29.08.13, 20:48Plakat Etyka w szkole

Etyka jako anty-katecheza, czy wyraz neutralności światopoglądowej?

Portal natemat.pl opublikował obszerny wywiad z Andrzejem Wendrychowiczem założycielem i koordynatorem projektu etykawszkole.pl oraz wiceprzewodniczącym Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Jej wyraźną intencją jest zdjęcie z etyki właśnie wizerunku anty-katechezy. Wendrychowicz podkreśla przede wszystkim to, że etyki nigdy tak na prawdę nie wprowadzono do szkół. Stara się też nie dezawuować zajęć z religii.

Na pytanie czy religia jest zarezerwowana przede wszystkim dla ateistów odpowiada: "Tak jest postrzegana, ja jednak uważam, że powinna być dla wszystkich. Przynajmniej na początku. W składzie naszej redakcji jest nauczycielka etyki w jednej z warszawskich szkół podstawowych. W jej grupie jest sporo uczniów, którzy chodzą i na religię, i na etykę. Joanna przekonuje, że to są najcenniejsi uczestnicy zajęć: myślą, dyskutują, zadają pytania."

Jednak wywiad nie rozwiewa przynajmniej dwóch problemów - pierwszy to formacja i edukacja nauczycieli etyki. Wprawdzie ideałem byliby absolwenci filozofii z uprawnieniami pedagogicznymi, jednak nie znosi to problemu ich wielorakich uprzedzeń i przekonań światopoglądowych. Dlatego zdumiewający jest idealizm Wendrychowicza, który wygłasza w wywiadzie niezwykłą deklarację: "Czy szkoła ma prawo przekonywać do jakiegokolwiek światopoglądu? Nie."

Pytanie czy może przekonywać do światopoglądu wielości nieuzgadnialnych wartości co przecież w pobieżnym odbiorze jest niczym innym jak relatywizmem. Wygląda, że taki pogląd może być przekazywany. Jak inaczej potraktować propozycję by etyka była powszechniej proponowana szczególnie na początku edukacji? Edukacja początkowa jest okresem formowania postaw i wartości osobistych. Dopiero na tym fundamencie można rozpocząć dyskutowanie pewnych kwestii. Jeśli komuś nie odpowiada religia, zapewne lepiej by samemu przekazywał swój światopogląd niż oddawał dziecko w ręce przypadkowego absolwenta filozofii.

Niestety na koniec okazuje się, że wyjście poza schemat etyki jako anty-katechezy jest bardzo trudne, a ona sama wydaje się być "katechezą dla ateistów". "Najnowsze dane mówią o 87,58 proc. katolików. Czyli chętnych na etykę może być nawet 12 osób na 100" - mówi Wendrychowicz. 

Wiadomo lepszy kogel-mogel w głowach młodzieży niż katolicyzm.

Tomasz Rowiński/natemat.pl

 

 

Komentarze

anonim2013.08.29 20:53
"Czy szkoła ma prawo przekonywać do jakiegokolwiek światopoglądu? Nie." ============================== Absolutnie się zgadzam: Jasiu, czemu zabrałeś koledze telefon. Bo miałem ochotę. To dobrze Jasiu. Masz prawo do swojego światopoglądu na kwestię własności.
anonim2013.08.29 21:16
alle; super przekład na nasze!
anonim2013.08.29 21:36
Pomijając przypadki, kiedy nauczycielem będzie nawiedziony ateista, starający się wpoić swe poglądy niezgodnie z programem nauczania, etyka nie jest anty-katechezą. Żeby można było użyć przedrostka anty, musiałby być spełniony jeden z dwóch warunków: etyka głosi, że katolicyzm jest fałszywą religią ewentualnie religia sama w sobie jest fałszywa, albo przekazywać jako prawdziwe wartości przeciwne do wartości katolickich. A etyka zadaje głównie pytania i prezentuje różne stanowiska, nie daje odpowiedzi. Więc nie można nazwać jej anty-katechezą. Jest alternatywą do katechezy. Dla młodego niekatolika, często jedyną, dlatego jest stawiana w opozycji.
anonim2013.08.30 1:46
Pytanie jest inne; Czy szkoła ma prawo wybrać do nauczania najbardziej uniwersalny światopogląd , czy ma uczyć wszystkiego? Czy na matematyce trzeba dać do wyboru alternatywne dla dziesiętnego systemy? A na fizyce omawiać astrologię? Program jest już i tak przeładowany, a podręczniki drogie i zmieniane co roku, dzieci coraz gorzej wykształcone i przemęczone. Czy etyka ma jakieś spektakularne osiągnięcia? Powstrzymała jakąś wojnę o rope, lub brylanty? Jakaś grupa złożyła oświadczenie, ktoś to słyszał? Jest przeciwnie, etyka ma żródła w filozofach i ideach, które spowodowały dwa ludobójstwa w XX wieku. Naukę Greków rozwinął Kościół i nikomu dotąd nie udało sie tych prawd obalić na gruncie metodologicznym, chyba że jak Luter sfałszował nie tylko dogmatykę, ale i Pismo. Hegel budował już na fałszywych założeniach. Racjonalisci są słabo wykształceni i czytali opracowania z piątej ręki stąd ich nadpobudliwość. Wam trzeba raczej założyć kaftaniki.
anonim2013.08.30 1:48
Co do anty-katechezy wystarczy wejść na portal Racjonalista, lub blog Jasia Hartmana. Ze też pogaństwo ma takie upodobanie w kłamstwie i mrzonkach.
anonim2013.08.30 6:44
"Na pytanie czy religia jest zarezerwowana przede wszystkim dla ateistów odpowiada . . ." Chyba miało być: "Na pytanie, czy ETYKA . . .".
anonim2013.08.30 8:03
Ja bym polemizował z "to najcenniejsi uczestnicy zajęć: myślą, dyskutują, zadają pytania" W połowie przypadków uczeń który "dyskutuje" to aktywista z ćwiekiem we łbie. Podobną strategią błyszczą protestanci, szczególnie świadkowie jehowy na ulicach miast. Oni nie myślą tylko powtarzają formułki, a że mają to "obcykane" to zagadają ofiarę na śmierć. On nie chce dyskutować - on chce zarazić innych swoją chorobą.
anonim2013.08.30 8:26
"Boję się ludzi, którzy wiedzę czerpią z jednej książki." (św. Tomasz z Akwinu).
anonim2013.08.30 10:01
"naprawdę" panie redaktorze;)
anonim2013.08.30 10:34
Lepszy niż katolicki kogel-mogel, wszystko lepsze.
anonim2013.08.30 17:54
Osobiście popierałbym filozofię jako zajęcia np już od gimnazjum, ale nie jako albo albo z religią Na religii wprowadził także trochę religioznawstwa, żeby nie dowiadywać się później bzdur od znajomych na temat chociażby judaizmu czy nawet protestantyzmu ot takie podstawowe fakty