08.12.17, 11:30

Szef Al-Fatah w Polsce - Khali Nazzal odpowiada Frondzie: Czy Jerozolimę znów czeka rozlew krwi?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Co sądzi Pan o fakcie, że Donald Trump uznał Jerozolimę za stolicę Izraela?

Dr Khali Nazzal, przewodniczący Ruchu Al-Fatah: Pan prezydent Donald Trump nie ma prawa uznać Jerozolimy za stolicę Izraela ze względu na prawo międzynarodowe, które uznaje wschodnią Jerozolimę jako część okupowanych ziem palestyńskich. Zarówno Rada Bezpieczeństwa jak i Organizacja Narodów Zjednoczonych, o tym dzisiaj przypomniały.

O co chodzi?

Cały proces pokojowy, który trwa od dwudziestu paru lat, który trwa pod egidą Stanów Zjednoczonych ma określone ramy, w których uznaje się, że Jerozolima jest jedną z kilku kwestii, które zostaną rozwiązane na samym końcu.

Dlaczego Pana zdaniem prezydent USA podjął taką właśnie decyzję?

Myślę, że jedną z przyczyn dla których pan Donald Trump podjął taką decyzję jest zła sytuacja wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Nasilają się oskarżenia względem jego osoby i ludzi z nim związanych o kontakty z władzami rosyjskimi podczas kampanii wyborczej.

Czy to wszystko?

Po drugie wszyscy wiemy, że Donald Trump jest niekonwencjonalny w swoich działaniach. Na pewno nie zdaje sobie on sprawy jak wielkie znaczenie ma Jerozolima dla setek milionów muzułmanów.

Świat niezbyt optymistycznie zareagował na tę decyzję prezydenta USA

Reakcja świata na krok wykonany przez Donalda Trumpa jest jednoznaczna.

Wystarczy wejść na Twittera, na samym koncie pana prezydenta Donalda Trumpa jest ankieta. Ponad 80% ludzi, którzy wyrażają na jego koncie opinie odnosi się negatywnie do tej decyzji.

Skąd zatem ten ruch polityczny?

Gdyby ktoś był wrogiem numer jeden Izraela, to właśnie podjąłby taką decyzję.

O co chodzi?

Podjęcie tak głupiej decyzji torpeduje cały proces pokojowy, przez co znów musimy zacząć od punktu zero.

Co się stanie jeśli świat zmieni zdanie i poprze to, o czym mówi Donald Trump?

Jeżeli świat zrezygnuje z naszego planu utworzenia dwóch państw funkcjonujących obok siebie - Izraela i Palestyny (ze stolicą we wschodniej Jerozolimie) to dla nas Palestyńczyków, nie pozostanie nic innego jak podjąć walkę o równe prawa na terenie samego Izraela i na terenie ziem okupowanych.

Po co to robicie?

Nie zgodzimy się na to, aby być „Indianami” XXI wieku. Nie pozwolimy, aby traktowano nas jak obywateli trzeciej, albo czwartej kategorii.

Użyjecie siły?

Będziemy walczyć, od Izraela zależy czy użyjemy siły.

Zawalczymy, aby na miejscu historycznej Palestyny powstało jedno, demokratyczne państwo. Doskonale wiemy o tym, że Izrael najbardziej boi się właśnie takiego rozwiązania.

Czy musicie to robić?

Świat, między innymi osoby takie jak Donald Trump stawiają nas pod ścianą i nie mamy innego wyboru.  

Jednak prezydent Trump zapewnia o dobrych intencjach, o tym, że celem jest osiągnięcie pokoju

Nie wierzę w jego słowa o tym, że pragnie on pokoju. Prawda jest taka, że właśnie pokój został pogrzebany.

Dlaczego?

Dla Palestyńczyków nie ma mowy, aby jakiekolwiek rozmowy pokojowe toczyły się pod egidą Stanów Zjednoczonych. USA straciły swoją wiarygodność, są po stronie Izraela.

Czy, aby na pewno?

Nawet Żydzi mieszkający w USA są zdziwieni, dlaczego ich prezydent podejmuje takie decyzje.

Jednak prezydent USA walczy z tym co złe na świecie

Prezydent Trump deklaruje walkę z ISIS, z terrorem, Koreą Północną, a przez decyzję o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela sam sieje nasiona dla przyszłego terroru, który ogarnie cały świat.

Nie odpuścicie?

My, Palestyńczycy nie zrezygnujemy ze swoich dążeń. Jeżeli świat nie chce nam pomóc w realizacji dwóch państw, jedyną alternatywą będzie utworzenie jednego państwa, w całej historycznej Palestynie z równymi prawami dla wszystkich. Zobaczymy, kto będzie miał tam większość za dwadzieścia, trzydzieści lat…

W odpowiedzi na te decyzję Trumpa, palestyński Hamas wezwał do nowego powstania przeciwko Izraelowi. Według lidera tej grupy piątek ma być "dniem gniewu". Co to oznacza, jak może wyglądać ten gniew?

Już dziś odbywały się bardzo liczne manifestacje na terenach okupowanych, w części zachodniej, ale i w samej Jerozolimie. Zdaje sobie sprawę, że dla mediów istotne jest to, co powie Hamas, jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że ta organizacja nie kontroluje zachodniego brzegu Jordanu.

Na co zatem media powinny patrzeć Pana zdaniem?

Wszystkie siły palestyńskie wzywają do tego, aby jutro odbyły się masowe demonstracje, a gdy sprawa tego wymaga ludzie wyjdą i masowo zaprotestują.

Czego możemy się spodziewać?

Nie jest jednak tak, że jutro spadną bomby na Izrael.

To?

My chcemy wyrazić nas sprzeciw, chcemy, aby świat zrozumiał, że nie można zostawić tego problemu w rękach Amerykanów. Stany Zjednoczone pod rządami tej administracji nie mają żadnej wiarygodności.

Czy może Pan zapewnić, że nie zostanie użyta z waszej strony przemoc?

Zapewniam pana, że jutro nic specjalnego się nie wydarzy, poza tym, że Palestyńczycy wyjdą na ulice, aby zademonstrować swój sprzeciw. Jeżeli Izrael chce natomiast konfrontacji, to będzie ją miał. Jednak wszyscy wiemy jak się to kończy…

Krok amerykańskiego prezydenta potępili światowi liderzy, m.in. szefowa dyplomacji UE.

Nie tylko. Dwie minuty po tej deklaracji sekretarz generalny ONZ powiedział, że ta decyzja Amerykanów jest nie do zaakceptowania. Zaznaczył przy tym, że ONZ będzie dążyło do utworzenia dwóch państw, ze stolicą dla każdego z tych państw w jednej części Jerozolimy. Poza prezydentem Trumpem, tylko jeden wariat z Filipin ogłosił, że przeniesie swoją ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy.

Czy zatem myśli Pan, że przy wsparciu tych wszystkich organizacji światowych wywalczycie to czego chcecie?

Tak, i apelujemy do wszystkich krajów UE, aby jednogłośnie uznały państwo palestyńskie, ze stolicą we wschodniej Jerozolimie. My nie chcemy niczyjej ziemi, choć historycznie te tereny są Palestyną, a nie Izraelem.

Jakie podsumowanie będzie dobre dla naszej rozmowy? 

Jeżeli świat nie chce, aby znów doszło do przelewu krwi w Ziemi Świętej, to niech uzna istnienie państwa palestyńskiego ze stolicą we wschodniej Jerozolimie.

 

Dziękuję za rozmowę.