01.09.15, 16:15Arkadiusz Czartoryski (fot. eostroleka.pl)

Czartoryski dla Fronda.pl: Afera NIK mnie zaskoczyła. Degeneracja państwa jest niebywała

Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: Media donoszą w ostatnich dniach o bardzo, można rzec, szemranych praktykach w Najwyższej Izbie Kontroli. Stanowiska dyrektorskie miały być załatwiane po znajomości, konkursy byłby jedynie konieczną fasadą dla łamania prawa. Zaskakują pana ministra te informacje?

Arkadiusz Czartoryski, PiS: Bez wątpienia jest to dla mnie zaskoczenie. Działalność Najwyższej Izby Kontroli nie była jak dotąd powodem do jakiegoś zgorszenia publicznego. Bez względu na to jakiej proweniencji politycznej byli prezesi NIK, to Izbie jak dotąd udawało się unikać tego typu skandali, z jakim mamy obecnie do czynienia. Jest mi niezwykle smutno jako Polakowi, obywatelowi, członkowi Komisji ds. Kontroli Państwowej. Wiemy, że załatwianie stanowisk jest w Polsce w wielu miejscach powszechne. Jest to jakaś patologia III RP. Jednak NIK do tej pory była wolna od tego typu sytuacji i to, co się stało, jest niezwykle przykre.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że to wśród polityków Platformy Obywatelskiej, z panem marszałkiem Mirosławem Sekułą na czele, powstała w parlamencie inicjatywa zmiany ustawy o NIK. Sprzeciwiało się jej nie tylko Prawo i Sprawiedliwość, ale także sami pracownicy ówczesnej NIK. To właśnie dzięki tej ustawie, jeśli dobrze pamiętam, pan wiceprezes NIK z ramienia PSL Marian Cichosz korzystał z przepisów ustawowych i wpłynął na zmianę opinii na temat kontroli w dwóch miejscowościach, gdzie znajdują się fermy wiatrowe. Niestety, zmieniona ustawa przewiduje, że można zmienić pierwotne, postawione na miejscu ustalenia i wnioski kontrolerów.

Po drugie zmiana ustawy zakładała konieczność przeprowadzenia, zdaje się, siedemdziesięciu konkursów na dyrektorów wewnątrz centrali i w delegaturach NIK. Te konkursy odbywały się w warunkach władz PO-PSL i zmiany ekipy zarządzającej NIK. Do tej pory przez myśl by mi nie przebiegło, że konkursy te mogłyby odbyć się z naruszeniem dobrych obyczajów, czy wręcz z naruszeniem prawa, jak twierdzi prokuratura. To ostatnie trzeba jeszcze wyjaśnić, mieliśmy już bowiem wiele przypadków, że co innego mówiła najpierw prokuratura, a co innego później sądy. Tak czy inaczej rzuca to jakiś cień na te dziesiątki konkursów. Mam ogromną nadzieję, że wszystkie te konkursy – lub chociaż ich przytłaczająca większość – zostały rozstrzygnięte rzetelnie i wszyscy ci dyrektorzy wypełniają właściwe swoje obowiązki.

Jako członek Komisji ds. Kontroli Państwowej często mam do czynienia z bardzo profesjonalnymi raportami NIK. Raporty te są dobrym źródłem wiedzy – choć wiedzy bez wątpienia smutnej - o stanie państwa, jakkolwiek opinia publiczna nie zawsze z tych dokumentów korzysta. Jak dotąd mieliśmy niewiele instytucji, które nie były dotknięte takimi zarzutami, jakie postawiła obecnie prokuratura NIK. Jako obywatelowi jest mi naprawdę przykro.

Sądzi pan minister, że rzecz odbije się na wyborczym wyniku Platformy Obywatelskiej? Jedyna nadzieja chyba w sieci, bo wątpliwe, by największe media nie zrobiły wszystkiego, by temat wygasić.

Afera już jest wygaszana. Musimy wziąć pod uwagę, że chodzi tu o Najwyższą Izbę Kontroli. Nagrania ujawnione przez media są bardzo przykre. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z bardzo poważnym skandalem i kryzysem państwa polskiego. Tymczasem informacje po jednym czy dwóch dniach zniknęły z głównych mediów. To sytuacja bardzo dziwna, bo przecież chodzi tu o niezwykle poważną rzecz. Instytucja, która winna kontrolować przestrzeganie prawa we wszystkich innych instytucjach, tak rządowych jak i samorządowych, oraz spółkach Skarbu Państwa, ma postawione zarzuty. To niezwykle przykra sytuacja. Pytanie, czy Polacy w natłoku afer, które ujawniane są praktycznie każdego tygodnia zapamiętują jeszcze w ogóle całe serie skandalicznych wydarzeń związanych z obozem władzy. To pytanie do wyborców, którzy zdecydują o kształcie nowego parlamentu w październiku.

Jeśli zdegenerowana byłaby sama Najwyższa Izba Kontroli, to jaka sytuacja musiałaby panować na niższych szczeblach administracji państwowej? Strach pytać.

W niemałej mierze wiemy, jak to wygląda. W ciągu ostatnich miesięcy media ujawniły bardzo wiele afer. Weźmy tylko niedawną aferę informatyczną czy też raport NIK o patologicznym zjawisku budowy ferm wiatrowych w Polsce, gdzie kilkadziesiąt procent postawionych wiatraków związanych jest z radnymi, członkami zarządów gmin i urzędników, którzy współdecydują czy dany wiatrak ma stanąć, czy nie. Nie trzeba mówić już nawet o niewyjaśnionej przez rok aferze taśmowej: Ciągle nie wiemy nie tylko, kto i w jakim celu nagrywał, ale przede wszystkim z tych taśm objawia się fatalny stan państwa. Sami ministrowie mówią o inwestycjach, że to „ch…, d…. i kamieni kupa”, a „państwo istnieje tylko teoretycznie”. Teraz, jakby jako postawienie kropki nad „i”, mamy jeszcze aferę związaną z NIK. Tu mamy jednak pewną różnicę, o której trzeba uczciwie powiedzieć. W przeciwieństwie do urzędników, którzy rękami i nogami trzymali się po wcześniejszych aferach swoich urzędów, pan prezes NIK zawiesił swoje urzędowanie i złożył wniosek o rezygnację z immunitetu. Przynajmniej tyle – bo do tej pory mieliśmy sytuację, gdy urzędnicy za nic nie chcieli zrezygnować ze swoich stanowisk, a reakcję władz spowodował już nawet nie nacisk społeczny, ale dopiero przegrana Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich. Przecież tak naprawdę afera taśmowa zostałaby zapewne tak naprawdę wyciszona, gdyby nie to, że środowisko Platformy Obywatelskiej wpadło w panikę po przegranej Komorowskiego. Tylko dlatego nastąpiły jakieś konsekwencje wobec tych, którzy zostali nagrani.

Myśli pan, że także Krzysztof Kwiatkowski zostanie złożony w wyborczej ofierze, czy jakoś się w tych trudnych przedwyborczych dniach uchowa?

Poczekałbym z odpowiedzią, bo z tego co słychać, to prokuratura ma zgromadzony dość duży materiał. Pytanie, co zrobi z tym sąd? Mamy jeszcze, jeśli się nie mylę, dwa posiedzenia parlamentu. Sprawa wróci przy okazji uchylania immunitetów. W tle jest jeszcze afera podkarpacka, poseł Bury, PSL. To, jak rozwinie się ta sytuacja, jest niezwykle ważne dla krajowej polityki. Wszystko to nakłada się na kampanię wyborczą. Myślę, że w tej chwili to kluczowa sprawa dla polskiej sceny politycznej. 

Dziękuję za rozmowę.

<<< MUSISZ TO PRZECZYTAĆ! JAK BÓG SZUKA CZŁOWIEKA i PO CO? >>>


<<< KONIECZNIE PRZECZYTAJ! O DUSZACH ZMARŁYCH KTÓRE SIĘ Z NAMI SPOTYKAJĄ! PO CO? >>>


Komentarze

anonim2015.09.1 16:36
//Arkadiusz Czartoryski, PiS: Bez wątpienia jest to dla mnie zaskoczenie. // Nas to nie zaskakuje bo od lat każdy prócz PISu widzi jaki koń jest.
anonim2015.09.1 16:37
Ile jeszcze razy prawda zaskoczy naszych idealistycznych polityków? [socjalizm to niemiecki idealizm filozoficzny]