01.06.11, 12:26

Broda: Przekazujemy dzieciom wiarę

Mamy 7 dzieci, najstarszy syn ma 10 lat, a najmłodsza Marysia – 9 miesięcy. Najważniejszą rzeczą jest przekazywanie z żoną naszym dzieciom wiary w Boga. To jest dla mnie korzeń i kręgosłup wszystkiego.

 

To wymaga podejmowania konkretnych decyzji w wielu sprawach, jak np. wybór lektur czy filmów. Jeżeli się takie decyzje podejmuje w małżeństwie to później widać to po dzieciach. U nas w domu jest potrzeba szukania Pana Boga. Czujemy się jako rodzice do tego wezwani i powołani. Nie ma nic ważniejszego i ta decyzja determinuje inne. Na tym nam zależy najbardziej. Zobaczymy efekty za jakieś 15-20 lat. Wzór moich teściów, którzy przekazali wiarę swoim 15 dzieciom pokazuje mi, że przynosi to bardzo dobre owoce. Mogę powiedzieć, że to się sprawdza. Taki proces wychowania trwa non stop bez przerwy nawet na obiad.

 

Muzyk, powinien się wypowiadać poprzez swoją grę, jednak jeśli miałbym coś zaproponować innym rodzicom byłoby to szukanie kontaktu z żywym Bogiem, sprawdzenia, czy On istnieje. Zachęcam do tego, bo sam jestem bardzo pozytywnie zaskoczony swoim życiem.

 

Moje dzieci modliły się o życie dla Piotrka Żyżelewicza „Stopy”, prosząc Boga o zdrowie dla niego, jednak Bóg miał inny plan. Na pogrzebie byliśmy ze wszystkimi dziećmi i powiedziałem tam, że życie nie kończy się na cmentarzu. To jest kwintesencja wychowania moich dzieci. Życie nie kończy się w trumnie, czy piasku. Jest życie wieczne i to jest podstawa. Jest życie wieczne, jest zmartwychwstanie.

 

Not. Jaro

Komentarze

anonim2011.06.1 13:17
<p>Jak zwykle, bez owijania i na temat. Dziekuje. Niech Tobie, Deborze i Waszym dzieciom Bog blogoslawi. Pozdrowienia z Chicago.</p>
anonim2011.06.1 14:54
<p>Dziekuję za świadectwo i muzykę. Człowiekowi łatwiej jak przeczyta coś takiego.</p>
anonim2011.06.1 15:20
<p>Tylko dziękować Bogu za miłość małżeńską i dobre dzieci.</p>
anonim2011.06.1 15:27
<p>Bo wiara musi być konkretna i prosto przekazywana. To jednak jest ważne skąd taka postawa u Joszko Brody -&nbsp; z jakiego doświadczenia czerpie. Z tego co wiem, to z Drogi Neokatechumenalnej.</p>
anonim2011.06.1 20:14
<p>Ciekawe od kiedy granie na fujarce to przekazywanie wiary</p>
anonim2011.06.1 23:56
<p>@Angelight24 Sam artykuł odwołuje się do pogrzebu Piotrka Żyżelewicza na kt&oacute;rym Joszko w obliczu straty kogoś bliskiego nie wpada w rozpacz, ale daje świadectwo wiary w ŻYCIE WIECZNE, Ty natomiast czepiłeś się fujarki. Gość ma 7 dzieci, ty czepiłeś się fujarki, gość kultywuje jako muzyk tradycje pasterskie zakorzenione w kulturze naszego narodu na wiele wiek&oacute;w wstecz, ty czepiłeś się fujarki i spłycasz jego grę, interpretujesz jego wypowiedź w spos&oacute;b prostacki i ułomny - ale to się nazywa zła wola... a wiesz czemu? Bo Joszko jest z Neo... twoje uprzedzenia są trucizną kt&oacute;ra Cię zadławi kiedyś...&nbsp;Dawid swoją grą egzorcyzmował Saula i co? Życie chrześcijanina to nieustająca liturgia błagania, dziękczynienia i uwielbienia, jeśli jest muzykiem to chyba naturalne, że gra co mu w duszy gra...&nbsp; Wiesz za co Kain zabił Abla? pomyśl o tym...&nbsp; &nbsp;</p>
anonim2011.06.2 9:40
<p>Myślę, że nie wypływa to tylko z bycia w neo, ale znacznie bardziej z tego, co wyni&oacute;sł z domu rodzinnego i z ogromnej mądrośći (świętości) jego ojca - J&oacute;zefa Brody. Jest to człowiek, kt&oacute;rego naprawdę warto poznać i wysłuchać. Mamę także ma wspaniałą. :D</p>