07.10.18, 14:16zdj. Adrian Grycuk, CC BY SA 3.0.pl, via Wikimedia Commons (edytowane), domena publiczna, CC0 (edytowane)

Arabski latał do Gdańska za pieniądze BOR?

Wojna na taśmy trwa w najlepsze. Kolejne nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele ujawniło dziś TVP Info. Sławomir Nowak mówi tam bardzo ciekawe rzeczy na temat ochrony BOR dla Tomasza Arabskiego. 

W rozmowie ówczesnego ministra transportu z ekspertem od spraw krzyzysowych, Szymonem Milczanowskim pojawia się wątek ochrony BOR dla niektórych członków rządu Donalda Tuska. Jak twierdzi Nowak, przydzielona została tylko po to, aby ówczesny szef KPRM, Tomasz Arabski nie musiał płacić za loty do Gdańska. 

"To jest wiocha. Mówiłem o tym Grasiowi, ale on machnął ręką i powiedział żeby się nie wp..."-stwierdził na nagraniu były polityk. Ochronę BOR przyznano wówczas takim ministrom, jak Michał Boni- przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów- Jacek Kapica oraz właśnie Tomasz Arabski. 

"Tak samo jak Boni, który jeździ z ochroną cały czas, ku*wa, no proszę was, no po co mu ten BOR? No tak, no bo on jeszcze z poprzedniej kadencji, jak była ta „hazardówka” i była ustawa hazardowa potem, tak? No, to oni tam, moim zdaniem, ściemniali"-mówi Nowak. Szymon Milczanowski pyta, czy również Jacek Kapica ma ochronę BOR. Nowak potwierdza i komentuje:

"Bo robili taką atmosferę, że chcą nas wszystkich zabić, że tutaj naruszyli straszne ten… jeden czysty pic. Tylko nikomu tego nie mówcie, kto wam zdradził… tylko dlatego żeby „Arab” mógł latać za pieniądze BOR-u do Gdańska, bo „Arab” wtedy też dostał ochronę". Na uwagę rozmówcy, że Arabski był wówczas "bez kasy", ówczesny minister odpowiada:

"No tak, bez kasy, nie był posłem. Bo nam Sejm płaci za przeloty, a „Arab” jeden biedny, musiał jeździć samochodem itd. A żeby nie narażać kancelarii na koszty, głupie zresztą, to wymyślili, że BOR będzie. Dostanie BOR, a żeby on nie jeden dostał BOR, to musi być szerzej"

Portal TVP Info próbował skontaktować się w tej sprawie z Szymonem Milczanowskim, który w odpowiedzi przesłał oświadczenie do redakcji serwisu. Podkreśla w nim, że firma, której jest współwłaścicielem, specjalizuje się "w kryzysach i doradztwie strategicznym w komunikacji". Milczanowski wskazuje, że jednym z klientów spółki do połowy 2015 r. była Platforma Obywatelska, jednak od tego czasu firma nie zajmuje się żadnymi projektami w obszarze marketingu politycznego. 

"Ani formalnie, ani nieformalnie nie doradzamy już politykom PO, ani politykom żadnej innej partii. Nie jesteśmy też zaangażowani w kampanię Pana Rafała Trzaskowskiego”-zapewnia Milczanowski.

yenn/TVP Info, Fronda.pl