04.10.13, 12:34Ks. Moszoro-Dąbrowski radzi, by unikać próżności w mediach społecznościowych (fot. sqback/sxc.hu)

Ks. Moszoro-Dąbrowski o tym, jak (nie)korzystać z mediów społecznościowych

Zdaniem ks. Stefana Moszoro-Dąbrowskiego, rozdarcie osobowości może wynikać na przykład z choroby albo używania środków odurzających. „Gdy człowiek w swoim działaniu zapomina, kim jest, oszukuje siebie i innych” - pisze duchowny, dodając  że zasada ta powinna obowiązywać również w świecie wirtualnym.

Warto pamiętać, że również tam trzeba rozwijać chrześcijańskie cnoty. Nie chodzi tylko o zachowanie jakiejś etykiety, lecz aby być człowiekiem używającym rozumu, potrafiącym żyć zawsze w Bożej obecności” - radzi ks. Moszoro-Dąbrowski w felietonie dla tygodnika „Idziemy”, który został opublikowany na blogu kapłana.

Ks. Moszoro-Dąbrowski jest przekonany, że wirtualny świat może być polem popisu dla cnót, dlatego wskazuje kilka konkretnych zaleceń. Przede wszystkim radzi, by nie afiszować się i nie uprawiać samochwalstwa na profilach w mediach społecznościowych i na blogach, nie być próżnym i ćwiczyć się w koncentracji i skupieniu, zwłaszcza wtedy, kiedy próbuje rozproszyć nas i oderwać od obowiązków nowa wiadomość.

Duchowny radzi także, by w ramach zwyciężania wewnętrznego niepokoju nie ulegać częstemu sprawdzaniu poczty czy telefonu. Ideałem byłoby wykształcenie w sobie nawyku nieodbieranie telefonu na przykład podczas ważnych rozmów czy posiłków.

Kapłan zaleca, by umiarkowanie korzystać z możliwości zdobywania newsów i przezwyciężać chęć bycia tym, „który wszystko wie”. Jedna z rad ks. Moszoro-Dąbrowskiego odnosi się do poszanowania prywatności: „zachować intymność, pozostawić pewne sprawy dla rodziny i najbliższych, dotyczy to zwłaszcza zdjęć i nagrań (udostępnianie wszystkim wszystkiego prowadzi do powszechnego plotkarstwa, może nawet stać się patologicznym ekshibicjonizmem)”.

Na koniec duchowny apeluje, by nie surfować po sieci bez celu, bo jest to „ryzyko zaśmiecania serca”.

MBW/Ostatniaszuflada.pl 

Komentarze

anonim2013.10.4 12:54
Hanka Bielicka udzieliła kiedyś wywiadu dla TVP w swoim domu. Niedługo po tym okradziono ją. Złodziej wiedział gdzie i co, i nie tracił czasu na rozpracowanie obiektu...., bo miał to "podane na tacy".