06.11.17, 21:15Zdj. Ralf Lotys, CC BY SA 3.0, Wikimedia Commons

Kolejny duchowny gloryfikuje samobójstwo Piotra S.? Skandaliczna wypowiedź bp Pieronka!

Zaledwie kilka dni temu jezuita, o. Grzegorz Kramer gęsto tłumaczył się ze swoich skandalicznych słów o samobójstwie Piotra Szczęsnego, który podpalił się pod PKiN w Warszawie, a w podobnie "kontrowersyjny" sposób wypowiedział się inny katolicki duchowny, ks. Adam Boniecki.

Dziś do tego "chóru" dołączył jeszcze biskup Tadeusz Pieronek, który był gościem programu "Kropka nad I" w TVN24. W ocenie hierarchy, samospalenie mężczyzny było "desperackim aktem odwagi",

Odnosząc się do pożegnalnego listu Szczęsnego, Pieronek stwierdził, że nie można "przyczepić się" do żadnego z zawartych tam stwierdzeń. 

Co więcej, biskup porównał samospalenie Piotra Szczęsnego do dramatycznego aktu Ryszarda Siwca. Pytanie, czy duchowny naprawdę nie widzi różnicy pomiędzy tym, co zrobił Siwiec, a co Szczęsny oraz czasami, w których obaj dokonali samospalenia? Biskup Tadeusz Pieronek przywołał również samospalenie żołnierza AK, Walentego Badylaka na krakowskim rynku, co było już całkowicie kuriozalne, ponieważ Badylak podpalił się w geście protestu przeciwko przemilczaniu przez komunistyczne władze zbrodni katyńskiej! 

"Po raz trzeci spotykam się z takim wypadkiem. Pierwszy był na Stadionie Dziesięciolecia, drugi na rynku w Krakowie i trzeci chyba najbardziej wyrazisty, bo pozostawił po sobie przesłanie, które jest bardzo logiczne"- podkreślał Pieronek. 

Hierarcha stwierdził, że umysł Piotra Szczęsnego, jak pokazuje pozostawiony przez niego list, "był świeży i pełen mądrości". 

"Trudno podważyć jakiekolwiek słowo. To jest desperacki akt odwagi. Nie można się przyczepić do żadnego stwierdzenia, które zostało tam napisane"- ocenił. 

Prowadząca, Monika Olejnik, zapytała hierarchę czy można porównać obecną sytuację w Polsce do tej z czasów dyktatur komunistycznych. Duchowny odpowiedział, że sam by tego nie zrobił, ponieważ czuje się na to za słaby. 

"Ale człowiek, który ma wrażliwość i decyduje się na taki czyn jest dla mnie bohaterem. Człowiek, który upomina się w imieniu całego narodu, no może nie całego…"- człowiekiem, który ma wrażliwość, łatwo jest również w obrzydliwy sposób manipulować. Co więcej, taki człowiek wszystko odbiera "bardziej", "mocniej", "silniej". O tym być może biskup zapomniał. 

"To desperacki, ale bohaterski czyn"- stwierdził. 

Wydaje się, że wstydzić powinni się zarówno dziennikarze, którzy wykorzystują dramat człowieka, jak i duchowni katoliccy, gloryfikujący samobójstwo popełnione z powodu polityki. 

ajk/tvn24, Fronda.pl