19.01.20, 10:35Fot. Les foyers de Charité (Wikipedia, CC 0) / Fot. via Pixabay

Przez 50 lat żywiła się tylko Ciałem Pana. Cud Eucharystii w życiu Marty Robin

Marta Robin (1902-1981) jest jedną z największych mistyczek i stygmatyczek XX wieku. W każdy piątek przeżywała dramat Męki i Śmierci Chrystusa – na jej ciele pojawiały się krwawiące stygmaty ran Zbawiciela. Najbardziej jednak opinię publiczną i świat nauki zadziwiał fakt, że przez 50 lat jedynym pokarmem Marty Robin był Jezus w Eucharystii.
 

 Dzieciństwo

Marta Robin urodziła się 13 marca 1902 r. we Francji, w Chateauneuf-de-Galaure, w małej wiosce Drome, niedaleko doliny Rodanu. Została ochrzczona w kościele parafialnym w Saint-Bonnet. Miała pięcioro starszego rodzeństwa, cztery siostry i brata. Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Ojciec Marty był pracowitym i solidnym gospodarzem, a jej matka pobożną i radosną kobietą.
W 1903 r. cały region został nawiedzony przez epidemię tyfusu, w wyniku której zmarło wielu ludzi. Również maleńka Marta zachorowała na tyfus. Przeżyła, ale jej zdrowie zostało mocno nadwerężone. Z powodów zdrowotnych tak często opuszczała szkołę, że ksiądz proboszcz musiał ją w domu przygotowywać do przyjęcia pierwszej Komunii św. 15 sierpnia 1912 r. w życiu Marty miało miejsce wielkie wydarzenie: w tym dniu po raz pierwszy przyjęła Chrystusa w Eucharystii. Wyznała po latach: „Wydaje mi się, że Pan w chwili mojej pierwszej Komunii św. wziął mnie w posiadanie. Serce Jezusa zabiło w moim sercu”.
Marta miała bardzo dobrą pamięć, szybko zapamiętywała nowe treści i przykładała się do nauki. Niestety, edukację szkolną zakończyła w wieku 14 lat, ponieważ musiała pomagać rodzicom w gospodarstwie. Była pogodnym i radosnym dzieckiem, szczególnie kochała kwiaty, bardzo lubiła pracować w kuchni i ogrodzie, uwielbiała również ludowe śpiewy i tańce podczas wieczornych spotkań sąsiedzkich.

Postępujący paraliż

W maju 1918 r. szesnastoletnia Marta zaczęła cierpieć na dotkliwe bóle głowy. 25 listopada tego roku w obecności matki nagle upadła w kuchni. Od tej chwili przez 20 miesięcy pozostała w stanie uśpienia. Lekarze byli bezradni, gdyż nie potrafili zdiagnozować choroby dziewczyny. Rodzice obawiali się, że Marta wkrótce umrze. Nikt nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że była to „śpiączka mistyczna”, podczas której Jezus duchowo przygotowywał Martę do wielkiego posłannictwa uobecniania Jego miłości i nieskończonego miłosierdzia. Ku zdumieniu i radości wszystkich pewnego dnia dziewczyna się przebudziła i wznowiła rozmowę dokładnie w tym miejscu, w którym ją przerwała w chwili zapadnięcia w mistyczny sen. Od tamtej pory Marta mogła poruszać się już tylko za pomocą kul. Jednak w miarę upływu czasu jej choroba coraz bardziej się pogłębiała. Dziewczyna otrzymała wewnętrzne przekonanie, że najważniejszą misją jej życia będzie cierpienie za innych. Uczyła się na modlitwie od Maryi bezgranicznie wierzyć i ufać Jezusowi. Miała tylko jedno pragnienie: aby do końca wypełnić wolę Bożą.
15 października 1925 r., w dzień św. Teresy z Ávila, Marta napisała akt zawierzenia i całkowitego ofiarowania swojego życia Bogu. Był to jej prywatny akt konsekracji, zaślubin z Chrystusem, oddania się Jemu jako „ofiara miłości” i zarazem wzruszający rodzaj listu miłosnego do Boga. Oto jego fragmenty: „Panie, mój Boże! Poprosiłeś Twoją małą służebnicę o wszystko – weź więc i przyjmij wszystko… O, Ukochany mojej duszy! Pragnę tylko Ciebie i dla Twej miłości wyrzekam się wszystkiego… Boże Miłości! Weź moją pamięć i wszystkie jej wspomnienia. Weź mój rozum i spraw, by służył on jedynie dla Twej największej chwały… Weź całą moją wolę… Weź moje ciało i wszystkie moje zmysły, mój umysł i wszystkie jego zdolności, moje serce i wszystkie jego uczucia… O Boże mojej duszy! O Boskie Słońce! Kocham Cię… Ukryj mnie w głębi Ciebie… Zabierz mnie ze sobą. Tylko w Tobie pragnę żyć”. Wielu mistyków mówiło o tym, że na znak mistycznych zaślubin z Chrystusem otrzymali od Niego złoty „mistyczny pierścień”. Marta wyznała, że widziała go na swoim serdecznym palcu 12 razy.
Po tym akcie zawierzenia Jezusowi z Martą zaczęły się dziać dziwne rzeczy. 3 października 1926 r., we wspomnienie św. Teresy z Lisieux, dwudziestoczteroletnia dziewczyna zapadła w stan mistycznego snu, który trwał przez okres trzech tygodni. Po przebudzeniu zwierzyła się rodzicom, że w tym czasie doznała wielkiego cierpienia, które paradoksalnie było równocześnie doświadczeniem słodyczy Bożej miłości. Wyznała: „Kiedy cierpimy, jest to szkoła miłości, aby kochać bardziej”. W tym czasie trzy razy odwiedziła ją św. Teresa z Lisieux, która mówiła chorej, że powinna podjąć się misji zakładania „ognisk miłości” na całym świecie.
Paraliż nóg Marty posunął się tak daleko, że nie mogła się już poruszać o własnych siłach. Od 2 lutego 1929 r. choroba objęła także jej ręce, ramiona i mięśnie przełyku. Od tego momentu nie Marta mogła nic przełykać i dlatego nie była w stanie jeść ani pić. Musiano położyć ją do łóżka, którego już nie opuściła aż do swojej śmierci 6 lutego 1981 r.

Cud Eucharystii

Martą opiekował się dr Jan Dechaume, profesor na fakultecie medycyny w Lyonie, oraz dr Andrzej Ricard. W swoim raporcie na temat stanu zdrowia Marty lekarze pisali, że 2 lutego 1929 r. około południa jej nogi i ręce stały się bezwładne i zesztywniały. Zostały również sparaliżowane mięśnie przełyku i dlatego chora nie mogła przyjmować żadnych pokarmów i napojów, a ponadto w ogóle nie spała. Fakt, że Marta żyła pomimo tego, że się w ogóle nie odżywiała, pozostał dla nauki zagadką. Naukowcy stwierdzili ponadto, że przyczyną całkowitej bezwładności młodej kobiety nie były jej stany emocjonalne, psychiczne lub umysłowe. Wykluczono także atak nerwowy, nowotwór mózgu czy epilepsję. Przyczyny choroby Marty pozostały dla medycyny wielką tajemnicą.
Niewierzący filozof i lekarz z Wiednia, Paweł Ludwik Couchoud, zaciekawiony informacjami o Marcie Robin, wybrał się do niej, aby samemu ocenić, czy prawdziwe jest to wszystko, co się mówi o jej życiu mistycznym, stygmatach, o tym, że jedynym jej pokarmem jest Eucharystia. Po wielu trudnościach, dzięki interwencji samego biskupa, udało mu się wreszcie spotkać z Martą. Szybko nawiązała się między nimi duchowa przyjaźń i od tej pory uczony stał się jej częstym gościem. Doktor Couchoud stwierdził, że Marta Robin doznała paraliżu całego ciała, który tak mocno zablokował jej mięśnie przełyku, że nie była w stanie przełknąć nawet kropelki wody. W swoim medycznym raporcie dr Couchoud napisał, że to, co go najbardziej zdumiewało, to sposób, w jaki Marta przyjmowała Komunię św. Nie połykała ona Hostii, gdyż ze względu na blokadę mięśni przełyku było to niemożliwe. Natomiast sama Hostia w tajemniczy sposób przenikała przez jej zamknięte usta i krtań.
Marta nie przywiązywała większej wagi do ciągłej głodówki, na którą, jak powiedziała, skazał ją Jezus. Nic nie jadła i nic nie piła tylko z powodu fizycznej niemożliwości, spowodowanej całkowitym unieruchomieniem ciała przez paraliż. Przez 50 lat została pozbawiona ziemskiego pokarmu, ale nie mogła żyć bez Eucharystii.
Eucharystia była dla Marty najważniejszym wydarzeniem i jedynym pokarmem, który utrzymywał ją przy życiu. Przyjmowała Komunię św. tylko raz w tygodniu, we wtorek, a w ostatnich latach swojego ziemskiego życia w środę wieczorem. W dniu, w którym miała przyjąć Jezusa w Komunii św., od samego rana modliła się, powtarzając swój miłosny akt oddania się Chrystusowi z 15 października 1925 r. Tego też dnia przystępowała do sakramentu pokuty. Po przyjęciu Komunii św. wydawała cichy okrzyk zachwytu i radości, a następnie zapadała w ekstazę, która polegała na całkowitym stopieniu się w jedno z Bogiem. Podczas ekstazy z twarzy Marty promieniowało nieziemskie szczęście i piękno. Wyraziła to w modlitwie: „Tak jestem szczęśliwa, o mój Ukochany, ponieważ czuję, że moje serce bije w Twoim, ponieważ czuję Ciebie w moim sercu, Ciebie żywego i wszechmocnego. Pan we mnie – jakie misterium! Czuję się jak w raju. Pewnego dnia umrę, czując Ciebie, o mój Jezu, jak bijesz w moim sercu. O mój Jezu, spraw, aby pewnego dnia powiedziano, że Twoja miłość mnie spaliła, nie na skutek moich wysiłków, lecz dzięki Twojej łasce… O mój Boże, jeśli już teraz obdarzasz mnie takim pokojem, czynisz mnie tak szczęśliwą na tej ziemi, co będzie w niebie?”.
Mistycy, przeżywając ekstazę, mają bezpośredni kontakt z rzeczywistością samego Boga i tracą więzy łączące ich ze światem. Marta tłumaczyła, że nie można powiedzieć, aby podczas jej stanów mistycznych „dusza odrywała się od ciała; jest ona raczej jakoś dziwnie uniesiona. Bóg objawia się najpierw w trwodze. Jest to coś tak nowego, że nie można tego wyrazić! Potem doznaję pokoju, jest to stan poza czasem. Nie wiem, kiedy dokładnie ma to miejsce. Nie wiem jak to wyrazić… Zachodzi to poza mną i we mnie. Jestem uniesiona. Na darmo stawiam opór, jestem uniesiona w miłości. Nie ma w tym jednak żadnej konieczności”.
Dopiero następnego dnia po przyjęciu Komunii św. kończyła się ekstaza i Marta wracała do normalnego życia. Dla mistyczki najważniejsze było życie wiary, jej osobista relacja miłości z Jezusem, a nie nadzwyczajne stany i przeżycia. Tak jak św. Jan od Krzyża twierdziła, że nie powinniśmy pragnąć nadzwyczajnych duchowych przeżyć, gdyż pustynia ducha, ciemna noc wiary jest najcenniejszym darem, dzięki któremu możemy iść z Jezusem drogą krzyżową i dojrzewać do miłości w niebie. Tylko wtedy będziemy mogli iść tą drogą, gdy naszym najważniejszym, jedynym duchowym pokarmem będzie Jezus w Eucharystii.
„Kiedy przyjmuję Komunię św. – mówiła Marta – to dzieje się to tak, jak gdyby żywa osoba wchodziła we mnie... Zwilżają mi usta, ale niczego nie mogę przełknąć. Hostia wnika we mnie, lecz ja sama nie wiem jak. Eucharystia nie jest zwykłym pokarmem. Za każdym razem nowe życie we mnie się wlewa. Jezus jest w całym moim ciele, jakbym zmartwychwstała. Komunia św. jest czymś więcej niż zjednoczeniem: jest stopieniem się w jedno… Mam ochotę krzyczeć do tych wszystkich, którzy ciągle mnie pytają, czy ja rzeczywiście nic nie jem, mówiąc im, że ja jem więcej niż oni, ponieważ karmię się Eucharystią Ciała i Krwi Pana Jezusa. Chcę im powiedzieć, że to oni sami blokują w sobie efekty tego pokarmu”.
To, co najbardziej wszystkich dziwi, a szczególnie ludzi świata nauki, to stwierdzenie faktu, że Marta od momentu całkowitego paraliżu jej ciała w 1929 r. aż do swojej śmierci w lutym 1981 r., a więc przeszło 50 lat, absolutnie nic nie jadła, nic nie piła i w ogóle nie spała, a pomimo tego jej organizm normalnie funkcjonował. Jedynym jej pokarmem była Komunia św. Chrystus pragnął przez ten nadzwyczajny znak, jakim był ten permanentny eucharystyczny cud, ukazać wszystkim ludziom, jak potężną moc ma Komunia św., jeżeli jest przyjmowana z głęboką wiarą.
Poprzez przykład Marty Robin Bóg przypomina nam, że prawdziwe życie otrzymujemy tylko wtedy, gdy przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa w Eucharystii. Przez ten spektakularny cud Jezus pragnie doprowadzić nas wszystkich do żarliwej wiary w Eucharystię i do świadomości, że Komunia św. to On sam, w swoim zmartwychwstałym i uwielbionym człowieczeństwie. On się daje cały, aby dzielić się z nami pełnią życia: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 53 54).

Współcierpiała z Chrystusem

Marta zrozumiała, że gdy zjednoczy się z Chrystusem w miłości, będzie musiała również uczestniczyć w Jego cierpieniu za zbawienie świata i prowadzić duchową walkę z siłami szatana. W październiku 1927 r. po raz pierwszy została zaatakowana przez demona, który pokazał się jej pod postacią budzącego grozę zwierzęcia. Później złe duchy przychodziły do niej w ludzkiej postaci, potrząsały nią, przerzucały ją na łóżku oraz policzkowały.
W 1930 r. Marta otrzymała od Jezusa dar stygmatów. Podczas modlitwy zobaczyła coś bardzo trudnego do określenia, jakiś rodzaj „ognistej strzały”, która jakby „ostrze światła” wyszła z Serca Jezusa. Tak mistyczka opowiadała o tym tajemniczym wydarzeniu: „Jezus poprosił mnie najpierw, abym ofiarowała swoje ręce. Wydawało mi się, że grot strzały wyszedł z Jego Serca i że rozdzielił się na dwa promienie, aby każdy przebił jedną z moich rąk. Lecz w tym samym czasie ręce moje zostały przebite jakby od wewnątrz. Potem Jezus zachęcił mnie, abym ofiarowała nogi, co natychmiast uczyniłam. Wówczas zobaczyłam grot strzały, który również podzielił się na dwie części i przebił moje nogi. Lecz wszystko to odbyło się bardzo szybko. Jezus poprosił mnie następnie, abym ofiarowała swoją pierś i serce… Ich przebicie dokonało się w sposób jeszcze bardziej intensywny… Jezus ofiarował mi jeszcze koronę cierniową. Umieścił ją na mojej głowie, wciskając ją mocno”.
Od tamtego wydarzenia Marta nosiła na swoim ciele rany, jakie miał ukrzyżowany Jezus. Co więcej, na oczach rodziców chorej rany obficie krwawiły. Skąd się brały tak duże ilości krwi, skoro Marta nie przyjmowała żadnego pokarmu, a każdy kilkulitrowy ubytek płynu powinien doprowadzić do natychmiastowej śmierci? Lekarze byli zdezorientowani, nie potrafili zrozumieć ani wytłumaczyć tych wszystkich tajemniczych zjawisk.
30 grudnia 1930 r. Marta podyktowała list o następującej treści: „W tym roku miało miejsce intymne zjednoczenie się mojej duszy z Bogiem. Doznałam tajemniczej i głębokiej przemiany. Pomimo kalectwa moje szczęście jest głębokie i trwałe, ponieważ jest boskie. Co za praca! Co za wznoszenie się! I ile agonii mojej woli potrzebowałam, abym mogła umrzeć dla samej siebie”.
Lekarze opiekujący się Martą w swoim raporcie piszą, że w październiku 1931 r. pacjentka zaczęła cierpieć Mękę Pańską w każdy piątek: pojawiały się u niej na głowie, rękach, nogach i boku stygmaty ran Chrystusa, które obficie krwawiły.
W każdy piątek Marta doświadczała w swoim ciele Męki i Śmierci Jezusa. Było to przerażające cierpienie fizyczne i duchowe, spowodowane całkowitym opuszczeniem przez wszystkich, doświadczeniem braku obecności Boga Ojca, które Jezus wyraził w słowach: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił” (Mt 27, 46). Taka była ostateczna konsekwencja grzechów wszystkich ludzi, które Jezus dobrowolnie wziął na siebie, aby je zgładzić i wybawić wszystkich ludzi z niewoli szatana. Marta przeżywała mękę razem z Jezusem za zbawienie grzeszników. Jej współcierpienie z Chrystusem osiągało kulminację w doświadczeniu krzyżowej „śmierci”, która następowała w każdy piątek o godzinie trzeciej po południu. Po „śmierci” Marta przeżywała sąd, przez który będą musieli przejść wszyscy ludzie. Kiedy sąd się kończył, doświadczała stanu oddzielenia duszy od ciała i oczekiwania na zmartwychwstanie. W niedzielę rano na wezwanie księdza mistyczka powracała do normalnego życia.
Marta Robin, przez swoje zjednoczenie z Jezusem w tajemnicy Jego Męki i Śmierci krzyżowej za zbawienie świata, stała się prawdziwym geniuszem życia duchowego. Jej geniusz dotyczył mądrości życiowej, znajomości ostatecznego celu ludzkiego życia oraz dróg, które do niego prowadzą. Marta była świadoma wielkiego dramatu walki dobra ze złem rozgrywającego się w sercach ludzi; wiedziała, że największą tragedią człowieka jest grzech i takie życie, jakby Bóg nie istniał. Było dla niej oczywiste, że trwając w grzechu, stajemy się niewolnikami szatana i zdążamy do wiecznego potępienia. Duchowy geniusz Marty polegał na tym, że uczestniczyła w nieustannie obecnym akcie zbawienia, którego dokonał Chrystus w swojej Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu. Aby uchronić grzeszników od zguby wiecznej i zawrócić ich z drogi prowadzącej do piekła, chora jednoczyła się z Chrystusem w Jego ofierze krzyżowej za zbawienie świata. Ofiarowywała swoje cierpienia i modlitwy za innych ludzi, brała na siebie ich cierpienia, aby wysłużyć im łaskę nawrócenia. Ból był szczególnie intensywny w okresach, kiedy nie doświadczała obecności Boga. To odczucie braku bliskości Jezusa było dla niej „piekłem”, doświadczeniem prawdy, jak strasznym cierpieniem jest grzech. Marta była zjednoczona z Chrystusem, który dla naszego zbawienia „stał się grzechem, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 21). W niedzielny poranek mistyczka włączała się w radość Chrystusowego Zmartwychwstania, definitywnego zwycięstwa nad szatanem, grzechem i śmiercią. A zatem Marta uczestniczyła w całym dramacie naszego zbawienia, który uobecnia się podczas każdej Mszy św. W ten sposób Jezus przez Martę chce nam powiedzieć: „Każde chrześcijańskie życie jest Mszą św. i każda dusza na tym świecie jest »hostią«. Weź całą siebie, bez zastrzeżeń, i ofiaruj siebie Bogu wraz z Jezusem, boską Ofiarą, nieprzerwanie składaną za zbawienie świata”.

Wszystkich prowadziła do Chrystusa

Wiadomość o dziwnej chorobie Marty i stygmatach szybko rozniosła się po całej okolicy. Coraz więcej ludzi zaczęło odwiedzać niezwykłą kobietę z prośbą o rady, wskazówki i modlitwę. W sumie przez jej mieszkanie przewinęły się tysiące osób. Byli to ludzie sprawujący bardzo odpowiedzialne funkcje w Kościele i państwie: kardynałowie, biskupi, księża, ministrowie, profesorowie, bogaci pracodawcy, a także ubodzy robotnicy, rolnicy, ludzie zniewoleni przez różne nałogi, dręczeni myślami samobójczymi. Chora udzielała potrzebującym bardzo trafnych i natychmiastowych odpowiedzi, wskazówek oraz przestróg. Nie było dla niej pytań bez odpowiedzi, problemów bez rozwiązania, sytuacji, z których nie pokazałaby dróg wyjścia. Zrozpaczonym i cierpiącym, którzy przychodzili do niej z prośbą o pomoc i radę, mówiła, że weźmie na siebie ciężar ich problemów. W ten sposób mogła sama spłacić Bogu dług ich win. I tak na przykład po zwierzeniach pewnej prostytutki wzięła na siebie cierpienie spowodowane jej grzesznym życiem.
Wszystkich prowadziła do Chrystusa, który leczy wszystkie rany, koi bóle i rozwiązuje problemy. W ten sposób nieraz jedno słowo rady Marty zmieniało życie wielu ludzi. Przyjmowała grzeszników z największym współczuciem. Kochała ich miłością Chrystusa. Atakowana przez szatana najróżniejszymi pokusami, znała ciężar winy lepiej niż sam winowajca. Dlatego mocą zjednoczenia z Chrystusem na modlitwie i w Eucharystii oraz dobrowolnie przyjmowanym cierpieniem za grzeszników Marta podejmowała nieustanną, zwycięską walkę z mocami zła, wyrywając z ich niewoli tysiące ludzi.
 
 ks. Mieczysław Piotrowski TChr/milujciesie.org.pl
 
Źródła: Jean-Jacques Ankier Marthe Robin Librairie Académique, Perrin 1991; Jean Guitton Marta Robin, Częstochowa 1990; Raymond Peyret Życie Marty Robin, Wydawnictwo Księży Marianów 1994; ks.?Andrzej Trojanowski Przez 50 lat nic nie jadła i nic nie piła „Miłujcie się” nr 1-2/2000.

Komentarze

antek.b2020.01.21 11:33
Pracowałem kiedyś u gościa który też odżywiał się wyłącznie wafelkami,grześkami bez polewy konkretnie,nie wiem jak teraz ,ale wtedy wszystko było z nim ok.
Polak2020.01.20 6:04
Nadal słabo w porównaniu z buddyjskimi mnichami którzy przez dekady żywią się wyłącznie medytacją, ale lolcontent idzie w dobrym kierunku :)
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:44
Nooo i jeszcze żywią się światłem! :) mało tego, hibernują przes stulecia i całe ich tabuny siedzą w śpiączce buddyjskiej :). A ilu z nich lewituje! prawie codziennie widać jak przelatują nad miastem, bo słońce im najlepiej smakuje nad Wisłą :D Skąd wy debile się bierzecie?
raf2020.01.19 23:50
Dlaczego do dziś Watykan nie potwierdzil autentyczności że to Bóg sprawił jej takie cierpienia? Tzn że Watykan uważa do dziś od ponad 50-lat, że to może równie dobrze być spowodowane przez złe duchy co działo się z tą panią. Ponadto Marta udowadnia że uczestniczenie we wszach nie jest do niczego potrzebne - wystarczy z wiarą modlić się samodzielnie do Boga a przyjmowanie z wiarą hostii dawało jej bliskość duchową z Jezusem. Nie potwierdza to w cale że hostia jest autentycznym cialem Jezusa, ale że wiara MArty zmieniła ją łaską Boga w cierpiącego Jezusa. No ale powtarzanie ofiary JEzusa przez MArtę rodzi pytanie o to czy w takim razie ofiara cierpienia Jezusa była niewystarczająca 2tys lat temu za Martę i wszystkich grzeszników świata?
Lennon2020.01.19 20:47
Alex - specjalnie dla Ciebie: 1. moje porównanie pokazuje wykorzystywanie osób chorych psychicznie do kreowania ich na gwiazdy (wg dzisiejszych standardów) czy Świętych (wg dawniejszych standardów Kościoła). 2. Popatrz np. na świętą Faustynę Kowalską. Maltretowana tak naprawdę przez współtowarzyszki, biedna dziewczyna chora psychicznie dziś jest świętą. Przeczytaj jej "dzienniczek". Zrozumiesz. 3. Największy pisarz USA, Mark Twain (Samuel Clemens tak naprawdę) idealnie 200 lat temu napisał o religii: Religia powstała wtedy, kiedy pierwszy cwaniak spotkał pierwszego idiotę. Czyli dawno temu. Grubo przed Jezusem.
leszczyna2020.01.19 23:40
Rozszerz repertuar, to z Twainem jest już oklepane. Może coś z Dawkinsa albo z samego Marksa, tego od "Kapitału", nie kardynała, choć też z Niemiec.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:41
Ateiści to nieszczęśliwi ludzie. Udzielasz się jeszcze na jakichś forach, frustracie, czy tylko na frondzie? Po waszych dziecinnych wpisach łatwo się zorientować, że jesteście przegrywami życiowymi i moralnymi niedorajdami. Jak trzeba mieć zyebane życie, żeby spędzać czas na hejtowaniu?
ridado2020.01.19 19:18
Dlaczego tutaj na fronda.pl pisze sie publi8kuje takie duze ilosci bzdur albo ludzi chorych umyslowo jak ta Pani ?? niesamowite bagno ludzkie
Darek2020.01.19 20:27
Bo ciągnie swój do swego.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:36
A ty skąd się wziąłeś, niedorozwoju umysłowy? Te lewackie komentarze piszą sami nierozgarnięci, czyli prosty wniosek: ateista = idiota.
Reytan2020.01.19 16:13
Komunisci zamordowali juz kilka milionow Polakow,i codziennie pokazuja ,ze chca dokonczyc tego krwawego dziela. Latwo mozna zrozumiec dlaczego,jak sie zapoznac z ich przerazajacym prymitywizmem intelektualnym. Ci ludzi chca czynic zle,i chca niszczyc i mordowac,bo sa niewiarygodnie wrecz glupi. Zaskakujace jest jednak tylko reagowanie tych,ktorzy chca ,zeby ich nazywac katolikami. Zamiast cwiczyc codziennie na strzelnicach umiejetnosc obrony swoich zon i dzieci przed Komuna,i przygotowywac sie do nieuchronnej walki na smierc i zycie,oni tutaj tlumacza dzikim mordercom,ze nie maja racji,i groza Bogiem,ze ich pomsci.,wywolujac smiech i drwiny. A ja sie pytam,gdzie jest duch Rycerstwa Chrzescijanskiego,bez ktorego barbarzyncy,wrogowie i chamy juz by nas DAWNO zjedli ??? Kto broni atakowanych kaplanow Pana i bezczeszczonych Domow Bozych ???
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.01.19 17:32
Zjedz snikersa, bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyć, katoliku :D
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:33
Idź zrób kupę, bo wali ci z japy.
meanwhile in Poland2020.01.19 23:16
Kilkaset milionów Polaków zamordowali. Wiem, widziałem.
Yoshka2020.01.20 1:33
sto miliardów zamordowali. przebijam.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:22
Ćwiczymy, ćwiczymy. Oni sami nas o to proszą w komentarzach.
antek.b2020.01.19 16:03
Założę się że pod poduszką trzymała boczek.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:33
Bo ty trzymasz? I co tam jeszcze trzymasz pod poduszką, smalczyk, kiełbasę? Śpij dalej, jełopie.
Pawel Chrostek2020.01.19 15:58
Proszę o pomoc w powrocie do zdrowia, bliższe info na stronie: https://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/pawel_chrostek_404.html Program do rozliczania Pitów: https://www.e-pity.pl/pity-2018/sub/program-online-epity-2019-KRS-0000270809--404 Pomóc również można mi po przez zakup twórczości mojej Mamy na aukcji allegro: http://charytatywni.allegro.pl/antyki-i-sztuka?charityOrganizationPurposeId=725 https://www.art-malarstwo.pl/ Za wszelką pomoc bardzo dziękuję.
Alex2020.01.19 14:48
Zastanawiam się po co lewackie trole i ludzie nie znający wiary czytają i wypowiadają się na takie tematy. Chcecie osoby wierzące przekonać, żeby nie wierzyły, jakoś nam ubliżyć czy macie jakiś inny jeszcze nieodkryty cel? Co by to nie było to i tak wasze zdanie nic nie znaczy i niczego nie zmieni i będziecie musieli się z tym pogodzić.
marek2020.01.19 15:45
Być może resztki sumienia które gdzieś tam jeszcze w nich pozostały nie dają spokoju. Przez życie jakie prowadzą, życie bez Boga bez żadnego celu, po prostu żreć, żreć, wydalać, wydalać, nurzać się we własnych odchodach pożądliwości i hedonizmu i tak w kółko bez celu bez sensu. A na końcu tego bagna śmierć wieczna i piekło a tam płacz, zgrzytanie zębów, wieczna męka bez końca... Oto jak żyją i co czeka różnej maści kopniętych mędrców nabijających się z Boga i życia wiecznego. Nie łudźcie się Pan Bóg nie pozwoli na szyderstwa, nawet nie myślcie że wam to ujdzie płazem. To tylko kwestia czasu...
Urszula2020.01.19 18:53
No tak bo jak ktoś wierzy w Boga biblijnego to już wg was jest niewierzącym w Boga. Możecie sobie wierzyć nawet w słup przydrożny - to wasza broszka, ale nie wciskajcie ludziom ciemnoty. Zostawcie sobie wasze babilońskie pomysły dla siebie.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:31
A kto ci wciska ciemnotę? Kazał ci ktoś tutaj wchodzić? Po jakiego wała włazisz i czytasz, tępa dzido? Nie wierzysz, nie właź tu i nie czytaj. A ty, tępa dzido, włazisz tu, czytasz, a potem wciskasz nam swoją ciemnotę. Wypad z baru.
marek2020.01.19 14:31
Dla wierzących sprawa jest jasna i oczywista. Lewackie i ateistyczne głupki będą się nabijać i przedstawiać swoje racje jakoby nie mogło tak być.Chcą swoim małym ułomnym rozumkiem pojąć i wytłumaczyć to co niepojęte i niewytłumaczalne tak jak Bóg. Zaiste żałosne kurduple mentalne i moralne...
dietetyk2020.01.19 14:39
Każdy dietetyk Ci powie toi samo - dieta oparta tylko i wyłącznie na ludzkim mięsie nieuchronnie doprowadzić musi do bardzo poważnych chorób i w konsekwencji rychłej śmierci. To są fakty, a fakty nie są lewackie ani prawackie - są obiektywne.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:18
Obiektywnym faktem jest również to, że powinieneś zasięgnąć porady u specjalisty, Darek :)
jozef2020.01.19 16:49
Ten wasz Bóg to jest chyba najwyższy sadysta na świecie, że robi ludziom takie rzeczy.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:26
A tobie co robi, idioto?
Torchwood2020.01.19 14:17
I zastanawiacie się dlaczego religijność w rozwiniętych krajach spada? Jak takie bzdury przedstawia się jako prawdę, tylko niewykształceni idioci będą w to wierzyć.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:28
Zastanawiam się skąd tylu niewykształconych idiotów, jak ty, wzięło się na frondzie. Nie od dziś wiadomo, że ateiści to kretyni z ciężkim upośledzeniem umysłowym. Tzw. gen Boga w niedorozwoju. Współczuję.
Darek2020.01.19 14:08
Jakby nie oszukiwała to by miała niedobory. Jedzenie ludzkiego mięsa jest niezdrowe i prowadzi do licznych niedoborów. W ludzkim mięsie maksymalna zawartość witaminy C to 2 mg na 100 g. Zalecane dzienne spożycie dla kobiet to 75 mg, a to znaczy że musiała by jeść dziennie 3,75 kg ludzkiego mięsa żeby nie zachorować na szkorbut. Przy takiej diecie szybko pojawiły by się inne dolegliwości związane z nadmiarem białka w organizmie. Dna moczanowa to tylko początek problemów. Zatem prócz ludzkiego mięsa musiała albo brać suplementy albo oszukiwała, nie ma innej opcji.
Alex2020.01.19 14:40
albo to się właśnie nazywa - cud Eucharystii
dietetyk2020.01.19 14:45
Chyba cud dietetyki a nie eucharystii. cuda eucharystyczne nie dotyczą dietetyki tylko samej transsubstancjacji, w rozmaitych formach.
Alex2020.01.19 15:03
tego nie da się skomentować - wygrałeś, pozostań przy transsubstancjacjach.
Ciekawy2020.01.19 17:31
Co to znaczy?
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:16
Że Darek, który myśli, że jest dietetykiem, powinien zasięgnąć porady u specjalisty :) Ale chyba już nie ma ratunku...
katolik2020.01.19 17:02
popijała spermą Jezusa, a na przegryzkę gryzła jezusowego obrzezanego peniska - tak uzupełniała niedobory, ale co ty możesz o tym wiedzieć niewierny ateisto
Janka2020.01.19 13:53
Istnieją dowody, że kanibalizm wśród hominidów pojawił się na długo przed wykształceniem się gatunku Homo sapiens. Także dieta tej wariatki to taki powrót do korzeni.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:12
Spróbuj u jehowych, przegrywie :)
antek.b2020.01.19 13:25
Dajcie już spokój,przecież to jest takie głupie,trochę powagi.
anonim2020.01.19 12:59
To albo podobnie jak u wielu ludów Afryki, Oceanii i wysp Morza Karaibskiego, albo - co znacznie bardziej prawdopodobne - babsztyl bezczelnie oszukiwał i żarł w nocy.
zasada2020.01.19 12:57
https://www.cda.pl/video/4433939ce
Polak Ateista Dumny Gej2020.01.19 12:43
Zboczona baba
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:09
Co tak słabo? Śmiało, wyjmij fiuta z japy i napisz coś jeszcze :)
Zenek Konewa2020.01.19 12:43
Ja przez miesiąc żywilem się piwem i też miałem już po tygodniu objawienia.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:06
Wierzę. Widuję cię pod sklepem :)
Urszula2020.01.19 12:28
" W każdy piątek Marta doświadczała w swoim ciele Męki i Śmierci Jezusa. Było to przerażające cierpienie fizyczne i duchowe, spowodowane całkowitym opuszczeniem przez wszystkich, doświadczeniem braku obecności Boga Ojca, które Jezus wyraził w słowach: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił” (Mt 27, 46)." To herezja. Ofiara i cierpienie Jezusa było jedyne i nie ma nikogo na świecie, kto mógłby dorównać cierpieniu Jezusa. Jezus nie wymagał tego od nikogo. Nikt nie może zastąpić Jego poświęcenia. Nie ubliżajcie Jezusowi bo oświadczając takie bzdury jak wyżej pomniejszacie znaczenie ofiary Jezusa.
Alex2020.01.19 14:39
a nie zrozumiałaś tego, że to właśnie Jezus poprosił ją o to cierpienie i tego, że od niej tego nie wymagał, że sama Jezusowi ofiarowała swoje ciało i duszę i swoje cierpienie? Będziesz podważać wybory Jezusa?
Darek2020.01.19 14:48
Skoro Ty podważasz wybory Boga i słowa Jezusa to czemu Urszula nie może? Bóg nakazał czcić sobotę, Ty czcisz niedziele (co zakazane nie jest) ale soboty nie świętujesz jak Bóg w Dekalogu Ci nakazał. Innych przykazań też nie przestrzegasz a śmiesz innych pouczać w kwestiach co do których nie istnieje nawet cień nie tyle dowodu co prawdopodobieństwa żeby miały cokolwiek wspólnego z Bogiem czy Jezusem.
Alex2020.01.19 15:00
O czym ty mówisz???? Skąd wiesz co ja czczę, a czego nie? Po za tym sam sobie przeczysz i nie rozumiesz pojęć. Ja wyborów Boga i Jezusa nie podważam i nie wiem skąd bierzesz takie informacje? Natomiast przykazania i nakazy jak każdy grzeszny człowiek łamię i nie jestem tego dumny. Nie myl pojęć i bądź konsekwentny w tym co piszesz w jednym, a co w drugim zdaniu bo ciężko się do takiej wypowiedzi ustosunkować.
RHQQ22020.01.19 15:45
Zatem skoro sam łamiesz boskie przykazania, to skąd przekonanie o tym że jesteś właściwą osobą by w tej kwestii pouczać innych, w dodatku bez najmniejszej przesłanki że oni je łamią?
Alex2020.01.19 15:09
...co do czczenia soboty to trzeba też mieć pojęcie o czym się pisze. Zapoznaj się historią powstania zwyczaju świętowania w szabat co da ci szansę nie pisania głupot dotyczących Dekalogu.
RHQQ22020.01.19 15:42
Przykazanie brzmi jednoznacznie - pamiętaj aby dzień sobotni święcić. Nie ma znaczenia historia zwyczaju, bo to nie chodzi o zwyczaj, a o prawo Boże, Dekalog to jedyny zbiór praw napisany osobiście ręką Boga. Żadne wymówki nie zwalniają z przestrzegania Dekalogu. Dodałbym jeszcze zakaz oddawania czci obrazom i wizerunkom, ale sobota jest lepszym przykładem bo nie da się tego w żaden sposób usprawiedliwić, nawet jak ktoś bardzo nagina rzeczywistość.
Rycerz Niepokalanej!2020.01.19 16:07
Wracaj koleś do swojego zboru. Problemy które poruszasz przerobili nasi ojcowie kościoła przez 2000 lat. A ty myślisz, że twoje wypociny pochodzące od pajaca Lutra są mędrsze.
Urszula2020.01.19 18:14
Zgadza się, "przerobili", a nie mieli takiego prawa. Twoi ojcowie kościoła przerobili bardzo dużo praw boskich. Z Marii uczynili wieczną dziewicę choć dziewicą nie była. Co więcej, jest bardziej przez was czczona niż sam Bóg. Dodajecie sobie do waszej wiary co rusz jakiś dogmat coraz bardziej absurdalny i wierzycie w to co wam człowiek podał. Nie wierzycie, natomiast w to co Bóg podał.
leszczyna2020.01.19 23:28
Skąd wiesz, że Maria nie była wieczną dziewicą?
Yoshka2020.01.20 0:38
To oczywiste, Biblia ani żadne pisma apokryficzne o tym nie wspominają. Wieczne dziewictwo Maryi to wynalazek dopiero z 649 roku, wcześniej nikt a tym bardziej Maryja nie mieli takich pomysłów.
JAGODA2020.01.20 0:59
Yoshka! KŁAMIESZ! Właśnie, że jest w Pismie ! Przeczytaj TEŻ ZWIASTOWANIE ARCHANIOŁA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE ! Zobacz co Jej WTEDY powiedział Bóg prze Anioła!
leszczyna2020.01.20 16:06
Nie zgadza się, na przełomie IV/V wieku pisarze Jowinian i Helwidiusz wystąpili przeciw twierdzeniu o wiecznym dziewictwie Maryi, co oznacza, że przynajmniej w IV wieku było ono powszechnie znane. Zatem to nie dopiero 649 rok.
Yoshka2020.01.23 14:11
Pomysł z wiecznym dziewictwem już był, ba nawet funkcjonował od wieków przed powstaniem chrześcijaństwa, ale nie stanowił on aż do doktryny Kościoła katolickiego i nie ma żadnego poparcia ani w Biblii, ani w apokryfach.
JAGODA2020.01.20 0:49
RHQQ2 Ale sie wydałeś! Już wiadomo kim jesteś! Pomyliłeś przykazania! Winno być: " Pamiętaj, abyś dzień Święty, święcił !
leszczyna2020.01.20 7:25
RHQQ2 ma rację. Ty zacytowałaś wersję katechizmową, on biblijną.
Urszula2020.01.19 18:07
Kiedy i gdzie Jezus poprosił ją o to cierpienie? To, że ktoś zmyśla jakieś bujdy to ma być dowód? Takie bajki to może tworzyć każdy. To co Jezus oczekuje od człowieka to masz napisane w Biblii. I nie ma tam słowa aby ludzkość miała przezywać męki pańskie. Jest natomiast ostrzeżenie przed fałszywymi prorokami. Wybory Jezusa masz w Biblii i trzymaj się Biblii, a nie jakichś opowieści dziwnej treści. O takich jak ty Jezus powiedział: słuchają bardziej ludzi niż Boga.
JAGODA2020.01.20 0:53
Ulka ! Przeczytaj artykuł, a nie na gotowe ! OK!
Oloo2020.01.19 11:47
Kolejne ośmieszanie wiary w Boga na pseudokatolickim portalu i to w katolicką niedzielę.Wstyd. Napiszcie o lewitujących świętych jak to robiliście albo o odrastających nogach po amputacjach.
Lennon2020.01.19 11:46
Marta Robin - wspaniała, choć chora na m.in. raka mózgu. Greta Thunberg - biedne wykorzystywane autystyczne dziecko. Czego nie rozumiecie? ;)
Alex2020.01.19 14:32
nie rozumiemy tego co napisałeś i co przez to porównanie chciałeś przekazać.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:03
Ale lekarz cię rozumie?
Albert2020.01.19 11:43
Klasyczny przykład fanatycznej oszustki. Rzekomo nie jadła, nie piła, nie spała, ale nikomu się nie pozwoliła zbadać ani w trakcie życia, ani po śmierci. A to, że pod jej łóżkiem znaleziono buty i nocnik pełen ͏gó͏w͏n͏a, to zupełnie przecież dla fanatyków religijnych bez znaczenia...
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.01.19 11:34
Co za bzdury?! Czy w tej redakcji jesteście zdrowi na umyśle?! A potem macie pretensje, że katolicy są dla NORMALNYCH ludzi pośmiewiskiem! Nic nie piła przez 50 lat?! To już nawet wam przedszkolaki w taką bzdurę nie uwierzą!
Adam2020.01.19 11:58
Czytaj tekst ze zrozumieniem, Eucharystia to chleb i wino. Oj biedaczku mizerny, myslisz ze rozumiesz katolicyzm, ze jestes taki madry, a tu niespodzianka, nic nie wiesz. Myslisz ze prowadzisz walke z kosciolem, a tu tylko wychodzi z ciebie smutek i tesknota za rozumieniem tego co my katolicy mamy w duszy. To cos czego ty nie poznasz nigdy jesli nie wyzbedziesz sie nienawisci.
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.01.19 12:03
Ty zacznij myśleć, matole! Nie da się przeżyć 50 lat na jednym cienkim wafelku i kapce rozwodnionego wina.
JAGODA2020.01.19 19:15
Kellerze .."partyzantko..itd.! Widzisz jaki jesteś "cienki bolek" ! NIC NIE ROZUMIESZ! Więc matoła, to poszukaj u siebie, może najlepiej w swojej głowie, bo rodziny nie masz ! Siostra cię przecież wyrzuciła, za dotyk jej dzieci, a rodzice dawno nie żyją! Po ludzku, to nie da się przeżyć! Ale skoro nic nie jadła, a żyła, to znaczy że sie dało przeżyć i to była w dobrej formie! Walczysz z Bogiem!? TO NA NIC! NIGDY NIKT PRZEZ PONAD 2 TYS. LAT NIE WYGRAŁ, TY TEŻ NIE WYGRASZ ! ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE ! "...DLA BOGA BOWIEM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH..... "! TO SIĘ NIE ZMIENI ! BOLI CIĘ BARDZO ! WIDAĆ,ŻE MASZ STRASZNE WYRZUTY SUMIENIA! NIE CHCESZ O TYM MYŚLEĆ, ALE MYŚLI NADAL NACHODZĄ! NIE DAJESZ RADY ZE SOBĄ ! Obojętnie ile żółci wylejesz! Pogorszysz swoją i tak już złą sytuację ! No i co ci z tego życia zostało? Tylko pozostaje ci wielka depresja, samotność, nienawiść do siebie za zmarnowane życie !
Kokot2020.01.19 21:09
Jagoda - strasznaą grafomanię uprawiasz i w dodatku tyle patosu xD
JAGODA2020.01.20 0:44
Kokocie", Lechu, ale wybrałeś nick, tym razem! A może konkretnie powiedz o co ci chodzi ! Piszę prawdę ! Wiele też czytałam ! Napisz co jesy nieprawdą ? A ja ci udowodnię!
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.01.20 5:07
Nie jestem żadnym Kellerem, ściero.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:27
A kim dzisiaj jesteś, schizofreniku?
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.01.19 12:04
Zresztą w katolicyzmie zwykle nie daje się szeregowym wiernym tego wina. Komunia pod dwiema postaciami to raczej domena husycka.
Darek2020.01.19 14:02
Zwykle? Jakoś przez większość czasu istnienia katolicyzmu uznawano komunii zgodną z Ewangelią, tj. "jedzcie i pijcie". Nie wspominając już o cały okresie chrześcijaństwa to przez pierwsze półtora tysiąca lat udzielano komunii jak Jezus przykazał - dopiero w 1562 postanowiono ograniczyć koszty i przestano udzielać pełnej komunii, do której odtąd prawo miał tylko kapłan.
Urszula2020.01.19 12:13
"Eucharystia to chleb i wino." A gdzie ty masz tam wino? Czy Jezus mówiąc "pijcie, oto krew moja" podawał opłatek, a dokładniej przaśny chleb czy literalne wino? Czemu Chleb i wino połączono w jedno czyli chleb? Bo kościół zostałby przepity. Nawet KK w Polsce poszedłby z torbami gdyby tak każdemu na mszy podać i chleb i wino. Ksiądz, jak widać, spożywa literalne wino, czyli, idąc tokiem waszego rozumowania, spożywa chleb i i wino i jeszcze raz wino. W czym wierni są gorsi, że nie mogą też tak samo spożywać?
Dziennikarz TVP.2020.01.19 11:33
Ten artukuł do działu Diety i Gastronomia
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 8:01
Na twój wpis nie ma działu, ale spróbuj na wiocha.pl. To twój poziom, może się odnajdziesz.
anonim2020.01.19 11:26
Tyle w tym prawdy, co w opowieściach o rozmowach z aniołami księdza Francesco Forgione.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:57
Staś głuptasek :)
MAVERICK JONASIK2020.01.19 11:17
Nikt nie napisze, że to kanibalizm?
Adam2020.01.19 11:56
Oj biedaczku mizerny, myslisz ze rozumiesz katolicyzm, ze jestes taki madry, a tu niespodzianka, nic nie wiesz. Myslisz ze prowadzisz walke z kosciolem, a tu tylko wychodzi z ciebie smutek i tesknota za rozumieniem tego co my katolicy mamy w duszy. To cos czego ty nie poznasz nigdy jesli nie wyzbedziesz sie nienawisci.
MAVERICK JONASIK2020.01.19 13:20
Przeciwnie, ja prowadzę akcję ratowania KK. Bo nic innego jak głupota, kołtuństwo i nienawiść ciągnie KK w otchłanie piekielne. A przypadek Marty Robin to właśnie głupota i kołtuństwo. Takie "cuda" ośmieszają KK. Rozumiesz już, że moja misja pochodzi od Boga?
marek2020.01.19 14:33
O tej "akcji ratowania" opowiedziałeś już panu doktorowi który cię leczy? Najwyższy czas bo coraz bardziej pogrążasz się w odmętach szaleństwa. Niedługo braknie ci nicków czubie.
MAVERICK JONASIK2020.01.19 15:00
Z tymi nickami to racja. Zabawa w ciuciubabkę z frądlem trwa od dawna. Zlikwidowali mi kilka kont i kasują komentarze. Jednak wyślę, że to mój wielki sukces, bo nigdy, w odróżnieniu np. od Ciebie, nie obrażam, nie używam wulgaryzmów itp, więc powody kasowania muszą być merytoryczne :) A to ewidentny sukces w dokuczaniu frądelkowi. Pozdrawiam.
marek2020.01.19 15:51
Ja też pozdrawiam i życzę opamiętania póki masz jeszcze czas. Nikomu swoimi wpisami nic nie zrobisz tylko samemu sobie. A wcześniej czy później odpowiesz przed Bogiem za każdy wpis, słowo, myśl. Więc na twoim miejscu nie "dowalałbym" sobie już do pieca. Co z tym zrobisz to twoja sprawa, pamiętaj jednak ze czasu nie zatrzymasz. Może już za chwilę umrzesz i co wtedy? Mądrzy ludzie nie wyśmiewają tego czego nie rozumieją tak postępują tylko głupcy...
MAVERICK JONASIK2020.01.19 16:52
Cegła na Bronnej? Wiem, wiem. Jestem gotowy. A to, że przez 50 lat żywiła się tylko Ciałem Pana? To rozumiem w 100% Dlatego dla dobra KK, wyśmiewam, bo to głupota i ciemnota.
MAVERICK JONASIK2020.01.19 17:02
Aaa jeszcze jedno. Śmierci się nie boję. Przeżyłem ten tunel, światło, widziałem Niebo, spotkałem Jezusa, spotkałem zmarłych bliskich. Piszę w 100% poważnie.
Marlena2020.01.20 0:36
Kto ci w to uwierzy!? Przecież zawsze kłamiesz ! Teraz też ! ŻYJESZ OBRAŻĄ BOŻĄ ! Gdybyś widział Jezusa, to nie walczyłbyś z Nim ! Nie obrażał ! Piszesz, że Boga nie ma, a widziałeś?? Przeczysz sobie ! Pisałeś, że śmierć kończy się jak ciało umrze, nic więcej nie ma ! No i widzisz, jak nakłamałeś??? Pamiętam, co piszesz, mam wspaniałą pamięć ! TEN WPIS TEŻ CI NIEDŁUGO PRZYPOMNĘ ! ZOBACZYSZ !
Marlena2020.01.20 0:27
Jonasik ! Keller......hahn! ŁZESZ, AŻ NIE DA SIĘ WYTRZYMAĆ ! NO, TY TO MASZ NAPRAWDĘ NIERÓWNO POD SUFITEM ! NIKT Z TOBĄ NAPEWNO NIE WYTRZYMAŁBY. TO I DOBRZE, ŻE NIE MASZ RODZINY ! Piszesz, że nie używasz wulgaryzmów ! Poczytaj sobie swoje wpisy ! TAM SĄ SAME WULGARYZMY, OBELGI NA NAS I NA BOGA ! TAM NIE MA NORMALNYCH SŁÓW ! Z TEGO SIĘ CIESZYSZ? No to wyrazy współczucia ! Chwalisz,się, że dokuczanie "frądelkowi", to ewidenty sukces !? Ty się naprawdę lecz chłopie ! Masz wielkie zaburzenia psychiczne ! To co piszą, to prawda !
Pan Nifhelu2020.01.19 16:30
Jakby ktoś Ci przyprowadził kozę i powiedział, że to Twoja żona to przespałbyś się z nią?
MAVERICK JONASIK2020.01.19 16:47
Z żoną, no co Ty?
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:55
Coś ty? On tylko z kolegą, tym z lustra. Razem piją i razem się bzykają :D
MAVERICK JONASIK2020.01.19 11:14
Zawsze takie bzdury komentuję tak: "Żył raz duchowny, który żywił się wyłącznie pieprzem, Sypał pieprz do konfitury i do zupy mlecznej Hej – ha! Kolejkę nalej! Hej – ha! Kielichy wznieście! To zrobi doskonale Katolskim opowieściom."
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:50
Pijany już w południe? Odstaw alkohol, bo źle skończysz.
Topek2020.01.19 11:11
Ta kobieta była ciężko chora psychicznie na punkcie religijnym do tego miała intymne połączenie z Bogiem, czesto tak bywa u tak cierpiących kobiet np. sióstr zakonnych że w swoich urojeniach uprawiają sex z Jezusem. W różnych religiach nazywają to opętaniem
stan2020.01.19 12:02
Czy Ty rozumiesz to, co napisałeś? Zaprzeczasz badaniom medycznym! I w końcu jak to jest, Jezus jest bajką, czy uprawia seks. Zdecyduj się., bo masz jakieś rozdwojenie, brak spójności, co wskazuje właśnie, że to Ty masz problemy z psychiką. Zastanow się, co piszesz.
Topek2020.01.19 17:24
Jezus uprawia sex? Urojenia o uprawianiu seksu z Jezusem. Czytaj dokładnie
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:48
A wiesz, że są specjalistyczne poradnie, w których mogą ci pomóc? Powinieneś poszukać pomocy. Nieleczona schiza prowadzi do samobójstwa. Ogarnij się.
haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!2020.01.19 11:01
Wam katolom wszystkie bzdury i bajki wmówić. lepiej tych głupot nie czytajcie bo i tak macie już całkowite pomieszanie z poplątaniem w tych waszych głowach
Lupaszko2020.01.19 13:31
Zrób sobie transplantację łba od konia. Będziesz mądrzejszy
haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!2020.01.19 17:17
A może od Kaczora hahahahahahahahahahahaha
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.01.20 7:46
W twoim przypadku od konia.