07.03.14, 08:40Tomasz Siemoniak (fot. Facebook)

Szef MON: Nie powtórzyć września 1939

Minister Tomasz Siemoniak zapewnia, że w razie bezpośredniego zagrożenia Polski ze strony Rosji, NATO powinno szybko zareagować. Jako przykład podaje sprawę zagrożonej Turcji i bardzo szybkie skierowanie sojuszników na granicę turecko-syryjską środki obrony powietrznej. Dodaje jednak, że do zdecydowanych działań potrzeba nie tylko decyzji sojuszników, ale także naszej. „Nie zapominajmy, że NATO to nie zewnętrzna organizacja, to też my” – podkreśla.

Na sugestię dziennikarza „Rz”, że bardzo często przypomina się sytuację Polski z 1939 roku, szef MON zapewnia, że w abecadle każdego polskiego polityka jest niedopuszczenie do powtórzenia tamtej sytuacji. Siemoniak zwraca uwagę na obecność Polski w NATO i UE czy budowanie ścisłych relacji w dziedzinie bezpieczeństwa z sąsiednimi państwami, podkreśla jednak, że kluczowe jest to, co my sami robimy dla naszej obronności. „A więc modernizacja i najwyższy poziom motywacji i wyszkolenia naszych żołnierzy” – mówi minister obrony narodowej.

Z jednej strony szef MON mówi, że kluczowe znaczenie mają nasze własne działania w dziedzinie obronności, z drugiej – deklaruje, że nie bierze pod uwagę przywrócenia zasadniczej służby wojskowej. „Decyzja o rezygnacji z poboru była ostateczna. Obecna armia jest w pełni zawodowa, żołnierze zaś dysponują nowoczesnym uzbrojeniem. Dodatkowo systematycznie szkolimy rezerwy. Ten model Sił Zbrojnych jest dobry” – zapewnia Siemoniak.  

Na koniec minister obrony narodowej deklaruje, że przygotowywany jest pakiet współpracy wojskowej Ukrainy z Polską i NATO. „Dużo będzie zależeć od priorytetów samych Ukraińców. Jesteśmy otwarci i gotowi do współpracy” – konstatuje.

MBW/Rp.pl

Komentarze

anonim2014.03.7 8:58
Pomysł z NSR nie był taki głupi, byle by tylko amerykańce nie wytoczyli nam procesu o prawa autorskie:) mi by bardziej pasował model Szwajcarski + zawodowa armia.
anonim2014.03.7 11:13
Co by nie powiedzieć dziś widać, że przewagą tusków nad jarkaczami jest chociaż to, że gdyby Wielki Histeryk był dziś u władzy może faktycznie mielibyśmy wojnę z Rosją. I chociaż Ukraińcy nawet nie przelali jeszcze krwi oddając Krym może robiliby to już Polacy. Częściowo a może głównie, by pomścić Brata i Smoleńsk. Niech wielcy polscy panowie na kredyt 100 tys. na głowę nie wtrącają się pomiędzy wódkę a zakąskę, czyli sprawy ruskie: Rosjan, Białorusinów i Ukraińców.
anonim2014.03.7 11:24
A o jakości naszych sojuszy świadczy to, że Polacy przelewając krew i finansując misje w Iraku i Afganistanie, kupując F16 z wątpliwym offsetem nie otrzymali nawet baterii antyrakiet, mimo że prosili o to jak psy. Nie mówiąc już o wizach, czy o sprzedaniu nas przez Amerykanów poprzez upublicznienie informacji o Kiejkutach. Liczenie na śniadego opętańca zza oceanu jest dla mnie śmieszne.
anonim2014.03.7 15:01
Europa 1938 KOMENTARZ Marii Przełomiec po szczycie UE Zawsze się zastanawiałam, co czuli Polacy i szerzej Europejczycy w końcu lat trzydziestych. Większość żyła spokojnie, wojna wydawał im się odległą perspektywą. Konferencję w Monachium witali z radością, uspokajani zapewnieniami premiera Chamberlaina o uratowanym pokoju. Nikt już wtedy nie pamiętał, że w 1933 roku, gdy Hitler doszedł do władzy i zaczął uzbrajać Niemcy, w tym Nadrenię mającą, zgodnie z traktatem Wersalskim, pozostawać strefą zdemilitaryzowaną, niejaki Józef Piłsudski apelował do demokratycznych przywódców, by weszli do Niemiec i powstrzymali Pana Adolfa, dopóki to jeszcze możliwe. W 1938 roku Józef Piłsudski już nie żył i pewnie niewiele osób zwróciło uwagę na komentujące monachijską konferencję pokojową, słowa niejakiego Churchilla, „nasz rząd miał do wyboru hańbę i wojnę. Wybrał hańbę, a wojnę będzie miał i tak”. Przypomniało mi się to wszystko, gdy czytałam o rezultatach wczorajszego szczytu Unii Europejskiej. Rosja de facto zajęła część innego kraju (naturalnie na prośbę miejscowej ludności. Niemcy Sudeccy też prosili Hitlera o pomoc), a jedyne na co jest wstanie zdobyć się Bruksela, powstrzymywana przez Niemcy, Francję i Włochy, to zawieszenie i tak ślimaczących się negocjacji na temat ruchu bezwizowego z Rosją oraz ciągnące się od lat rozmowy o umowie dwustronnej Rosja - UE. Co więcej, zamiast natychmiast podpisać wynegocjowaną już przecież i gotową umowę stowarzyszeniową z Ukrainą, o co apelował wczoraj premier Arsenij Jaceniuk, Unia deklaruje, że podpisze tylko jej część polityczną, czyli najmniej istotną. Bo to część prawna i ekonomiczna postuluje wprowadzenie koniecznych reform i obiecuje unijną pomoc w tym względzie. W dodatku data podpisania nawet tego ogryzka nie została precyzyjne ustalona, gdzieś przed końcem maja… Jaki jest powód tej zwłoki, prócz obaw przed ewentualnymi stratami gospodarczymi, jeżeli Rosja się obrazi ? Tymoszenko znalazła się na wolności, Kijów nalega na umowę, tylko teraz Europa nie chce. Żeby kolejny autorytarny fuhrer się na nią nie obraził i broń Boże nie zajął majątku pracujących w Rosji firm zachodnich? Przecież gdyby to zrobił, rosyjskie pieniądze ulokowane w zachodnich bankach z nawiązką wynagrodziłyby ewentualne straty. Dobrze przynajmniej, że inaczej niż w 1938, honoru Zachodu, do pewnego stopnia bronią Stany Zjednoczone. Na zdecydowany ton zdobyły się też polskie władze, niestety sama Warszawa nie jest w stanie wiele osiągnąć. Trzeba więc budować wewnątrz Unii silny blok krajów myślących podobnie i tak jak Polska trzeźwo oceniających rosyjskie zagrożenia – państw Bałtyckich, Szwecji, grupy Wyszehradzkiej. I modlić się, żeby nie było za późno.
anonim2014.03.7 16:20
@CP- Zachód w żadnym wypadku nam nie pomoże. Skończy tylko na pustych słowach.