10.02.19, 10:51

''Jak gestapo!''. Polacy uciekają przed Barnevernet

Ucieczka rodziny przed Barnevernet, czyli urzędem mającym zajmować się „ochroną” dzieci, to w zasadzie codzienność dla rodzin mieszkających w Norwegii. Właśnie z powodu pomocy udzielanej takim rodzinom norweski rząd chciał usunięcia z placówki polskiego konsula, Sławomira Kowalskiego. Najczęściej scenariusz jest jednak podobny – szybka ewakuacja z kraju, gdyż inaczej dziecko zostałoby odebrane.

Historię kolejnej rodziny przedstawia rzeszowska Gazeta Wyborcza, która opowiada o małżeństwie Izy i Marka. Wyjechali oni do Norwegii w 2011 roku. Po blisko czterech latach wspólnego pożycia urodziło im się długo wyczekiwane dziecko, Patryk.

„W Norwegii zakochałam się, za to, że wszystko wydawało mi się takie poukładane, uporządkowane, no i nie ukrywajmy, tam się dobrze zarabia. Ale wyjechałam z poczuciem, że to najbardziej absurdalny kraj na ziemi” – powiada Iza, która nie ukrywa, że do czasu rodzinnej tragedii była zachwycona krajem do którego wyjechali.

Scenariusz w przypadku Barnevernet jest praktycznie zawsze taki sam. Rodzice posyłają dziecko do przedszkola bądź szkoły. Tam urzędnik ocenia, że czy mały obywatel jest dobrze traktowany przez rodziców. Wystarczy, że któregoś dnia synek bądź córka będą smutni, by urzędnicy nabrali podejrzeń i uruchomili procedurę odbierania dziecka rodzinie.

„Dla kogoś, kto tego nie przeżył, to jest trudne do uwierzenia, ale to się dzieje naprawdę, teraz, w Europie” – mówi Iza, która musiała uciekać z Norwegii pod osłoną nocy.

Okazało się bowiem, że 2,5 roczny chłopiec był bacznie obserwowany przez urzędników, którzy już planowali odebranie go rodzicom. Powodem był fakt, że w czasie badania lekarskiego na jego zębach wykryto początki próchnicy. To częsta przypadłość u małych dzieci, którą można szybko wyleczyć a która często mija sama gdy mleczne zęby zostaną zastąpione przez stałe. Dla urzędników Barnevernet był to jednak dowód, że dziecko jest „zaniedbane”.

Dosłownie w ostatniej chwili Iza i Marek postanowili ewakuować się z Norwegii. Gdyby nie to, syna zobaczyliby prawdopodobnie po raz ostatni.

„Przekroczyliśmy granicę w nocy. Następnego dnia wysłałam sms do przedszkola, że Patryka nie będzie. Norweska nauczycielka odpisała mi z prywatnego numeru, że rozumie i życzy powodzenia. Dopiero w Warszawie zobaczyłam, że na nogach mam dwie różne skarpetki” – wspomina kobieta.

Pomimo, iż Barnevernet od lat wywołuje ogromne, negatywne emocje to jednak rząd Norwegii niezmiennie twierdzi, że urząd powołany do ochrony praw dzieci działa poprawnie i jest jedną z najskuteczniejszych tego rodzaju instytucji.

mor/nczas.com/Fronda.pl

Ucieczka rodziny przed Barnevernet, czyli urzędem mającym zajmować się „ochroną” dzieci, to w zasadzie codzienność dla rodzin mieszkających w Norwegii. Właśnie z powodu pomocy udzielanej takim rodzinom norweski rząd chciał usunięcia z placówki polskiego konsula, Sławomira Kowalskiego. Najczęściej scenariusz jest jednak podobny – szybka ewakuacja z kraju, gdyż inaczej dziecko zostałoby odebrane.

Historię kolejnej rodziny przedstawia rzeszowska Gazeta Wyborcza, która opowiada o małżeństwie Izy i Marka. Wyjechali oni do Norwegii w 2011 roku. Po blisko czterech latach wspólnego pożycia urodziło im się długo wyczekiwane dziecko, Patryk.

 

„W Norwegii zakochałam się, za to, że wszystko wydawało mi się takie poukładane, uporządkowane, no i nie ukrywajmy, tam się dobrze zarabia. Ale wyjechałam z poczuciem, że to najbardziej absurdalny kraj na ziemi” – powiada Iza, która nie ukrywa, że do czasu rodzinnej tragedii była zachwycona krajem do którego wyjechali.

Scenariusz w przypadku Barnevernet jest praktycznie zawsze taki sam. Rodzice posyłają dziecko do przedszkola bądź szkoły. Tam urzędnik ocenia, że czy mały obywatel jest dobrze traktowany przez rodziców. Wystarczy, że któregoś dnia synek bądź córka będą smutni, by urzędnicy nabrali podejrzeń i uruchomili procedurę odbierania dziecka rodzinie.

„Dla kogoś, kto tego nie przeżył, to jest trudne do uwierzenia, ale to się dzieje naprawdę, teraz, w Europie” – mówi Iza, która musiała uciekać z Norwegii pod osłoną nocy.

Okazało się bowiem, że 2,5 roczny chłopiec był bacznie obserwowany przez urzędników, którzy już planowali odebranie go rodzicom. Powodem był fakt, że w czasie badania lekarskiego na jego zębach wykryto początki próchnicy. To częsta przypadłość u małych dzieci, którą można szybko wyleczyć a która często mija sama gdy mleczne zęby zostaną zastąpione przez stałe. Dla urzędników Barnevernet był to jednak dowód, że dziecko jest „zaniedbane”.

Dosłownie w ostatniej chwili Iza i Marek postanowili ewakuować się z Norwegii. Gdyby nie to, syna zobaczyliby prawdopodobnie po raz ostatni.

„Przekroczyliśmy granicę w nocy. Następnego dnia wysłałam sms do przedszkola, że Patryka nie będzie. Norweska nauczycielka odpisała mi z prywatnego numeru, że rozumie i życzy powodzenia. Dopiero w Warszawie zobaczyłam, że na nogach mam dwie różne skarpetki” – wspomina kobieta.

Pomimo, iż Barnevernet od lat wywołuje ogromne, negatywne emocje to jednak rząd Norwegii niezmiennie twierdzi, że urząd powołany do ochrony praw dzieci działa poprawnie i jest jedną z najskuteczniejszych tego rodzaju instytucji.

Komentarze

JR2019.02.10 15:42
Na potwierdzenie prawdziwości treści powyższego artykułu mogę dać konkretny przykład. Znam osobiście młodą kobietę, wykształconą, która przebywała w Norwegii i z czwórką dzieci po prostu uciekła do Polski. Jest bardzo dobrą matką, wykonuje bardzo intratny zawód lekarza i trudno ją posądzić o zaniedbywanie obowiązków rodzinnych.!!! Obecnie czynnie pomaga innym rodzinom polskim z Norwegii aby nie odbierano im bezpodstawnie dzieci. To są fakty. Konsul robił to samo i chwała mu za to!
Michał Pasierb2019.02.10 14:36
A słyszeliście o Norweżce,która otrzymała azyl w Polsce, a uciekła z "krainy programowej szczęśliwości" z podobnego powodu ?? https://nczas.com/2018/12/22/norwezka-dostala-azyl-w-polsce-opieka-spoleczna-w-jej-kraju-chciala-zabrac-jej-dzieci/
Andrzej2019.02.10 15:53
Źródło: IDZD
man.of.Stagira2019.02.10 14:03
.NIE ma czegoś takiego jak “próchnica”, to mit dla naiwnych. JEST p a r o d o n t o z a. Czy 50% społeczeństw zamożnych, a taka jest rzeczywistość, zaliczyć do klasy przypadku zaniedbania, jak pokazują statystyki h o l e n d e r s k o -niemieckie? . Recent study suggests that almost HALF OF the population (Holandia, Niemcy) suffers from mild to moderate periodontitis - see page 762 in book referred by link below. I rest my case. . https://books.google.pl/books?id=wNaZCwAAQBAJ&pg=PA771&lpg=PA771&dq=paradontosis+Dutch+society&source=bl&ots=PrI2PVaT7y&sig=ACfU3U1NqmfnimHVqAPmgbXovXsxw45dtw&hl=en&sa=X&ved=2ahUKEwiF_OKjl7HgAhXqqIsKHR_kAMkQ6AEwD3oECAMQAQ#v=onepage&q=paradontosis%20Dutch%20society&f=false
Vistula2019.02.10 14:26
Ty masz oczywista parodontoze mozgu In English; shit for brains. Got it?
Maria Błaszczyk2019.02.10 13:24
Na zdrowy rozum wydaje się, że próchnica u dziecka powinna jednak wzbudzić zaniepokojenie u stosownych służb, jesli wystepuje z innymi symptomami zaniedbania (na marginesie - nie znam się na stomatologii, może jest tu jakiś dentysta, ale, o ile mi wiadomo, jeśli się nie leczy próchnicy na zębach mlecznych, to może ona zarazić zęby stałe, więc nie powinno się liczyć na to, że sama ustąpi; nie piszcie takich bzdur, bo ktoś może w to uwierzyć). Ja mieszkam w Holandii i fakt, że moje dzieci były bardzo szczupłe i drobne jak najbardziej wzbudzał zainteresowanie i był monitorowany. To chyba dobrze? Ja akurat ich nie głodziłam, ale trudno byłoby to stwierdzić bez zbadania sprawy. To, że pani uciekła z Norwegii w dwóch różnych skarpetkach nie stanowi dowodu na to, że Barnevernet chciał zabrać jej dziecko, a już na pewno nie w trybie doraźnym, zarezerwowanym dla sytuacji zagrożenia. Z artykułu w Wyborczej wynika tyle, że badał sprawę. (aha, do tego piszecie o artykule, nie przeczytawszy go - ewakuowała się Iza z dzieckiem, a Marek został w Norwegii).
Jak si\304\231 nie znasz2019.02.10 13:53
Dyskusje o próchnicy pani Mario to gadanie nnie na temat. Sam znam analogiczny przypadek z bezpośredniej relacji (tam dziecko było zbyt otyłe wg urzędników - rodzice "grubej kości") - ucieczka jak w filmie z ogromnym strachem, że dopadną. Takich spraw jest dużo. Niech Pani po myśli, co Panią skłania do takich wypowiedzi. Setdecznie pozdrawiam,
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:35
Do takich wypowiedzi skąłnia mnie osobiste i zawodowe doświadczenie - osoby, która sama ma dzieci i osoby która zajmowała się zdrowiem psychicznym dzieci. Otóż ja prezentuję taki radykalny pogląd, wsparty wiedzą na temat rozwoju, że dzieci należy chronić przed przemocą
ZERR02019.02.10 19:09
Dlaczego chcesz chronic dzieci przed wydumana przemoca rodziców (zaniedbywanie, nawet nie wydumane, nie jest przemocą) przez stosowanie przeraźliwie wręcz brutalnej przemocy i zastraszania? To jest leczenie kurzajek na palcu przez amputowanie ręki powyżej łokcia.
Maria Błaszczyk2019.02.10 19:52
Zaniedbywanie jest przemocą, powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu (strukturalne - widać je na zdjęciach, np. poszerzenie komór, a także funkconalne, ). - supresję płatów skroniowych). I gdzie tu jest przemoc? Ktoś zbierał wywiad na temat tej rodziny. To nie jest przemoc. A zastraszenie to subiektywna sprawa - jak mnie kazano częściej niż innym ważyć dzieci i zapisywać co zjadły, a także pewna pani odwiedziła mnie w domu w celu zebrania wywiadu, to uznałam to za troskę i nie poczułam się zastraszona. Analogiczne zachowanie w przypadku tej rodziny spowodowało u niej zastraszenie.
Laura2019.02.10 18:09
Ta kobieta jest głupia po prostu ale to wynik indoktrynacji marksistowskiej która nota bene jest na bardzo wysokim poziomie oni nie wiedza ze są indoktrynowani czyli wmawia się im że państwo wszystko za nich pomysli zrobi a oni mają sie tylko do tego stosować i broń Boze się nie buntowac.
Maria Błaszczyk2019.02.10 18:16
Tak!!! Do tego, by nie katować dzieci i dbać o nie potzrebna jest indoktrynacja marksistowska. Porządny katolik i prawicowiec dobrze wie, że dzieci należy katować i nie rozpieszczać (np. myjąc im zęby). To oczywiste, że trzeba być głupią kobietą, by o dzieci dbać i ich nie bić...
Waldek2019.02.10 15:11
A chciała byś to przeżyć osobiście, nawet Norweżki proszą o azyl w niektórych krajach, w Polsce też, bo dziecko jeszcze w brzuchu a już postanowili, że zaraz po urodzeniu je zabiorą. Norwegia to socjalistyczny dobrobyt, żyjesz dobrze ale każdą cząstką życia zawiaduje Państwo.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:39
No cóż, póki co mówi my o podejrzeniu przemocy (tak, zaniedbanie to też przemoc). Rozumiem, że uznajesz dziecko za własność rodziców. Ja uznaję je za osobnego człowieka. Do tego bezbronnego - 2-latek nie pójdzie i nie zgłosi odpowiednim służbom, że dzieje mu się krzywda. Do tego zawodowo zajmowałam się przemocą wobec dzieci. I wiem, jak to działa. Służby działają, jak działają, na pewno nie istnieją idealne systemy. Ale są na przegranej pozycji, bo rodzice idą do mediów i opowiadają głodne kawałki - a my nie możemy nic zrobić, choć mamy zgromadzony materiał dowodowy, bo nas obowiązuje tajemnica. Stąd moja wiara w te historyjki jest nad wyraz ograniczona - bo wiem, jaka bywa prawda.
Wojtek Polak2019.02.10 15:17
Marysiu ''na zdrowy rozum'' o czym ty znowu piszesz. najpierw trzeba mieć ten zdrowy rozum.Marysiu ty jesteś tak z lewaczała że wątpię że byś mogła zdrowo myśleć.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:44
Czyli uważasz, że rodzice mają prawo zaniedbywać dzieci i taki pogląd jest objawem zdrowego rozumu? Pogląd przeciwny jest z kolei objawem "zlewaczenia"? No cóż, od czasu do czasu w sprawaczałej Polsce umiera dziecko, bo służby nie zareagowały na ewidentne sygnały, że coś jest nie tak. Ale co tam śmierć (lub wieloletnie cierpienie) jakiegoś gówniarza ( Oliwierek z Bytomia; 6-latek z Nowego Sącza), dla prawdziwego prawicowego zdrowego rozumu... Prawda?
abc2019.02.10 15:21
Bredzisz kobieto , zmień lekarstwa .Najlepiej spadaj na onet .
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:41
Tu mi się bardziej podoba. Tacy mili ludzie :-*
ZERR02019.02.10 15:29
Sam fakt, że ktoś, jakieś biurwy, jakies urzędnicze gojstwo, "bada sprawę" dowodzi totalitaryzmu i kompletnego zbydlęcenia "badających". To jest po prostu traktowanie ludzi jak zwierząt.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:46
Jasne. Dziecko własnością rodziców! Mogą je katować, mogą zaniedbywać, mogą gwałcić - a państwu wara od tego, bo to "totalitaryzm"...
ZERR02019.02.10 18:46
Wg ideologii postepu, od Platona, dziecko jest własnością państwa. Dorośli zreszta też są własnością państwa. Dizecko albo będzie quasi-własnością rodziców, albo własnością państwa. Nie ma niczego pomiędzy. Zbydlęcenie kompletne - za wydumane 'niedopatrzenie', gdy rodzic odstaje od sztywnego 'ideału' - interwencja koszmarnie brutalna, dewastująca zycie zarówno rodziców, jak i dziecka. Wszystko jest albo może być zwyzywane od 'zaniedbywania'. Szczególnie sprzeciw, lub nie dość entuzjastyczne indoktrynowanie dziecka o 'prawach' zboczeńców LGBT. Nawet z CCCP nie dochodziło do takich zbrodniczych aberracji.
Maria Błaszczyk2019.02.10 20:01
Zaraz, próchnica to wydumane niedopatrzenie? Nie wydaje Ci się, że jednak należy dbać o uzębienie dzieci? Jak dla mnie to jednak psi obowiązek rodziców. I nie mogę się zgodzić, że zbieranie wywiadu o jakiejś rodzinie to "interwencja koszmarnie brutalna, dewastująca zycie zarówno rodziców, jak i dziecka". Nie znane mi sa przypadki odbierania dzieci za "nie dość entuzjastyczne indoktrynowanie dziecka o 'prawach' zboczeńców LGBT". Swoją drogą - to nie sa żadni zboczeńcy, nie rozumiem, po co takie rzeczy piszesz - mam sporo bliskich osób LGBT i nie widzę żadnego sensu ich krzywdzenia w ten sposób; i nie wiem, czemu mieliby nie mieć praw.
Milka2019.02.10 15:42
Jak zwykle głupoty w obronie nieludzkiego urzędu.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:47
Jasne. Przemoc wobec dzieci jest "ludzka". Zapobieganie jej - "nieludzkie" To elementarne, drogi Watsonie...
ZERR02019.02.10 19:26
"Zapobieganie" przemocy przez jeszcze większą przemoc? "dziecinko droga, mama dała klapsa? Ja ci pomogę, porwę cię z domu, żeby się nie powtórzyło. Co prawda skończysz jako ćpun na dworcu zoo, ale wiesz, klapsy mogłyby popsuć ci psychikę. I nie przejmuj sie mamą, ona i tak pewnie się powiesi, na pewno jej już nie spotkasz" Tak, to jest nieludzkie. To jest bestialstwo.
Maria Błaszczyk2019.02.10 19:56
Tylko ze nie zabiera się z domu dzieci, bo mama dała klapsa. Serio. Nawet w Norwegii. Ja wiem, że ludzie opowiadają takie rzeczy - bo głupio im powiedzieć, że katowali do krwi, zamykali w komórce na długie godziny albo pakowali paluchy w tyłek. Tylko że doświadczenie uczy, że kłamią. Poważnie. Ludzie czasem kłamią. W obliczu możliwości utraty dziecka - kłamią chyba wszyscy.
sct2019.02.10 16:16
Marksistowski urzędnik państwa ma w tym wypadku g.wno do powiedzenia, bo próchnica to akurat bardzo często występuje na mlecznych zębach.Jużby czerwone k.restwo chciało wszystko kontrolować.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:53
W Polsce - tak. Z ok. 200 krajów na świecie, Polska jest na 5. miejscu od końca, jeśli chodzi o próchnicę. Poważnie - mamy najwięcej próchnicy w Europie, ale nawet na całym świecie tylko w 4 krajach jest gorzej... To pokazuje skalę problemu jeśli chodzi o traktowanie dzieci. Próchnica jest normalna, zaniedbywanie jest normalne, bicie jest normalne - a jak ktoś stara się zadbać o bezpieczeństwo dzieci, to jest "totalitaryzm". Otóż nie - to nie jest normalne. https://www.dmdtoday.com/news/5-countries-with-the-worst-oral-health
ZERR02019.02.10 18:57
Wolność polega na tym, że mamy pełne i niezbywalne prawo do popełniania tzw błędów. W szczególności "błędów" niebędących wg naszego zdania błędami. Wolność polega tez na tym, że żadne biurwy nie dyktują nam pałą policjana jak mamy zyć, co jeść, kogo lubić, kogo nielubić, ani co nam wolno myśleć i jak dzieci uczyć i jakich wartości. Choćby i tysiąć maleńkich uczonych szlochało, że coś tam robimy "źle" - nic im do tego. W szczególności nie ma wolności wtedy, gdy za (rzeczywiste lub wydumane) "niedopatrzenia" wkracza banda zbirów i dzieci porywa, co jest nieskończenie większym zdewastowaniem duszy dziecka niz najbardziej perfidny i brutalny gwałt. Bezwzględny pedofil jest w porównaniu do urzędników Barnevernet dobrym człowiekiem.
Maria Błaszczyk2019.02.10 21:32
Serio? No cóż, po owocach ich poznacie. Badania mówią, że przemoc ma gorsze skutki niż umieszczenie w rodzinie zastępczej, która będzie prawidłowo spałniała swoje funkcje (i to nie tylko dlatego, że rodzicom zdarza się zabijać dzieci, ale też w aspekcie dalszego rozwoju i zdrowia). Naprawdę nie potrafie zrozumieć, jak można uważać, że lepiej być gwałconym niż nie być gwałconym. Ale państwo, niezależnie od Twoich upodobań, ma obowiązek zapewniać swoim obywatelom bezpieczeństwo. Rozumiem też, ze nie masz doświadczenia w takich sprawach - ale zapewniam Cię, że wiele dzieci przyjmuje to jako wybawienie, mimo że naprawdę kochają biologicznych rodziców. Przecież z tymi starszymi, to się normalnie omawia; co do młodszych - monitoruje się ich funkcjonowanie. Nazywanie wyszkolonych, często całym sercem oddanych swojej pracy specjalistów, bazujących przy tym na naukowej wiedzy o rozwoju i skutkach przemocy "bandą zbirów to jes pomówienie...
transformer2019.02.10 12:09
Bo to jest wlasnie spoleczenstwo budowane przez neomarksistow. Ma byc "idealne". Czyli ktos - wiadomo kto - wymysla normy postepowania i reszta ma sie do nich stosowac. Jesli sie wychylasz - moga ci zabrac dziecko. Narazeni na to beda slabsi - cudzoziemcy, samotni, bezrobotni, lub majacy dzieci w klasach specjalnych...itp To jest taka ich eugenika. Kontrola, szukanie hakow.To trudno uchwycic, bo duzo rzeczy jest jakby dobrych ale....w sumie jednak budowane na falszywych ateistycznych normach.....to jest taki przyklad komunistycznego terroru i zamordyzmu - na razie w lagodnej formie. Jak juz zawlaszcza caly swiat, to sie dopiero zacznie.
Niedzielny2019.02.10 11:29
Nie pozwalają cebulakom bić żon i konkubin? Rzeczywiście, są jak Gestapo!
tretka2019.02.10 11:53
spadaj ciulu niemyty
ZERR02019.02.10 11:57
Jak widać jesteś przypałem któremu matka ojciec poskąpili pasa albo kabla. Teraz chamstwo z ciebie wychodzi. Chamstwo, rasizm i pogarda wobec ludzi - typowy objaw braku dyscypliny za gówniaka. Rozbestwiony smarkacz był z ciebie, to pewne. Biłeś matkę?
Bartakus2019.02.10 13:19
Ty Zerro jednak jestes idiota
ZERR02019.02.10 15:24
uważasz wyzywanie od "cebulaków" jest okej? Toż to typowa mowa nienawiści i ojkofobiczny rasizm, coś jak wyzywanie afroamerykanów od czarnuchów którzy smierdzą.
ZERR02019.02.10 19:14
Ciekawe co za menda "dała minusa"? Ciekawe jak mozna popierać używanie słów tak pogardliwych jak "cebulak". Słów NICZYM się nie różniących od "śmierdzący czarnuch". czasem, drogi lewaku, wypadałoby popatrzec w lustro i dostrzec, jaką sie jest podłorasistwoską łajzą. Drogi lewaku - niczym się nie różnisz od dzikiej tłuszczy wyjącej "murzyni śmierdzą".
Jak się nie znasz2019.02.10 13:45
badania eurostatu stwierdzają znacznie wyższy poziom przemocy domowej w krajach skandynawskich niż w Polsce. Jak się nie znasz, to się nie wymądrzaj.
Maria Błaszczyk2019.02.10 16:54
Z kolei Afganistan ma dużo niższy poziom przemocy domowej. Serio, naprawdę nie ma jej tam w zasadzie w ogóle...
ZERR02019.02.10 19:18
Mówmy o państwach jako-tako zbliżonych kulturowo. Poza tym - Eurostat w swoich badaniach stara sie uzyskać "współny mianownik" Poza tym - nie zapominaj, że taka Szwecja to kraj wyjątkowo brutalny, gdzie porachunki nie sa załatwiane pięścią, pałką czy pistoletem, tylko kałachem i granatami. W skrajnych wypadkach z wody wychodzi Breivik i morduje niemal centurię dzieciaków.
Maria Błaszczyk2019.02.10 19:46
Ja nie wiem, skąd przekonanie o zbliżeniu kulturowym Polski i takiej Norwegii. Dyskusja pod tym postem pokazuje, że taka bliskość to iluzja. Wielu Polakom bliżej jest do familiocentrycznych, religijnych, antydemokratycznych społeczeństw muzułmańskich niż indywidualistycznych, opartych na zaufaniu (także do instytucji państwowych) krajów Europy zachodniej i północnej. A Norwegia ma zabójstw mniej niż Polska - zaś active shooter zawsze i wszędzie może się zdarzyć - a najczęsciej zdarza się w USA.
Grizzly2019.02.10 14:04
Sam jesteś cebulak i psi ch..j!
Wojtek Polak2019.02.10 15:12
masz racie nie pozwalają bić ani żon,konkubin ani nawet dzieci.bicie i znęcanie się psychiczne do domena lewackiej ochlokraci.tu chodzi oto że lewackie opiekuńcze państwo odbiera dzieci normalnym ludziom i nie rzadko oddaje je na wychowanie do par homo. a na to nikt normalny się nigdy nie zgodzi.
Milka2019.02.10 15:41
Sprzedawczyk.
sct2019.02.10 16:21
To sobie spier.alaj do tego skandynawskiego raju na ziemi!Bon voyage!
Zatroskany wyborca2019.02.10 11:27
ktoś to czyta, czy tak wkleja na pałę. tekst jest 2 x powtórzony. poprawcie to