28.07.16, 12:00

Czy jesteśmy wyszkoleni do wojny?

Papież Franciszek przypomniał, że na świecie toczy się wojna. Wojna hybrydowa. Czy jesteśmy na to odpowiedni przygotowani?

Wojna hybrydowa z terrorystami w Europie to fakt. Całkiem realne jest zagrożenie, że Wschodu. Czy jesteśmy jako obywatele przygotowani do samoobrony przed wrogami?

W czasach prowadzenia działań wojennych to właśnie lokalne grupy samoobrony, doskonale znające teren, specyficzne uwarunkowania, czy potrafiące wykorzystać taktyczną przewagę nad wrogiem, mogą decydować o zwycięstwie.

W trakcie zimnej wojny z Zachodem, władza komunistyczna, co rusz organizowała szkolenia obywatelskie, w jaki sposób zachowywać w chwili wybuchu konfliktu, na co zwracać uwagę, jak się ewakuować.

Obecnie, w czasach ciepłej wody w kranie, stawiając na armię zawodową, państwo zapomniało, że wszyscy obywatele są tymi, co „żywią i bronią”. Międzyczasie zmienił się sposób prowadzenia wojny. To już nie jest otwarta inwazja, ale nowoczesna partyzantka, prowadzona za pomocą nowych technologii, forteli, zaskoczenia, kłamstwa i propagandy.

Przyszedł chyba już czas, aby rząd pomyślał o tym, jak wyszkolić obywateli, aby nie czuli się bezbronnymi. Nietrudno zauważyć, że gdyby obywatele posiadali broń, napastnik, który rozjeżdża ludzi ciężarówką czy terroryzuje w centrum handlowym zostałby zneutralizowany dużo wcześniej, niż po przyjeździe policji.

Obecnie islamiści mają nad nami dużą przewagę. Podczas, gdy my łapiemy pokemony, oni ćwiczą się do wojny. Nie sądzę, aby po sukcesywnych szkoleniach, gdy szanse się wyrównają, byli w stanie nas zastraszyć i pokonać.

 

Tomasz Teluk