13.06.16, 17:30Marek Pyza, źródło zdjęcia: YouTube

Marek Pyza dla Fronda.pl: Ci, którzy krzyczą o zagrożonej wolności i demokracji w Polsce, robią to... właśnie w ramach demokracji

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Zastępca rzecznika Departamentu Stanu USA, Mark Toner zapowiedział ostatnio, że prezydent Barack Obama i sekretarz Stanu John Kerry podczas szczytu NATO w Warszawie podejmą temat ostatnich wydarzeń politycznych w Polsce. W tym kontekście sekretarz Kerry i prezydent Obama oczekują dyskusji z nowym przywództwem politycznym Polski na temat całej gamy spraw dwustronnych i wielostronnych. Wśród tych spraw jest także kwestia naszego zaniepokojenia jakością demokracji w Polsce- powiedział Toner.

Marek Pyza, wSieci: Mamy tu do czynienia z wypowiedzią urzędnika dość niskiego szczebla administracji amerykańskiej, do którego słów szczerze mówiąc nie przywiązywałbym szczególnej wagi. Jeśli natomiast zarówno pan sekretarz Kerry, jak i pan prezydent Obama są zaniepokojeni sytuacją w Polsce, to w lipcu przyjadą do Warszawy i będą mieli okazję zobaczyć na własne oczy, że w naszym kraju żadnego problemu z demokracją nie ma. Jest to sztucznie napędzane przez lewicowo-liberalne media amerykańskie, ostatnio w USA dużo piszę się na ten temat. Kto tak naprawdę inspiruje te publikacje? Są to środowiska o podobnym profilu światopoglądowym w Polsce, czyli de facto tylko jedna strona tego politycznego sporu. Natomiast dla Stanów Zjednoczonych ta jałowa dyskusja, która przetacza się przez Polskę jest coraz cichsza, myślę, że tak naprawdę jest gdzieś nad dalszym planie, dużo dalej od  mocnej współpracy politycznej czy militarnej w ramach sojuszu Paktu Północnoatlantyckiego. Myślę, że w czasie lipcowego szczytu NATO wszystkie te obawy zostaną rozwiane. Jeśli zarówno ci ważni politycy amerykańscy, jak i ich służby prasowe zechcą uczciwie przyjrzeć się sytuacji w Polsce, to zobaczą, że ci, którzy tak głośno krzyczą o zagrożeniu demokracji i wolności w naszym kraju, tak naprawdę robią to w ramach korzystania z tejże demokracji. Jest to oczywiście absurdalne i wewnętrznie sprzeczne, ale to już nie nasz problem, a tych, którzy zawracają nam głowę maszerując po ulicach polskich miast.

W wydaniu “wSieci” z zeszłego tygodnia ukazał się artykuł na temat publikacji Anne Applebaum. Czy tego rodzaju publicystyka może mieć jakiś wpływ na to, jak Polska jest postrzegana za granicą?

Właśnie dlatego te publikacje się ukazują, chodzi o to, by był pewien wpływ na postrzeganie sytuacji w Polsce zagranicą . Jednak nie przeceniałbym ich. Myślę, że prezydent Obama nie będzie traktował Polski jak chociażby Iraku i nie będzie próbował naprawiać demokracji w naszym kraju.

Komu zależy na tym “czarnym PR” za granicą, jaki jest tego cel?

Cały czas mówimy tu o jednej stronie tego politycznego sporu, czyli o środowiskach lewicowo-liberalnych, które bardzo chętnie same siebie nazywają demokratycznymi, jednak z demokracją w rzeczywistości niewiele mają wspólnego. Podobnie jak niewiele ma wspólnego z działaniem proobywatelskim poprzednia partia rządząca, nazywająca się „obywatelską”, o czym dobrze wiemy po ostatnich ośmiu latach. Dziś odkrywamy na to coraz więcej dowodów, jednak ci, którzy tej „obywatelskości” i „demokratyczności” bronią jakoś nie chcą tego zauważyć.

Również Parlament Europejski zapowiada kolejną rezolucję przeciwko Polsce, tuż przed szczytem NATO, na początku lipca. Konserwatyści zasiadający w PE zapowiadają, że jej nie przyjmą.

Powiem szczerze, że naprawdę niespecjalnie interesują mnie kolejne doniesienia o wielkim wzburzeniu wśród eurobiurokratów z Brukseli czy Strasburga z powodu tego, co dzieje się w Polsce, ponieważ ze strony Komisji Europejskiej czy innych unijnych instytucji tak naprawdę nic nam nie grozi. Unia Europejska może sobie przyjmować kolejne oderwane od rzeczywistości rezolucje inspirowane przez wciąż zajmujących wysokie stanowiska w unijnej administracji polskich polityków związanych z poprzednim obozem władzy, sympatyzujących z KOD. Jeśli natomiast przyjdzie do podjęcia decyzji o konkretnych krokach mających zaszkodzić Polsce, to oczywiście żadne sankcje nie zostaną uchwalone. Wiemy to z wypowiedzi ważnych polityków węgierskich, ale i przedstawicieli kilku innych państw. Z tego co wiem to grono zbliża się już do mnej więcej 10 krajów, które na pewno nie poprą jakichkolwiek represji KE wobec Polski.