16.01.15, 11:13

Ojciec Leon o Charlie Hebdo

Dialog międzyreligijny jest kwestią niezwykle aktualną: w dobie globalizacji i otwarcia się ludzkich społeczności na nowe środki wymiany informacji, przedstawiciele rozmaitych wierzeń i kultów, postaw światopoglądowych i ideologicznych nie unikną konfrontacji – mniej lub bardziej pokojowej. Wspomnianą aktualność problemu ożywia bezpośrednia już bliskość Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Lecz właśnie – o jedność chrześcijan czy o jedność religijną CAŁEJ ludzkości? Wpierw warto wyjaśnić pojęcia, by używać ich właściwie – Ojciec Leon tłumaczy, czym jest, a czym nie jest ekumenizm; dialog katolików z baptystami to ekumenizm, zaś dialog katolików z muzułmanami…? Cenne jest zrozumienie słów, które tak często pojawiają się dziś w życiu Kościoła.

Temat pojawia się oczywiście w kontekście niedawnych wydarzeń w Paryżu – chodzi o atak dżihadystów z jemeńskiej Al-Kaidy na redakcję tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo”.

Ojciec Leon odnosi się do szerszego problemu: do relacji między satyrą religijnąa poszanowaniem wrażliwości wyznawców; do granic tolerancji i przemocy; do winy i praw każdej ze stron zaangażowanych w ten skomplikowany konflikt wartości i obyczajowości odmiennych środowisk.

Zgodnie ze swym dobrym zwyczajem, Ojciec Leon docieka prawdy i stara się zrozumieć każdego; klip jest okazją dla wszystkich Odbiorców do oswojenia się z postawami nieraz dla nas zupełnie obcymi i niezrozumiałymi – spróbujmy na chwilę się zatrzymać i ZROZUMIEĆ! A przy tym Autor, już na bazie rzetelnej analizy rozmaitych poglądów, jasno zarysowuje swoją opinię: każdy wierzący ma prawo do poszanowania swojej wiary; nikt nie ma prawa do nawracania przemocą czy też do wywierania krwawej pomsty za tak urojone, jak i rzeczywiste zniewagi… Warto wsłuchać się w głos Ojca Leona – tyniecki benedyktyn jak zawsze nie ukrywa prawdy i nie boi się wyrazistych wypowiedzi; pewne rzeczy trzeba powiedzieć wprost.

Zwłaszcza zaś musimy mówić o tym, co należy do istoty chrześcijaństwa, co jest właściwe przede wszystkim ewangelicznemu orędziu Chrystusa – o miłowaniu i wybaczaniu. Jako konkluzję Ojciec Leon przywołuje słowa Prymasa Tysiąclecia: „Nie zmuszą mnie, bym ich znienawidził”. Autor daje nam zatem lekcję o prawdziwym zagrożeniu, straszniejszym niż pociski i karykatury – o nienawiści: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10, 28)…

mm

Za: http://goo.gl/79ZjqJ

Komentarze

anonim2015.01.16 15:09
No tak,tylko czy ludzie akceptujący bluźnierstwa nie pozwalają zarazem zabijać swojej duszy ?To nie dzieje się od razu i tego nawet nie widać,ale przecież człowiek podlega w ciągu swego życia różnym przemianom i wpływom.Także Jan Paweł II przypomniał nam kiedyś stare,mądre przysłowie: "z kim przestajesz,takim się stajesz".Człowiek obcujący na co dzień z bluźnierstwem,traktując je w sposób obojętny i przyzwalający,po pewnym czasie przestaje je traktować jako coś złego,obrażającego jego wiarę.Tworzy się pewien klimat społeczny,który czyni z ludzkich wierzeń religijnych przedmiot obśmiewania i poniżania.Stąd już tylko krok do otwartej dyskryminacji ludzi wierzących.I czynią to ci,którzy tak zażarcie wojują o tolerancję dla tzw.innych orientacji seksualnych,nie chcąc się przyznać do tego,jak sami są nietolerancyjni.
anonim2015.01.17 16:27
Eccehomo: masz rację idealne ujęcie sprawy