14.12.20, 11:25Fot. via Wikipedia, domena publiczna [Francisco de Zurbarán - www.muzeum.archidiecezja.katowice.pl]

Św. Jan od Krzyża. Jeden z największych mistyków

Dziś obchodzimy wspomnienie jednego z największych mistyków naszych czasów, który jest bliski przede wszystkim tym, którzy przechodzą załamania i kryzysy.

Jan od Krzyża jest Doktorem Kościoła, wielkim świętym, który postawił sobie za cel, wraz ze św. Teresą z Avila, reformę zakonu karmelitańskiego. Zapłacił za to najwyższą cenę. Został oskarżony o niesubordynację, w końcu uwięziony i umierający w samotności.

Jednak w swym cierpieniu osiągnął zwycięstwo! Widząc gorliwość zakonnika przełożeni wkrótce zaczęli wprowadzać zmiany. Był to powrót do ścisłej, surowej reguły. Z okresu pobytu w więzieniu pochodzą też najpiękniejsze dzieła duchowe świętego.

Ktoż kiedyś nie przeżył załamania? Nie dotknął dna? Nie poczuł się samotny i opuszczony? W tym doświadczeniu św. Jan upatrywał spotkania z Chrystusem Ukrzyżowanym. Kiedy zawiedzie wszystko, ja sam, ludzie na około, sprawy, w których pokładało się nadzieje, pozostaje tylko wołanie do Boga.

I wówczas Bóg rzeczywiście przychodzi. Tylko wtedy, gdy przyznamy, że sami nie jesteśmy ruszyć nawet palcem w bucie, mamy łaskę dotknąć Boga. On podnosi nas ze śmierci do życia. Wyprowadza z „nocy ciemnej” do światła. Bo On jest światłością.

„Noc ciemna” jest właśnie przeżyciem mocnego kryzysu i doświadczeniem spotkania z Chrystusem. Jest ogromną szansą na zmienę życia, bo na codzień zagłuszamy swój dialog z Bogiem. Zatrzymujemy się tylko wtedy, gdy coś się wydarzy, coś co wytrąci nas z równowagi: porażka, odrzucenie, choroba, śmierć.

Jedną z najlepszych współczesnych interpretacji pism duchowych św. Jana od Krzyża jest książka „Noc jest mi światłem. Św. Jan od Krzyża na nowo odczytany”, autorstwa mistrza duchowego i karmelity Wilfrida Stinissena.

Z pewnością można tę pozycję polecić wszystkim pogrążonym w smutku, rozpaczy i depresji, jako o wiele skuteczniejsze lekarstwo od tandetnych poradników psychologicznych sugerujących, że uzdrowienia należy szukać w koncentracji na sobie, swoich emocjach i dążeniu do realizacji egoistycznych pragnień przedstawianych jako szczęście.

Tomasz Teluk

Komentarze

Bożena2020.12.14 16:04
Święty Janie od Krzyża módl się za nami z cała Mocą i Siłą Twego Serca. Amen. Dziękuję.
Gerwazy2020.12.14 15:19
No i nie napisali, ile miał wzrostu i jaką nadwagę. To jak tutaj stwierdzić, że był największy?
ladychapel2020.12.14 13:29
Św. Jan od Krzyża do charyzmatyków i Odnowy w Duchu Świętym "Nigdy zatem nie powinna dusza ośmielać się pragnąć i dopuszczać do siebie tych objawień, choćby nawet były, jak mówię, od Boga. Gdyby bowiem pragnęła je przyjmować, spadnie na nią sześć przykrych następstw." Jest przeto zawsze rzeczą stosowną, by dusza odrzucała te zjawiska z zamkniętymi oczami, od kogokolwiek by pochodziły. Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców [naszych] przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (Hbr 1, 1-2). Słowa te oznaczają, że odtąd nie będzie już więcej innych objawień nad to, którym obdarzył nas Bóg w swym Synu. Inaczej mówiąc, Bóg nie ma nam niczego więcej do powiedzenia, ponieważ w swoim Synu wypowiedział się bez reszty. "Od kiedy Bóg dał nam swego Syna, który jest Jego jedynym Słowem, nie ma innych słów do dania nam. Przez to jedno Słowo powiedział nam wszystko naraz. [...] To bowiem, o czym częściowo mówił dawniej przez proroków, wypowiedział już całkowicie, dając nam swego Syna. Jeśli więc dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze pytać lub pragnął jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa". Żadne objawienia prywatne, także te, które zostały uznane przez Kościół katolicki za autentyczne, „nie należą do depozytu wiary” (KKK 67).
Polonia Semper Fidelis2020.12.14 13:31
Żyjący w XVI stuleciu św. Jan od Krzyża – w jednym ze swych najważniejszych dzieł, zatytułowanym „Droga na Górę Karmel” – zauważył, że skoro przez swego Syna Bóg powiedział nam wszystko naraz i nie ma już nic więcej do powiedzenia, to: „Jeśli dzisiaj ktoś chciałby Go jeszcze o coś pytać lub prosić o jakąś wizję albo objawienie, nie tylko postępowałby nieroztropnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa, bądź szukając poza Nim innej rzeczy albo nowości”. Żadne objawienia prywatne, także te, które zostały uznane przez Kościół katolicki za autentyczne, „nie należą do depozytu wiary” (KKK 67). Katolik nie ma więc obowiązku w nie wierzyć.
Anonim2020.12.14 13:34
Tego Frendzel nie napisze - to niewygodne - Frendzel i KK oraz polscy katolicy pamiętają i przytaczają to - w co wierzyć im wygodnie
KAKA2020.12.14 14:31
....... i niema juz nic wiecej do powiedzenia.......no,no stary pojechales!--lubie cie ale nawet taki czlowiek ktory pisze dobre teksty MOZE PRZECHOWYWAC FAUSZYWY OBRAZ BOGA W SWOIM SERCU---odpowiec sobie co znacza slowa pisma ....u Boga tysiac lat to jeden dzien.a jeden dzien jak tysiac lat ........ albo ani oko nie widzialo ani ucho nie slyszalo...Pan Bog ktorego mozna opisywac jako Wspanialy,albo Dobry to wszysko moga okazac sie slowa bliskie bluznierstwu poniewaz ZAMYKAJA W SLOWACH KOGOS KO JEST NIEPOJETY NA WSZYTKICH POZIOMACH I KONWECJACH /TYPACH MYSLENIA NIELINEARNEGO/--Raczej chodzi ze ....czlowiekowi nic wiecej niepotrzeba aby sie zbawic jak poznanie Jezusa i nasladowanie jego dobroci--A CO NAD TO JEST moze posluzyc zlemu do oszukania kolejnych ludzi.
kaka2020.12.14 12:15
.......brak reakcji administracji na bluzgi.....tak-to czesc prawdy.Zgadzam sie z ta diagnoza ele dla tych co analizuja rzeczywistosc-jasne jest ,ze stare metody poznawcze musza odejsc do lamusa.Chodzi mi o to ,aby w poznawaniu rzeczywistosci -WYKLUCZYC MYSLENIE LINEARNE. Konsekwencja myslenia linearnego jest np.jesli mamy doczynienia z ksiedzem zaraz zakladamy ze 1-kocha Panan Boga 2-na modlitwe poswieca duzo czasu 3-prowadzi proces udoskonalania siebie itd i itp Tymczasem mozemy miec doczynienie z lachudra jakich malo .Z czlowiekiem ktory stracil wiare lub takim ktory nie ma prawidlowego myslenia lub doszedl do blednych wnioskow-vide Jakub Frank--ktory uwazal ze \ dobro jest ukryte pod cienka lupa zla-dlatego trzeba robic zle aby dotrzec do dobra \ Tak wiec majc doczynienie z menda mozemy miec przeswiadczenie ze mamy kontakt z aniolem.Dlatego uruchomienie wlasciwych procesow poznawczych ,na wielu poziomach zapobiega strasznej pomylce. Jesli wpore sie nie zorjetujemy z kim mamy doczynienia spustoszenia sa ogromne. Tak wiec O LUDZIACH FRONDY NALEZY MYSLEC PODOBNIE-to ze oni mowia o Bogu jeszcze mnie nie przekonuje ze to sa dobrzy ludzie lub ludzie majace na pierszym miejscu dobro -moga to byc zwykli zamaskowani szatanisci.
Polonia Semper Fidelis2020.12.14 11:47
Uwaga! Nasz stary znajomy "Anonim" (czasem AAAtomek) oraz tenże pod wieloma innymi nickami jest chory z nienawiści i pogardy do chrześcijaństwa, Kościoła i Polski. To beneficjent starych układów z czasów rządów PO, który nie może się pogodzić z nieodwracalnością obecnych rządów w kraju. Uporczywie wieszczy ich upadek, w co zresztą sam nie wierzy. Bluźnierstwa są dla niego jak narkotyk dla ćpuna lub alkohol dla pijaka - przynoszą mu złudne wrażenie ulgi. Ale potem następuje eskalacja jego choroby i bluźnierczy, pełen bełkotu cykl się powtarza ze zdwojoną siłą. Brak reakcji administracji Frondy na jego chamstwo i bluzgi to oczywisty skandal, ale na nich nie ma rady – udają głuchych. Może mają z nim jakąś cichą umowę? A może się boją oskarżenia o straszną zbrodnię antysemityzmu? Tak, czy inaczej: NIE WCHODŹCIE W ŻADNE SŁOWNE PRZEPYCHANKI Z TYM TYPEM, BO JEMU WŁAŚNIE O TO CHODZI. To jest sadomasochista, który atakowany czuje lubieżną satysfakcję. W jego przypadku logika nie działa. Jego „argumenty” to Talmud w czystej postaci – pokrętny, złośliwy, pełen fałszywych oskarżeń. Mózg wyprany przez lekturę Wyborczej, Newsweeka i Onetu. Potomek ewangelicznych faryzeuszy, którego obłudnie „smuci” los dzieci molestowanych przez księży. Dobro wywołuje w nim furię. Skandale, prawdziwe, naciągane lub wręcz urojone go cieszą. Niech więc prowadzi ten swój maniacki, bełkotliwy dialog sam ze sobą. To żałosny, nieszczęśliwy, godny politowania typ, któremu bardzo śpieszy się do piekła i rad by tam zaciągnąć też innych.