16.04.21, 12:25Screenshot Youtube

Benedykt XVI o największym wrogu Kościoła świętego

Przegląd ujęcia przez Ratzingera tematów religii i kultury, tolerancji i wolności oraz prawdy i sumienia, ujawnia, że główny przedmiot jego troski stanowi w rzeczywistości relatywizm. Temat ten stał się nicią przewodnią homilii wygłoszonej przez niego do kardynałów Kościoła rzymskiego zgromadzonych na konklawe mającym wybrać następcę papieża Jana Pawła II.

„Ileż «powiewów nauki» przyniosły nam ostatnie dziesięciolecia, ileż nurtów ideowych, ileż modnych kierunków myślowych... Były one często niczym wzburzone fale, które popychały myślenie wielu chrześcijan niczym małą łódkę z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizmu, aż po libertynizm; od kolektywizmu po radykalny indywidualizm; od ateizmu do mglistego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu do synkretyzmu i tak dalej. Każdego dnia powstają nowe sekty i urzeczywistnia się to, co mówi św. Paweł na temat «oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu» (Ef. 4,14). Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnej z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm, to znaczy poddawanie się «każdemu powiewowi nauki», jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoista dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki”94.

Już w roku 1996, zwracając się do biskupów latynoamerykańskich, Ratzinger wskazywał, że upadek systemów rządzenia o inspiracji marksistowsko-leninowskiej w Europie, chociaż tak upragniony, doprowadzi jedynie do rozbudzenia nowych form marksistowskiej nadziei wskutek rozczarowania polityką liberalizmu. Co więcej, wzmocni się już i tak silna tendencja, obecna w niemarksistowskich państwach Zachodu, która każe uznawać gruntowny relatywizm za dominujący w sensie filozoficznym światopogląd naszych czasów95.

Relatywizm, który, jego zdaniem, zajął obecnie miejsce marksizmu jako główne zagrożenie dla wiary Kościoła, to zjawisko przede wszystkim europejskie (a co za tym idzie, także północnoamerykańskie). Jest on pochodną „postmetafizycznej filozofii europejskiej”96. Relatywizm definiowany bywa nie tylko w sensie negatywnym, jako rezygnacja umysłu ludzkiego wobec niemożliwego do poznania ogromu prawdy, ale też w sensie pozytywnym (i w tym leży jego imperialna ambicja), jako absolutny warunek i podstawa wszelkiej tolerancji i wolności, a w sferze politycznej — jako podstawa demokracji. Mówi się bowiem, że wszystkie te pojęcia i związane z nimi działania znalazłyby się w niebezpieczeństwie, gdyby ludzie mieli uznać istnienie jednej powszechnie obowiązującej prawdy.

Ratzinger zgadza się z tym, że jeśli społeczeństwo uznaje pewne moralne absoluty (chociaż w społeczeństwie godzącym się, na przykład, na istnienie „prawa” do pozbawiania życia nienarodzonych, owo „jeśli” rodzi poważne problemy), to żadna szkoda się nie dzieje, gdy w sensie politycznym jego podstawą jest przekonanie, że „zwolennicy różnych dróg wzajemnie uznają swoje działania za część wspólnego dążenia do tego, co najlepsze”97. Odmowa uznania przynajmniej częściowego pluralizmu w tym zakresie byłaby rzeczywiście szaleństwem typowym dla państwa o ustroju marksistowskim. Niebezpieczeństwo dla Kościoła rodzi się natomiast z rozszerzania takiego relatywizmu na dziedzinę etyki i religii.

Relatywistyczna teoria religii w sposób szczególny przywoływana jest na subkontynencie indyjskim ze względu na niespodziewane podobieństwo między postmetafizyczną umysłowością europejską a tradycyjną negatywną teologią Indii. Zasadniczy relatywizm wszystkich form religijnych wobec Brahmy, absolutu filozofii hinduskiej, od dawna należy do hinduskiego dziedzictwa. Dlatego też w kontekście tym naturalne jest odrzucanie centralnego charakteru postaci Chrystusa, który traktowany jest jako kolejna zbawiająca postać w historii, jako jeszcze jeden przejaw zbawczej mocy samego Logosu. W strukturze spotkania Zachodu i Wschodu oraz globalnego dialogu między religiami relatywizm wydaje się więc prawdziwą, chociaż z pewnym opóźnieniem na nowo odkrytą filozofią ludzkości jako takiej.

Jakie są jednak charakterystyczne oznaki rozprzestrzeniania się relatywizmu w świecie zachodnim? W roku 1996 Ratzinger wskazywał na jego skutki w dwóch bardzo różnych kontekstach. Pierwszym z nich było powstanie silnie wewnętrznie zróżnicowanego, lecz wywierającego istotny wpływ ruchu określanego jako New Age, drugim zaś — w zdecydowanym przeciwieństwie do New Age — nasilanie się postawy określanej przez Ratzingera jako pragmatyzm w życiu Kościoła, której konsekwencje w kwestiach zarówno duszpasterskich, jak i liturgicznych są aż nazbyt dobrze znane katolikom na Zachodzie.

„Według zwolenników New Age — pisze Ratzinger — nie należy szukać rozwiązania dylematu relatywizmu w nowym spotkaniu «ja» z «ty» albo z «my», ale w przezwyciężeniu podmiotu i w ekstatycznym powrocie do «procesu kosmicznego»”98. Jeśli nie istnieje żadna dostępna dla wszystkich prawda, można chrześcijaństwo odsunąć na margines i zastąpić je „odradzaniem się przedchrześcijańskich religii i kultur”99, przyporządkowanych maksymalizowaniu sposobów doświadczania Absolutu za sprawą nowej gnozy, która, podobnie jak gnoza, której stawiał czoła Kościół pierwotny, wciąga w swoją służbę wielką różnorodność środków, w tym dziwnie dobranych elementów współczesnej nauki — biologii, psychologii, fizyki. Gdy Bóg wycofuje się z przestrzeni społeczeństwa zachodniego, powracają bogowie, składając propozycję, że „pozwolą nam przez chwilę rozkoszować się nieskończonością, a zapomnieć o nędzy skończoności”100 — co zresztą stanowi wielką pokusę dla osób przechodzących na buddyzm w kulturze Zachodu.

Mogłoby się wydawać, że od zachodniej ideologii New Age i buddyzmu daleko jest do pastoralnego pragmatyzmu, do apeli o demokratyzację w Kościele i o liturgiczny horyzontalizm. Ratzinger znajduje jednak powód, aby sądzić, że wszystkie te zjawiska są wewnętrznie połączone. Raz jeszcze bowiem: jeśli wiara i posługa pastoralna nie przychodzą do nas przez Słowo Wcielone i założony przez Słowo Kościół, to nie mają żadnej wartości bezwarunkowej. Dlaczego więc nie podchodzić do katolicyzmu w sposób pragmatyczny? Jeśli ma rację relatywizm, to również wiara jest czymś, o czym możemy decydować samodzielnie. W tym kontekście nie można właściwie uznać za obowiązujące czegoś, za czym nie opowiada się większość głosów, chociaż z tego samego powodu większość nie może też narzucać swojej opinii mniejszości. W każdym razie wiara, której treść jest określona na podobieństwo pewnego programu, nie zaś przez odniesienie do Kościoła wszystkich wieków, nie jest wiarą katolicką w znanym nam do tej pory sensie.

Głównym zarzutem Ratzingera pod adresem awangardowej Liturgii katolickiej jest to, że świadomie wprowadza się do niej konstruktywizm. Zanim jednak przejdziemy do analizy tej kwestii — bez względu na to, jak ważna jest ona dla zdrowia i życia Kościoła — zajmiemy się innym, poprzedzającym ją tematem, dotyczącym tego, jak w ciągu tych lat mimowolnych przygotowań do objęcia urzędu papieskiego zaczął on postrzegać Kościół w jego całościowym aspekcie.

Fragment ksiązki Aidana Nicolsa OP "Myśl Benedykta XVI. Wprowadzenie do myśli teologicznej Josepha Ratzingera"

***

94 Tenże, Ku «dojrzałości» wiary w Chrystusa (Homilia podczas Mszy Świętej Pro eligendo Romano Pontifice, Watykan, 18 IV 2005), „L'Osservatore Romano” wyd. pol. 26(2005), nr 6(274), s. 30.

95 Wykorzystuję tutaj, zasadniczo w niezmienionej formie, pewien materiał poświęcony pismom Ratzingera, który powstał w połowie lat 90. ubiegłego wieku i został już opublikowany pod tytułem Cardinal Ratzinger on Theology, Liturgy, Faith (w: A. Nichols OP, Beyond the Blue Glass. Catholic Essays on Faith and Culture, t. 1, London 2002, s. 129-146).

96 J. Ratzinger, Wiara i teologia dzisiaj, „L'Osservatore Romano” wyd. pol. 18(1997) nr 3(191), s. 48.

97 Tamże, s. 47.

98 Tamże, s. 50.

99 Tamże.

100 Tamże.

Komentarze

TROP2021.04.17 10:46
Relatywizmy niszczą Kościół np. w Diecezji Koszalińskiej
...2021.04.17 10:12
Ludzie przecież Was nic nie łączy z Kościołem Świętym więc co robicie na stronach katolickiego pisma?
rebeliant2021.04.17 8:26
Tak tak tak - już tylko kometa zagłady i "bójcie się" pozostaje największą nadzieją demona Jahwe i Jezusa Chrystusa w Ruchu Świętym, a także świty posługującej się boskimi maskami.
rebeliant2021.04.17 6:51
"... relatywizm" - a to dobre, gdyż sam żbawiciel "uuu Jeżu" dokonał relatywizacji stosunku do ofiary ze stosunkiem do czyniącego krzywdę. Ale co tam co tam półbożek, który zakpił z bycia autentycznym człowiekiem został obalony przez ofiary gwałtu. Jak na kpiarza przystało wszechmocą swą uczynił, aby on tej krzywdy nie poniósł, gdyż tylko brud ludzki może taką hańbę ponosić. A sam obłudnik posyła swych "pasterzy", aby wciskali "uzdrawianym :)" kit, że on nosi ich rany bliźnie... - dobre sobie - NIE DAŁ !!! temu świadectwa (a przecież dlatego opowiadana droga krzyżowa nie odbywała się w lesie lub ciemnej jamie). Śmiało można zauważyć, że każdy bóg przy pewnej świadomości demonieje. I tak samo jest z jahwym uuu jeżu i ruchem śfięłtym - sama w nich przerotność i kłamstwo oprawione kolorowymi obrazkami w stylu "grzeszniku ty nie ruszaj". Podstawowym kłamstwem zawartym w słowie demona Jahwe jest wgniatanie w świadomość dowolnej istoty, że bycie wszechmogącym jest "o fu", a bycie połamanym i mogę nić jest cymes cacy. Proste doświadczenie: przygniatają nas wory z piaskiem i nas duszą i są dwie opcje 1) możemy je sprawnie odepchnąć 2) możemy się pod nimi dusić. Obłudny Jahwe i jego przewrotni kapłani będą czynić cuda na niebie, aby wywyższać niemoc.
eee...2021.04.17 8:00
No i co talmudysto... wylałeś już wszystkie swoje żale? Jeśli masz rację, iż nie istnieje jedna prawda to prawda nie istnieje w ogóle i zostaje tylko wojna poglądów. Kresem tego jest totalna zagłada. Gratuluję dobrego samopoczucia, niedoróbo filozoficzna. Nie kpisz już z ułomnych kapłanów tylko z samego Boga, Prawdy Wcielonej. Każdy ma wolną wolę, Ty też i za to co czyni będzie odpowiadał nieodwołalnie. Zarówno ci wiarołomni duchowni jak i Ty. Każdy.
rebeliant2021.04.17 8:19
Wolną wolę ma tylko istota wszechmogąca co najmniej wobec swojej osoby. Każda istota, która doznaje czegokolwiek bez jej akceptacji nie ma wolnej woli, lecz posiada przewrotny zamiennik kłamliwie nazywany określeniem pochodzącym od oryginału.
Anonim2021.04.17 5:34
Ale pewnie dla Gates'a Marks, Trocki, Hitler, czy Stalin, to geniusze selekcji społecznej, nie mówiąc już o tych geniuszach, którzy ich finansowali, czyli umożliwiali rozwijanie morderczych talentów.
Po11... jestem prof. dr Hertrich-Woleński,2021.04.17 5:32
Szabes się skończył, ale jak masz psa to przyjde i wyliże mu doope po każdym srraniu.
Ty Po11 ... Jan Hertrich-Woleński,2021.04.17 5:31
o której ci mierzą temperaturę?
Po11 ... nazywam się Jan Hertrich-Woleński,2021.04.17 5:30
i jestem patologicznym skürwysynem. Rzygam jadem gdzie tylko jest to możliwe.
Po11...Hertrich-Woleński kurwo żydowska2021.04.17 5:29
Znowu nie pośpisz a u mnie słoneczko na niebie
Anonim2021.04.17 5:17
Chrystus, Bóg, określił się jako prawda, droga, życie. Negacja prawdy jest więc bezdrożem i śmiercią. Marksizm i nazizm to takie fałszywe bezdroża, których skutkiem było zniszczenie i śmierć. Widać niczego nas te doświadczenia nie nauczyły. Brniemy dalej w stronę zagłady.
rebeliant2021.04.17 7:00
Chrystus Bóg określił się jako zaprzeczenie prawdy i życia, a drugim biegunem dopełniającym syf demona Jahwe są właśnie nazizmy, marksizmy i inne tym podobne skutki trzymania człowieka w niewoli bycia niewszechmogącym. W zbogu nie m życia, lecz coraz bardziej ściskające kleszcze hierarchii ku jego chwałce czyniąc tak na prawdę marionetkę. On w rezultacie jest wysysaczem cudzych żyć i kimś kto wchodzi w cudzą osobę - przez co ta poddana już nie jest sobą. To demon jest, a nie byt niebieski.
Europa.2021.04.17 7:59
rebeliant--jestes czolowka swiata ale w glupocie.Padlina ludzka w twoim wydaniu, jest stworzona po to ,zeby byla zlewacona. I takich zboczencow spotyka sie na ulicach w postaci demonstrantow.Tyle , ze wam nic nie wychodzi ,morde w krzyku wykrzywiacie,chamstwem bluzgadzie ale i tak gowno wygrywacie.Kretynie, zboczencu, dlaczego nie wyjedziesz do zachodnich krajow zboczonych,tam jest raj sodomitow pomylonych-- w Polsce zawsze bedziesz gownem smierdzacym.
rebeliant2021.04.17 8:22
Chyba rąbek tajemnicy zaczyna wychodzić na wierzch - rąbek o tym czym jest demon jahwe i jego technika.
Anonim2021.04.17 4:49
Podstawową siłą, motywacją, rozwoju kultury Europy, było przekonanie o konieczności poznania prawdy. Ideologia relatywizmu, niszczy tę motywację, więc i cywilizację. Co jest celem takiej destrukcji? Wprowadzanie w życie własnych fantasmagorii takiego, czy innego Kowalskiego, ograniczonego w wielu aspektach, jak każdy Kowalski, który ze względu na to, iż posiada dużą siłę finansową, militarną bądź propagandową, ma czelność bawić się w Boga.
Po11 ... nazywam się Jan Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:19
i jestem patologicznym skürwysynem. Rzygam jadem gdzie tylko jest to możliwe.
Po11 ... nazywam się Jan Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:18
jako żyd bylem uratowany przez katoli ....JAK JA ICH TYCH KÖRWA KATOLI-POLACZKÓW NIENAWIDZĘ!
Po11... jestem prof. dr Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:17
byłem donosicielem SB i jestem na liście Wildsteina. Sprawdź sam!
Po11... jestem prof. dr Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:14
Szabes się skończył, ale jak masz psa to przyjde i wyliże mu doope po każdym srraniu.
Po11... jestem prof. dr Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:13
Chciałbym się onanizować, ale mi nie stoi bo mi rabin przy obrzezaniu jaja wyciął.
Po11... jestem prof. dr Hertrich-Woleński,2021.04.17 3:12
Zaglądałem mojej mame w pisde bo miała pisde w poprzek i musiałem głowę przekręcić.
Po 11 ...2021.04.17 0:35
Na zdjęciu jest jakiś pijak z wielkim kielichem .... więc ten wróg KK to chyba pijaństwo, alkoholizm?
czekista2021.04.16 23:34
A czy w ten kielich nalano do pelna?
Benedykt XVI o największym wrogu Kościoła świętego2021.04.16 22:01
Przegląd ujęcia przez Ratzingera tematów religii i kultury, tolerancji i wolności oraz prawdy i sumienia, ujawnia, że główny przedmiot jego troski stanowi w rzeczywistości relatywizm. Temat ten stał się nicią przewodnią homilii wygłoszonej przez niego do kardynałów Kościoła rzymskiego zgromadzonych na konklawe mającym wybrać następcę papieża Jana Pawła II. „Ileż «powiewów nauki» przyniosły nam ostatnie dziesięciolecia, ileż nurtów ideowych, ileż modnych kierunków myślowych... Były one często niczym wzburzone fale, które popychały myślenie wielu chrześcijan niczym małą łódkę z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizmu, aż po libertynizm; od kolektywizmu po radykalny indywidualizm; od ateizmu do mglistego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu do synkretyzmu i tak dalej. Każdego dnia powstają nowe sekty i urzeczywistnia się to, co mówi św. Paweł na temat «oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu» (Ef. 4,14). Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnej z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm, to znaczy poddawanie się «każdemu powiewowi nauki», jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoista dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki”94.
c.d.2021.04.16 22:01
Już w roku 1996, zwracając się do biskupów latynoamerykańskich, Ratzinger wskazywał, że upadek systemów rządzenia o inspiracji marksistowsko-leninowskiej w Europie, chociaż tak upragniony, doprowadzi jedynie do rozbudzenia nowych form marksistowskiej nadziei wskutek rozczarowania polityką liberalizmu. Co więcej, wzmocni się już i tak silna tendencja, obecna w niemarksistowskich państwach Zachodu, która każe uznawać gruntowny relatywizm za dominujący w sensie filozoficznym światopogląd naszych czasów95. Relatywizm, który, jego zdaniem, zajął obecnie miejsce marksizmu jako główne zagrożenie dla wiary Kościoła, to zjawisko przede wszystkim europejskie (a co za tym idzie, także północnoamerykańskie). Jest on pochodną „postmetafizycznej filozofii europejskiej”96. Relatywizm definiowany bywa nie tylko w sensie negatywnym, jako rezygnacja umysłu ludzkiego wobec niemożliwego do poznania ogromu prawdy, ale też w sensie pozytywnym (i w tym leży jego imperialna ambicja), jako absolutny warunek i podstawa wszelkiej tolerancji i wolności, a w sferze politycznej — jako podstawa demokracji. Mówi się bowiem, że wszystkie te pojęcia i związane z nimi działania znalazłyby się w niebezpieczeństwie, gdyby ludzie mieli uznać istnienie jednej powszechnie obowiązującej prawdy.
Po 11 ...2021.04.16 17:18
Od dawna wiemy, że Bóg stworzył świat, który jest relatywistyczny, a nie deterministyczny. Nie podoba się? Reklamacje proszę składać na boskiej infolini. Tel.: 666 666 666
Benedykt XVI o największym wrogu Kościoła świętego2021.04.16 14:25
Przegląd ujęcia przez Ratzingera tematów religii i kultury, tolerancji i wolności oraz prawdy i sumienia, ujawnia, że główny przedmiot jego troski stanowi w rzeczywistości relatywizm. Temat ten stał się nicią przewodnią homilii wygłoszonej przez niego do kardynałów Kościoła rzymskiego zgromadzonych na konklawe mającym wybrać następcę papieża Jana Pawła II. „Ileż «powiewów nauki» przyniosły nam ostatnie dziesięciolecia, ileż nurtów ideowych, ileż modnych kierunków myślowych... Były one często niczym wzburzone fale, które popychały myślenie wielu chrześcijan niczym małą łódkę z jednej skrajności w drugą: od marksizmu do liberalizmu, aż po libertynizm; od kolektywizmu po radykalny indywidualizm; od ateizmu do mglistego mistycyzmu religijnego; od agnostycyzmu do synkretyzmu i tak dalej. Każdego dnia powstają nowe sekty i urzeczywistnia się to, co mówi św. Paweł na temat «oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu» (Ef. 4,14). Wyznawanie jasno określonej wiary, zgodnej z Credo Kościoła, jest często określane jako fundamentalizm. Natomiast relatywizm, to znaczy poddawanie się «każdemu powiewowi nauki», jawi się jako jedyna postawa godna współczesnej epoki. Tworzy się swoista dyktatura relatywizmu, który niczego nie uznaje za ostateczne i jako jedyną miarę rzeczy pozostawia tylko własne ja i jego zachcianki”94.
c.d.2021.04.16 14:26
Już w roku 1996, zwracając się do biskupów latynoamerykańskich, Ratzinger wskazywał, że upadek systemów rządzenia o inspiracji marksistowsko-leninowskiej w Europie, chociaż tak upragniony, doprowadzi jedynie do rozbudzenia nowych form marksistowskiej nadziei wskutek rozczarowania polityką liberalizmu. Co więcej, wzmocni się już i tak silna tendencja, obecna w niemarksistowskich państwach Zachodu, która każe uznawać gruntowny relatywizm za dominujący w sensie filozoficznym światopogląd naszych czasów95. Relatywizm, który, jego zdaniem, zajął obecnie miejsce marksizmu jako główne zagrożenie dla wiary Kościoła, to zjawisko przede wszystkim europejskie (a co za tym idzie, także północnoamerykańskie). Jest on pochodną „postmetafizycznej filozofii europejskiej”96. Relatywizm definiowany bywa nie tylko w sensie negatywnym, jako rezygnacja umysłu ludzkiego wobec niemożliwego do poznania ogromu prawdy, ale też w sensie pozytywnym (i w tym leży jego imperialna ambicja), jako absolutny warunek i podstawa wszelkiej tolerancji i wolności, a w sferze politycznej — jako podstawa demokracji. Mówi się bowiem, że wszystkie te pojęcia i związane z nimi działania znalazłyby się w niebezpieczeństwie, gdyby ludzie mieli uznać istnienie jednej powszechnie obowiązującej prawdy.
katolik2021.04.16 14:00
Największym wrogiem Kościoła jest on sam. Kościół jest toczony przez wewnętrznego raka.
czekista2021.04.16 13:35
Wspaniały, Natchniony Mistrz w przekazywaniu Słowa Bożego....
katolik2021.04.16 12:51
Największym wrogiem obecnego kościoła,są jego hierarchowie..
Anonim2021.04.16 13:00
oj tam, oj tam, a kto nie ma pokus?