30.11.15, 14:19

Skandaliczna reklama wódki. Autorka usłyszała zarzuty

Jedna z pracownic agencji reklamowej, która umiesciła zdjęcie ofiary ZOMO w reklamie wódki usłyszała zarzut pomówienia.

Prokuratorzy z Legnicy (woj. dolnośląskie) postawili zarzut 28 - letniej Marty S., która umieściła zdjęcie z Wydarzeń Lubińskich '82 w reklamie wódki.

Fotografia pokazująca rannego Michała Adamowicza, niesionego przez grupę mężczyzn, opatrzona była komentarzem "gdy wieczór kawalerski wymknie się spod kontroli. Wina Żytniej?". Kobiecie grozi grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia.

Jak wnika z ustaleń śledczych 28-latka miała znaleźć zdjęcie z epoki PRL-u, które wykorzystywano w strategii marketingowej produktu. Materiałów szukała w internecie.

Przy pomocy wyszukiwarki Google znalazła zdjęcie, które pobrała ze strony Instytutu Pamięci Narodowej. Następnie dokonała edycji i dodała komentarz.

- Wyjaśniała, że fotografię uznała za intrygującą z powodu specyficznego przenoszenia mężczyzny. Wskazując na swój młody wiek podała, że nie ma bliższej wiedzy o wydarzeniach stanu wojennego, a w szczególności o tragicznych wypadkach lubińskich - relacjonowała Liliana Łukasiewicz z Prokuratury Okręgowej w Legnicy

Łukasiewicz przypomniała, że zniesławienie może dotyczyć wyłącznie osoby żyjącej w trakcie dokonania publikacji.

- Chyba, że sprawca przez swoje wypowiedzi o osobie zmarłej zmierza do naruszenia godności osoby żyjącej. W tej sprawie nie miało to miejsca. Dlatego uznano, że doszło do zniesławienia jedynego znanego i obecnie żyjącego pokrzywdzonego - powiedziała prokurator.

- To jest paradoks. Nie potrafię zrozumieć, że ktoś kto ma takie wykształcenie nie wie co jest na tym zdjęciu i nawet nie zadał sobie najmniejszego trudu żeby sprawdzić co tam się wtedy działo - stwierdził Krzysztof Raczkowiak, autor fotografii, odnosząc się do słów prokuratora o tym, że kobieta jest z wykształcenia historykiem.

Producent wódki zdecydował się na rozwiązanie umowy z agencją reklamową. Przeprosił też za publikację zdjęcia wszystkie osoby, które zostały tym dotknięte, a w szczególności autora fotografii. "Podobnie jak Państwo, jesteśmy głęboko wstrząśnięci i poruszeni publikacją wykorzystującą zdjęcia Pana Krzysztofa Raczkowiaka - napisał dyrektor zarządzający Mirosław Mazurowski.

kz/tvn24.pl

Komentarze

anonim2015.11.30 14:54
Dziś studiują wszyscy a nie jak dawniej ci którzy głowę mieli. To raz. I studiują też po różnych Kozich Wólkach... Dlatego skutki widoczne... Tu przecież nie trzeba żadnej fachowej wiedzy tylko trochę allgemeine Wissenschaft.
anonim2015.11.30 16:23
Czyżby ta kretynka nie umiała czytać? Bo nie wierzę, żeby na stronie IPN nie było opisu tego zdjęcia!
anonim2015.11.30 19:43
To ma być reklama wódki? Że powoduje kaca? Jej autorka to chyba jakaś stażystka po Nowej Maturze. Swoją drogą, to zrobienie dobrej wódki to sztuka, lata praktyki, prób i testów. Wódka ma przede wszystkim wspaniale smakować, spływać ciepłem po przełyku i rozlewać się nim w żołądku. A na języku pozostawiać obraz miejsca, w którym wyrosła. Dobra śliwowica smakuje sadem śliwkowym w letnią, ciepłą, księżycową noc. Calvados - dorodnymi jabłoniami zanurzonymi we mgle jesiennego poranka... Zacier na dobrą wódkę fermentuje się przez kilka tygodni szlachetnymi drożdżami a nie jakimiś "turbo", co zeżrą cały cukier w kadzi w 3 doby produkując przy tym obłędne ilości fuzli. Wtedy surówki przed powtórną destylacją nie trzeba "poprawiać" sodą kaustyczną, perhydrolem i nadmanganianem potasu (nie ściemniam, czytałem podręcznik do gorzelnictwa dla studentów uczelni rolniczych). Państwowe wyroby śmierdzą i po kilku kieliszkach powodują kaca następnego dnia, co mnie w żaden sposób nie dziwi. Śliwowica od pana Kazia - mistrza nad mistrzami - nigdy jeszcze kaca nie spowodowała. Inna sprawa, że nigdy w życiu mi się "film" nie urwał. jak piję, to co najwyżej kilka (w sensie - do 4-rech) kieliszków na wieczór raz na kilka tygodni. Niestety, nawet bardzo dobra wódka w końcu może człowieka zniszczyć. A ja się chcę cieszyć smakiem śliwkowego sadu albo letniego lasu, kiedy zimą siedzę w fotelu przed kominkiem z przyjaciółmi. Lepiej z dużym umiarem, ale czegoś naprawdę wyjątkowego.
anonim2015.11.30 19:47
Swoją drogą, to można było zrobić "ustawkę" z kolegami do takiej fotki. Zwłaszcza, jak dla lepszego efektu zaproponuje im się kilka kielichów przed sesją. Nie takie rzeczy na jutubie robią. Prosta sprawa tanio, oryginalnie i nie trzeba myśleć o prawach autorskich (o ile aktorzy się zgodzą).
anonim2015.11.30 23:36
@Pokręć. Widzę, że jesteś koneser. Nawet Wyderko mógłby się od Ciebie uczyć...:-)