25.02.21, 10:20Fot. ilustracyjne Suparna Sinha via Flickr, CC BY-SA 2.0

Komitet Episkopatów UE wyjaśnia Unii jej własne ustawodawstwo w sprawie aborcji

Swoistych korepetycji ze znajomości stanowionego przez nią prawa udzielił Unii Europejskiej komitet skupiający episkopaty krajów wchodzących w jej skład. W liście do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego komitet przypomina oczywistość, że „kwestia ochrony życia” znajduje się wyłącznie „w obszarze kompetencji państw członkowskich”.

Pismo Stałego Komitetu Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) merytorycznie wypunktowuje niezgodność z unijnym prawem tekstu rezolucji Parlamentu Europejskiego z 26 listopada ubiegłego roku, ingerującej w polskie, wewnętrzne stanowienia prawne dotyczące aborcji. Przewodniczący COMECE, skupiającego w swym gronie 25 konferencji episkopatów, abp. Jean-Claude Hollerich wyraził niepokój próbą tego typu przekraczania własnych kompetencji przez Parlament Europejski wobec jednego z krajów członkowskich.

Zaniepokojenie episkopatów skupionych w COMECE wzbudziło również kwestionowanie przez wspomnianą rezolucję „podstawowego prawa do sprzeciwu sumienia, które wynika z wolności sumienia”. Biskupi zauważają też, że zarówno prawodawstwo UE, jak i europejska konwencja praw człowieka, nie przewidują czegoś takiego, jak prawo do aborcji. Jednocześnie komitet wyraził ubolewanie, że Bruksela w żaden sposób nie potępiła aktów agresji, wandalizmu i przemocy, wymierzonych w ostatnim czasie w Kościół oraz katolików w Polsce.

ren/PAP

Komentarze

anonim2021.02.25 11:14
Ale byłby krzyk gdyby to UE zaczęła zaglądać w prawo kościoła. Zaraz by się zapluli że to "antyklerykalizm" i "tak nie wolno". Watykan nie należy do UE i nie powinien wpływać na świeckie prawo stanowione w ramach Wspólnoty. Watykan ma swoje prawo, Polska swoje.
Andrzej2021.02.25 12:14
Do Anonim : ale ma prawo i obowiązek przypominać i pouczać o moralności obowiązku i prawach bezbronnych
Anonim2021.02.25 12:42
Tak się składa że Polska nie ma żadnego prawa do aborcji, to tylko skrót myślowy, nazwa potoczna, a nie żadne prawo. W polskiej konstytucji uchwalonej jeszcze w latach 90-tych ubiegłego stulecia jest za to prawo do życia i jego ochrony od momentu poczęcia. UE wtrąca się cały czas i to wszędzie, w obszary pozostające poza jej kompetencjami: zarówno państwowe jak i religijne. Czyli UE defakto tylko udaje że ma do tego "swoje" prawo, określane ostatnio tranie jako "leworządność".