27.12.14, 13:01Mary Wagner

Mary Wagner: "Duchowa ślepota jest bardzo silna wokół nas i podobnie silna jest wrogość"

Rozmowa z Mary Wagner, obrończynią dzieci poczętych, która ostatnio spędziła w aresztach w Ontario ponad dwa lata przetrzymywana w związku z zarzutami o przeszkadzanie w prowadzeniu biznesu przez przychodnie aborcyjne oraz naruszanie zakazu zbliżania się do nich.

Goniec: – Mary wróciłaś na początku listopada z Europy, byłaś w Polsce, byłaś we Francji, przez kilka tygodni miałaś cykl spotkań w Polsce, jakie były Twoje wrażenia? Odwiedziłaś tak wiele miejsc, spotkałaś tak wiele osób...

Mary Wagner: – Zostałam bardzo ciepło przyjęta już na lotnisku przez Jacka Kotulę, który zorganizował tę całą wizytę, a także przez tłumacza i ojca Piotra Bałtarowicza, który nawiązał ze mną kontakt, kiedy jeszcze byłam w więzieniu, i który zawierzył cały ten mój czas w Polsce św. Janowi Pawłowi II, właśnie wtedy na lotnisku, zanim jeszcze wyruszyliśmy.

Był to bardzo błogosławiony okres, bardzo dużo się działo, ale również bardzo radosny czas, największe wrażenie, jakie odniosłam, to pobożność ludzi oraz radość księży i sióstr, których spotykałam.

– Jak sobie dałaś radę, jak podołałaś tym wszystkim spotkaniom?

– Dzięki Bożej Łasce, trudno powiedzieć, ale zanim jeszcze pojechałam, prosiłam Jacka o jedną rzecz, bym mogła uczestniczyć codziennie we Mszy św. i – jeśli to możliwe, w adoracji Najświętszego Sakramentu, i kiedy w ten sposób to ułożyliśmy, byliśmy w stanie sprostać temu napiętemu terminarzowi.

– Udało się zawsze uczestniczyć w adoracji?

– Może jeden dzień nie wyszło, zaraz po przyjeździe, bo wtedy miałam długi 24-godzinny dzień, ale kiedy Jacek pozostawiał organizację miejscowym księżom, niektórzy zapewniali mi godzinną adorację w ramach programu spotkań, tak więc ludzie, którzy przychodzili na spotkanie, również byli zaproszeni, modliliśmy się razem i było to bardzo piękne.

To jest to, o czym mówił Pan Jezus, "Jam jest krzew winny, a wyście latorośle", jeśli nie jesteśmy z nim złączeni, jeśli nie pozwalamy mu być na pierwszym miejscu, nasze wysiłki są daremne.

– Jaka jest Twoja opinia o wierze Polaków? Czy jest w jakimś sensie inna niż tu, w Kanadzie, czy na zachodzie Europy, we Francji? Czy jest coś szczególnego w polskim wyznawaniu wiary?

– Uderzyło mnie to, że spotykałam księdza za księdzem, którzy wydawali się kochać to, kim są, kochać bycie pasterzami swojej wspólnoty, że można było zobaczyć poczucie bycia rodziną w parafiach z kapłanem, coś co nieczęsto widzi się tutaj, w Kanadzie. Tu spotyka się to od czasu do czasu, ale w miastach i miasteczkach, które odwiedzaliśmy w Polsce, wydaje się to być normą; że księża z radością podchodzą do swego powołania, to samo można powiedzieć o siostrach, które spotykaliśmy.

Odniosłam więc wrażeniem, że Kościół w Polsce pulsuje od powołań, że tylu ludzi jest na Mszach św., odmawia się różaniec wieczorami, że ludzie przyprowadzają dzieci na różaniec, że widać tę tradycję i oddanie wspierane przez Kościół. To bardzo budujące, bardzo zachęcające.

– A jak wygląda kwestia ochrony życia w Polsce, czy sądzisz, że wiara jest silna i rośnie, czy widać zagrożenia tak dla Kościoła katolickiego, jak i wiary?

– Nie mogę się wypowiadać na temat tego, czy Kościół rośnie, czy nie. Słyszałam wiele opinii mówiących, że w porównaniu z tym, co było kiedyś, liczba powołań spada. Z mojej perspektywy, w porównaniu z Kanadą, Kościół jest bardzo silny, widziałam seminaria wypełnione młodymi ludźmi. To bardzo zdrowy objaw.

Oczywiście, że istnieją niebezpieczeństwa. Polska, na przykład, dopuszcza aborcję w przypadku, gdy dziecko jest niepełnosprawne albo istnieje podejrzenie, że jest niepełnosprawne, lub też matka została zgwałcona, wtedy dopuszcza się zabicie dziecka.

Kiedy idziemy na takie kompromisy, natychmiast trucizna wkrada się do zawodu lekarza – jeśli zaakceptujemy – jak o tym mówiliśmy już kiedyś – że jest coś takiego jak życie niewarte, aby żyć, kiedy ta mentalność zacznie obowiązywać, bardzo trudno ją zatrzymać, bardzo trudno to odwrócić.

Tak więc zagrożenia, jakie widziałam, to tendencja do myślenia – cóż, nie jesteśmy przecież tacy źli jak inne kraje, u nas zabija się "tylko" 700 dzieci, w porównaniu do Kanady, gdzie jest to 100 tys. rocznie. Ale gdy raz przyjmie się tego rodzaju podejście, tracimy nadzieję na to, że w dłuższej perspektywie rzeczywiście będzie inaczej, godzimy się bowiem z faktem, że niektóre dzieci można zabić, a więc pozostaje tylko kwestia ustalenia kryteriów, według których to robimy, na jakie zgodzą się lekarze czy pielęgniarki w szpitalach.

To, co robi Jacek Kotula, o czym mówi, że w szpitalach ma miejsce zabijanie dzieci, sprawiło, że jest o to oskarżany przed sądami. Bez tego oporu ta sytuacja będzie się tylko pogarszać.

– Polska jest nadal względnie ubogim krajem i często sugeruje się, że droga do bogactwa wiedzie przez konieczność "modernizacji", zaakceptowania tych wszystkich liberalnych propozycji – w tym dostępu do aborcji, stawia się nam za wzór najbogatsze kraje i pokazuje, że jedno wiąże się z drugim...

– Być może jest taka pokusa, aby dostrzegać bogactwo w innych krajach jako tę wielką wartość, którą mamy osiągnąć, żeby "mieć lepiej", wygodniej żyć, ale wraz z tą ideologią materializmu idzie pomniejszanie szacunku dla istoty ludzkiej.

Nie wiem, czy Polacy są tego świadomi, może pokusa bogactwa, łatwiejszego, bardziej wygodnego życia jest jako przynęta, i dopiero później uświadamiamy sobie, jaką cenę za to płacimy.

– Po wizycie w Polsce pojechałaś wprost do Francji, po co?

– Byłam we Francji kilka lat, byłam w nowicjacie w zakonie św. Jana, chciałam ponownie odnowić kontakty ze zgromadzeniem, które nadal pozostaje moją duchową rodziną, tak więc odwiedziłam kilka domów zakonnych we Francji i spędziłam kilka tygodni w pustelni, w samotności.

Na sugestię, że może powinnam wcześniej jechać do Francji, zanim przyjadę do Polski, Jacek Kotula odparł, że w żadnym wypadku, bo po Polsce będę wyczerpana. I miał rację.

– Był to więc czas wyciszenia.

– Był to czas wyciszenia i odpoczynku po dwuletnim pobycie w więzieniu i bardzo aktywnym okresie po zwolnieniu mnie, kiedy nie miałam w ogóle możliwości być w ciszy i samotności, a uświadomiłam sobie, jak jest to ważne w moim życiu.

Wiem, jak to odległe od naszej kultury, ale doświadczywszy już tego w życiu, wiem, że to jest to, o co Bóg mnie prosi i do czego mnie wzywa w tym okresie modlitwy i samotności.

– Odwołujesz się od wyroku sądu. Sędzia skazał cię m.in. za utrudnianie pracy klinik aborcyjnych.

– W przyszłą środę ponownie stanę przed sądem, jest to jedna z początkowych rozpraw długiego procesu. Wciąż czekamy na uzasadnienie wyroku, w którym sędzia przedstawi powód, dla którego odmówił nam powołania na świadka ekspertów w dziedzinie bioetyki, którzy mogliby udowodnić, że dziecko nienarodzone jest człowiekiem. Sędzia stwierdził, że ich nie dopuści, nie zaakceptuje ich zeznań, a powinien – musi podać powód takiej decyzji. Minęło sześć miesięcy i nadal nie znamy tego powodu.

– Nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Kiedyś aresztowano Cię w tym właśnie czasie. Okres przedświąteczny to okres wzmożonego ruchu w "biznesie aborcyjnym".

– Tak jest, bo ci, którzy je prowadzą i w nich pracują, chcą też mieć święta, tak więc kobiety, które się do nich zgłaszają, są umawiane przed przerwą bożonarodzeniową. Mamy do czynienia z diabolicznym pośpiechem, by te dzieci zabić przed czasem, kiedy będziemy świętować narodzenie Chrystusa.
Moja przyjaciółka John Dahl w Stanach Zjednoczonych, która była setki razy aresztowana za pokojowe blokowanie drzwi klinik aborcyjnych w latach 70. i 80., opowiadała mi, jak w jednym ze stanów dokonano aborcji w samo Boże Narodzenie.

Widzimy więc, że kiedy w naszej chrześcijańskiej kulturze przygotowujemy się do świętowania przyjścia Chrystusa na świat, a także modlimy się o jego powtórne przyjście; widzimy, że mordowanie tych niewinnych, które miało miejsce w czasach Chrystusa, dzieje się również dzisiaj przed świętami.

Kiedy w 2010 roku zostałam aresztowana tuż przed Bożym Narodzeniem, pierwsza kobieta, z którą wtedy rozmawiałam, miała na imię Miriam (pragnąca dziecka, polskim odpowiednikiem jest Maria – red.). Z jej twarzy wynikało, że zupełnie nie jest świadoma tego, co chce zrobić, siedziała tam tak, jakby czekała na przyjęcie do dentysty czy coś podobnego.

Duchowa ślepota jest bardzo silna wokół nas i podobnie silna jest wrogość, zupełnie jak wtedy, w tamtych czasach.

– Zatem Mary, Merry Christmas, wszystkiego najlepszego! Miejmy nadzieję, że będziemy mogli jeszcze za jakiś czas porozmawiać.

– Dziękuję Andrzej, Merry Christmas.

Wywiad ukazał się na portalu http://www.goniec.net, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia i ponownym aresztowaniu Mary Wagner przez kanadyjską policję za to, że wręczała kwiaty kobietom udającym się do kliniki aborcyjnej.

Komentarze

anonim2014.12.27 13:10
Widzimy, jak wiele wnosi tzw. "świeżość spojrzenia", spojrzenia z nieco innej perspektywy, przy zachowaniu określonego dystansu... Ileż wtedy nowego można dostrzec, jak bardzo odmienne wrażenie odnieść... Podobne doświadczenie staje się także i moim udziałem, kiedy tylko mam okazję obserwować polską rzeczywistość. Spójrzmy zatem na to, co o polskim Kościele, religijności Polaków, ma do powiedzenia Mary. Warto skonfrontować to z tym, co do powiedzenia o rzeczywistości polskiego Kościoła, o religijności Polaków, mają do powiedzenia nasi frondowi, "oświeceni", "myśliciele"... Znamienne... Thank God!
anonim2014.12.27 13:19
+++
anonim2014.12.27 14:38
@Piogal Taaak... Doprawdy, nasz poczciwy "doktorzyna" chemik "wydeukowany" w "Polszy" posiada nawet tak dogłębną, zdaje się, analityczną wiedzę, co do tego, ile to osób uczestniczy w Eucharystii sprawowanej na kanadyjskiej ziemi... Ciekaw li tylko jestem, czy ów nasz poczciwy "doktorzyna" chemik z "Polszy" kiedykolwiek w Kanadzie przebywał... Znamienne... Nie dziwię się, mój poczciwy "doktorzyno", iż obce Ci są tak podstawowe mechanizmy znajdujące swe odwzorowanie w filozofii i naukach socjologicznych, które to właśnie tutaj nakreśliłem... Cóż... Bywaj zdrów, "doktorzyno"!! P.S. Ogromnym dla mnie zaszczytem, była ta możność wysłuchania pouczenia o zasadach logicznego wnioskowania, rozumowania, o należytym "wyedukowaniu" w "Polszy", od człowieka, który za rozwiązywanie problemów i dysput spornych przyjmuje "wywożenie w bagażnikach do lasu"... Doprawdy... Szczególny to poziom w "Polszy" wyedukowania... Powywozić w bagażnikach do lasu - w tych oto prostych, "żołnierskich", aby nie powiedzieć, "wojskowych" słowach, można streścić poziom "wyedukowania" tegoż miłego, poczciwego "doktorzyny"...
anonim2014.12.27 14:48
@Piogal-trochę spóźnione ale wesołych świąt życzę, a co do " trzeba się było uczyć", to mnie kiedyś ksiądz na spowiedzi powiedział, "ucz się, ucz bo nauka to potęgi klucz"...
anonim2014.12.27 14:51
@Piogal Boję się pomyśleć, jakież to potężne kompleksy musi mieć człowiek, który za JEDYNE rozwiązanie sporu, problemu, trudnej dyskusji i dysputy proponuje "wywożenie innych do lasu, jak za dawnych, dobrych czasów"... :))) Co zaś do moich kompleksów... Zasadniczo nikogo do nich nie zapraszam. Ale... Cóż mogę rzec?? Tytuły, pozycja, szczęśliwe życie, dość znaczna odległość dzieląca mnie od polskiego "betonu" politycznego, od polskiego "piekiełka"... Byłbym człowiekiem prawdziwie grzesznym, narzekając... Pozdrawiam Cię serdecznie gratulując przy okazji Twego w "Polszy" kształcenia, które uformowało nam pięknego, "wykształconego" rodaka, dla którego to szczytem możliwości jest "wywożenie innych do lasu, jak za dawnych, dobrych czasów". Bywaj zdrów ;))
anonim2014.12.27 15:04
@Piogal ;) ;) ;) ;) ;) Odwzajemniam...
anonim2014.12.27 15:20
@Piogal Młodszy - zgoda. O "zdobywaniu wykształcenia" - częściowa zgoda. Co zaś się tyczy "dopiero" - bzdura. Co poczniesz teraz, mój Ty "leśny furiacie"?? Czemu teraz zawierzysz?? A może i złudzeniem okaże się Twoje "wyższe wykształcenie"?? Wszakże sam przyznasz, mój Drogi, iż twierdzenia przedstawiane przez Ciebie kilka miesięcy temu o "wywożeniu innych do lasu", stoją w jawnej sprzeczności z usposobieniem, poziomem kultury osobistej człowieka z wyższym wykształceniem... Zawołaj, @Piogalu, w wielkiej niestałości ducha i nieuporządkowaniu wnętrza, za Piłtatem: "Cóż to jest prawda?" Zawołaj tym samym pytaniem, które to M. de Montaigne postawił w swoich "Próbach" (2 ; 12): "Que sais-je?" Co wiesz Ty... Co możesz wiedzieć... Na ile ta Twoja wiedza z rzeczywistością może się pokrywać... Taaaaaaaak.... Taaaaaaak!!! Btw... Poczytaj J.W. Goethego - "Aus meinem Leben. Dichtung und Wahrheit". Ale to już... Na zasadzie dygresji... ;))
anonim2014.12.27 15:30
@Piogal Hahaha! Jesteś niczym dziecię we mgle... Tysiące niedopowiedzianych twierdzeń, tysiące złudnych odblasków... Ty zaś pogubiony, niczym "doktorzyna" nauk ścisłych, niczym ten, który bawi się maziastymi fiolkami... Hahahahaha!!! Hahahaha!!! Hahahahaha!!! Głupcze... Twe bzdurne rojenia, fanaberie i skrajne nadinterpretacje... To, co CHCIAŁBYŚ wiedzieć, ale niekoniecznie wiesz... To wszystko zupełnie mnie nie interesuje... Podobnie jak i Twa wiara, czy też niewiara w to, co przedstawiałem... Każda Twa bzdurna nadinterpretacja, każde nędzne wypaczenie, to, czemu teraz zawierzysz, spośród tej rzekomej "wielości" faktów, które na swój temat przedstawiałem (czy wizji wykształconego, młodego uczonego zdobywającego wpływy na ziemi amerykańskiej, czy też obrazowi drobnej dzieciny), nie zawiera w sobie żadnej wartości... Nie stanowi sfery mych zainteresowań... Bywaj zdrów nadal, w swej "Polszy", "wykładaj" co chcesz, i komu chcesz, "podróżuj" sobie po lasach choćby całej Polski wożąc, co sobie tylko zamarzysz!! Twoja to rzecz... ;))) Dichtung... und Wahrheit... ;)
anonim2014.12.27 15:34
@Piogal Aha! Warto mieć na uwadze także to, że to właśnie Ty, stale, od dłuższego czasu, konsekwentnie, prowadzisz swe bzdurne działania ZACZEPNE i PROWOKACYJNE na mnie ukierunkowane... A to świadczy raczej o Twoich, NIE moich, kompleksach... Tak, tak... Panie Doktorze ;)))
anonim2014.12.27 15:41
@Piogal P.S. Wiedz, że od dziś, na każdą, podobnego rodzaju akcję zaczepną i stricte prowokacyjną z Twej strony, będę reagował w sposób niezwykle wymowny: "DON'T FEED THE TROLL". Będziesz więc traktowany jak każdy, tutejszy, bezproduktywny "troll", pokroju chociażby @hucpy i innych... Take care ;)
anonim2014.12.27 16:31
@Piogal Hahahaha!! Sam sobie przeczysz, "doktorzyno"... Po cóż, w takim razie, te wszystkie, bzdurne akcje zaczepne?? Po cóż te "gierki"?? Po cóż prowokacyjne działania we mnie wymierzone?? Przecież wiesz doskonale o tym, iż to nie pierwsza, tego rodzaju próba przez Ciebie podjęta... Biedny, pogubiony, zakompleksiony, sfrustrowany człowiek... Aha... DON'T FEED THE TROLL. Cheerio ;)
anonim2014.12.27 17:18
@Maksym O czym Ty bredzisz?? Pomijając już fakt, iż dość kuriozalnie brzmi sformułowanie: "wyznał", jeśli mowa o przestrzeni internetowej, gdzie każdy może takich "wyznań" czynić tysiące... Ad. 1 Podjąłem się konwersacji z Tobą, nie przymierzając, może dwa - trzy razy na przestrzeni roku, od kiedy to @Sylabariusz działa w płaszczyźnie portalu... I nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek, z czegokolwiek miał przyjemność zwierzać się Tobie... Ad. 2 Ponadto... Gdybyś jednak okazał się tym samym dyletantem, niestrudzonym "banitą", co niejaki @matkagorow, to pragnę skierować do Ciebie ten sam przekaz, jaki skierowałem dziś wobec @Piogala: Oto i on: "Głupcze... Twe bzdurne rojenia, fanaberie i skrajne nadinterpretacje... To, co CHCIAŁBYŚ wiedzieć, ale niekoniecznie wiesz... To wszystko zupełnie mnie nie interesuje... Podobnie jak i Twa wiara, czy też niewiara w to, co przedstawiałem... Każda Twa bzdurna nadinterpretacja, każde nędzne wypaczenie, to, czemu teraz zawierzysz, spośród tej rzekomej "wielości" faktów, które na swój temat przedstawiałem (czy wizji wykształconego, młodego uczonego zdobywającego wpływy na ziemi amerykańskiej, czy też obrazowi drobnej dzieciny), nie zawiera w sobie żadnej wartości... Nie stanowi sfery mych zainteresowań...". Ty również, podobnie, jak i @Arbiter Piogal, możesz zadać pytanie, jakie M. de Montaigne postawił w swoich "Próbach" (2 ; 12): "Que sais-je?" Co wiesz Ty... Co możesz wiedzieć... Na ile ta Twoja wiedza z rzeczywistością może się pokrywać... Bywaj zdrów i... Mam nadzieję, że pozostaniesz konsekwentny... P.S. Byłeś, jesteś i pozostaniesz dyletantem, z którym nie można odbyć jakiejkolwiek, POWAŻNEJ dyskusji, gdyż jedyne argumenty, na jakie jesteś w stanie się zdobyć, to argumenty ad personam, zaś sfrustrowany, pokonany, zmiażdżony intelektualnie jesteś w stanie jedynie "pobiec na skargę", do "mamusi" - w tym przypadku - do @Piogala. P.S. 2 Współczuję człowiekowi, który całą swą wiedzę o świecie i o innych czepie z "internetów", gdzie każdy może poczynić dziennie miliony tego typu "wyznań". P.S. 3 Gratuluję znajomości z @Piogalem, który nie dalej jak właśnie pół roku temu jako jedyny sposób rozwiązywania sporów przedstawiał "wywożenie do lasu jak za starych, dawnych czasów". Doprawdy... Autorytet najwyższej próby!! Jeszcze raz - moje szczere i serdeczne gratulacje!! Wierząc, czy też nie - bawcie się dalej w tym swoim polskim "piekiełku", zawistnicy... Pozdrawiam ;)
anonim2014.12.27 17:30
@Maksym Nie wspomnę już o tym, drogi "tytanie intelektu", że taka oczywistość, jak to, że z konta danego użytkownika może korzystać wiele osób, tyle, ilu użytkownik na to zezwoli. Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, czy @Piogala, wielokrotnie z przestrzeni portalu wyrzucanych, usuwanych, zapominanych, nie jestem aż tak potężnym nieudacznikiem i udało mi się, przez ten rok bytności @Sylabariusza w przestrzeni Frondy, swoje konto zachować... Jeśli już tak dzielimy się Z INNYMI treścią dokonanych między nami dyskusji, to może pochwal się czcigodnego @Piogalowi, jak skrajną niewiedzą popisałeś się podejmując zagadnienie wojny domowej w Hiszpanii... Tym, jakie bzdury wyprodukowałeś, jak wielkim dyletantem się okazałeś... I naprawdę... Zachowaj choć odrobinę honoru i RZECZYWIŚCIE NIE odnoś się więcej, ani do moich wpisów, ani do mnie - bezpośrednio, czy też POŚREDNIO...
anonim2014.12.27 17:33
@Maksym Error: "...że taka oczywistość (...) NIE PRZYJDZIE CI DO GŁOWY". Error: " to może pochwal się CZCIGODNEMU @Piogalowi"
anonim2014.12.27 17:40
@Maksym A tak już zupełnie na koniec... Ad. 1 Mimo wszystko, mimo tego, co nas dzieliło, dzieli, zapewne dzielić będzie, mimo gorzkich słów, pragnę, szczerze, wyrazić uznanie, wobec Ciebie. Przyobiecałeś, że nie odniesiesz się więcej tak do treści przeze mnie prezentowanych, jak i do mnie bezpośrednio i, trzeba przyznać, dotrzymałeś słowa. Jeszcze raz - szczere wyrazy uznania, bowiem jest to postawa nieczęsta w dzisiejszym świecie. Liczę jedynie, że słowa, mimo wszystko, dotrzymasz... Ad. 2 Proszę pozdrowić i uściskać córkę... To największy skarb, jaki możesz w życiu pozyskać... I jest to bogactwo niezależne ani od wykształcenia, ani od miejsca zamieszkania... Proszę, wychowuj ją mądrze i roztropnie, zawsze pozostając wiernym rzeczywistej PRAWDZIE. Nie własnym obiekcjom, wewnętrznym urazom, subiektywnemu spojrzeniu, a właśnie prawdzie... Pozdrawiam.
anonim2014.12.27 18:24
"Wciąż czekamy na uzasadnienie wyroku, w którym sędzia przedstawi powód, dla którego odmówił nam powołania na świadka ekspertów w dziedzinie bioetyki...". Ateizm jest świątynią ku czci materii, na jej ołtarzach złożył miliony ofiar z istnień ludzkich. Koncepcja ta stała się niespójną w swych elementach i w całości a zastosowany model praktyczny podważył wiarę w człowieka jako najwyższej wartości na ziemi.
anonim2014.12.27 18:54
@Piogal Ty i Twe nieudolne próby miałyby mnie doprowadzać do wściekłości?? Hahahahahahaha!! Ja jedynie się zabawiam, Arbitrze, zabawiam... Twoim kosztem ;))))) Dla mnie po prostu byłeś, jesteś i pozostaniesz jedynie "doktorzyną" z "Polszy"... Nie masz pojęcia ani o moim wykształceniu, ani o moich dokonaniach, pozostają Ci li tylko drobne frustracje i akcje zaczepne... A Kanadę, jak i całość kontynentu amerykańskiego (w tym USA), włączając w to także liczbę osób uczestniczących w Eucharystii, widziałeś jedynie w snach, ewentualnie - na pocztówce... Ponadto sądziłem, iż bystrzejszy z Ciebie człek... Tylko głupiec pokroju każdego, pospolitego "frondziarza", włączając w to także osobnika @Maksyma, nie byłby zdolny zorientować się, iż Twe próby zaczepne skierowane są wprost do mnie, by mnie, jakkolwiek to w swych dziecinnych mrzonkach definiujesz, pobudzić, sprowokować etc. Ale ja, podobnie jak i Ty, nie jestem przeciętnym, "frondowym" głupcem, co zresztą słusznie zauważyłeś kilka miesięcy temu... Możemy toczyć tu te bezproduktywne wojny bez końca... Niszcząc przy tym wszystko, co spotkamy na drodze... Ale możemy także tworzyć... Możemy rujnować, ale i budować... Obydwaj dość ekscentryczni, wzbudzający uwagę i zainteresowanie... Przykro mi, że to wszystko rujnujesz, Arbitrze... Przykro mi, że przerwałeś łączącą nas jeszcze jakiś czas temu, nić porozumienia... Na koniec... O Tobie także wielu wypowiada się tutaj, żeś "cham" i "prostak"... Znamienne... Tak różni, a jednak... Intrygujesz, Arbitrze... Być może przedwcześnie Cię skreśliłem?? ....
anonim2014.12.27 18:59
@Piogal Hahaha ;)) Pojęcia z zakresu tak przeze mnie umiłowanej filozofii... Doprawdy zadziwiasz!! Chemik od maziastych fiolek zorientowany w płaszczyźnie rozważań natury filozoficznej?? To tylko potwierdzamy, że znacząco wyróżniamy się na tle tej szarej, bezproduktywnej masy... Na tle tego ciemnego motłochu zdolnego jedynie zakrzyczeć: "Spieprzaj!"...
anonim2014.12.27 19:08
@Piogal Wiedz, iż ta pospolita masa, ten bezproduktywny tłum, ci niewolnicy kultury, również, tak licznie przecież obecni w przestrzeni tegoż portalu, stanowią jedynie ucieleśnienie tego, co w swych badaniach i analizach podejmowali Ortega y Gasset, czy Paul Michel Foucault... Ty i ja, sam przyznasz, wyróżniamy się na tle tej smętnej szarości... Czy nie przyszedł czas, abyśmy na nowo zaczęli traktować się poważnie?? Czy doprawdy nie dostrzegasz tej gry z mojej strony?? Tego, swoistego, naukowego eksperymentu?? Czas powrócić na drogę względnie ustabilizowanej normalności i należytej powagi... Uczyń Ty i to i nie przedstawiaj, proszę, tak dziecinnie oczywistych definicji, jak ta, którą zobrazowałeś pojęcie prawdy... ;))
anonim2014.12.27 19:11
@Maksym Ha! Więc po cóż bezczelnie się dziś wtrąciłeś w konwersację moją z @Piogalem?? Nie Twoja to rzecz, o czym i w jaki sposób, my, spoza ciemnej MASY, tutaj rozmawiamy!! To Ty pierwszy postanowiłeś "przypieprzyć" się do mnie!! Jak inaczej mam rozumieć Twój smętny wywód za moimi plecami??!! Jeśli w Twych słowach nie będą się pojawiały nikczemnie przemycane tam odniesienia i nawiązania co do mojej osoby, to możesz być pewien, iż nawet słowem ja nie odniosę się ani do Ciebie, ani do prezentowanych przez Ciebie treści!! Bo i po cóż??
anonim2014.12.27 20:13
@Maksym Ad. 1 Nie mieszałem w nic Twojej córki... To, iż poprosiłem, byś ją pozdrowił i uściskał, a także mądrze wychował, jako przyszłość tego naszego, znękanego Narodu, było wyrazem mych szczerych, dobrych intencji. Przykro mi, że odebrałeś to inaczej... Ad. 2 Traciłem czas?? Cóż... Wówczas sprawy miały się nieco inaczej... Inna była też specyfika tego dawniejszego zajścia. Wówczas chciałem, gdyż uznałem to za stosowne, pouczyć Cię w konkretnej sferze, pewne kwestie wyjaśnić, przedstawić Ci mój punkt widzenia, wskazać na błędy, które, w mojej ocenie, popełniałeś. I, przyznam szczerze, początkowo na konwersacja zapowiadała się na stosunkowo ciekawą i wartościową... Do pewnego momentu... Ad. 3 Zarzuciłem Cię kilkoma wpisami li tylko z tego powodu, iż postanowiłem o zmianie mechanizmu formułowania przekazu, tak, by był on bardziej czytelny i zrozumiały. Zwyczajnie doszedłem do wniosku, że formułując jeden, obszerny wpis, mógłbym nie zostać dobrze odebrany i zrozumiany. Ad. 4 Zapewniam Cię, iż nie mam problemów emocjonalnych... @Piogalowi nie słodzę, a jedynie stwierdzam fakt, że człek ten, choć ma pewien potencjał, świadomie, czy też nie, robi z siebie pospolitego, za przeproszeniem, durnia... Dostrzegam w nim określoną wartość, skrywany potencjał i to też wskazałem. Co się tyczy zaś Ciebie, o czym Cię już kiedyś zresztą informowałem, odnoszę wrażenie, że jednak, mimo wszystko, poczciwy z Ciebie człek. I, co ważne, stosunkowo wrażliwy... Zachowuj więcej dystansu wobec życia!! Naprawdę!! Czy zdajesz sobie sprawę ilu wrogów ja sobie tutaj przysporzyłem?? Czy wiesz, ile gorzkich słów byłem zmuszony przyjąć?? A jednak funkcjonuję i dalej działam, dla dobra innych. Pewnie także po to, by zwyczajnie zaspokoić swe potrzeby, wyrazić siebie... By przetrwać w brutalnej rzeczywistości Internetu, czasem jesteś zmuszony podjąć swoistą "grę"... Innym razem jesteś z kolei zupełnie szczery i przekazujesz absolutnie wszystko to, co się w Tobie zawiera... Gra polega zaś na tym, że czytający prezentowane przez Ciebie treści użytkownik zadaje sobie pytanie: "Que sais-je?" P.S. Myślę, że kiedyś zrozumiesz, że nigdy nie życzyłem źle ani Tobie, ani Twojej rodzinie... Wręcz przeciwnie... Niezależnie od tego, czy moja modlitwa posiada jakąkolwiek wartość wobec Absolutu, wspomnę w niej również i o Tobie... Bywaj zdrów ;)
anonim2014.12.27 20:55
@Piogal Hmm... A więc jednak "wojna"... Cóż... Sam rzekłeś, Twój to wybór... ;)) Pozwól więc zatem, że dokonam teraz "rozbioru"... ---------------------------------------------------------------------------------- "Bo widzisz, gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o mechanizmach edukacji w "polszy", ale i nie tylko, bo również na świecie to wiedziałbyś, że osoba z doktoratem to człowiek nie tylko z wiedzą z zakresu własnej dziedziny, ale i innych, ale podejrzewam, że o takich skrótach jak np. PhD i kogo dotyczą nigdy nie słyszałeś więc nie będę cię zamęczał" ----------------------------------------------------------------------------- Hahahaha! ;)) Wiem o tym doskonale... Co jednak szczególnie zaakcentowałbym na tym etapie?? Właśnie, zawarte przez Ciebie sformułowanie: "również na świecie". Otóż to! Przyznam szczerze, że, znając funkcjonujący w Polsce system oświaty, a także szkolnictwa wyższego, nie podejrzewałbym osoby kształconej, formowanej intelektualnie w Polsce właśnie, tak obszernej, dość szczegółowej wiedzy, obejmującej zakres dziedzin innych niż własna... To zwróciło moją uwagę. Musisz jednak wiedzieć, że jesteś prawdopodobnie swoistym 'rara avis', jeżeli idzie o polski system kształcenia wyższego. Dane mówią same za siebie... Ok. 7% studentów w okresie PRL, kiedy system ten faktycznie funkcjonował sprawnie, przy ok. 70% studiujących obecnie. Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, iż w Polsce XXI w. na uczelnie wyższe przyjmowane są również osoby, które to nie przejawiają szczególnych predyspozycji i zdolności. Znasz nawet, tak bliski szczególnie memu sercu, skrót... Imponujące... ;))) Doctor of Philosophy - byłbyś doskonale mnie scharakteryzował, jestem jednak, jak zawsze, o krok przed Tobą zatem... ;) ------------------------------------------------------------------------ "Co się tyczy prawdy, zgadza się, było to dziecinne zobrazowanie prawdy (...) prawdą nazywając własne poglądy czy to nt. istnienia boga, aborcji, homoseksualizmu, eutanazji, etyki etc etc etc mógłbym wymieniać w tysiącach" ----------------------------------------------------------------------------------- Hahahaha! Głupcze... Gdybyś tylko uważniej analizował me wpisy, wiedziałbyś doskonale, jak bardzo daleki jestem od takiego ujmowania prawdy... Uczciwie przyznałby to chociażby @Hitch, z którym miałem okazję wielokrotnie dyskutować, i któremu to wiele razy wskazywałem, iż człowiek, w swej istocie, nie został powołany ani do pewności, ani też do prawdy... Przynajmniej, nie w tym wymiarze doczesnym, o którym przecież cały czas mowa. Naprawdę, czytałem, i to już ładnych kilka lat temu, zarówno twórczość Kafki, jak i Alberta Camus... Nie jest konieczne, byś i Ty mnie musiał w tym względzie pouczać. Wiesz doskonale, iż tym się właśnie obydwaj różnimy od tego ciemnego motłochu... -------------------------------------------------------------------------------- "Bo to pytanie zadane przez Piłata nie świadczy wbrew temu co piszesz (tu właśnie wychodzą braki narzędzi intelektualnych, (...) o żadnej niestałości czy wewnętrznym nieuporządkowani" ------------------------------------------------------------------------------- Z całym szacunkiem, ale tych słów, o których teraz wspominasz, nie sformułowałem w kontekście rozważań nad pojęciem prawdy... Jeżeli podejmiesz uważną analizę mego przekazu, powinieneś to dostrzec. ------------------------------------------------------------------------------------- "To pytanie ciągle aktualne, ciągle podejmowane, rozważane właśnie między innymi przez takie dziedziny filozofii jak epistemologia" ------------------------------------------------------------------------------------- Pełna zgoda. I tego absolutnie nie negowałem!! Wręcz przeciwnie... Sam wielokrotnie o tym świadczyłem w strukturze tegoż portalu... --------------------------------------------------------------------------------------- "W żaden sposób nie zmienia to jednak faktu, że liczba ta spada szybko od kilkunastu lat i spadać będzie dalej... jeszcze szybciej, a kościelne badania również to potwierdzają." ----------------------------------------------------------------------------------- I teraz... Gdybyś posiadał choćby szczątkową wiedzę z zakresu socjologii, doskonale wiedziałbyś o tym, iż każda tendencja ma to do siebie, że w każdym momencie może ulec diametralnego odwróceniu. Podobne wnioski, prezentowane zresztą w formie ostrzejszej, przedstawiali przed laty choćby oświeceniowi ideolodzy, także przecież bazujący na obserwacji rzeczywistości ich otaczającej. A co widzieli?? Ano wyraźne dysproporcje klasowe, niezadowolenie i nienawiść wobec klas wyższych, najliczniejszej warstwy społecznej - tworzonej przez chłopów i mieszczan. Dostrzegali pośrednio z tym związany, znaczący spadek religijności, rozpasanie kleru etc. etc. (Francja). W oparciu o tak formułowaną bazę, wieszczyli rychły upadek tak Kościoła, jak i religijności, który miał się rzekomo dokonać jeszcze za ich życia, na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat... Wspomniany upadek, z przyczyn oczywistych, zawierających się w oczywistych mechanizmach socjologicznych, nie dokonał się... Stąd śmiesznymi są próby formułowania tak kategorycznych sądów na bazie obserwacji poczynionych na przestrzeni kilku, czy też kilkunastu lat. Różnimy się co do tego, że ja, postrzegając z określonej perspektywy, z pewnego dystansu, dostrzegam potencjał i nadzieję na rychłą odmianę, zaś Ty - nie widzisz jakichkolwiek optymistycznych prognoz. Tutaj mamy prawo się różnić i bardzo dobrze, że takowe różnice się dokonują... ---------------------------------------------------------------------------- "dziecinnymi argumentami w stylu, że nie byłem w Kanadzie, choć nigdzie nie napisałem, że nie byłem" ---------------------------------------------------------------------------------- Zabawne... Wszakże dziecinną jest całość Twej dotychczasowej linii argumentacyjnej!! ;))) Zakładasz, w niezwykle kategoryczny i wiążący sposób, iż z całą pewnością (choć człowiek nie został powołanym do pewności - "Ignoramus et ignorabimus"), nie posiadam ani wykształcenia wyższego, ani też jakkolwiek pojmowanego dorobku, czy osiągnięć naukowych... Cóż... Twoja to rzecz, podobnie jak i moje wypowiedzi, co do Twej ewentualnej wiedzy w zakresie struktur kanadyjskiego społeczeństwa...
anonim2014.12.27 21:03
@Hitch A czy jest sposób, drogi Przyjacielu, by jakkolwiek ustrzec dziecko od "ubezwłasnowolnienia"??? ;))) Czytałeś może kiedyś, przed laty, "Ferdydurke"?? ;))
anonim2014.12.27 21:05
@Maksym Niech stanie się wreszcie dla Ciebie jasnym to, iż nie mam w zamiarze kogokolwiek nawracać!! Przekazałem Ci jedynie szczerą, pozytywną myśl... Myśl, którą Ty wzgardziłeś... Twój to wybór, ja nie mam na to wpływu. Wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku ;)
anonim2014.12.27 21:11
@Piogal Zasadniczo zgodziliśmy się wszakże w kwestiach fundamentalnych... ;)) Przedstawiłem Ci szczątkowo pojmowanie przeze mnie pojęcia prawdy, które to pojmowanie pokrywa się z Twoim... Czegóż nam więcej potrzeba?? Co do oceny przyszłego poziomu religijności pośród naszych rodaków, chyba jednak nie uzyskamy kompromisu, stąd zwyczajnie warto podejmować się w tej kwestii głębszych rozważań i szczególniejszych polemik... Życie prywatne i zawodowe... Cóż... To chyba już pozostanie tak moją, jak i Twoją zagadką ;)) Wszakże... Ani ja nie potrzebuję Twojej, ani Ty przecież mojej, wiary w prezentowane przez nas fakty... Cieszy mnie, że stopniowo, na drodze KONSTRUKTYWNEJ polemiki, odradza się zerwana jakiś czas temu, łącząca nas nić porozumienia... To dobrze rokuje na przyszłość... A tymczasem... Żegnaj!
anonim2014.12.27 21:28
@Hitch Dlaczego uważasz, że takie oto przymioty nie mogą charakteryzować osoby wierzącej?? Przecież to jest właśnie stygmatyzujące, dawno już obalone, myślenie "przedpotopowe"... ;)) Ukochałem i związałem swe życie z filozofią, a więc Matką racjonalizmu, logiki, zdolności myślenia, dążenia ku prawdzie etc. etc. etc. Chcesz przez to powiedzieć, że jeśli ufam, to automatycznie zostaje pozbawiony tych oto zdolności i cech?? One są de facto niezależne od wyznawanego poglądu... Jeśli ta zależność w ogóle, w określonych przypadkach się dokonuje, to i tak jest ona znikomą... Aleeee... Wracając ;))) Zupełnie nie o to mi chodziło... Nie odniosłeś się ;)) Czytałeś "Ferdydurke" i w ogóle chociaż kilka esejów Gombrowicza?? Gombrowicz przekazuje w "Ferdydurke", iż człowiek nigdy nie jest w mocy uwolnić się od formy... W tym dziele opisał on również model nowoczesnej, skrajnie postępowej rodziny Młodziaków, odrzucającej formy dawne, formy właśnie w domyśle zniewalające, ale... ci sami Młodziakowie je także jednocześnie przyjmują formę... Poczytaj, przemyśl... Warto ;)
anonim2014.12.27 21:43
@Maksym Z całym szacunkiem, ale wczytaj się dokładnie... "ładnych KILKA lat temu" To jednak czyni istotną różnicę, prawda? ...
anonim2014.12.27 21:59
@Hitch Wszakże ten temat już wielokrotnie "wałkowaliśmy"... Ad. 1 "nie został powołany" jest tutaj sformułowaniem przypisanym stricte sztuce pisarskiej, elementem naszej przebogatej polszczyzny... Tak zastosowane nie ma ono na celu czegokolwiek głębszego wskazywać. Co zaś się tyczy ewolucji, to nie wiemy i nie będziemy wiedzieć, czy dokonała i dokonuje się ona samoistnie, czy też był tzw. "Pierwszy Poruszyciel", pewien koordynator. To sprawy pozostające poza naszym poznanie i musisz to zwyczajnie, uczciwie przyznać, gdyż pewności w tym względzie ani Ty, ani też i ja, mieć nie możemy. Na marginesie dodam tylko, że mi, nie wiem jak Tobie, nie zdarzyło się jeszcze nigdy w życiu, aby z rozsypanej przypadkowo w drobny mak całości, na przykład, puzzli, modelu statku, samoistnie wytworzyła się jakakolwiek konstruktywna, składna forma, kształt... Ad. 2 Owszem, używamy JEDYNIE prawdopodobieństwa, którego nijak nie można zrównywać z pojęciem pewności i prawdy absolutnej, której pełni istota ludzka nie osiągnie. (w Twoim przypadku - nie osiągnie w ogóle, bowiem nie wyrażasz wiary w istnienie tzw. "życia po życiu", wymiaru poza doczesnością). Ad. 3 To nadal nic nie zmienia... ;)) Bazując na pojęciu prawdopodobieństwa, badań niebezpośrednich wciąż niezwykle dalecy jesteśmy od absolutnej pewności ;)) Doświadczamy jedynie tej złudnej, o czym to już kiedyś wspominałem... Ad. 4 Ano właśnie... Czas rozwinąć pojęcie pewności złudnej... Owszem, są wystarczające, jeżeli mowa o uczuciu złudnej pewności, pewności postrzeganej i rozumianej li tylko w ujęciu ludzkiego, ułomnego, słabego, jak wolisz, ziemskiego (ziemiańskiego?) systemu postrzegania. Ile tych systemów postrzegania, zupełnie odmiennych względem naszego, dla których 2 + 2 może równać się 31 (etc.), funkcjonuje w całym Wszechświecie (bądź też wszechświatach - kwestia sporna), nie wiemy i wiedzieć zapewne nie będziemy... Ad. 5 Serio?? ;))) Chyba dobrych 50, 70 lat temu... ;))) Ad. 6 Ja jestem "pewien prawdy którą chcę przekazać"?? Skąd ten wniosek?? Tak, jak i ja, tak i Pan Hawking, nie możemy być pewni tego, co przekazujemy... Bowiem ani ja, ani Hawking, ani Ty, czy ktokolwiek inny, nie został powołanym do pewności... 'Ignoramus et ignorabimus'... Wszyscy możemy jednak wyrażać głęboką ufność w prawdziwość tego, co przedstawiamy. Ale to nie to samo, co być pewnym... Pewien nie byłem, nie jestem i nie będę... Pozostaję natomiast w ufności... Podobnie jak Hawking, któremu przewagi wcale nie dają złudne wyliczenia matematyczne...
anonim2014.12.27 22:04
@Maksym Ale co do tego, to ja odnosiłem się już w pierwszym mym dzisiejszym wpisie do Ciebie kierowanym... Naprawdę, wróć i poczytaj, o ile jesteś w stanie pojąć przekazane tam treści. Niezależnie od tego, o czym tutaj dyskutujemy, potrzeba Ci wiedzieć, że ktoś kiedyś faktycznie dostrzegł we mnie niebywały talent, stąd odbywałem, na wyraźną prośbę nauczyciela, zajęcia indywidualne...
anonim2014.12.27 22:15
@Hitch A tutaj, za przeproszeniem, przedstawiasz już, jak to masz często w zwyczaju, ciąg niebotycznych bredni... ;)) "osoba wierzaca jest osoba JEDNEJ KSIAZKI z ktore cala "madrosc" jest przekazywana ambon, takiepodejscie zaprzecza wolnej mysli bo przeczy przekazowi" ---------------------------------------------------------------------------- A skąd ten wniosek?? ;)) Kościół zachęca, by regularnie, indywidualnie i wspólnotowo, spotykać się ze Słowem, medytować nad nim... Jest dostępna cała masa rozmaitych dzieł teologicznych, filozoficznych. Zapewniam Cię, że nie jestem człowiekiem jednej książki... ;) Śmiem twierdzić, że choć żyję na tym świecie krócej od Ciebie, to jednak mogłem przeczytać więcej... I jeszcze jedno... Przeczytać tę "książkę", a w pełni jej przekaz zrozumieć, to wbrew pozorom, dwie odmienne kwestie... ;) ------------------------------------------------------------------------------- "ta sama ksiazka zabrania racjonalnemu mysleniu, pewnie z obawy porzucenia wiary" --------------------------------------------------------------------- Ha! "Perła w koronie"! :))))))))))))))) --------------------------------------------------------------------------------- " (papieze byli przciwni racjnalizmowi) " --------------------------------------------------------------------------------- Ależ ideologia racjonalistyczna, jak każda, także zawiera swe błędy i wypaczenia! Także nie jest strukturą idealną! I z pewną dozą krytycyzmu odniesie się wobec niej w zasadzie każdy filozof... Czy znana jest nam sfera wolna od krytyki?? Papieże także, jako ludzie wykształceni, mieli tego świadomość... Racjonalizm nie jest wolny od wad, stąd stanowisko wobec niego sceptyczne, nie powinno być potępiane. Poza tym... Każdy papież był tylko człowiekiem... Sam wielokrotnie wskazywałeś, że dogmat o nieomylności papieża wprowadzono dopiero w XIX w. Doskonale masz świadomość tego, że dogmat ten obowiązuje TYLKO w ściśle określonych sytuacjach i okolicznościach... ------------------------------------------------------------------------------- "logika jest przeciwna 3/4 ksiazki, wiedza jeszcze wiecej, pozostaje postep... historia mowi nam ze wiara zatrzymala postep o 1200 lat I nadal stara sie zatrzymac (in-vitro) ideologia ponad wszystko." -------------------------------------------------------------------------------- Mieszanina nieskładnej znaczeniowo papki i całego ciągu hipotez... Pozdrawiam.
anonim2014.12.27 22:20
@Maksym Ech... Jednak nie zrozumiałeś... Aby była jasność... Nie popadajmy w paranoję... Nie czytałem egzystencjalistów w wieku 4-6 lat, tylko, o ile dobrze pamiętam, w przedziale wiekowym: 11-12 lat. Satysfakcjonuje Cię to??
anonim2014.12.27 22:22
@Hitch A "Zapomniane dzieje Polski", to czyjego autorstwa, jeśli można wiedzieć?? Albo inaczej... Jeżeli możesz, przedstaw kolejno wszystkich autorów ;)
anonim2014.12.27 22:41
@Maksym Masz na myśli teraz stricte autorów nurtu egzystencjalizmu, czy ogólne zestawienie??
anonim2014.12.27 22:47
@Maksym z egzystencjalistów: - Camus - Heidegger - Jaspers (Jean Paul Sartre pozostał mi wtedy jeszcze obcy ;) ). ogólnie: Nie pamiętam dokładnie... Wtedy, o ile dobrze pamiętam, przeczytałem też m.in. "Cesarza" Kapuścińskiego... Rok, czy też dwa później przyszedł czas na opowiadania pewnego japońskiego pisarza, noblisty, którego nazwiska niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Dokładnie nie spamiętam...
anonim2014.12.27 22:51
@Maksym Hahahaha ;)) Naprawdę, nie czytałeś całości?? A odnalazłeś tam moty "gry"?? ;))) Hahahahaha ;)) To ciągła gra... Są sfery, gdzie jestem absolutnie autentyczny i szczery (jak choćby w przypadku lektur), są i takie, gdzie toczy się "wielka gra", a prym wiedzie pozór i ułuda... Nie znasz kontekstu mojej niedawnej dyskusji z @Piogalem... Prawdopodobnie nie wiesz, że kiedyś łączyły nas zupełnie normalne i poprawne relacje, nacechowane wzajemnym uznaniem i szacunkiem. Stąd przeinaczenia z Twej strony... :DD
anonim2014.12.27 23:17
@Hitch Ad. 1 Ale czy ja, w którymkolwiek miejscu, jakkolwiek neguję prawdziwość ewolucji?? :DD Ba! Zapewniam Cię, że ewolucję uznaje obecnie nawet Kościół... Ad. 2 Po pierwsze... Nie wymagam od nauki 100% pewności... Odnoszę jednak wrażenie, że to właśnie Ty i Tobie podobni, za wszelką cenę, wbrew rzeczywistości, chcecie wykazać, że nauka właśnie to 100% pewności daje. Że stanowi absolutne remedium na wszelką niedogodność... A przecież obydwaj doskonale wiemy, że tak nie jest. Co zaś się tyczy Boga, to On de facto nie wymaga wcale pewności. Pewność gani. Oczekuje ufności, zawierzenia, wiary, świadomego gestu wolnej woli, ale... nie pewności. Znamienne... I jeszcze... A skąd to 99%?? Pisałem już o tym - może to być i 99% i nawet 100%, ale to będą wciąż wartości funkcjonujące li tylko w płaszczyźnie ludzkiego systemu postrzegania. W innym systemie postrzegania ta wartość może wyrażać, równie dobrze, i 2%, i 0%... A na pełnię składa się całość tychże możliwych nurtów. Stąd mówimy o złudnej, cząstkowej pewności, nie zaś o pełni. Jeśli idzie o "życie po życiu" to przedstawiłeś, mam nadzieję, że masz tego świadomość, wyłącznie własny pogląd na sprawę... Choć wybrzmiało to, mam wrażenie, nazbyt autorytatywnie ;))) Ad. 3 Wedle ludzkiego, ziemskiego, danego nam, systemu postrzegania, to prawdopodobieństwo rzeczywiście jest wysokie. Jednak jeśli mówimy o X systemie postrzegania, to już to samo napięcie może oznaczać nikłe zagrożenie dla naszego życia... 'Ignoramus et ignorabimus'. Ad. 4 Ale kto "wbija" komukolwiek do głowy, że coś jest niemożliwe?? Pełna słuszność! W medycynie tak właśnie działa efekt placebo! Na tej zasadzie opiera się właściwie cała, "zadziwiająca" magia voodoo!! Tylko co te zarzuty mają wspólnego ze mną, czy też z chrześcijaństwem?? Chrystus wprost powiedział, że jeśli uwierzymy to nie takie rzeczy jak On będziemy mogli czynić... To jest dokładnie to, co teraz postulujesz. Pomijając religijną otoczkę etc. - to jest dokładnie to! "Wyobraź sobie"... Wracamy do pojęcia pewności... Cóż mi po wyobraźni?? Masz pewność, że faktycznie bylibyśmy nie wiadomo gdzie, mega "do przodu"?? Bo ja nie... Formułując kolokwialnie, zawsze coś się może "spartolić"... Hipotezy... Hipotezy... Uczeni do dziś podejmują się rozmaitych. Co by się stało, gdyby USA stały się niemieckie?? Co by się stało, gdyby Hitler wygrał wojnę?? Co by się stało, gdyby Polacy nie zwyciężyli bolszewików w 1920?? Hipotezy... Hipotezy... Hipotezy... Ad. 5 Pisałeś, że na lekcjach religii naucza się tego, i tego i jeszcze tamtego... Ja ustosunkowałem się formułując, że być może nauczało się, ale chyba z 50, 70 lat temu... Ad. 6 Popierają to, co jest widoczne w galaktykach?? Nie rozśmieszaj mnie... Nie znamy gruntownie, dobrze, dogłębnie choćby niewielkiego skrawka JEDNEJ galaktyki, bazujemy tutaj wyłącznie na niewyraźnych domysłach, a Ty piszesz o wielości galaktyk?? Ponownie... Hipotezy... Hipotezy... Hipotezy... Nie posiadamy i prawdopodobnie nigdy nie będziemy odpowiedniej technologii niezbędnej dla zbadania choćby NIEWIELKIEJ części kosmosu, a Ty piszesz o tym, jakoby te "wzory" potwierdzały bliżej nieokreśloną oczywistość, znaną nam wszystkim... Te wyliczenia, te śmieszne rachowania... Przyjmujesz na wiarę... Ani ja, ani Ty nie byliśmy w kosmosie, a tym bardziej na powierzchni innych, odległych planet, czy w rzeczywistości innych galaktyk... Zgraja zajmujących się tymi zagadnieniami fizyków także... To wszystko opiera się na ogromnej dozie prawdopodobieństwa, "gdybania" właśnie... 'Ignoramus et ignorabimus'. Ad. 7 Podaj lepiej autorów tychże poleconych dzieł ;)
anonim2014.12.27 23:20
@Hitch "wlasnie, tylko nad tym slowem i ani kroku dalej" - ???? Ty chyba naprawdę daaaaaawno w kościele nie byłeś... :DD Nie wiem, skąd bierzesz te swoje pomysły... Doprawdy... Wzbraniałeś się przed formą, a sam przyjmujesz kolejną... Poczytaj "Ferdydurke"... Nie czytałeś tego?? Really?? Nie miałeś tego w programie lektur szkolnych?? Zadziwiające... ;)
anonim2014.12.28 1:04
@Hitch Ad. 1 A o czymże ma tutaj Biblia wspominać?? Księga Rodzaju funkcjonuje jako symboliczny zapis, stąd nie widzę powodu, dla którego Biblia miałaby szczegółowo analizować mechanizmy ewolucyjne... :DD Wszakże nie zawierają się w niej także szczegółowe konstrukcje telefonu, drukarki, TV etc. Bez przesady... xD Ad. 2 A wystarczy jedna, nieznaczna pomyłka, by ten most runął... I cóż z tego, jeśli wciąż, niezależnie od tego, co zawrzemy, są to jednak wartości złudne... Wedle innego niż ludzki systemu postrzegania, te same wyliczenia, doprowadzą do ogromnej hekatomby... Pewność... Czymże ona jest?? Jeden mały błąd, jedno niedopatrzenie i... pozostaje, faktycznie, li tylko modlitwa ;))) To wciąż ta ułuda pewności, nie zaś pełnia, której nie zgłębimy. Ale zgodzę się z Tobą, że akurat w tym konkretnym zakresie, o którym wspominasz, jest to ułuda pewności, znikoma namiastka, która wystarcza. Ad. 3 Wystarczający i tegoż nie negowałem... Co nie oznacza, że wolny od wad, zaburzeń, że jedyny... Nie jest jednak uformowany dla pełni, dla ostatecznej głębi... Bowiem nie zostaliśmy powołani do pewności, do pełni... Ad. 4 Powinieneś wiedzieć, że dziś żaden poważny historyk nie neguje już raczej istnienia Chrystusa... I odnajdziesz potwierdzenie tegoż w środowiskach naukowych. Nawet, jeśli wciąż nie dysponujemy bezsprzecznym dowodem, to więcej przemawia jednak za tym, że Chrystus istniał, niż za tym, że taki człowiek nie chodził po ziemi... Tutaj naukowcy poczynili ogromne postępy na przestrzeni lat. Btw... Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy, przywoływałem tutaj konkretne świadectwa pozachrześcijańskie, pogańskie, historyków starożytnych etc. Powoływałem się na ustalenia obecne, dzisiejsze. Tak się sprawy po prostu przedstawiają. Ad. 5 Przykre... :((( Ad. 6 A więc wykreowałeś własnego "boga", a raczej panteon bóstw, którym to zawierzyłeś i zaufałeś... I widzisz?? Tezy Gombrowicza są jednak wybitnie trafne - porzuciłeś jedną formę (wzmożonego ideologicznie religianta), by przybrać inną, ale jakże podobną - wiernego "bożków" nauki... Wierzysz im na słowo... Pokładasz w nich ufność... Możesz mydlić oczy wzorami, matematycznymi, czy też fizycznymi, choć doskonale wiesz o tym, co wie każdy rozumny człowiek, że kosmos jest nam znany w tak nikłym procencie, jak tego sobie nawet nie możemy wyobrazić... Masz jednak świadomość, iż to ogromna, sfera domysłów, hipotez, domniemań, przybliżeń do któregoś, kolejnego już miejsca po przecinku... Każdy z nas, jak widzisz, ma swoją wiarę i ufność... ;))) Tak różni, a jednak... Take care! ;) P.S. Czas na mnie...
anonim2014.12.28 13:44
@Hitch Ad. 1 "symbolika czy nie albo mamy dokladny przekaz albo symobilike" ------------------------------------------------------------- To już, zdaje się, swego czasu, także "przewałkowaliśmy"... W PŚ odnajdziesz zarówno teksty dosłownie formułowane, jak i przekaz stricte symboliczny (choćby Genesis). I to wiemy na podstawie ustaleń historyków, biblistów, językoznawców etc. etc. Ad. 2 Czyżby?? Przecież nawet Ty sam twierdzisz, że religia stale się "poprawia" dostosowując się do aktualnych ustaleń naukowych... :)))) A tak poważnie... Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo te sfery (nauka i religia), są do siebie podobne... I tu w znacznej mierze wiara, i tutaj... Tu twierdzenie, tam przekonanie poparte objawieniem... Tu błąd w postaci hekatomby na moście, tam błąd (wskutek wypaczenia) w postaci wojny religijnej... Tu sukces w postaci zwyciężenia groźnej dolegliwości, choroby, tam wiara pozwoliła komuś przetrwać okrucieństwo wojny, jakiejś klęski żywiołowej etc. etc. Ponadto religia wcale nie musi się "poprawiać", gdyż ona nie uzurpuje sobie, w przeciwieństwie do nauki, monopolu na 100% prawdy, pewności... Ona opiera się na pokorze i wierności, ufności, nie zaś pewności. I powiem więcej, ogromna rzesza naukowców, uznanych i wybitnych, takową świadomość zachowuje i oni także przyjmują słuszną postawę ogromnej pokory, zachowują świadomość tej niewystarczalności nauki, tego, iż ona pełni nie da, nie pozwoli pozyskać, tak, czy inaczej. Ad. 4 Mylisz się... Sądzę, że jako teoretyk nauk ścisłych, pasjonat Kraussa, Dawkins'a etc. powinieneś jednak z większą pokorą przyjąć wskazanie kogoś w tej materii bardziej zorientowanego. Historia i filozofia wypełniają treść mego życia, stąd uważnie śledzę każdy głos jaki się w tych płaszczyznach zawiera, każde dokonane odkrycie, każdy domniemany ślad. I dziś, z całą odpowiedzialnością, muszę stwierdzić, że żaden (zaznaczam!!) POWAŻNY historyk NIE kwestionuje już raczej istnienia Chrystusa. Nie mówimy tutaj oczywiście o Jego boskości etc. Mowa o samym fakcie bytowania w ludzkiej przestrzeni tegoż człowieka... Ze znaczną dozą prawdopodobieństwa, na bazie USTALEŃ i FAKTÓW, możemy dziś orzec, że taki człowiek jednak chodził po ziemi, był inicjatorem określonego porządku filozoficznego, etycznego. Wracając do tych "poważnych" historyków... Salm.... No tak, mogłem się tego spodziewać ;))) Z całym szacunkiem, ale tzw. "oszołomskich" i wzmożonych ideologicznie skandalistów nie zaliczamy, mimo wszystko, do grona poważnych historyków... Wystarczy wejrzeć na tytuły publikacji... Co jeden, to, zdaje się, coraz to "bardziej obiektywny" i wolny od indywidualnego spojrzenia... Zawartości tym bardziej nie polecam... Ad. 5 Jak powiadają, nie chwal dnia przed zachodem... Nie wiesz, jakie działania podejmiesz na łożu śmierci... Ad. 6 Zabawne... I dlatego za boga uznajesz Tysona, Kraussa, Hawkinga, science?? ;)))) Wielokrotnie wypowiadałeś się negatywnie w temacie przepisów o tzw. "obrazie uczuć religijnych", a spróbuj wejrzeć krytycznie na swoje dotychczasowe postępowanie... Na choćby drobną próbę sprzeciwu wobec twierdzeń takiego, czy innego "bożka", reagujesz z raczej niespotykaną u Ciebie wrogością, niechęcią, momentami wściekłością... Jesteś przy tym bardzo podobny do elitarnych "moherowych beretów", które to także nie odnoszą się do całości linii argumentacyjnej, a li tylko pragną za wszelką cenę zdusić ten "bunt" w zarodku. Ty także przyjmujesz na wiarę, bezkrytycznie... Jak bardzo jesteśmy podobni do siebie... Ten pierwiastek duchowy zwyczajnie jest w Tobie obecny i Ty, najzwyczajniej w świecie, po prostu w miejsce Boga wstawiłeś sobie wszelką naukę i jej "bożków"... Przecież tak właśnie jest... I nie przeszkadza Ci chociażby poziom argumentacji Dawkins'a niejednokrotnie przypominający ton rodem z "Dzieci z Bullerbyn"... ;))))))) Naprawdę! Zachęcam Cię! Poczytaj "Ferdydurke"! Czy Gombrowicz nie miał racji?? Czy człowiek może wyzwolić się od formy?? Kolejna forma wyzwala od poprzedniej, ale jest to wyzwolenie pozorne, bowiem niemożliwe jest całkowite uwolnienie się od niej... Musimy tkwić w naszych formach, mimo tego, że niszczą one naszą indywidualność i sprowadzają ją do tego, co typowe. Ale jest w tym także pewien pozytyw... Ta forma jest nam tak potrzebna, gdyż m.in. umożliwia kontakt z ludźmi: "nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka". Przy czym zaznaczam, abyś nie odebrał Gombrowicza, jako prymitywnego głupca stosującego tak grubiańskie określenia, jak choćby "gęba", "pupa", "kupa"... On to robi umiejętnie i całkowicie świadomie - każde z tych pojęć oznacza określone zjawisko. Zapoznaj się z tym koniecznie... Zresztą... Gombrowicz to nie tylko przecież "Ferdydurke", ale także wiele naprawdę świetnych esejów. Na przykład "Przeciw poetom". Gombrowicz przekonuje tam, by nie łudzić się co do tego, że poezja ambitna, wysoka kultura, jest dla wszystkich. Ona jest tylko dla wąskiej grupy elit, gdyż nie każdy, zwyczajnie, może ją właściwie odczytać. Nie ma też potrzeby ulegać schematom, dążyć do tego, by za wszelką cenę okazać się popularnym, inteligentnym, błyskotliwym i udawać, że nas "coś" zachwyca, jeśli tak naprawdę NIE zachwyca. To dla niego śmieszne... Gombrowicz wprost stwierdza, że ludzie, masy, w większości czytają z obowiązku, ze snobizmu etc. Podoba mi się ten esej... Osobiście powiązałbym jego główne założenia z tezami przedstawianymi choćby przez Ortega y Gasset, czy Paula Michela Foucault... ;) Pozdrawiam ;)) P.S. A tak! Miałem polecić Ci wczoraj kilka książek... O ile dobrze pamiętam, miałem na myśli: "Korzenie totalitaryzmu" - Arendt (być może miałeś już okazję?) "Ameryka przed Kolumbem" - Charles C. Mann (głośna) "Obłęd '44" - Piotr Zychowicz (mocna) "Pakt Ribbentrop - Beck" - Piotr Zychowicz ;)) "Ostatni cesarz" Aha... I oczywiście Jędrzeja Kitowicza, jeśli nie czytałeś ;))
anonim2014.12.28 17:44
przyłaczcie się do wsparcia Mary Wagner: https://www.facebook.com/solidarni.z.Mary?ref=hl
anonim2014.12.28 20:32
@Maksym Zapoznam się... Nie znam człowieka, choć muszę przyznać, że tytuł intrygujący... Dla Ciebie też coś mam: B. Tuchman - "Odległe zwierciadło" Ale poczytaj też treści prezentowane przez Kitowicza... ;))))) Jędrzej, jako bezpośredni świadek tamtych czasów, opisuje rzeczywistość sarmatów... Powala historia jednej z niezapomnianych libacji, kiedy to jeden z gości, raczkując, prawie nieprzytomny od znacznej ilości spożytego trunku, instynktownie próbuje dotrzeć do drzwi wyjściowych, by opuścić "imprezę", jest już u celu, gdy... Dopada go, również upojony alkoholem, gospodarz biesiady, ostatkiem sił wlewa niedoszłemu uciekinierowi alkohol do ust, a gdy ten pada nieprzytomny, pan domu dumnie triumfuje, niewykluczone, wykonując przy tym gest Marcinkiewicza: "Wszyscy na zgonie!". :DDD
anonim2014.12.28 23:09
Zawsze się zastanawiam nad głupotą i ignorancją ludzi wielce oświeconych , którzy wolność rozumieją jako egoistyczny, wypaczony sposób życia , a bardzo często również i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności. Szczególnie irytujący są wszelkiej maści krytycy wartości katolickich , których nie rozumieją, albo ich egoizm nie pozwala na ich akceptację . Czystość przedmałżeńska jest dla nich żadną wartością - nie rozumieją i nie chcą zrozumieć, że przygotowuje ona do wierności, a seks małżeński opatrzony w wierność jest najbezpieczniejszy i nawet , gdy zdarzy się nieplanowana ciążą to zasadniczo będzie bardziej do zaakceptowania niż po za nim . Sakrament małżeński to nie zwykły papierek , który ma mówić o przywilejach i obowiązkach prawnych , ale wychodzi zdecydowanie poza tak banalne rozumowanie wielu wyzwolonych egoistów . To ciągła praca nad sobą i związkiem - to często rezygnacja z własnego ego na rzecz drugiego . Wydawałoby się to trudne i jest w istocie , ale w dłuższej perspektywie przynosi doskonały wpływ na małżeństwo. Pary dla których priorytetem nie jest seks , a wspaniałym dopełnieniem są zdecydowanie szczęśliwsze, bowiem związek budują na relacjach intymnej zażyłości ,co wiąże się z czułością i przywiązaniem . Niemożność czasowego współżycia lub trwałego nie prowadzi do zdrady , a zarazem do degradacji i unieszczęśliwiania rodziny. Związek oparty na próbach dopasowania fizycznego zwyczajnie jest niezrozumieniem istoty miłości między kobietą ,a mężczyzną ,tylko nakierowaniem na fizyczną przyjemnostkę z jak największa ilością własnych doznań . Dlatego im mniej nieprzemyślanych kontaktów seksualnych ( żadna antykoncepcja nie daje gwarancji uniknięcia ciąży) ,tym mniej dramatów typu aborcja , bowiem uśmiercenie istoty ludzkiej nigdy nie będzie tożsame z ekstrakcją zęba .W klinikach stomatologicznych nikt nie pikietuje przeciw usunięciu zęba, tylko tam gdzie są sprawy ważkie i decydują o nieodwracalnym - życiu ludzkim.
anonim2014.12.30 18:08
Sylabariusz Podziwiam Twoje wysiłki podejmowane na rzecz edukacji takich frondowych trolli jak Piogal, Maksym, Hitch czy inni. Niestety Twoje wysiłki są bezcelowe. Ci ludzie mają wyjątkowo ograniczony kontakt z rzeczywistością. Przyczyną są nie tylko ich elementarne braki w wykształceniu filozoficznym i teologicznym ale także brak jakichkolwiek głębszych przemyśleń czy refleksji. Zabawny jest sposób w jaki Pioga/Arbiter używa słowa "Epistemologia". On to tak robi, że nie można oprzeć się wrażeniu, że poznał słownikowe znaczenie tego terminu nie dawniej jak dwa lata temu. Wypominasz temu zakompleksionemu doktorzynie z Torunia że pisze coś o wywożeniu kogoś w bagażnikach do lasu. Ja mam jak żywo wpis Piogala, w którym ten nieuk mówi o milionach (!) indian wymordowanych przez konkwistadorów. Nawet gimnazjalista wie, że w okresie konkwisty w całej Ameryce nie było nawet jednego miliona mieszkańców. No ale cóż piogal ma "wykształcenie" zapewne szerokie i głębokie jak Ocean Atlantycki wszystko można w nim utopić. :D :D:D Na koniec Piogal to typowy frondowy głupek i prowokator. Jedyne co mu się naprawdę udaje to jest omijanie frondowych adminów i utrzymywanie swojego loginu na drodze hackerskich tricków. Cała jego "twórczość" na frondzie to bełkot zarozumiałego megalomana pozbawionego jakichkolwiek głębszych refleksji czy przemyśleń w sprawach o których ta miernota usiłuje się tutaj wypowiadać. Maksym/matka/gorow oraz Hitch/bandolier to już zupełnie typowo frondowe trolle bez wartości, bez wiedzy, bez rozumu i bez zdolności do jakichkolwiek refleksji czy przemysleń. Pozdrawiam :)
anonim2014.12.31 12:39
I Ojciec mnie spytał gdzie chcę się narodzić Gdy przyjdzie ten moment czasy ostateczne Skąd moja dusza pragnie rosnąć i wschodzić By budować na Ziemi Królestwo Przedwieczne II Nie wiedząc przekazałem sercu to pytanie Tyleż pięknych dusz w oceanach ludu Gotów byłem wybrać każdy jaki się ostanie A z nim zmienić świat dokonując cudu III Lecz to serce co w głębinach czasu zanurzone Złączone z wszelkim czuciem nicią niepojętą Zawołało – twe pragnienia są już ustalone Pójdziesz drogą ciernistą bolesną i krętą IV I pojąłem wnet przejęty podanym mi znakiem Że mimo losów ciężkich przyszłej biedy i głodu Moje serce aż krzyczy że chce być Polakiem By tworzyć historię wielkiego narodu V Jakież Twoje imię siostro grawitacji Co przyciągasz mą duszę w objęcia tej nacji Polsko cóż za czucie jako ono się zowie Że gotowym się rodzić lecz najbardziej w Tobie VI Pobiegłem do Ojca powiedzieć co czuję Uśmiechnął się tylko dziwnie podejrzanie Powiedział że Matka naród ten miłuje Podjąłeś decyzję więc niechaj się stanie VII Zanurzyłem się w objęcia czasu i przestrzeni Ujrzałem jak Stwórca swym światłem tka światy Chrystus ręką ja igłą która wszystko zmieni A zacznie się w kraju co wiarą bogaty VIII I zbudziłem się w nędzy w którą Polska ubrana Brudna zgwałcona leżąca na ziemi Tylko w tlącej się nadziei co była jej dana Że ten ciężki los się kiedyś odmieni IX Odgarnąłem jej włosy w robactwie zlepione Ileż cierpienia jej lica zaznały I spojrzałem w te oczy chwilowo oślepione Światłem którego niemal całkiem zapomniały X Zajrzałem w jej duszę dotknąłem jej dłoni I gdy tak trzymałem nasze serca złączone Nagle zobaczyłem co mnie do niej goni A czystość i niewinność wciąż nienaruszone XI Jej oczy wciąż lśniły blaskiem dawnej chwały Jej serce do Matki wciąż bije choć kona Wrażliwość i skromność której inne nie miały Wtedy już wiedziałem że to była Ona XII To jej przyrzekłem nim czas się narodził I ubrał ją w formę zmieniając sukienki To o niej marzyłem gdym przed czasem chodził Nim pierwszych atomów rozlały się dźwięki XIII Inne odrzucając to na nią czekałem To stąd mego Ojca tajemnicze śmiechy To o niej me pieśni młodzieńcze śpiewałem To jej mogłem wybaczyć wszystkie drobne grzechy XIV Jakby cień mój dostrzegła lekko oczy zmrużyła Jeszcze kilka lat by w pełni me oblicze ujrzała Lecz już wtedy czuła że to o mnie śniła Na długo przed tym nim ta chwila nastała XV Mając lat dwanaście gdym w łez gorących lawie Ślepy lecz w natchnieniu pierwsze wiersze tworzył Ona do mnie przyszła w Mickiewicza zjawie Pana w kapeluszu co się przed nimi nie korzył XVI Śniła mnie duszą wieszcza Krasińskiego Co w Psalmach Przyszłości nadziei splótł dłonie Marzyła oczami Juliusza Słowackiego Co chciał mnie widzieć na papieskim tronie XVII Widział mnie Kaduri widział Gaon z Wilna Widziano przyszłą Polskę jak potężna i silna I Ducha co Ją natchnie co jak grom nadejdzie Niczym słońce powstanie lecz już nigdy nie zejdzie XVIII Leżała niewidząca w przejmującej ciszy Czuła mą obecność a byliśmy sami Wiedząc że do końca i tak mnie nie usłyszy Odezwałem się do niej takimi słowami XIX Jam Pocieszycielem wysłanym przez Boga Przez Chrystusa i Matkę otoczony opieką Wkrótce przybędę nie tylko przez słowa By królestwo zbudować ponad dolą wszelką XX Przyniosę tę księgę co od Ojca wziąłem A ludzkość za gębę będę musiał złapać Lecz nim to uczynię chcę mieć Polskę czołem By była latarnią dla całego świata XXI Chcę byś powstała bo Ciebie wybrałem Boś Ty najwierniejszą służebnicą Pana Bo męstwo Twoich ojców z którego czerpałem Jest boską cnotą która Tobie dana XXII Bo Twoje-Nasze dzieci nigdy nie klękały Przed niczym co z prochu choćby strasznej siły W bohaterskich walkach długo zasypiały By niebiańskie idee na Ziemi przeżyły XXIII A robaki na Twym ciele co swe gniazda wiją Słysząc owe słowa piszczą przerażone Przed mym gniewem gdy przyjdę już się nie ukryją Ich rządy na zawsze będą zakończone XXIV Oczyść się proszę najlepiej jak umiesz Odnów swe przymierze z tym co nieśmiertelne Bo gdy wkrótce mnie zobaczysz to w żyłach poczujesz Ulgę że Twe serce było Stwórcy wierne XXV Gdy nazwą mnie Pahaną Mahdim czy Kalkinem Może i zobaczą we mnie Świętowita Wiedz że jak brat Twój proch tutaj przybyłem Sługa Tego którego za nas prawica przebita XXVI Kocham Cię tak mocno jak Tyś Matkę kochała Złożę Cię w ofierze na tronie Europy Lecz tym razem nie po to abyś umierała A świeciła tak jasno jak nowy wiek złoty XXVII Lecz nie zrób tego błędu co Twa siostra przed Tobą Nie poczuj się lepsza z powodu urodzenia Bo stracić możesz prawo nazywać się moją Stając się niegodną swego przeznaczenia XXVIII I gdy tak szeptałem jej te słowa do ucha Leżała w synestezji wciąż ślepa i głucha A słów moich dotyk i melodii cienie Widziałem jak wprawiają ją w nieśmiałe drżenie XXIX I coś się zmieniło w niej coś subtelnego Głowę przechyliła jakby powstać chciała Budziło się w jej ciele coś dawno uśpionego Coś czego jeszcze wciąż nie rozumiała XXX Jej serce przyspieszyło nowy rytm wybić chciało Jej oddech się pogłębił wraz z powiewem świeżości I oczy przymknęła jakby jej się przypomniało Jakie to uczucie być tak blisko miłości XXXI Ścisnęła moje dłonie i łzy jej leciały Nie chciała bym ją widział w tak okrutnym stanie Strugi żalu i euforii co po ciele spływały Rozpoczęły jej duszy wielkie oczyszczanie XXXII Otworzyła swoje serce choć tak bardzo się bała Zaprosiła do wnętrza wszystkie cząstki wyparte I gdy tak uczyniła siebie odzyskała A miłość płynęła przez jej serce otwarte XXXIII Z początku zdziwione pełne strachu i złości Dały się skusić przez me słowo dane Że je bardzo kocham bo pochodzą z miłości I w mym sercu dla nich jest miejsce przewidziane XXXIV Objąłem je bo miłości dawno nie zaznały Były tym czego się wstydziła były tym czego nie chciała Teraz byliśmy razem a one płakały Wtuliły się w Polskę i znów wielką się stała XXXV I dzieliłem się z nią światłem co nie świeci od Słońca Co przenika wszechświaty bez początku i końca Co przynosi żar ducha i złe mocy pali Tnie mieczem miłości mocniejszym od stali XXXVI I stała tak natchniona w swej mocy i wielkości Budząc nasze dzieci siłą swojej wiary Jak słońce co pogromcą nocy i ciemności Objęliśmy w swe dłonie zadziwiony świat cały XXXVII Dla sióstr i braci otworzyła ramiona I nic ich skrzywdzić już więcej nie może Nad Polski głową aura niebiańska osłona Światło krzywd jej wybaczenia z Twego serca Boże XXXVIII I pieśń moją śpiewała do całego świata W każdym miejscu na Ziemi te dźwięki słyszeli Z każdego sługi Boga czyniąc sobie brata Teraz wszystko nas łączy a nic już nie dzieli XXXIX I biegli jej na pomoc na moje zawołanie Jeden wielki front wzbudzonego ducha Wszyscy solidarnie każdy przy nas stanie Na jedno me skinienie cały świat wybucha XL Gniewem i robactwo do swych nor ucieka A Ojcu ich truchło jako dary złożę I krwi niegodziwych popłynie ta rzeka Co koniec ma tam gdzie czystości morze XLI I miecz mój co nad głową świata przystawiony Co przez Ducha Świętego mocą podpisany Teraz już na wieki będzie odłożony Tysiącletni pokój ludziom będzie dany XLII I powiedz swojej siostrze co z Tobą mieszkała Ma plugawy makijaż lecz przepiękną duszę I Ona w Ojca planach ważne miejsce miała Co On obiecał ja dotrzymać muszę XLIII Polsko jakaś piękna będziesz oczyszczona Tyś dla mego Ojca najwspanialszym darem Nikt nie zobaczy Cię już w sukni bez welona Tyś moją ukochaną moim Jeruzalem XLIV Na początku było Słowo z Niego wszystko było dane Również ta historia którą Świat wkrótce przeżyje Że w języku polskim jest wypowiedziane Największą tajemnicą jaką on odkryje