20.04.15, 18:03Karolina Zaremba

Czy Bóg jest jak król Julian? Dlaczego nas stworzył?

Pamiętam niezbyt udane przygotowania do bierzmowania i regułki z katechizmu dla bierzmowanych, których musieliśmy nauczyć się na pamięć. Odpowiedź na pytanie „Dlaczego Pan Bóg stworzył człowieka?” brzmiała: „Pan Bóg stworzył człowieka, aby Boga znał, czcił, kochał i służył Mu, a przez to osiągnął szczęście wieczne.”

Wizja kapryśnego królewicza siedzącego wygodnie na tronie i ludu, który na klęczkach musi się kajać, uderzać w piersi oraz wychwalać króla zawitała wówczas do mojej głowy. Taki obraz nie pomaga ani w wierze, ani w doświadczaniu Miłości. Jednocześnie kłóciła się niemiłosiernie  z tym, co mogłam przeczytać w Biblii i co sama przeżywałam w Kościele. Tak częste i wielkie podkreślenie faktu, by kochać, nawet swoich nieprzyjaciół! Tak kochający, że Syna swojego oddaje, byśmy mieli życie. Nazywający nas przyjaciółmi - jednocześnie siedzący w oddali, oczekujący pokłonów?

Wobec tego dlaczego nas stworzył?

Otóż, stworzył nas po to, byśmy… byli szczęśliwi. Tak po prostu. Sam chciał dzielić się swoim szczęściem, więc wpadł na taki wspaniały pomysł i... jesteśmy!

Ktoś prychnie pewnie na taką z pozoru infantylną odpowiedź - jak możemy być szczęśliwi w tym świecie pełnym wojen, kłamstwa, w którym On nie rzuci błyskawicą w imię rzekomej „sprawiedliwości”. Tak! Szczęśliwi…

Gdybyśmy sami nie zagłuszyli tego, czego pragniemy naprawdę, gdybyśmy wszyscy posłuchali się Jego głosu oraz wpisanej w naszą naturę podstawową potrzebę – by kochać i być kochanym. Gdybyśmy poszli za tym pragnieniem - bylibyśmy szczęśliwi. To nie Bóg tworzy wojny. To nie Bóg tworzy bezrobocie.

Kiedy jest Ci źle, nie wyobrażaj sobie królewicza opierając się na wiedzy o człowieku i historii królestw. Pomyśl, że obok Ciebie siedzi właśnie Ktoś, kto Cię przytula, cierpi, że Ty cierpisz, płacze, że Ty płaczesz i osusza Twe łzy mówiąc: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.”(Łk 12, 32)

Wiele osób, które nie poznało Tej Miłości atakuje Kościół podając sztampowy przykład: gdzie był Bóg, kiedy był Oświęcim?

A On był tam, w Auschwitz i szedł razem z niewinnymi na stracenie. Cierpiał i przeżywał ból razem z tymi, którzy walczyli o przetrwanie. Cierpiał z powodu tego, że inni o Nim zapomnieli. Jednak na tyle ceni naszą wolną wolę, że nie rzucił niczym Zeus błyskawicą w oprawców.

Jednakże współcierpiący Bóg nie oznacza także bezsilnego Boga, który bezradnie rozkłada ręce jak nasi politycy i mówi: ja nic nie mogę. On czeka na nasze zaproszenie. Kiedy mu odpowiemy, będzie mógł działać.

Oczywiście, że nie ma prostej odpowiedzi na niezawinione cierpienia, chcę jedynie zwrócić uwagę na fakt, że Bóg pragnie naszego szczęścia, o czym możemy przekonać się w niemal każdym fragmencie Pisma Świętego.

Jesteś Córką Boga, Jesteś Synem, jesteś Jego Dzieckiem. Żaden zdrowy rodzic nie oczekuje od swego wyjątkowego dziecka pustych pokłonów. Czeka na miłość, na odpowiedź. I pragnie jednego - by Jego dziecko było szczęśliwe. A będzie szczęśliwe, jeśli będzie kochało. Bo kochane już jest, tylko tak jakoś zapomina…

Kiedy zaś doświadczy się miłości, kiedy otworzy się siebie… uwielbienie i cześć Najwyższemu wypłynie samo. Nie takie ludzkie – bez wyrazu, bo trzeba, bo inaczej król nie da czegoś, czy pozbawi życia i strąci do wiecznego ognia. Uwielbienie, czyli zjednoczenie się z Rodzicem Królem świata, z Miłością.

Jak to napisał w swej książce brat Roger, założyciel Taize: „Bóg może tylko kochać” i chce, byśmy i my kochali.

Karolina Zaremba

 

Komentarze

anonim2015.04.20 18:28
Jest taka piosenka punkowego zespołu "Dezerter" zawierająca takie słowa: "gdzie jest Bóg ?,czego chce ?,czy on kocha mnie ? - nie !Dla niektórych może to brzmi dosyć bluźnierczo,lecz osobiście uważam że możliwa jest ich inna interpretacja.Po prostu człowiek wzywając Boga tak nieraz krzyczy,że nie słyszy już Jego odpowiedzi.Więc trzeba czasem wejść tylko do swojej izdebki i porozmawiać w ciszy.Świat nam tego nie ułatwia,podsuwając coraz to nowe gadżety i obrazki - ale to marność.Chociaż i on,jeśli spojrzymy na niego takim jakim naprawdę jest,zachowuje przecież odbicie nieogarnionej dobroci,miłości i piękna.
anonim2015.04.20 18:48
W jednej rzeczy Pan Bog jest podobny do Krola Juliana: "Królem będąc, mam taką władzę, że mogę rozkazać wszystkim duchom i straszydłom, żeby mi stąd won. Zrób to, Maurice." :-D A tekst fajny :-) Czyli jednak da sie troche pozytywniej?
anonim2015.04.20 19:59
nie ma prostych rozwiązań, nie ma prostych odpowiedzi na wiele pytań. gadanie że Bóg był w Oświęcimiu i cierpiał to zapożyczone od papieża słowa. mnie to nie przekonuje. oczywiście że Bóg cierpi widząc takie rzeczy ale faktem jest, że nic nie zrobił bo kochał tych esesmanów tak samo jak tych prześladowanych. dla nas to trudne do zrozumienia, prawda? i znowu trudne pytania gdzie tu sprawiedliwość? albo dlaczego jedni mają całe życie pod górkę a inni luksusy bez wysiłku?
anonim2015.04.20 20:01
https://www.youtube.com/watch?v=uWWKM3ZyUfM
anonim2015.04.21 4:51
@zbig.Tak czy siak to przeminie,a świat zostanie przemieniony i ludzie też.Jeszcze Bóg nie zakończył swego Dzieła.To tylko niektórym się zdaje,że już trafili do nieba,karmiąc się szatańską iluzją.
anonim2015.04.21 5:11
@zbig Prawdą jest że swoje wyobrażenie postawiłeś na równi z obrazem który nakreślił papież. Czy to dobrze? Albo czy to jest prawdziwe ? Wg mnie twój obraz nie jest. Bóg nie łamie naszej woli nawet jeśli dopuszczamy się bezprawia i okrucieństwa. Czemu ? Bo tak ten świat stworzył i takie prawa ustanowił. I jest jeszcze jedna odpowiedź: bo życie tutaj to nie jest koniec Istnienia. I dopiero można zadać pytanie o sprawiedliwość. Wyobraź sobie (kolejny obraz - do mnie przemawia) że wieczność jest jak droga z Warszawy do Barcelony. Zycie ludzkie to 3 pierwsze centymetry. Ale od tego jak przeżyjesz te 3 pierwsze centymetry zależy całą reszta. I tu jest miejsce na właśnie sprawiedliwość.
anonim2015.04.21 5:49
zbig: W pewnym momencie dochodzi się do takiego poziomu, że nie chce się już czynić niczego złego - to wtedy kiedy uświadamiasz sobie, że stworzony zostałeś na "Jego Obraz i Podobieństwo". Po prostu ludzie czynią zło z niewiedzy, Jezus mówił "Przebacz im, bo NIE WIEDZĄ co czynią". W wielu ludziach Bóg-Miłość po prostu się jeszcze nie narodził, jak to mówił Mickiewicz "Wierzysz, że Bóg zrodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada jeśli nie zrodził się w Tobie!". Tacy ludzie w których nie zrodziła się jeszcze Miłość są nieszczęśliwi i nie wiedzą co czynią. Krzywde robią głównie sobie, ale kaleczą też tych co są dookoła nich. Do Pani Karoliny Zaremby - w stworzeniu tkwi też Tajemnica, której umysł, myśl nigdy do końca nie ogarnie. Dlatego intelektualne odpowiedzi nigdy nie będą satysfakcjonujące do końca.
anonim2015.04.21 6:06
@Grund WOOOOOW :-) Sama lepiej bym tego nie ujela - moge sie tylko podpisac pod Twoimi slowami :-)
anonim2015.04.21 6:57
@Grund."Misterium iniquitatis" to też tajemnica,w której niestety człowiek ma swój udział.Czy ludzie czynią zło z niewiedzy ? - w pewnym sensie tak,ponieważ cała struktura bytowa człowieka jest nakierowana na dobro i dlatego nawet czynione zło uznaje za jakieś dobro.Jednak przyjęcie do końca takiego poglądu oznaczałoby,że uznajemy siebie za tych,co to są bez winy.Więc po Chrystus miałby za nas umierać ?Nie,ludzie wiedzą,chociaż nie mają pełnej świadomości czynionego zła i jego skutków - to wie jedynie Bóg i moim zdaniem właśnie to miał na myśli Chrystus.Oni myśleli,że mordują człowieka,jeszcze jednego oszusta mamiącego ludzi wizją Królestwa Bożego.Nie rozpoznali w Nim Syna Bożego,ci zaś którzy uwierzyli,przeżywali gorycz zwątpienia.Ale jak pisze Św.Paweł,jeszcze nie rozpoznaliśmy Go takim,jakim naprawdę jest.I jeszcze jedno - On naprawdę mówił serio o potępieniu wiecznym.Pozdrawiam.
anonim2015.04.21 11:38
Genialne ! Dziękujemy