20.11.16, 20:34

M. Dądela: Objawienia Fatimskie z perspektywy prawosławia

Oficjalne katolickie proroctwo

W roku 1917 od 13 maja do 13 października, z wielką regularnością, w trzynaste dni każdego miesiąca, w małej portugalskiej wiosce Fatima miały miejsce tzw. objawienia fatimskie. Według relacji trojga dzieci Matka Boża objawiła całej ludzkości trzy tajemnice, które (z pominięciem pierwszej tajemnicy) zawierały proroctwa co do dalszych dziejów świata.

Wydarzenia te miały ogromny wpływ na życie religijne katolików w XX wieku i aż po dzień dzisiejszy, były szeroko komentowane przez najważniejsze postaci Kościoła Rzymskokatolickiego,  włącznie z papieżami. W roku 1930 biskup diecezji Leiria po ośmioletnim procesie kanonicznym uroczyście potwierdził wiarygodność objawień. Dwoje dzieci w kilka lat po objawieniach zmarło na grypę hiszpańską i zostało dość szybko kanonizowanych na świętych Kościoła Rzymskokatolickiego. W całej Europie bardzo rozprzestrzenił się specyficzny kult Matki Bożej Fatimskiej, najczęściej przedstawianej w formie figurki, która peregrynuje od parafii do parafii, od domu do domu. Wiele nowo wybudowanych kościołów poświęcono tejże Matce Bożej Fatimskiej.

Prawosławnym wydarzenia te są raczej mało znane. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż objawienia te były skierowane właściwie wyłącznie do Kościoła Rzymskokatolickiego, tajemnice zostały sformułowane w bardzo specyficznym słownictwie katolickim, przesiąknięte duchowością i teologią typową dla tego Kościoła.

Sądzę, że prawosławni mieliby ogromne kłopoty ze zrozumieniem sensu kluczowego w tych objawieniach „nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi”. Jak rozumieć sens słów: nabożeństwo do czyjegoś serca? Czy chodzi tu o nabożeństwo do cielesnego serca Matki Bożej, czy też zwrot ten  jest przenośnią, określającą na przykład duszę Matki Bożej? W Prawosławiu nie ma po prostu  nabożeństw do poszczególnych części ciała czy to Chrystusa, czy świętych. Jeżeli jest służba do Bogurodzicy, czy to będzie akatyst, czy moleben, czy kanon, to, wedle słów św. Teodora Studyty, zawsze zwracamy się do Bogurodzicy jako do Bogurodzicy, a więc zwracamy się zawsze do OSOBY. Bogurodzica odbiera cześć jako przebóstwiona Osoba, pełna Ducha Świętego, która urodziła Boga, najświętsza spośród ludzi i aniołów, jako Królowa Niebios i ziemi. Tę precyzję zawdzięczamy sporom wokół herezji ikonoklazmu, Cerkiew dokładnie sprecyzowała wtedy, że prawosławni nie oddają czci naturze, czy to stworzonej, czy też jakiejś naturze bosko-ludzkiej (co byłoby herezją monofizytyzmu), ale zawsze oddają cześć Osobie. W modlitwie zatem zwracamy się zawsze do „kogoś”, a nie do „czegoś”. Dlatego na przykład słowa modlitwy : „Serce Jezusa (…) zmiłuj się nad nami”; albo: „Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza”[i], dla prawosławnych nie mają wielkiego sensu.

W katolicyzmie jednak istnieją tego typu nabożeństwa, do serca, do krwi, do ciała Chrystusa i są one bardzo popularne. Można oczywiście rozumieć je jako poetycką przenośnię, jeżeli na przykład zwracamy się do czyjegoś serca, może to oznaczać po prostu, że szukamy u kogoś pomocy albo przebaczenia, zwracając się do krwi mamy na myśli czyjeś poświęcenie i trudy. Wydaje się jednak., że w wypadku Fatimy nie mamy do czynienia z żadną poezją, skoro Maryja ukazuje swoje serce trzymając je w swojej dłoni[ii]. Może to sugerować jakąś szczególną formę istnienia tego serca, lub wręcz jakąś osobną hipostazę Maryi , która wymaga osobnego kultu (Serce Marii, niepokalane, módl się za nami[iii]). Jak już wspomniałem, dla prawosławnych tego typu pobożność jest kompletnie niezrozumiała.

Poza tym we wspomnianym nabożeństwie chodzi o serce Maryi niepokalane. Jest to echo ogłoszonego 63 lata wcześniej dogmatu katolickiego twierdzącego, że Matka Boża została poczęta w sposób niepokalany. Dogmat ten również może być niezrozumiały dla wielu prawosławnych chrześcijan, powodem tego są poważne różnice teologiczne między tymi dwoma Kościołami. Mówiąc w dużym uproszczeniu katolikom zależało bardzo na podkreśleniu bezgrzeszności Bogurodzicy, i aby tego dokonać należało jakoś zdjąć z Niej odium grzechu pierworodnego, który w katolicyzmie rozumiany jest jako grzech własny, zaciągnięty przez każdego człowieka[iv]. Dopiero Odkupienie dokonane przez Chrystusa zmazuje ten grzech (w momencie chrztu świętego). Ponieważ Bogurodzica przyszła na świat przed Odkupieniem, dla katolików ważne okazało się usunięcie tego zaciągniętego przez Nią grzechu, dlatego ustanowili oni dogmat o niepokalanym poczęciu, które stało się możliwe dzięki „przyszłym zasługom” Jej Syna.

Kiedy o tym piszę, nieuchronnie przypomina mi się nieco złośliwa uwaga Lwa Tołstoja: „Chrześcijaństwo to taka religia w której bez swojej wiedzy i woli jesteśmy potępieni, i bez swojej wiedzy i woli jesteśmy od tego potępienia wybawieni”. Rzeczywiście, w katolickim dogmacie o niepokalanym poczęciu istotnie tak jest – Matka Boża bez Swojej wiedzy i woli zostaje uwolniona od grzechu pierworodnego jeszcze przed Swoim poczęciem. Oznacza to, że w żadnym momencie Swojego istnienia nie potrzebowała zbawienia, bo w końcu od czego niby miała by być zbawiona? W takim razie Bóg cudownie predestynował Maryję do roli Bogurodzicy. Gdzież są wtedy Jej wielkie zasługi? Predestynowana cnota nie musi przecież zmagać się z czymkolwiek, bo z natury swojej jest doskonała. Pojawiają się też niestety inne trudności. Dlaczego Matka Boża śpiewała przed Elżbietą pieśń „raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”, dlaczego cudownie uwolniona od grzechu pierworodnego podlegała wciąż jego skutkom, dlaczego cierpiała z całym stworzeniem (zimno, głód, zmęczenie, rozpacz), potem starzała się i w końcu zasnęła (umarła)? Poza tym jeżeli możliwe było w przypadku Matki Bożej uwolnienie od grzechu pierworodnego, to dlaczego Bóg tego sposobu nie zastosował dla wszystkich ludzi? Jeżeli mógł tak uczynić dla jednej osoby, to mógł tak uczynić ze wszystkimi ludźmi. W ten sposób miłosierny Bóg oszczędziłby ziemi ogromnej liczby strasznych nieszczęść i tragedii.

Parafrazując znane powiedzenie Stefana Kisielewskiego można stwierdzić, że katolicy tworząc nowe dogmaty, potem muszą mężnie zwalczać związane z nimi nowe problemy i trudności, które do tej pory w chrześcijaństwie nigdy nie występowały.

Zastanawiające są jeszcze inne okoliczności objawień fatimskich, przede wszystkim ich seryjność (trzynastego dnia każdego miesiąca), co pozwoliło ludziom przychodzić na miejsce i przyglądać się różnym zjawiskom towarzyszącym objawieniom tajemniczej istoty, jak blednięcie słońca, ochłodzenie powietrza, deszcz płatków kwiatów, ruch gałęzi na krzewie czy też tajemnicze szepty, brzęczenia itp. 13 lipca 1917 r. na miejsce objawień przyszło 4 tysiące wiernych, a 13 października, w oczekiwaniu na wcześniej zapowiedziany przez Maryję cud, przyszło już … 70 000 ludzi. W historii Kościoła pierwszego tysiąclecia, a potem w Prawosławiu nigdy takich seryjnych objawień nie było, wydaje się zatem, że jest to fenomen współczesny i wyłącznie katolicki. Można powiedzieć – znak naszych czasów, o których wielu mówi, że są to czasy ostateczne. Zresztą w Kościele Katolickim mamy prawdziwy wysyp takich „seryjnych” objawień Matki Bożej, liczy się je na setki, z czego tylko część uznana została oficjalnie za wiarygodne. Wymieńmy niektóre z nich: przed Fatimą w La Salette (1846 r.), w Lourdes (1858 r.), w Pontmain (1871 r.), w Pallevoisin (1876 r.), w Gietrzwałdzie (1877 r.), Knock (1879 r.), i  po Fatimie w  Beauraing (1932 r.), Banneux (1933 r.), w Syracuse (1953 r.), w Zeitoun (1968 r.), w Kibeho (1981 r.) i w wielu jeszcze innych miejscach na ziemi.

Cechą wspólną tych objawień jest ich „katolickość” oraz to, że „wizjonerami” są małe dzieci. „Katolickość”objawień przejawia się w potwierdzeniu dogmatów katolickich, zwłaszcza o niepokalanym poczęciu Maryi, również w typowej katolickiej duchowości. Regułą jest prośba o zmawianie modlitwy różańcowej, która ma być „zadośćuczynieniem” za zniewagi przeciwko Maryi, oraz prośba o ofiarowanie cierpienia za dusze grzeszników. Przy czym modlitwa i cierpienie traktowane są jako waluta przetargowa wobec karzącego Boga, co jest bardzo charakterystyczne dla duchowości katolickiej Wszystkie te elementy mamy w objawieniu fatimskim.

Treść orędzia fatimskiego jest ściśle powiązana z Rosją. Wydaje mi się, że jest to ważny powód, aby Fatimą zainteresować również prawosławnych, przynajmniej tych z Cerkwi Rosyjskiej. Otóż w objawieniach fatimskich wymieniony został jeden kraj – jest nim Rosja, i zostaje ona wspomniana w bardzo pejoratywnym świetle, gdyż fatimska Maryja radzi ludzkości jak uniknąć  kar i nieszczęść nadchodzących na świat z powodu „błędów Rosji”.

 

Tajemnice

Dla porządku przytoczymy dosłownie wszystkie części fatimskiej „tajemnicy”.

Pierwsza część tajemnicy: wizja piekła

Wypowiadając te ostatnie słowa pisze Siostra Łucja  rozchyliła ponownie dłonie jak w poprzednich dwu miesiącach. Blask[światła, które z nich promieniowało]zdawał się przenikać ziemięi zobaczyliśmy jakby morze ognia. W tym ogniu były zanurzone demony i dusze, jak przezroczyste rozżarzone do czerwoności węgle, czarne lub brązowe, o kształtach ludzkich, unoszące się w pożodze, wznoszone płomieniami, które wypełzały z nich samych wraz z kłębami dymu buchającymi na wszystkie strony, podobne do rozpryskujących się w wielkich pożarach iskier, chwiejne i lekkie. Wszystko to pośród jęków i wycia z bólu i rozpaczy, które przerażały i wywoływały dreszcz grozy. Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami zwierząt, strasznymi, nieznanymi, lecz przezroczystymi jak czarne rozżarzone węgle.

Druga część tajemnicy: zapowiedź kary i sposoby jej uniknięcia

MATKA BOŻA:Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.

Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój.

Wojna zmierza ku końcowi. Lecz jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, wybuchnie druga, jeszcze gorsza, w czasie panowania Piusa XI. Gdy zobaczycie noc rozświetloną nieznanym światłem, wiedzcie, że jest to wielki znak, który da wam Bóg, iż nadchodzi kara dla świata za jego zbrodnie w postaci wojny, głodu i prześladowania Kościoła oraz Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu oraz o Komunię św. wynagradzającą, w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie,[kraj ten]rozpowszechni swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościołświętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. OjciecŚwięty poświęci mi Rosję, która się nawróci i będzie dany światu na pewien czas pokój.

W Portugalii zawsze będzie zachowany dogmat wiary.

Trzecia część tajemnicy:prorocza wizja nieuchronnej kary, wielkiej katastrofy i wielkiego powrotu dusz do Boga

J.M.J.

Trzecia część tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917 r. w Cova da Iria-Fatima.

Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazujesz poprzez Jego EkscelencjęCzcigodnego biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę.

Scena pierwsza: groźba kary, która wisi nad światem

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Matki Bożej nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się,że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Matki Bożej w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem:Pokuta,Pokuta,Pokuta!

cały artykuł można przeczytać TUTAJ

źr. http://prawoslawnikatolicy.pl/objawienia-fatimskie-wg-prawoslawia/