10.04.14, 13:02(fot: sxc hu)

Społeczne przyzwolenie na nieformalne związki

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Antoni Szymański stwierdził, że rośnie przyzwolenie spoełeczne na związki nieformalne.

Rośnie nie tylko liczba związków nieformalnych, ale też społeczne przyzwolenie na takie związki. Przemiany są wyraźne. Od 1989 roku udział urodzeń dzieci pozamałżeńskich w Polsce wzrósł pięciokrotnie – z 4,8 proc. do 21,2  proc. w roku 2011. Poza zmianami kulturowymi sprzyjają temu rozwiązania społeczne faworyzujące – także pod względem finansowym – rodziców samotnie wychowujących dzieci”.

W latach 2005–2006 udzielano znaczącej pomocy finansowej rodzinom ubogim, pod warunkiem że rodzic samotnie wychowywał dzieci. W konsekwencji gwałtownie wzrosła liczba rozwodów i separacji” – dodał Szymański.

Zmiany kulturowe są promowane przez media, a społeczeństwo temu ulega.

'Wiele mówi się o wartościach rodzinnych i o tym, że Kościół odgrywa ważną rolę w społeczeństwie, a jednak ulegamy zmianom kulturowym promowanym m.in. przez niektóre media czy takie projekty prawne jak związki partnerskie. Wskazuje na to między innymi rosnący wskaźnik rozwodów. Polityka społeczna państwa może te tendencje wzmacniać albo osłabiać. 
W Polsce jest wiele rozwiązań prawnych, które taką tendencję wzmacniają” - przyznał.

Pytany o negatywne skutki konkubinatu Antoni Szymański stwierdził:

Z punktu widzenia dobra dzieci rosnąca liczba związków nieformalnych jest sytuacją niekorzystną. Dziecko do optymalnego rozwoju potrzebuje zarówno matki, jak i ojca, trwały związek rodziców jest więc dla niego po prostu korzystny”.

Ab/rp.pl

 

Komentarze

anonim2014.04.10 13:24
Niestety jest to też wina rodziców (niby wychowanych jeszcze na starych zasadach) - oni też "nowocześnieją" i "odpuszczają" w tych kwestiach. Przykład? Moja znajoma (l. 47) sama prędko brała ślub, bo była w ciąży i wtedy nie do pomyślenia było niezawarcie małżeństwa. A teraz sam przyzwala na to, by jej córka żyła w konkubinacie z wiele starszym od niej facetem i jeszcze planowała z nim dziecko. Niestety kultura antychrześcijańska deprawuje wszystkich.
anonim2014.04.10 14:24
Na ogół z Twardowskim nie zgadzam ale takiego gniota dawno nie czytałem.
anonim2014.04.10 14:27
@Shumway Ja zyje w nieformalnym zwiazku 11 lat. Mielismy po drodze powazny kryzys i udalo sie nam wszytko wyjasnic. Nie zawsze bylo rozowo, ale obydwoje staramy sie, aby zwiazek ewoluowal w kierunku, ktory bedzie pasowal obu stronom. Jestesmy dla siebie najlepszymi przyjaciolmi i szanujemy sie nawzajem. I to jest podstawa trwalego zwiazku a nie papierek.
anonim2014.04.10 17:27
Jaki beznadziejny artykuł...
anonim2014.04.10 19:05
wiem,że nie lubię ślubów i przeraża mnie samo pojęcie małżeństwa.Po co żona skoro są tanie dziwki?
anonim2014.04.10 19:20
Komentarze pod tym wpisem tylko potwierdzają, że to prawda. Abstrahując od wiary katolickiej (jakże mało na tym portalu katolików), nawet w prymitywnych plemionach istniala i istnieje instytucja małżeństwa, i całe rytuały z nia związane, a potem prawa i obowiązki. Ktoś kto jest temu wbrew lub uważa to za przeżytek, cofa się do epoki małpoludów, którzy podobni bardziej do zwierząt nie posługiwali się jeszcze językiem mówionym i nie tworzyli żadnej kultury. Z Bogiem.
anonim2014.04.10 20:56
Nie wiem czy jestem przeciwko małżeństwu jako takiemu...chyba nie,ale wydaje mi się,że w moim życiu ono się nie zdarzy.Małżeństwo to dla mnie coś co robią inni,nie wtrącam się w to.Nie lubię jednak ślubów tzn tych dziwnych obyczajów weselnych np obrączek,wódki weselnej,imprez,fotografów-widzę w tym kolektywizm,teatr i przemoc grupy nad jednostką,w tym,że np krzywo patrzą na młodych gdy zrobią imprezę ślubną bezalkoholową czy jakąś różną/inna od obowiązującego formatu,bez idiotycznej muzyki,oczepin,rzucania muchą i innych absurdów...czy naprawdę ludzie,szczególnie młodzi tak kochają przechodzić przez te tortury?Chyba raczej jest tak,że to nacisk społeczny,wmawia im się,że tak trzeba,że taka jest tradycja i folklor...a ja po prostu nie trawię kolektywizmu,gdybym temu uległ kiedyś to czułbym,że się skurwiłem.Jestem w stanie zrozumieć i traktować poważnie jeszcze przysięgę małżeńską,ślub wobec Boga-jestem w stanie to akceptować jako rzeczy święte,ale imprezę,która zazwyczaj następuje po części kościelnej-te imprezy -"wesela" są przerażające,to jest festiwal kolektywizmu i robienie przez nowożeńców tego czego oczekują inni.Chyba szczególnie po wsiach...nawet Jezus zrobił cud w Kanie Galilejskiej dla tych małych durniów,którym przeszkadzał brak wina na weselu,jakby to było ważne.Myślę,że Jezus też pewnie czuł wstręt i wdał się w to jedynie na uparte nagabywania swojej matki.Podoba mi się szczęście nowo zaślubionych,ale jest podejrzane,ze jak kraj długi i szeroki wszystkie wesela są takie podobne,bez fantazji..
anonim2014.04.10 22:56
@Cheswaw2 odrzuć to wszystko o czym piszesz małżeństwo to nie jest impreza dla motłochu to sakrament to przymierze zawarte z Bogiem to jak kapłaństwo tworzysz Kościół Domowy szukaj kogoś kto Cię rozumie i wyznaje takie wartości jak Ty a będziesz szczęśliwym Człowiekiem. Będą wzloty i upadki Chrystus powołał Kościół ale tworzą go ludzie. Kościół domowy też tworzą ludzie ale z perspektywy wspólnie przeżytych 38 lat warto! :)
anonim2014.04.12 21:33
@CartBlanc i podobnie myślący, odpowiedzcie, gdzie będą ci którzy nie zawarli Sakramentalnego Małżeństwa, po swojej śmierci? którzy żyli jak ...?