20.06.17, 14:30Zdj. Jan Maria Jackowski: jmjackowski.pl, Joanna Senyszyn: Jarosław Roland Kruk, lic. CC BY SA 3.0, wikipedia, edytowane

Dlaczego Polacy powiedzieli lewactwu 'nie'? Jan Maria Jackowski dla Frondy

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Profesor Joanna Senyszyn w bardzo wulgarnych słowach „podsumowała” na Twitterze rządy Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem byłej eurodeputowanej SLD, za rządów PiS Polska przekroczyła granice „k****twa”. Jak to możliwe, że w ten sposób wyraża się osoba z tytułem profesora, która kilkakrotnie zasiadała w polskim parlamencie, a do 2014- w Parlamencie Europejskim?

Senator Jan Maria Jackowski, PiS:Używanie wulgarnych słów w debacie publicznej jest niewątpliwie świadectwem wyjątkowo niskiej kultury danej osoby. Po drugie, jest przejawem frustracji. Pani Senyszyn słynie przede wszystkim z lewackich poglądów, niejednokrotnie wypowiadała się na ten temat. W ogóle nie rozumie otaczającej rzeczywistości i tego, że świat, w którym wyrosła, świat komunizmu (a przecież była przez 25 lat członkiem PZPR) i postkomunizmu powoli się kończy, stąd głęboka frustracja.

Skąd u przedstawicieli lewicy spod znaku pani Senyszyn taka niechęć do Polski, Kościoła Katolickiego, patriotyzmu? Bo to już nie tylko niechęć do obecnego rządu...

Świat lewactwa, komunizmu, marksizmu, neomarksizmu, postmodernizmu, świat tak zwanych „liberalnych demokracji”, cały ten misternie konstruowany system polityczny i ideologiczny, którego instrumentem jest polityczna poprawność, dobiega swojego kresu. Nie daje bowiem odpowiedzi, nie rozwiązuje podstawowych dylematów, w jakich żyją współcześni ludzie. Ten system, który można określić jako demoliberalny, jest oderwany od rzeczywistości, ponieważ polega na jej totalnej ideologizacji. A wiadomo, że ideolodzy i doktrynerzy nie potrafią realnie oceniać rzeczywistości, a także wzbić się ponad aksjomaty i uprzedzenia, które misternie konstruują i których są zakładnikami. Stąd też zamykają się w zbudowanych przez siebie schematach i sposobie myślenia. Ponieważ rzeczywistość nie pasuje do tego myślenia, to coraz bardziej widać, że są od niej oderwani i coraz bardziej nie rozumieją tego, co się wokół nich dzieje. To, co dzieje się wokół nich, to właśnie reakcja społeczna na to, co sami proponowali przed laty, a co się kompletnie nie sprawdziło. Zamiast więc posypać sobie głowy popiołem i pomyśleć o rewizji swojego stanowiska, brną dalej w tym stanowisku. I tym gorzej dla nich...

Przykład tego, o czym Pan mówi, mieliśmy chociażby pod koniec ubiegłego tygodnia całymi dniami w mediach roztrząsano wypowiedź premier Beaty Szydło podczas uroczystości 77. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do obozu w Auschwitz. W obronie premier Szydło stanęło Forum Żydów Polskich, ale opozycja nie mogła darować jej tych słów. Wszystko zaczęło się chyba jednak od wpisu Donalda Tuska na Twitterze

Mieliśmy tu do czynienia z klasycznym działaniem polegającym na tym, że przywódca totalnej opozycji w Polsce, czyli Donald Tusk, rzuca na Twitterze hasło czy rytualne zaklęcie, które jest później walcowane przez pomagierów Tuska z Platformy Obywatelskiej lub innych środowisk politycznych i medialnych. W tym wypadku reakcja przewodniczącego Rady Europejskiej zbytnio mnie nie dziwi, ponieważ, tak jak zauważył wicemarszałek Joachim Brudziński w jednym z programów publicystycznych, Donald Tusk jest „niemieckim popychadłem”. Pani premier przedstawiła prostą prawdę: za obozy koncentracyjne odpowiadają Niemcy, a nie jacyś mgławicowi naziści. W tym przemyśle zbrodni i ludobójstwa pracowały setki tysięcy realnych Niemców, a nie abstrakcyjnych nazistów. Ta prawda jest jednak bardzo niewygodna dla dzisiejszych Niemców. Stąd zapewne reakcja Donalda Tuska, próba skompromitowania wypowiedzi pani premier Szydło, wypowiedzi, z którą całkowicie się zgadzam, ponieważ dokładnie oddawała istotę problemu. Innymi słowy, chodziło o odwrócenie uwagi od istoty sprawy, którą wyłożyła szefowa rządu. Pokazuje to również skalę frustracji tych środowisk, które doprowadziły do kryzysu Unii Europejskiej. Te środowiska nie mają pozytywnych scenariuszy do przezwyciężenia trudności, w których znalazła się Unia Europejska. Nie potrafią poradzić sobie z podstawowymi problemami Unii: ani z kryzysem wartości, ani z kryzysem etycznym, odejściem od tych aksjomatów, na których zbudowana była Europa, ani z kryzysem demograficznym, ani kryzysem gospodarczym, ani kryzysem strefy euro, ani kryzysem migracyjnym, ani z kryzysem instytucji europejskich, ani kryzysem deficytu demokracji w UE. Nie mają żadnej konstruktywnej wizji na przyszłość.

W 2015 roku Polacy powiedzieli lewicy „nie”. Nie mamy w Sejmie ani SLD, ani Twojego Ruchu, ani stosunkowo nowego lewicowego ugrupowania, czyli Razem. Czy Pana zdaniem lewica spod znaku Senyszyn czy Palikota jeszcze kiedykolwiek powróci do Sejmu, czy też polskie społeczeństwo nie jest zainteresowane sprawami, o które walczą lewicowe ugrupowania w naszym kraju?

Polacy powiedzieli lewicy „nie”. Nie oznacza to jednak, że pewna wrażliwość dotycząca spraw społecznych czy pracowniczych, nie jest w Polsce potrzebna, Jednak tak zwana lewica, choć często to po prostu lewactwo, w gruncie rzeczy przegrywa, wchodząc w sferę obyczajową, proponując inżynierię społeczną i w takie w obszary, które w Polsce nie są dobrze przyjmowane. Obecnie w te buty próbuje wejść Nowoczesna, ponieważ na ostatnim kongresie tej partii słyszeliśmy takie klasyczne pohukiwania środowisk antyklerykalnych, laickich, lewackich, przede wszystkim w relacjach do Kościoła Katolickiego oraz do zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury polskiej. Nowoczesna skazuje się w ten sposób na pewien margines, ponieważ ludzie, dla których ważne są kwestie podnoszone przez to ugrupowanie stanowią w Polsce zdecydowaną mniejszość. Polacy potrzebują polityków, którzy będą rozwiązywali realne problemy, będą stali na straży ich bezpieczeństwa oraz stwarzali szansę ich osobistego rozwoju, jak również rozwoju naszego kraju. Prawo i Sprawiedliwość w ciągu dwóch lat swoich rządów pokazało, że można w taki właśnie sposób urządzić Polskę i jednocześnie naprawiać, to co zostało źle zrobione na przestrzeni przemian po 1989 roku. Stąd tego rodzaju reakcje i ataki na rząd Prawa i Sprawiedliwości ze strony tych, którzy byli beneficjentami przemian po okrągłym stole, którzy uważali III RP za swoją własność, którzy są zwolennikami dzielenia Polaków na równych i równiejszych, ponieważ wyraźnie na tym skorzystali. Kosztem milionów Polaków, którzy nie najlepiej wyszli na tej transformacji społeczno-gospodarczej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.