”. Zatem mamy do czynienia z oddziaływaniem duchowym nowej generacji. To już nie jest tak, jak sugeruje się w myśleniu o sektach i nowych ruchach religijnych, że grożą nam perfekcyjne organizacje, tylko poprzez internet wciągani jesteśmy indywidualnie w duchowe błędy. 
  4. Chęć łatwego manipulowania innymi osobami.
    Ktoś kto twierdził, że był kiedyś poza ciałem, staje się w internecie osobą pouczającą innych, podziwianą. Adepci (świeżo zalogowani na ezoteryczne forum) zadają mu różnego rodzaju pytania. Osoba taka staje się rodzajem guru. Wirtualnym przyjacielem. Guru taki wysłuchuje różnych wierzeń zagubionych osób, organizuje spotkania i zloty. Prędzej czy później następuje upragniony zapewne od samego początku obrót dobrami materialnymi. Zaczynamy od małego eksperymentu, a wciągani jesteśmy w profesjonalny rynek New age.


W podsumowaniu można zauważyć, że rynek okultystycznych usług przechodzi przekształcenia. New Age także przechodzi kryzys instytucji. W coraz mniejszym stopniu chodzi tu o sekty, związki. Jest to raczej indywidualne poszukiwanie klientów rządnych wrażeń związanych z przekraczaniem kolejnych granic. Towarem jaki zakupują adepci nie jest przynależność do organizacji, ale unikalne doznania duchowe.

Katolicki punkt widzenia:
Wszelkie poszukiwanie „innych stanów świadomości” może nas otworzyć na demony. Narkotyki, stany medytacyjne, medytacyjne otwieranie świadomości, nawet w taki uproszczony sposób jak zredukowane techniki OOBE mogą być zaproszeniem dla demonów. Znany egzorcysta, jezuita Malachi Martin badając wiele przypadków opętań podkreśla, że podstawową okolicznością łączącą wiele znanych mu przypadków jest „pełna afirmacji próżnia”, bierne oczekiwanie na rzeczywistość duchową nieznanego pochodzenia. Pamiętajmy, że Aniołowie działają z Woli Bożej, nie da się „wywołać Anioła”, generalnie takiemu „podróżnikowi astralnemu” zawsze na spotkanie wychodzi nie kto inny jak demon. Taki „przewodnik” nie zaprowadzi nas nigdzie indziej jak do piekła !


OOBE jako droga na skróty do opętania
Powiedzmy sobie jasno, OOBE jest taką drogą na skróty do opętania. Oto jeden z opisów jakie daje osoba na jednym z forów internetowych: „Coś w środku jakby się wyślizgło z mojego fizycznego ciała i zawisło w pokoju. Zaznaczam że mogłem się ruszać moim fizycznym ciałem nie miałem paraliżu sennego ani nic innego. Nie spałem i widziałem moimi fizycznymi oczami moją śpiącą żonę. Moja świetlista postać wymknęła się w gwieździstą podróż dziwne jest to że o czym pomyślałem to zaraz było przed moimi astralnymi oczami. Nadmnieniam że byłem świadomy fizyczne mogłem się ruszać. Nagle coś wciągło mnie do mojego pokoju i ujrzałem na balkonie 4 ciemne postacie w kapturach. Siłą wciągły mnie do mojego fizycznego ciała i również wskoczyły we mnie .Poczułem ciężar gniecenie w mostku jakby na klatce piersiowej. Wtedy pod sufitem przyleciał jakby mój przewodnik. Ubrany był w niebieską polarną kutkę i grubą czapkę oraz miał maskę całkiem przyjazną. Zaczął jakby zassysać moją astralną podróż do siebie jakby do wewnątrz. Jakby cofał moją podróż wstecz bo widziałem rzeczy które przebyłem astralnie. Nagle ten przewodnik zdjął maskę i pokazał swoje oblicze. Wszystko obserwowałem to z pozycji łóżka widząc to wszystko swoimi FIZYCZNYMI oczami. Twarz ukazała demona który zbliżając się do mnie na bliską odległość dusił mnie jakby w klatce piersiowej. Bawił się ze mną szydził ze mnie…” Mamy tutaj opis stworzony przez anonimową osobę. Nie znamy stanu jej psychiki, może oszalała? Widać jednak że pisze to ktoś obeznany w temacie, używający określenia „podróż astralna”, „gwiaździsta podróż”, ufająca, przynajmniej dotychczas jakiemuś „przewodnikowi”. 

Świadectwo z naszego podwórka
A oto wiadomość z prasy regionalnej: „Do niecodziennych wydarzeń doszło przed ok. miesiącem w jednym z gimnazjów w Kraśniku. – To było tuż przed Świętami Bożego Narodzenia – opowiada dyrektor gimnazjum, gdzie rozegrały się sceny niczym z filmu "Egzorcysta”. Sytuacja dotyczyła dwóch uczniów z różnych klas, którzy grali w domu w tzw. wychodzenie z ciała. – Wtedy pierwszy raz dowiedziałem się, że jest coś takiego i że pewne wskazówki można znaleźć w Internecie - przyznaje dyrektor gimnazjum. Potem, podczas lekcji w szkole, jeden z chłopców zaczął się dziwnie zachowywać. – Został zabrany do gabinetu pani pedagog i tu się wszystko zaczęło – kontynuuje dyrektor szkoły. – Chłopak bluźnił, krzyczał zmienionym głosem, prężył się. To rzeczywiście była sytuacja nietypowa i to wzbudziło niepokój dwóch pedagogów, którzy byli w pokoju. Nauczyciele wezwali rodziców ucznia. O pomoc poproszono też księdza, który prowadzi zajęcia w szkole. Modlił się za chłopca. – Byłem z nim do czasu, aż został przewieziony przez rodziców do egzorcysty – przyznaje duchowny, który był jednym ze świadków nietypowego zachowania dziecka.”  ( Dziennik Wschodni 31 stycznia 2012). Zatem OOBE przestało należeć do dziwnego świata amerykańskiego New Age, lecz mamy ten problem już u nas, w polskich gimnazjach !

Maria Patynowska