19.05.16, 14:00

Cezary Kaźmierczak dla Frondy: Rząd PiS musi wreszcie stanąć po stronie polskich przedsiębiorców!

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Wspomniał Pan na antenie TV – Republika, że rząd nie wie co zrobić z PITem i CITem, a bierze się za małe i średnie przedsiębiorstwa. Co to oznacza?

Cezary Kaźmierczak (Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców): To oznacza to, co zawsze obserwowaliśmy, czyli Ministerstwo Finansów doszło do wniosku, że poprzednich dziesięciu ministrów nie mogło się mylić. Każdy z nich zapowiadał zrobienie porządku z tymi dwoma podatkami, które ogałacają Polskę. Jeżeli chodzi o podatek CIT, to jest to już w tym momencie przysłowiowy śmiech na sali. Uzbieraliśmy z tego podatku dziesięć lat temu 33 mld złotych, obroty firm się podwoiły w ciągu dekady i zbieramy 28 mld (śmiech). Komisja Europejska szacuje drenaż naszego kraju z podatku CIT na 46 mld złotych. W kraju szaleją karuzele vato- wskie, a tym nie zajmują się przedsiębiorcy, tylko przestępcy. Według ostatniego raportu NIK, ci przestępcy właśnie okradli Polskę na 80 mld złotych. Skala od tych ujawnionych karuzel, odzyskanie pieniędzy - niech Pan nie spadnie z krzesła - to jest 1,3 proc! W tym czasie Ministerstwo Finansów w kampanii wyborczej PiS obiecywało, że się tym zajmie i jak przyszło co do czego to czym się zajęli? Ograniczaniem obrotu gotówką do 15 tysięcy złotych, a te pieniądze z CITu czy z VATu, o których wcześniej mówiłem są w stu procentach wyprowadzane przelewami. Nie ma żadnej gotówki. Jest to uderzenie w małe i średnie przedsiębiorstwa, które rzekomo mają być odpowiedzialne za taki, a nie inny stan, co jest oczywiście absolutną nieprawdą. Dowodem na to jest fakt, że kwoty o których wspominałem są właśnie wyprowadzane przelewami. My prowadziliśmy wiele bojów z bankami, bo to one głównie są inicjatorami tego pomysłu i to od dawna. W poprzedniej kadencji wygraliśmy wiele wojen z tymi instytucjami, teraz pierwszą bitwę przegraliśmy z PiS-em, gdyż spełnił on bardziej żądania banksterów.

Druga rzecz to klauzura obejścia prawa, jestem przekonany, że skończy się to całkowicie odwrotnie z zalecaniami ustawodawcy, gdyż ustawodawca chce żeby niby CIT ograniczyć, a jednak ze strachu nie zajmą się tymi, którzy wyprowadzają setki milionów z tych właśnie CITów, tylko zajmują się małymi i średnimi przedsiębiorstwami. Konsekwencje będą takie same, jak były przy tak zwanych cenach transferowych, gdzie tak samo klauzula obejścia prawa miała się zająć korporacjami a decyzje, które zapadły w tamtym roku dotyczyły - również proszę się trzymać – ogrodników! Niestety skończy się to tak samo, w moim przekonaniu ministerstwo finansów wywiesiło już białą flagę. Zamiast teraz zająć się rzeczywistymi problemami postanowiło zająć się maskowaniem własnej nieudolności poprzez ataki na tych, których najłatwiej zaatakować.

Jakie są Pana zdaniem te istotne problemy, na które Ministerstwo powinno zwrócić uwagę?

Głównie trzeba przeprowadzić kompleksową zmianę, jeżeli chodzi o system podatkowy tak, aby uniemożliwić wyłudzenia, o których wcześniej powiedziałem, CIT, nawet VAT można by było śmiało obniżyć do 20%, może troszkę więcej. Całą reszta wydaje się nie być problemem polskim tylko europejskim, 80 % tego problemu stawka VAT przy tak zwanym eksporcie wewnątrz wspólnotowym czyli wywiezieniu towaru za granicę w sytuacji nie pilnowania granic i braku możliwości sprawdzenia tego przez urząd skarbowy.

Co do drugiej sprawy, to można zastosować kilka mechanizmów - między innymi to co zrobiono na Słowacji i w jakiś sposób się to sprawdziło. Powinno to dotyczyć tych największych transakcji tak, żeby też nie męczyć tych najmniejszych, trzeba rozmawiać z Unią Europejską na ten temat, by nie było mowy o stosowaniu tego podatku, ponieważ skala jego wyłudzeń do 300 mld euro w skali europejskiej. Pan Juncker powiedział w 2014 roku, że UE przyjrzy się temu w 2017 roku. Dalszego to zrobił? Po to aby ktoś mógł wyprowadzić jeszcze 900 mld euro? Ciężko to zrozumieć. Jest to podatek totalnie nieprzystosowany do sytuacji, jeśli nie działał on dobrze w obrębie jednego konkretnego kraju, to na terenie całej Unii wydaje się być on po prostu science fiction. Grupa niezależnych ordynacji podatkowych, jakie stanowią poszczególne państwa się tu totalnie nie sprawdza.

Zdaniem Pana niektóre środowiska, takie jak rynki finansowe pozwalają sobie na zbyt wiele. W czym konkretnie i jak mogą przejawiać się konsekwencje ich działań?

Konsekwencje ich działań są aż nazbyt wyraźne, jeżeli chodzi o opcje walutowe to szacuje się iż polskie firmy wyczyszczono na 50 mld złotych i to była operacja, którą zdaje mi się, bo nie znam treści, dobrze opisał KNF w takim raporcie na temat działalności banków związanych z opcjami walutowymi i okradzenia polskich przedsiębiorstw na taką gigantyczną kwotę Jednak ten raport jest dalej utajniony i Pani Premier Beata Szydło go nie odtajniła, a po drugie to są poliso-lokaty, a to moim zdaniem jest już działalność czysto kryminalna, a jest tych przypadków mnóstwo i to nie powinno podlegać pod kompetencje posłów a prokuratury. Jeżeli ktoś nakłania osiemdziesięcioletnią osobę do podpisania poliso-lokaty na trzydzieści lat, a jak się wcześniej wycofa to zabiera się jej 80 % oszczędności to jest to działalność o charakterze kryminalnym. Tak samo jak kredyty frankowe, które w moim przekonaniu były nielegalne, bo wcześniej w polskim prawie funkcjonowała prosta definicja kredytu a mianowicie, że kredyt to jest kapitał plus odsetki a nie da się tej definicji podciągnąć pod kredyty frankowe. Dopiero po wielkiej batalii, proszę zwrócić uwagę, po wielkiej batalii, gdy banki łaskawie się zgodziły, że można im spłacać kredyty we frankach, które zostały udzielone we frankach, dopisywano wiele zwrotów do definicji kredytu, to są te przeróżne działania spekulacyjne przeprowadzane na złotym itd. Tu chodzi tylko o pieniądze...

A propo pieniędzy, proszę mi powiedzieć dlaczego banki dążą do zniesienia gotówki, w czym im ona przeszkadza?

To jest gwałtowne rozszerzenie bazy prowizyjnej oraz bazy klientów i zmuszenie wielu tysięcy ludzi, którzy nie korzystają z usług banków do rozpoczęcia taniej współpracy i przy okazji do przedstawienia propozycji typu poliso-lokata i innych. Te tak zwane rynki finansowe kierują się taką samą logiką i taką samą strategią działania, jak środowiska LGBT, metoda ich polega na stopniowym przesuwaniu granic. Po piętnastu tysiącach będą kolejne żądania aż do wyeliminowania gotówki, w moim przekonaniu są to działania też antypolskie gdyż w przypadku jakiejś wojny Polacy nie mają oszczędności, jest też możliwość konfiskaty wszystkich pieniędzy jednym ruchem ręki. Jest to zatem element zagrożenia bezpieczeństwa państwa i kolejno w przypadku dostania się do władzy jakiegoś dyktatora czy systemu totalitarnego, to jest potencjalnie pełna kontrola obywateli, jak też w przypadku wojny. Z racji tego, że są to działania antypaństwowe rząd powinien się temu mocno przeciwstawić, czego na razie zdaje się nie robić, gdyż ulega pewnym naciskom. Po piętnastu tysiącach, przyjadą żądania o następne, będą to robić konsekwentnie nie patrząc na interes państwa.

Znaczna część społeczeństwa zaczęła mocno wierzyć w to, ze PiS poprawi jakość życia społeczeństwa. Czy pańskim zdaniem nadzieja jest słuszna i jaki argument przemówiłby za bądź przeciw?

Przede wszystkim uwolnić polską przedsiębiorczość. Patriotyzm gospodarczy, na który często powołuje się rząd polega na tym, żeby polskim przedsiębiorcom stworzyć lepsze warunki do działania prawnego i instytucjonalnego, niż mają w Anglii czy Irlandii do których uciekają. Zresztą przedsiębiorcy sobie poradzą tak, jak radzili sobie przez ostatnie dwadzieścia pięć lat często wbrew rządowi. Gdyby mogli nie działać przeciwko rządowi, to bylibyśmy wiele lat do przodu. Poza tym następuje dość istotna zmiana w filozofii silników finansowych związana z planem Morawieckiego. Zmiana, która inicjuje na poziomie makroekonomicznym, powinna przynieść efekty, choć oczywiście ewentualny sukces zależy od tego, jak silne lejce będzie miał premier Morawiecki i co będzie mógł realnie zrealizować z tego planu, im więcej tym lepiej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.