18.10.11, 13:30

Oddała życie za swoją malutką córeczkę

Kobieta heroicznie postanowiła poświęcić swoje życie dla poczętego w jej łonie dzieciątka. Lekarzom udało się uratować przedwcześnie urodzoną maleńką Dottie Mae. Obie, matka i córka, zostały umieszczone na oddziałach intensywnej terapii. Na początku stan Stacie zdawał się poprawiać, ale po trzech tygodniach uległ nagłemu pogorszeniu i lekarze poinformowali rodzinę kobiety, że wkrótce umrze.

 

W jednym z wywiadów, brat Stacie, Ray Phillips, opowiedział o pierwszym spotkaniu kobiety z córeczką. Początkowo lekarze powiedzieli matce, że nie będzie w stanie utrzymać na rękach swojego dziecka. Dwie pielęgniarki znalazły jednak sposób, by przetransportować noworodka (który wciąż był w inkubatorze) i pokazać go matce.

 

- Mała Dottie Mae leżała na jej piersi i obie po prostu na siebie patrzyły. Nikt nic nie mówił. Wokół panowała tylko cisza – wspomina brat zmarłej kobiety. - To był po prostu jeden z takich idealnych momentów w życiu – dodaje.


Ray i jego żona Jennifer, którzy mają już własne dzieci, postanowili zaopiekować się córeczką Stacie.

 

Takich historii jest zapewne całe mnóstwo. Nie pisze się o nich na pierwszych stronach gazet, bo heroizm, na jaki decydują się takie matki wydaje się być czymś anachronicznym. Przecież „kobieta ma prawo do swojego brzucha!”, przecież „powinna ratować siebie w pierwszej kolejności”. Oczywiście, nie uważam, że przyszłą matkę, która decyduje się jednak na podjęcie terapii trzeba potępić. To indywidualne decyzje, z których nie mamy prawa nikogo rozliczać.

 

Ale heroizm matek, które kosztem własnego życia ratują dzieciątko poczęte w swoim łonie, jest postawą, której należy się najwyższy szacunek. Misterium życia i śmierci, przed którym pozostaje nam tylko klęknąć w pokorze.

 

Marta Brzezińska/LifeSiteNews

Komentarze

anonim2011.10.18 14:45
<p>Piękna historia... tylko co z ojcem tego dziecka?</p>
anonim2011.10.18 14:46
<p>Wanda Nowicka jest do niej podobna. Jaka szkoda że tylko z wyglądu... A może kedyś jak B&oacute;g da... Trzeba sie modlić.</p>
anonim2011.10.18 15:39
<p>Nikt nie chce ustawowo zabraniać podejmowania terapii. Nauczanie Kościoła też tego nie wymaga. W przypadku konieczności leczenia kobieta ma prawo zdecydować się na terapię, kt&oacute;ra może ubocznie spowodować śmierć dziecka - nie jako zamierzony skutek, ale skutek, kt&oacute;rego nie da się uniknąć. Zatem cały czas jest przestrzeń dla heroizmu: zaryzykuję życie dziecka podejmując terapię lub zrezygnuję z terapii zwiększając szanse dziecka.</p>
anonim2011.10.18 15:44
<p>Inną sprawą jest czy media ukazują jako przynajmniej realny (godny naśladowania przecieć - bez przymusu) przykład heroizmu, czy budują atmosferę, w kt&oacute;rej taka postawa jest wręcz niezrozumiała. Kto wesprze kobietę, kt&oacute;ra chiałaby ocalić swoje dziecko, choć boi się oczywiście też o siebie? Kto jej powie \"tak, to trudne, ale jeśli tak wybierzesz to będzie dobra decyzja\"? jeśli wszyscy wok&oacute;ł nasiąkli tezami o \"prawie do swojego brzucha\"?</p>
anonim2011.10.18 18:04
<p>Wspaniała historia!</p> <p>Tylko Pani Marto bardzo proszę nie pisać ,,przyszła matka\'\', bo to niekonsekwencja.</p>
anonim2011.10.18 18:31
<p>@Maw,</p> <p>Co masz na myśli używając stwierdzenia \"heroizm mam zagwarantować ustawowo\"? Znalazł się jakiś dureń w sejmie, co chce zakazać chemoterapii?</p>
anonim2011.10.18 18:41
<p>\"Prof\" Środa nazywa prawo do aborcji prawem reprodukcyjnym, tak jak by to chodziło o produkcję kr&oacute;w. Może o sobie tak myśli, ale niech nie stosuje swoich chorych projekcji na innych. A co do artykułu, to piękna historia.</p>
anonim2011.10.18 18:41
<p>\"Przecież kobieta ma prawo do swojego brzucha\"</p> <p>Przedewszystkim kobieta ma prawo do swojego ŻYCIA. Owszem to co zrobiła ta kobieta to herozim (wcale nie taki anachroniczny jakby to chcieli tutaj niekt&oacute;rzy), ale jeśli jakaś kobieta chciałaby podjąć leczenie kosztem swego dziecka to nikt nie ma prawa jej potępiać. Mam nadzieję, że wszyscy pamiętają historie 9 letniej dziewczynki zgwałconej przez ojczyma, kt&oacute;ra zaszła w bliźniaczą ciążę? Tam życie tej dziewczynki było zagrożone przez ciążę. Daltego całkowita likwidacja aborcji jest głupotą.</p>
anonim2011.10.18 18:48
<p>@Dan_1 I też nikt jej nie potępia. Kości&oacute;ł w swoim nauczaniu pozostawia matce wyb&oacute;r w takiej sytuacji i uznaje, że nikt nie ma prawa zabraniać kobiecie walczyć o życie. Kości&oacute;ł sprzeciwia się aborcji, nie sprzeciwia się podjęciu leczenia nawet wtedy, kiedy będzie ono w bardzo znaczący spos&oacute;b zagrażać życiu dziecka. Nikt do heroizmu nie może nikogo zmusić.</p>
anonim2011.10.18 19:10
<p>@Maw - doprawdy? A kt&oacute;ryż to artykuł proponowanej ustawy m&oacute;wi coś takiego?</p>
anonim2011.10.18 19:12
<p>TO jest MIŁOŚĆ.</p>
anonim2011.10.18 21:17
<p>Maw a co myślałeś, że dla intelektualnych spadkobierc&oacute;w Tomasza z Akwinu życie kobiety ma jakąś wartość? AleksanderDegrejt a co powiesz o przypadku tej dziewczynki? Gdyby nie aborcja najprawdopodobniej by umarła. Chodzi mi oto, że aborcja sama w sobie czasem też może uratować kobiecie życie. Dlaczego nauczanie Kościoła ma wpływać na tych co go nie uznają? W Polsce praktykuje około 40% ludzi czy 60% nie interesuje się przesłaniem KK.</p>
anonim2011.10.19 9:50
<p>Gdy obrońcy życia bronią go od poczęcia do naturalnej śmierci, to tym samym bronią r&oacute;wnież tego już narodzonego. Popieranie aborcji prowadzi w swojej logice do popierania zabijania w og&oacute;le: widać to w przesuwaniu granic \"dopuszczalności\": trzeci miesiąc-ostatni trymestr-tuż po urodzeniu-?... Przypomnijcie sobie sprawę z Meksyku i pr&oacute;bę podciagniecia zab&oacute;jstwa noworotka pod \"p&oacute;źną aborcję\". Ochrona życie matki jest już gwarantowana prawnie, nie ma potrzeby kruszyć o to kopii, chyba że chce się odwr&oacute;cić uwagę od obrony życia już zagrożonego. Jak jest wypadek drogowy, to prawnie nakazuje się ratować się ofiary, a nie świadk&oacute;w. Założenie jest, że świadkowie są bezpieczni.</p>
anonim2011.10.19 21:40
<p>Skoro tak to czemu wielu katolik&oacute;w jest za karą śmierci? Niby cbroni się życia ale bardzo wybiurczo. I jeszcze coś o tej matce, nigdzie nie jest napisane, że jest katoliczką ani, że jest wierząca, dzieckiem po jej śmierci zajmie się jej brat więc nie zamężna. Więc? Jej motywy raczej nie wynikają z pogląd&oacute;w chrześcijański a raczej z tego, że jako 40paro letnia kobieta w końcu zaszła w długo oczekiwaną ciążę. Wątpię, żeby chrześcijaństwo miało wpływ na jej decyzję.</p>