29.03.18, 12:20fot. Adrian Grycuk, ic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia

Czy nawet ludzkim życiem rządzą już sondaże?

Według sondażu Kantar Millward Brown SA dla Faktów TVN i TVN24 aż 75 procent Polaków jest przeciwnych zmianie prawa aborcyjnego tak, by wykluczyć legalność zabijania chorych dzieci nienarodzonych. Projekt ,,Zatrzymaj aborcję’’ popiera tylko 17 procent badanych, a 3 proc. nie ma zdania.

Czy to badanie może odzwierciedlać rzeczywistość? Wydaje się, że niestety tak, bo poprzednie sondaże na ten sam temat również pokazywały zdecydowaną przewagę zwolenników tak zwanego ,,kompromisu aborcyjnego’’.

Zasadniczo nie powinno nas to specjalnie martwić, bo PiS deklarowało, że takich sprawach jak moralność i ochrona życia ,,referendów nie będzie’’, a czym innym niż swoiste referendum właśnie są sondaże? Na opinię społeczną należałoby więc po prostu machnąć ręką i przeprowadzić zmianę, której wymaga od nas prawo Boże.

Problem w tym, że PiS to przy całym szacunku dla tej partii ugrupowanie ostatecznie populistyczne. Nie ma w tym zresztą jakiegoś zarzutu – w demokracji nie da się funkcjonować inaczej, jeżeli nie chce się stracić władzy. Platforma Obywatelska przeprowadziła dwie duże reformy niepopularne – emerytur i wczesnego szkolnictwa – i szybko przegrała, a wprowadzone przez nią prawo zostało zmienione.

(Inna sprawa, że Platforma obie reformy wykonała również dla władzy – tyle, że dla władzy jednego człowieka, Donalda Tuska, który musiał pochwalić się w Brukseli i Berlinie „postępowymi” działaniami, by otrzymać upragnione stanowisko na europejskim świeczniku.)

PiS powinno zaryzykować gniew ludu i ustawę ,,Zatrzymaj aborcji’’ poprzeć. Zgoda na zabijanie dzieci nienarodzonych jest niedopuszczalna, a w przypadku dzieci chorych wyjątkowo barbarzyńska. Dzieci z zespołem Downa zasługują na życie. Nie można mówić o wyborze bądź braku wyboru. To oznacza wejście na równię pochyłą. Kończy się w Belgii, gdzie dopuszcza się eutanazję nieuleczalnie chorych dzieci. Zastanówcie się, przeciwnicy zakazu aborcji, czy tak nie jest.

PiS więc zmianę wprowadzić powinno – i pewnie by to zrobiło, gdyby gra toczyła się o przedmiot nieporuszający emocji ludu. Lud jest jednak poruszony, a jego radykalne odpryski wychodzą nawet na ulice, w czarnych strojach domagając się powrotu przedchrześcijańskiego piekła dzieci.

Tym razem głos większości ludu nie jest głosem Boga. Czyjego głosu posłucha Jarosław Kaczyński?

jr