16.12.16, 18:00Fot: Twitter

Ks. prof. Marek Łuczak dla Frondy: Papież Franciszek to ordynator dusz w szpitalu polowym świata

Papież Franciszek 17 grudnia kończy 80 lat. Jakby ksiądz profesor podsumował dotychczasowy pontyfikat papieża?

Ks. prof. Marek Łuczak: Osobiście nazwałem papieża Franciszka ordynatorem dusz w szpitalu polowym świata. Zwróciłbym uwagę na pewien opatrznościowy aspekt wyboru papieży w XX i XXI wieku. Najpierw mieliśmy Jana Pawła II, który przyjechał z dalekiego kraju i był potrzebny w sytuacji, gdy upadał system komunistyczny. Benedykt XVI uporządkował pewne sprawy związane z liberalizmem w sensie doktrynalnym. Stworzył w tym aspekcie pewne fundamenty. Natomiast papież, który przyjeżdża z Argentyny, ma doświadczenie może nie uchodźcy, ale kogoś kto urodził się w rodzinie imigrantów. Ma też doświadczenia biedy w Ameryce Łacińskiej, miejsc, w których można spotkać się z ubóstwem. Dlatego też papież Franciszek akcentuje element wyobraźni miłosierdzia jako temat, który jest mu bliski. Wskazuje na tych najbiedniejszych i najbardziej pokrzywdzonych. To są wszystko sprawy na jakie nie można nie patrzeć oczyma wiary. Widzimy, że działanie Ducha Świętego jest niemal namacalne. Każde niemal wyzwanie tych czasów, jakie wynika z określonych uwarunkowań czy to społecznych, czy politycznych, spotyka się z odpowiedzią Opatrzności. Ta odpowiedź to fakt, że właściwy człowiek staje na właściwym miejscu.

Dla Polaków istotne były Światowe Dni Młodzieży odbywające się w Krakowie. Franciszek nawoływał szczególnie do „zejścia z kanapy”. Chyba nie tylko do młodzieży tyczyły się te słowa? Na czym to zejście z kanapy miałoby polegać według papieża Franciszka?

To sprawa fascynująca. Proszę zwrócić uwagę na pewne fakty. Papież Franciszek uczestniczył w konklawe praktycznie jako emeryt. Myślał o tej swojej emeryturze, którą miał spędzać w Buenos Aires. Był to więc człowiek, który jakby schodził do lądowania. Niektórzy komentatorzy tego konklawe mówią, iż jako człowiek zbliżający się do emerytury był na tyle wolny i nieograniczony pewnymi konwenansami wynikającymi z dyplomacji kościelnej, że zrobił wrażenie swoimi wypowiedziami odnoszącymi się do Kościoła. Ponad wszelką wątpliwość możemy stwierdzić, że nie był wcześniej brany pod uwagę np. przez Benedykta XVI, który w sercu Kościoła jako wcześniej kardynał, później papież, przebywał od wielu dziesiątków lat. W ostatnim wywiadzie z Seewaldem Benedykt XVI przyznał, iż wybór Franciszka na Stolicę Piotrową był dla niego zaskoczeniem. Tak więc wnoszę, że w czasie konklawe musiało wydarzyć się coś, co zwróciło uwagę kardynałów na jego osobę. Niewątpliwie jeśli ta przesłanka, którą teraz powiedziałem, zostanie połączona z tym co się stanie później, a więc z akcentem na pomoc ubogim, a jednocześnie z wołaniem o odnowę i dynamizm w Kościele, to zauważymy pewne przemodelowanie tego jak ma działać Kościół. Kiedyś wystarczyło, żeby zadzwoniły dzwony i ludzie przychodzili do kościoła. Dziś to nie wystarczy. Dziś Kościół musi wyjść do ludzi. Papież używa metafory aby zejść z kanapy, co jest fascynujące i jest wyrazem ogromnej energii, jaką inspiruje sam papież. To bardzo budujące i optymistyczne.

Niektóre wypowiedzi papieża budzą jednak kontrowersje. Czy to wynik tego, że papież pochodzi ze świata dla nas bliżej nie znanego?

Niewątpliwie ukształtowanie papieża w innych warunkach kulturowych, ale także życie Franciszka wcześniej jako zakonnika, pozwala zrozumieć jego podejście do niektórych tematów. Choćby tych tematów, co do których podejście wydaje się z naszej perspektywy nie do końca właściwe. Ale należy to podejście traktować jako ubogacenie Kościoła i temat do dyskusji pastoralnych, tak aby z tego wyciągnąć dobre wnioski na przyszłość.

Dziękujemy za rozmowę.