22.09.11, 10:34

Czy Benedykt XVI uzdrowi Niemcy?

W Niemczech przed wizytą Ojca Świętego jest najwyraźniej jakaś atmosfera podminowania. Jest na pewno bardzo duże oczekiwanie, wyrażane przez biskupów niemieckich i komentatorów życia publicznego, że papież zrobi coś, co uleczy Kościół w Niemczech – takiego sformułowania użył kard. Meisner. Z czego ma uleczyć? Z rozdźwięku między dużą siłą instytucjonalną, w tym świetnie zorganizowanej pomocy charytatywnej działającej w niemieckich diecezjach, a coraz mniejszym religijnym życiem. Instytucje przypominają bardziej Armię Zbawienia, są nastawione na pomoc czy edukację, ale w o wiele mniejszym stopniu dają odpowiedź na głód Boga,  i to odpowiedź z perspektywy nadprzyrodzonego Objawienia.

 
Tak jak w ogole w Kościele, tak i w Niemczech są dwie przeciwstawne tendencje: tradycyjna i progresywna. Z tym, że w Niemczech są to jakby dwa zupełnie różne Kościoły. Tam rodzą się pytania, co Benedykt XVI powie, komu da więcej słuszności, a kogo zgani. To jednak nie jest dobry klucz, bo Papież proponuje każdemu ze środowisk, coś co jest jedyną receptą – nawrócenie, metanoję, zmianę myślenia, tak abyśmy nie myśleli kategoriami partii politycznych, ale większej wierności Chrystusowi, który jest Panem Kościoła. Musimy być przygotowani na to, aby zmierzyć się z tym co wszystkich nas przekracza.

 
Papież gdy mówi o przezwyciężaniu kryzysu duchowego - a będzie o tym mówił w Niemczech na pewno - mówi, że nie rozwiąże się tego ludzkimi rachunkami sił, tylko odwagą przyjęcia wymagań Ewangelii tak jak Kościół ją wykłada, zgodnie z logiką długiego trwania Tradycji przechowującej Wiarę dla każdego pokolenia. To jest wyzwanie dla wszystkich, choć dla każdego inaczej. Dla tradycjonalistów jest to zdanie sobie sprawy z tego, że Tradycja to nie jest tylko opór wobec zagrożeń, lecz przede wszystkim dawanie Boga światu, bez przerwy. Dla modernizujących katolików zawsze szokiem są słowa i gesty Benedykta XVI mówiące, że trzeba mieć odwagę nonkonformizmu wobec świata, odrzucenia jego miękkiego totalitaryzmu. Jednym słowem, Papież, jako namiestnik Chrystusa, jest od tego, aby mówił rzeczy jakoś niewygodne dla wszystkich - chociaż nie na zasadzie kompromisowego tworzenia równowagi między "partiami" kościelnymi, lecz na zasadzie formułowania jednego kryterium dla wszystkich. Każdy ma więc jakieś "kłopoty" z Benedyktem XVI, choć - nie ukrywajmy - niektórzy większe.

 
Jest w tej pielgrzymce oczywiście aspekt typowo niemiecki. Jest to kraj wyraźnie podzielony wyznaniowo, o dwóch dominantach: katolickiej i protestanckiej. Oczekuje się od papieża, że powie coś mobilizującego do ekumenizmu. Papież powiedział już kiedyś w Kolonii, że jeśli mówimy o wspólnych drogach chrześcijan, to pierwszym sprawdzianem jest równoczesne dawanie świadectwa w sprawach cywilizacji życia, która ma oparcie równocześnie w przykazaniach Bożych i w naturze. Jeśli w tych przestrzeniach nie będziemy zgodni i solidarni, nie będziemy dawali jednoznacznego świadectwa światu, to nie ma sensu koncentrować się na wspólnocie teologii czy oczekiwać interkomunii, bo to już na polu prostej miłości Boga i bliźniego okaże się fałszem. Przejrzystość i prawda to jedyna recepta dla ekumenizmu.

 

Not. Jarosław Wróblewski

Komentarze

anonim2011.09.22 11:24
<p>Ojcze Święty niech Duch Święty Cię prowadzi, a Św. Archanioł Michał strzeże.</p>
anonim2011.09.22 13:08
<p>@Szwarcgelber</p> <p>Ale to Niemcy protestanckie rządzą zapraszając Niemcy neopogańskie. Takie są skutki &nbsp;braku&nbsp; inkwizycyjnego ścigania herezji.</p>
anonim2011.09.22 14:19
<p>Proste i mądre słowa Papieża&nbsp;w ostatnim akapicie na temat ekumenizmu i cywilizacji życia.</p>
anonim2011.09.22 14:33
<p>Tego narodu nikt nie uzdrowi! Dwie wojny światowe, miliony ofiar, krucjaty na Słowian, wytępienie Prus&oacute;w, Połąbian, eksterminacja Żyd&oacute;w od średniowiecza po II Wojnę Światową, niekończące się herezje, ciągłe bunty przeciwko Kościołowi, ataki cesarzy na papieża itd. Przecież to się nie mieści w głowie, co Niemcy wyprawiali przez wieki. A teraz ta demoralizacja, zboczenia i ateizacja. I jak ich tu naprawić? Chyba niepotrzebnie Karol Wielki nawracał ich siłą. Być może stąd takie zło w nich siedzi.</p>
anonim2011.09.22 15:13
<p>Przed chwilą w Teleekspresie pokazali jakąś babę z Niemiec, kt&oacute;ra stwierdziła, że \"Watykan powinien zostać rozwiązany a Papież obalony. Niepotrzebujemy ich\". Niezła logika. Rozwiązać wszystko co nam nie jest potrzebne. Mi np.&nbsp;nie jest&nbsp;potrzebna jazda koleją. Rozwiązać kolej!</p>
anonim2011.09.22 15:35
<p>Dla mnie z kolei istotne jest to że papież nie szuka żadnego kompromisu pomiędzy r&oacute;żnymi \"stronnictwami kościelnymi\". Istotne jest to że głosi Chrystusa, kt&oacute;ry jest zawsze jeden i ten sam dla wszystkich.&nbsp; :)</p>
anonim2011.09.22 16:32
<p>Odważnie dawać jednoznaczne świadectwo, zapatrzyć się w Naszego Pana i Zbawcę.</p> <p>Brawo Ojcze Św. , uczę się od Ciebie, pr&oacute;buję naśladować Twoją odwagę i pokorę.</p>
anonim2011.09.22 16:47
<p>Baldwin</p> <p>Tak, a najgorsi to byli tacy dwaj panowie: Bach i Mozart. Fuj - co za zgnilizna... Nie to co Polacy: Jak wz&oacute;r cn&oacute;t małżeńskich i wstrzemięźliwości Bolesław Chrobry, albo Jeremi Wiśniowiecki, kt&oacute;ry cierpliwie i pokojowo Kozakom wolność dawał, czy też inna Wanda Wasilewska. Ba! Niekt&oacute;rzy twierdzą, że Jezus i Apostołowie też Polakami byli... ja tam już nie wiem...</p> <p>Żeby nie było: Bracia polscy to zapewnie takie bractwo charyzmatyczne w ramach KK??? A tolerancja w Polsce była dla kogo??? Dla katolik&oacute;w, czy moze jednak dla heretyk&oacute;w???</p> <p>P.S. \"Pokojowe nawracanie\" przez Bolesława Chrobrego (wybijanie zęb&oacute;w, kastracja, etc...) to zapewne też robota tego niemieckiego agenta Brunona z Kwerfurtu???</p>
anonim2011.09.22 16:49
<p>P.P.S. Niekt&oacute;rzy z tych cesarzy nawet słowa po niemiecku powiedzieć nie potrafili - tacy to Niemcy byli...</p>
anonim2011.09.22 18:30
<p>@Socier. No dobra, przesadziłem. Wszędzie pojawiają się źli ludzie. Jednakże Niemcy mają takiego \"historycznego kaca\", że u nich ciężko o jakąś moralną przemianę. Może ta pielgrzymka coś zmieni.</p>
anonim2011.09.22 19:26
<p>Baldwin</p> <p>Przy tej nadzei ja r&oacute;wnież pozostaję :) Osobiście mam też nadzieję, że ofiara Annelise Michel nie pozostanie daremna i że Dobry B&oacute;g i z tamtej historii r&oacute;wnież wyprowadzi wielkie dobro. Ale jak wiadomo Jego drogi, nie są naszymi drogami. My możemy mieć jedynie nadzieję i nie ustawać w modlitwach oraz swoich drobnych życiowych wysiłkach, a także w dawaniu swiadectwa PRAWDZIE.</p> <p>Pozdrawiam i przepraszam za ton poprzedniej wypowiedzi (niepotrzebnie ostry!), alem zdziebko się zirytował :)</p>
anonim2011.09.22 19:27
<p>errata: nadziei</p>