22.01.19, 13:00

MSZ staje w obronie konsula, którego wyrzucić chcą Norwegowie

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało, że nie ma żadnego uzasadnienia odwołania polskiego konsula w Norwegii, Sławomira Kowalskiego. Resort wskazuje, że pozytywnie ocenia jego działalność na rzecz interesów polskich rodzin.

Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk podał, że reakcja Polski na odwołanie konsula będzie ,,spokojna i adekwatna''. Sławomir Kowalski angażował się w sprawy dzieci, które Polakom odbierał i próbował odbierać norweski złodziejski urząd, Barnevernet. Rzecznik MSZ Norwegii tłumaczyła, że konsul działał w kilku sprawach w sposób ,,niezgodny z rolą dyplomaty'' i miał się też ,,niewłaściwie zachowywać'' wobec funkcjonariuszy publicznych.

,,Jednoznacznie pozytywnie oceniamy działalność konsula Kowalskiego na rzecz obrony interesów polskich rodzin. Wezwanie do jego odwołania nie ma uzasadnienia. Reakcja na takie wezwanie będzie spokojna ale też adekwatna i uwzględniająca powyższe okoliczności'' - podał na Twitterze Szynkowski vel Sęk.

Wiadomo, że spór dyplomatyczny z Norwegią wywołała sprawa Silje Garmo, Norweżki, która ubiegała się w Polsce o azyl w związku z grożącym jej odebraniem dziecka przez Barnevernet. Polska początkowo azylu odmawiała, co tłumaczono troską o dobre relacje dyplomatyczne i gospodarcze z Norwegią, ale ostatecznie azyl został przyznany.

bb

Komentarze

Vistula2019.01.22 17:45
Jak narazie jest brak szczegolow, ani Norwegia nie podaje publicznie powodow a polski MSZ wydal komunikat zdawkowy. Wszelkie tu Maryski opowiadajace banialuki o "dyplomacji" pomylily blogi. Fronda to nie Sputnik, nie zasmiecaj tym swoim bolszewizem wszystkiego
bogdanus2019.01.22 15:01
W demokracji tak powinno być, aby obywatel nie miał problemu z uzyskaniem azylu. Norwegię bodło to, ze ktoś z ich obywateli gardzi ich lewackim systemem i chce normalnie żyć w normalnym państwie, jakim jest polska.
Patriota2019.01.23 1:38
Polska piszemy z dużej litery, nie uczyli cię polaku na lekcji języka polskiego? Polak też pisze się z dużej, ale dla mnie jesteś polaczkiem, bo taki błąd jak nazwa kraju - Polska z małej litery nie jest wybaczalny. Brak patriotyzmu.
SzarżaHusariiKonsularnej2019.01.22 14:14
Czekam na konflikty z Togo, Paragwajem i Bhutanem. Trójmorskie mocarstwo z połową czynnego helikoptera musi rozgrywać swoje globalne interesy z przytupem i gromkim, niosącym się przez świat zawołaniem "usia siusia!"
Maria Błaszczyk2019.01.22 13:47
No cóż, jak się jest gdzieś dyplomatą, to należy się stosownie zachowywać. Zdaje się że pan konsul mocno przekroczył przyjęte normy w kontaktach z ludźmi Barnevernetu. A Norwegowie ten system wypracowali w demokratyczny sposób i widać im się podoba (a że pani Garmo się nie podobał, to zrozumiałe - nigdy nie będzie tak, że wszyscy są zadowoleni). Ciekawe, jak się to ma do żądań rządu PiS, by inni nie mieszali się w wewnętrzne sprawy naszego kraju? Polak pragnący norweskich zarobków musi więc decydować - czy woli zarobki w kraju dobrej zmiany wraz z towarzyszącym prawem do znęcania się nad dziećmi, czy woli więcej zarabiać, ale dzieci nie bić i się na nie nie drzeć.
Gwizda2019.01.22 14:15
Hitler również swój 'system' wypracował w demokratyczny sposób. W ogóle - skąd ta deifikacja demokracji? Zamordyzm pozostaje zamordyzmem, nawet gdy poprze go ludność w referendum. No i kto ustala i jakim prawem "normy w kontaktach z ludźmi Barnevernetu"? Nieśmiało tez zauważę, że odebranie dziecka bedącego polskim obywatelem wypełnia wszelkie znamiona kidnapingu. Normalne państwo takie coś, taki zorganizowany przemysł uprowadzania włąsnych obywateli, potraktowało by jaki casus belli.
Maria Błaszczyk2019.01.22 14:43
Nie, nie wypełnia kryteriów kidnapingu. To jest zabezpieczenie praw dziecka. I to nie jest zamordyzm. Wręcz przeciwnie, to jest dbanie o prawa najsłabszych. Normy w kontaktach ustala prawo i dobre obyczaje. Nie wolno się rzucać na nich z łapami, nie wolno bluzgać, nie wolno obrażać, nie wolno utrudniać wykonywania czynności służbowych.
Gwizda2019.01.22 14:49
Oczywiście że wypełnia. jest to 'dożywotnie' przymusowe zatrzymanie, de facto uwięzienie, nieletniego obywatela polskiego w nieznanym miejscu. Oficjalne motywy sa bez znaczenia. Śpiewogra o 'prawach najsłabszych' to jawne kłamstwo, gdyż porwanie dziecka, odseparowanie od rodziców nie jest dbaniem o jego prawa w żadnym przypadku. Nawet gdyby uznać, że skarcenie klapsem to coś złego, nigdy się nie zgodzimy, że tak potwornie agresywne i destruktywne postępowanie jak uprowadzenie dzieck jest odpowiedniz reakcją. Kara obcięcia ręki za kradzież cukierka jest sprawiedliwsza karą. Postępowanie Norwegii (i personalnie osób zamieszanych w ten proceder) wypełnia znamiona ludobójstwa. To się nie przedawnia.
Maria Błaszczyk2019.01.22 15:07
Owszem, jest, w sytuacji, gdy stosowana względem niego jest przemoc. I nikt nie odbiera dziecka za "klapsa". Serio. Procedury Barnevernetu trwają bez końca, tych aktów przemocy musi być wiele i musza być zagrażające dla rozwoju. I nie jest to w ogóle żadna kara. Jest to zabezpieczenie praw dziecka, tylko i wyłącznie. Wg mnie sprawców przemocy wobec dzieci należy jak najbardziej karać - ale tego się nie robi, ani w Norwegii, ani nigdzie indziej. Utrudniałoby im to robienie sobie kolejnych dzieci do katowania czy gwałcenia.
Gwizda2019.01.22 15:18
Oczywiści że to jest kara i to skrajnie brutalna i dewastująca. Zarówno rodziców jak i dziecko. Nie jest to żadne zabezpieczenie czegokolwiek, tylko zwykły kidnaping pod płaszczykiem 'praw dziecka'. Kidnaping niszczący porwane dziecko i jego 'rozwój' dożywotnio. Moim zdaniem za kidnaping powinna byc wymierzana kara najwyższa z możliwych, z dostępnych w kodeksie karnym.
Maria Błaszczyk2019.01.22 16:44
Katowanie dzieci prawem człowieka? To jest chore. Widywałam w życiu dzieci modlące się o śmierć. Widywałam dzieci - fizycznie i emocjonalnie tak poranione, że medycyna była bezradna. Widywałam dzieci po kilku próbach samobójczych. A potem słyszałam jeszcze jednej, udanej. Bo rodzice korzystali ze swych praw rodzicielskich. Bronienie tego jest objawem zaniku elementarnej empatii.
Gwizda2019.01.22 16:50
Porwanie dziecka jest jego katowaniem. A w bajki opowiadane przez 'pracowników socjalnych', materialnie zainteresowanych porywaniem dzieci jakos nie wierzę. Oni za to biora pieniądze, co absolutnie podważa ich jakąkolwiek wiarygodność. Uprawiasz typowa manipulację. Są na ulicach policjanci i mają np strzelac do bandytów rabujacych przechodniów. Ale prawo to nie pozwala im aby strzelali sobie do przypadkowych ludzi dla zarobku, i potem wymyślali bajki, jak to pomylili trzymaną przez dziewczynę suszarkę do włosów z pistoletem.
Gwizda2019.01.22 16:52
Ile dzieci zniszczono na miazgę przez przepuszczenie ich przez 'dom dziecka'? Ile dzieci wyskoczyło oknem z tego 'domu'?
Maria Błaszczyk2019.01.22 17:49
Teoria ta upada na widok faktów. Po pierwsze w Norwegii nie ma domów dziecka. W ogóle w UE ich nie ma - polskie sa reliktem. Nikrt ich nie broni - nie powinny w ogóle istnieć. Po drugie - jesteśmy z naszymi prawami do katowania dzieci przez rodziców w absolutnej czołówce w Europie jesli chodzi o samobójstwa dzieci (a także o zabójstwa dzieci). Norwegia w obu tych konkurencjach jest na ostatnim miejscu. Po trzecie - pracownik socjalny ma pensję. Nie jest nijak zainteresowany przeniesieniem dziecka do pieczy zastępczej - opieka w rodzinie oznacza taką samą pensję. Po czwarte - to nie jest sytuacja policjanta na ulicy. Te procedury trwają na ogół ok. 2 lat - od momentu zauważenia, że coś jest nie tak do mementu umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej. W tym czasie robi się tysiące rzeczy, by dziecko pozostało w rodzinie, jeśli tylko nie zagraża to bezpośrednio jego życiu i zdrowiu. Twierdzenie, że istnieje jakaś dzidzina życia, gdzie ludzie nie popełniają błędów jest absurdalne - ale robi się wszystko, by jedynym czynnikiem decydującym o tym było dobro dziecka. Odebranie z domu nie jest katowaniem, ale potencjalną traumą - armia specjalistów ocenia, co będzie bardziej dla niego traumatyzujące. W Norwegii mieszka ok. 100 tys. Polaków. Przez ostatnie 10 lat Barnevernet w 30 przypadkach zadecydował o umieszczeniu polskiego dziecka w pieczy zastępczej, co daje nam jakiś 1 promil dzieci. 1 na tysiąc - to nie są przypadki klapsa. To sa przypadki długotrwaałego okrutnego katowania, gwałcenia lub zaniedbywania zagrażającego życiu.
Gwizda2019.01.22 19:23
Nie wiem skąd bierzesz "30 dzieci", skoro "kierowniki wydziału konsularnego w ambasadzie RP w Oslo, udzielił pomocy 150 polskim rodzinom w związku ze sprawami o odebranie dzieci przez norweskie Barnevernet" I piszesz po prostu nieprawdę o "2 latach". Nagminne sa porwania wprost ze szkoły i groźby wobec rodziców. Typowa lewacka mafia. To nie ma nic wspólnego z "katowaniem".
Maria Błaszczyk2019.01.22 22:11
"Sprawa o odebranie" a "umieszczenie w pieczy zastępczej" to powiązane ze sobą zjawiska - ale nie pokrywające się. By doszło do umieszczenia, najpierw jest taka sprawa - ona się ciągnie, rodzice mają spełnić jakies warunki, one sa po stokroć renegocjowane. Serio - sytuacje natychnmiastowego po rozpatrzeniu sprawy przejęcia opieki nad dzieckiem podejmowane sa tylk w sytuacji bezpośredniego zagrożenia dla niego. I tylko wtedy Barnevernet sam podejmuje decyzję. We wszystkich pozostałych - Barnevernet nakłąnia rodziców do podjęcia działań naprawczych, albo kieruję sprawę do Fylkesnemnda, gdzie jest ona rozpatrywana juz jak w sądzie, z udziałem adwokata itd. Nie rozumiem, skąd w Tobie ta potrzeba by bronić krzywdzenia dzieci. Nawet 150 spraw przy 30 tys. polskich dzieci - no chyba nie wpowiesz mi, że sądzisz, że nie ma tylu rodzin z poważnymi patologiami. Przecież to jest kropla w morzu krzywdzonych dzieci. Nawet 1500 to by było 5% - czyli mniej niż dzieci tylko wykorzystywanych seksualnie przez najbliższych. A jeszcze są dzieci bite czy zaniedbywane tak, że jak pracownik socjalny chce przewinąć, to skóra odchodzi razem z pieluchą...
Gwizda2019.01.22 19:35
Zupełnie przypadkiem znam 'środowisko' MOPSów, kto tam "pracuje"? Najgorsze popaprane psychicznie "stare panny", zionące nienawiścią wobec ludzi, kobiet którym udało się założyć normalną rodzinę... Nikt o normalnej hierarchii wartości tam nie idzie do pracy. Tak samo jak nikt całkiem normalny nie idzie pracowac do rzeźni.
Maria Błaszczyk2019.01.22 22:15
Ja też znam - i pracują tam na ogół świetni ludzie, robiący to ze szczerej pasji bo nie dla pieniędzy przecież), mające normalnych partnerów (bo coś przeciez trzeba jeść). Ja jestem zupełnie normalna, a współpracowałam z MOPSem - i bardzo to dobrze wspominam (i bez człowieka, który Cie utrzyma abo innego źródła utrzymania - tego sie nie da robić). Nie rozumiem, co jest nienormalnego w hierarchii wartości, gdzie wybierasz pomaganie ludziom nad zarabianie pieniedzy.
bubu642019.01.22 13:35
Niepoprawny politycznie konsul jest osobą "non grata" w tym lewicowym raju:) Tolerancja i mniłość, aż bije od zmanipulowanych elit Norwegii:)
lolek kremowka2019.01.22 15:43
Katolicy z Polski w tej Norwegii zyja jak w raku i do tego polskiego piekielka wracac nie chca :)
Gwizda2019.01.22 15:48
Wracać może i nie chcą, czasem muszą uciekać.